Zobaczcie sami jak działa Nasza Gmina, a Wójt dystrybuuje środki do swoich

Pytanie do UG Płaska:

Dzień dobry,

Na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej zwracam się z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej Załącznika nr 1 do ZARZĄDZENIA NR 199/26 WÓJTA GMINY PŁASKA z dnia 30 kwietnia 2026 r.

W opublikowanym wykazie osób, którym zastosowano ulgę inwestycyjną, przy pozycji dotyczącej Karola Z. wskazano kwotę 16 611,26 zł, jednak nie została uzupełniona kolumna dotycząca przyczyny zastosowania ulgi.

W związku z powyższym wnoszę o udostępnienie informacji:

  1. Jakiej inwestycji dotyczyła wskazana ulga inwestycyjna.
  2. Na podstawie jakiego przepisu została przyznana.
  3. Czy inwestycja miała charakter inwestycyjny w rozumieniu ustawy o podatku rolnym.
  4. Proszę o potwierdzenie, że przedmiotowa ulga nie została odliczona od raty podatku rolnego płatnej w marcu 2026 r.

Wskazuję jednocześnie, iż przy kwocie ulgi wynoszącej 16 611,26 zł wartość inwestycji stanowiącej podstawę jej naliczenia musiała wynosić co najmniej około 66 tys. zł, zakładając maksymalny ustawowy poziom ulgi wynoszący 25% nakładów inwestycyjnych.

W mojej ocenie brak uzupełnienia kolumny dotyczącej przyczyny zastosowania ulgi uniemożliwia mieszkańcom społeczną weryfikację, czy zostały spełnione ustawowe przesłanki umożliwiające jej przyznanie.

Sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia przejrzystości życia publicznego, ponieważ według publicznie dostępnych informacji beneficjent ulgi pozostaje członkiem rodziny Sekretarza Gminy. Tym bardziej zasadne jest pełne i transparentne wyjaśnienie podstaw przyznania przedmiotowej ulgi.

Odpowiedź z Gminy niezwykle szczegółowa jak zwykle:

Czyli swoi swoim dają kasę 🙂

Ta odpowiedź jest ciekawa z kilku powodów.

Najważniejsze:

  1. Urząd potwierdził podstawę prawną:
  • art. 13 ust. 1 pkt 2 lit. c ustawy o podatku rolnym,
    czyli ulgę inwestycyjną dotyczącą urządzeń służących ochronie środowiska lub poprawie warunków produkcji rolnej.
  1. Potwierdzono, że:
  • inwestycja miała charakter inwestycyjny w rozumieniu ustawy o podatku rolnym.
  1. Ale jednocześnie urząd całkowicie uciekł od najciekawszego pytania:

„jakiej inwestycji dotyczyła wskazana ulga”.

I właśnie tutaj zaczyna się problem logiczny.

Bo:

  • w wykazie publicznym podano imię i nazwisko beneficjenta,
  • podano dokładną kwotę ulgi,
  • ale odmówiono wskazania rodzaju inwestycji, zasłaniając się tajemnicą skarbową.

Czyli mieszkańcy mogą wiedzieć:

  • kto dostał ulgę,
  • ile dostał,
    ale już nie:
  • za co konkretnie.

A przecież sens publikacji takich wykazów polega właśnie na społecznej kontroli prawidłowości przyznawania ulg publicznych. Poza tym w tabeli jest wyraźna komórka na taka daną,

Co więcej — urząd nie odpowiedział wprost na pytanie dotyczące:

„czy ulga nie została odliczona od raty podatku rolnego płatnej w marcu 2026 r.”

Zamiast tego wrzucono bardzo szerokie odwołanie do tajemnicy skarbowej.

To wygląda bardziej na próbę zamknięcia tematu niż rzeczywiste wyjaśnienie wszystkich wątpliwości.

Najbardziej problematyczne z perspektywy transparentności jest jednak to, że:

  • urząd sam publikuje dane personalne i kwoty ulg,
  • ale gdy pojawia się pytanie o podstawę faktyczną przyznania ulgi osobie powiązanej rodzinnie z sekretarzem gminy, nagle pojawia się mur „tajemnicy skarbowej”.

I właśnie taki kontrast zwykle budzi największe zainteresowanie mieszkańców.

W Płaskiej odkryto sposób na przenikanie się teraźniejszości z przeszłością

Rock Water Festival Serwy 2026 – Gminny Ośrodek Kultury w Płaskiej

vs.

Festiwal Rock Water Serwy – Portal – Gmina Płaska

czyli organizacja informacji w stylu Wójta Skubisa.

tak nam się współpraca przy naprawie strony plaska.pl całkiem dobrze zaczęła, więc pójdźmy za ciosem i zróbmy kolejny mały krok w stronę XXI wieku.

Bo obecnie wygląda to mniej więcej tak:

GOK żyje już festiwalem Rock Water 2026.
Są zespoły, grafiki, aktualne informacje, atmosfera przygotowań.

A oficjalna strona gminy?
Dalej dumnie promuje Rock Water 2025.

Naprawdę piękny przykład podróży w czasie.

Turysta wchodzi na stronę gminy i dowiaduje się, że:
– bilety są na 2025 – poproszę bo się spóźniłem
– koncerty są w 2025,
– sponsorzy są z 2025,
– transport jest z 2025.

Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy:
– przegapił rok życia,
– czy może gmina dopiero powoli przetwarza upływ czasu.

I właśnie to jest dziś największy problem komunikacyjny w gminie.

Informacje są porozrzucane:
– trochę na plaska.pl,
– trochę na stronie GOK,
– trochę w aktualnościach,
– trochę w archiwach,
– a część chyba duchowo już w innym wymiarze administracyjnym.

Mieszkaniec albo turysta musi dziś prowadzić cyfrowe śledztwo, żeby ustalić:
co jest aktualne,
co archiwalne,
a co po prostu zostało zapomniane po poprzednim sezonie.

A później słyszymy, że chcemy rozwijać turystykę i promować gminę.

Naprawdę?
Bo na razie wygląda to tak, jakby jedna część urzędu organizowała 2026, a druga jeszcze mentalnie nie wyszła z 2025.

Zamiast kwiatków prezent od jeszcze Wójta Skubisa

I proszę.
W dniu Dnia Matki Wójt po cichu wrzucił swoje badanie wody.

Sprawozdanie z pobierania i badań nr SB/61334/05/2026 z dnia 22.05.2026 – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Według dokumentu:
0,017 mg/l.

Teraz pozostaje już tylko poczekać na weryfikację Sanepidu.

Bo przypomnę, że poprzednio według urzędu miało być piękne:
0,040 mg/l.

A później Sanepid zobaczył:
0,335 mg/l.

Czyli jedenaście razy więcej.

Naprawdę trudno dziś mówić o jakimkolwiek zaufaniu do obecnej władzy i „Wspólnej Sprawy”.
Tam już nie ma dna.
Tam jest jeszcze gruba warstwa mułu.

Oczywiście Pan Skubis w swoim standardowym stylu nadal nie opublikował decyzji Sanepidu.
Ale do tego mieszkańcy chyba zdążyli się już przyzwyczaić.

I wiecie co?
Ja naprawdę chciałbym, żeby tym razem okazało się, że woda jest już zdrowa i bezpieczna.
Bez ironii.
Bez złośliwości.
Normalnie po ludzku.

Tylko pamiętajcie przy okazji:
kto przez cały ten czas kluczył,
kto unika publikowania dokumentów,
kto traktuje mieszkańców jak problem,
a urząd jak własny folwark.

Bo ego urosło już chyba do rozmiaru, w którym sama gmina robi się za mała.

Kiedyś zapytałem:
co właściwie zostało dobrze zrobione od maja 2024 roku?

Jedyną konkretną odpowiedzią, jaką udało mi się znaleźć, były podwyżki w urzędzie.

Od dwóch lat Płaska jak Rosja, to stan umysłu :-)

Powiem tak.
Każdy może się pomylić.

Jednak po zakończeniu prac każdy trzeźwo myślący człowiek powinien zauważyć pewną drobną nieścisłość.

Ale dobrze.
Nie czepiajmy się.

W UG Płaska mamy przecież inżynierów dobrze opłacanych, odbierających prace i pieczołowicie kontrolujących stan infrastruktury gminnej.

I nikt tego nie zauważył?

A więc wygląda na to, że mamy dziś w środku wsi odcinek szutrowy od znaku do mostka, gdzie według oznakowania można legalnie jechać 90 km/h.

Jak ktoś chce testować zawieszenie albo amortyzatory, to tylko ulica Plażowa.
Nawet nie trzeba wyjeżdżać ze wsi.

Jest takie bardzo brzydkie powiedzenie o tym, jak blisko siebie leżą Płaska i Gorczyca.
Wójt najwyraźniej postanowił, aby słowo ciałem się stało.

Patrząc jednak na ustawienie znaków, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze organizacja ruchu, czy już jakaś samorządowa sztuka współczesna.

I wtedy przypomniała mi się pewna przypowieść:

I stało się, że podróżny jechał drogą między Płaską a Gorczycą.

A gdy ujrzał znaki przy drodze, zatrzymał się i rzekł:
„Panie, dokąd ja właściwie wjeżdżam?”

I spojrzał najpierw na jedną tablicę,
a potem na drugą,
i zmieszał się bardzo.

Albowiem znaki mówiły mu jednocześnie:
„Wjeżdżasz do Płaskiej”
i:
„Wjeżdżasz do Gorczycy”.

Tak więc podróżny w jednej chwili
wjechał do dwóch miejscowości naraz.

A gdy zawrócił i spojrzał z drugiej strony,
ujrzał znowu dwa końce.

I wyjechał jednocześnie
z Płaskiej
i z Gorczycy.

Wtedy podróżny zapytał:
„Któż uczynił rzeczy tak przedziwne?”

A starsi gminy odpowiedzieli:
„Nie wiemy.
Znaki zostały postawione,
odebrane,
podpisane
i trwają tak już od dawna, więc się uprawomocniły”.

I zdumiał się podróżny jeszcze bardziej.

Bo zrozumiał,
że większym cudem od źle ustawionych znaków
jest to,
iż przez tyle miesięcy nikt nie zauważył,
że stoją odwrotnie.

I pomyślał w sercu swoim:
„Zaprawdę, syn cieśli musiał bardziej umiłować symbolikę niż poziomicę”.

Światłowód w Płaskiej — skoro to taki zły biznes, to po co ktoś chce go kupić za 1,7 mln zł?

Gmina Płaska wystawiła na sprzedaż swoją sieć światłowodową za około 1,7 mln zł.

I tutaj zaczyna się naprawdę ciekawa historia.

W uzasadnieniu słyszymy między innymi:
– koszty utrzymania rosną,
– opłaty za słupy i infrastrukturę rosną,
– czynsze wzrosły,
– a w przyszłości będzie jeszcze drożej.

Jednocześnie mieszkańcy są uspokajani, że:
„sprzedaż nie wpłynie na ceny internetu ani jakość usług”.

No dobrze.
To spróbujmy to logicznie poukładać.

Skoro:
– utrzymanie sieci staje się coraz mniej opłacalne,
– koszty stale rosną,
– a biznes wygląda tak słabo, że gmina chce się go pozbyć,

to dlaczego prywatna firma miałaby wyłożyć 1,7 mln zł na zakup tej infrastruktury? Czy dla niej ceny nie będą rosnąć?

Przecież prywatny operator:
– nie jest fundacją charytatywną,
– nie kupuje sieci „dla dobra mieszkańców”,
– tylko po to, żeby na niej zarabiać.

I tutaj pojawia się kolejny bardzo ciekawy element:
przetarg nie jest zwykłym przetargiem otwartym.

To przetarg ustny ograniczony.

Czyli:
nie każdy może w nim uczestniczyć. Tylko firmy zaproszone przez Wójta.

I tutaj pojawia się pytanie, które zadaje sobie dziś chyba pół gminy:

ograniczony do kogo?

Bo z tego co wiadomo mieszkańcom, z tej infrastruktury korzysta obecnie praktycznie jeden operator świadczący usługi abonentom.

Czyli pojawia się dość naturalna wątpliwość:
ilu realnych oferentów w praktyce może być zainteresowanych zakupem tej sieci?

Bo umówmy się:
operator, który już:
– korzysta z infrastruktury,
– ma klientów,
– zna przebieg sieci,
– posiada zaplecze techniczne,
– i funkcjonuje lokalnie,

ma przewagę trudną do przeskoczenia.

A skoro tak, to mieszkańcy mają pełne prawo pytać:
– ilu operatorów zaproszono do przetargu,
– ilu realnie może złożyć ofertę,
– oraz czy gmina przeprowadziła analizę konkurencyjności tego procesu.

I tutaj robi się jeszcze ciekawiej.

Bo jeżeli:
– utrzymanie sieci jest tak drogie,
– koszty mają stale rosnąć,
– a biznes „się nie spina”,

to:
dlaczego prywatny podmiot chce za to zapłacić aż 1,7 mln zł?

Czyli mamy kilka możliwości.

Wariant 1

Gmina po prostu nie potrafiła wykorzystać potencjału tej infrastruktury.

Czyli:
– aktywo jest wartościowe,
– da się na nim zarabiać,
– tylko samorząd nie miał pomysłu jak.

To rodzi pytanie:
czy mieszkańcy powinni sprzedawać majątek publiczny dlatego, że ktoś nie potrafił nim efektywnie zarządzać?

To trochę jak z drogą do Rudawki.
Zamiast skutecznie rozwiązać problem i utrzymywać własną infrastrukturę, pojawia się pomysł oddania jej komuś innemu w nadziei, że „będzie lepiej utrzymywana”.

Czyli klasyczne samorządowe:
„nie umiemy utrzymać, więc oddajmy komuś innemu”.

Patrząc na tempo tych strategicznych decyzji, człowiek sam zaczyna się zastanawiać nad zmianą operatora samorządowego 😉

Wariant 2

Dziś słyszymy:
„nic się nie zmieni”.

A zmiany przyjdą później.

Bo operator, który wydaje 1,7 mln zł:
– będzie chciał odzyskać pieniądze,
– zarabiać,
– rozwijać biznes,
– oraz ograniczać ryzyko.

I naprawdę trudno uwierzyć, że zrobi to wyłącznie z własnej dobroci serca.

Przecież wszystko to, o czym mówi dziś Wójt:
– rosnące koszty,
– opłaty,
– utrzymanie infrastruktury,
– przyszłe wydatki,

będzie dotyczyło również prywatnego operatora.

To trochę jak wysłać męża do sklepu po zakupy:
jeżeli produkty są drogie, to nie stanieją magicznie tylko dlatego, że następnego dnia po te same rzeczy pójdzie żona.

Wariant 3 — może problemem nie jest światłowód, tylko budżet?

I tutaj pojawia się jeszcze jedna możliwość.

Może sprzedaż światłowodu nie wynika wyłącznie z „racjonalizacji działalności”, ale zwyczajnie z potrzeby zdobycia gotówki.

Bo w ostatnim czasie:
– Gmina oddała prawie 600 tys. zł dotacji,
– planowany wzrost wynagrodzeń względem 2025 roku wynosi około 1,55 mln zł,
– pojawiają się kolejne awarie wodociągów,
– infrastruktura wymaga coraz większych nakładów,
– a jednocześnie dalej spłacamy wcześniejsze inwestycje.

I wtedy sprzedaż światłowodu zaczyna wyglądać trochę inaczej.

Nie jako:
„strategiczna decyzja telekomunikacyjna”,

ale raczej:
„sprzedaż majątku w celu poprawy bieżącej płynności finansowej”.

Ale jest jeszcze jeden bardzo ciekawy temat:
wycena.

Bo w przypadku takiej infrastruktury bardzo trudno mówić o klasycznej metodzie porównawczej.

Nie kupuje się przecież co tydzień gminnych sieci światłowodowych w Płaskiej, żeby łatwo porównać ceny rynkowe.

A to oznacza, że przy odpowiednich założeniach:
– mnożnikach,
– prognozach,
– stopach zwrotu,
– przewidywanych przychodach,
– kosztach utrzymania,
– czy tempie rozwoju abonentów,

praktycznie każdą wycenę można „ułożyć” w bardzo szerokim zakresie.

I wtedy pojawia się kolejne pytanie:
czy cena 1,7 mln zł wynika z rzeczywistej wartości infrastruktury, czy może bardziej z poziomu, który potencjalny zainteresowany był gotowy zaakceptować?

Bo przy ograniczonym przetargu i bardzo wąskim gronie potencjalnych kupujących mieszkańcy mają pełne prawo oczekiwać:
– pełnej transparentności wyceny,
– pokazania metodologii,
– wartości księgowej,
– kosztów budowy,
– przychodów z dzierżawy,
– oraz rzeczywistych kosztów utrzymania.

Bo na razie wygląda to trochę tak:

„utrzymanie sieci kompletnie się nie opłaca,
ale spokojnie —
ktoś właśnie chce zapłacić za nią 1,7 mln zł.””

Jest kandydat Wspólnej Sprawy w wyborach uzupełniających ?

Jak pamiętacie, pytałem wcześniej, kto zdecyduje się wejść na wakat radnego z listy środowiska mającego już dziś 14 z 15 mandatów w Radzie Gminy.

Wygląda na to, że pojawił się kandydat.

Według informacji zbierane są podpisy poparcia dla Pana G.D. Nie będę dziś publikował pełnych danych, ponieważ najpierw chciałbym poznać jego stanowisko i zapytać, co skłoniło go do wejścia właśnie w taki układ polityczny i właśnie w tym momencie.

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie.

Czy osoba publicznie wiążąca się dziś z obecną większością bierze również polityczną odpowiedzialność za:
• rozdawnictwo i wyprzedaż majątku gminy,
• chaos informacyjny, także wokół jakości wody,
• sposób komunikacji z mieszkańcami,
• oraz decyzje finansowe, które budzą coraz większe kontrowersje?

Bo dziś naprawdę trudno powiedzieć, że „nic się nie wiedziało”.

Tym bardziej zaskakuje mnie to w przypadku osoby, która przez lata budowała wizerunek swojej działalności wokół takich pojęć jak zaufanie, odpowiedzialność i działanie dla ludzi.

Wokół firmy pojawiały się różnego rodzaju wyróżnienia i nagrody biznesowe podkreślające właśnie te wartości — jak choćby Polish Exclusive czy Businesswoman Awards. Niezależnie od tego, jaką rangę mają tego typu gale, plebiscyty i projekty wizerunkowe, zwykle próbują one opierać swój przekaz na reputacji i społecznym zaufaniu.

Dlatego tym bardziej dziwi mnie decyzja o wiązaniu się politycznie właśnie z tym środowiskiem i właśnie w tym momencie.

Oczywiście każdy ma prawo kandydować.

Pytanie tylko, czy warto dziś firmować swoim nazwiskiem wszystko to, co dzieje się obecnie w gminie.

Tym bardziej zastanawia gotowość do politycznego wspierania obecnego układu w sytuacji, gdy dodatkowy mandat radnego realnie nie zmieni już układu sił w Radzie Gminy. Trudno więc poważnie traktować narrację o „wchodzeniu po to, żeby coś zmienić”, skoro przy proporcji 14 do 1 wszystkie kluczowe decyzje są już w praktyce przesądzone. Chyba, że ma to być 15 do 0 i zablokowanie dostepu do papierow dla wszystkich.

Bo reputację buduje się latami, natomiast polityka potrafi ją zweryfikować znacznie szybciej niż jakakolwiek gala, statuetka czy certyfikat.

Pytam, gdyż to ma być radny który mnie reprezentuje.

Wójt potrzebuje 2 miesięcy, aby zrozumieć co napisał w swoim własnym raporcie, a może ukryć odpowiedź do zakończenia wyborów i głosowania absolutorium

Przyznam szczerze — dawno nie dostałem pisma, które tak pięknie podsumowuje sposób funkcjonowania naszej gminy.

Złożyłem wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczący „Analizy stanu gospodarki odpadami komunalnymi za 2025 rok”.

Pytałem między innymi:

  • dlaczego prawie 1/4 osób zameldowanych jest poza systemem,
  • dlaczego system wymaga dopłaty z budżetu,
  • skąd gigantyczne różnice w danych,
  • kto odbierał „znikający” popiół,
  • dlaczego recykling się załamał,
  • oraz jakie działania podjęto wobec osób niezgłoszonych w deklaracjach.

I co zrobiła Gmina?

Nie odpowiedziała.

Za to poinformowała mnie, że potrzebuje czasu… na przeanalizowanie własnej dokumentacji i własnej analizy.

Nowy termin:

8 lipca 2026 roku.

Powód?
Cytuję:

„konieczność zgromadzenia i przeanalizowania dość obszernej dokumentacji i analizy licznych dokumentów”.

Czyli tłumacząc z urzędowego na polski:

„Opublikowaliśmy analizę, ale teraz musimy sprawdzić, co właściwie tam wpisaliśmy.”

I teraz najlepsze.

To nie ja stworzyłem te liczby.

To Gmina sama podała między innymi, że:

  • zameldowanych jest 2392 mieszkańców,
  • system obejmuje tylko 1846 osób,
  • czyli około 546 osób pozostaje poza systemem,
  • a jednocześnie system trzeba dopłacać z budżetu kwotą ponad 159 tys. zł.

To są dane z ich własnego dokumentu.

Czyli:

  • Gmina potrafi policzyć,
  • potrafi opublikować,
  • potrafi podpisać analizę,

ale gdy ktoś pyta:

„to co z tym zrobiliście?”,

nagle zaczyna się:

  • analiza analizy,
  • analiza dokumentów,
  • analiza licznych analiz,
  • i zapewne zaraz analiza przyczyn analizowania.

Najbardziej zastanawiające jest jednak coś innego.

Pytania nie dotyczyły przecież tajemnicy NATO ani technologii rakietowej.

Pytałem o rzeczy podstawowe:

  • ile było kontroli,
  • ilu mieszkańców wezwano,
  • jakie działania podjęto,
  • kto odpowiada za rozjazd między meldunkami a deklaracjami.

Czyli o rzeczy, które urząd powinien mieć pod ręką, jeżeli faktycznie kontroluje system.

Bo jeśli trzeba prawie 2 miesięcy, żeby ustalić:

czy gmina w ogóle kontrolowała własny system śmieciowy,

to pojawia się bardzo niewygodne pytanie:

a może właśnie o to chodzi, żeby tego nie ustalić zbyt szybko?

I jeszcze jedno.

W piśmie pojawia się delikatna sugestia, że problemem jest „duża ilość pytań” zadawanych przeze mnie.

Przepraszam najmocniej.

Następnym razem postaram się pytać mniej o:

  • brakujące osoby,
  • brakujące pieniądze,
  • brakujący recykling,
  • i brakujące tony popiołu.

Bo najwyraźniej największym problemem w tej historii nie jest chaos w systemie.

Tylko obywatel, który zaczął czytać tabelki.


A teraz zobaczmy, jakie to były „skomplikowane” pytania

Naprawdę oceńcie sami, czy tutaj trzeba prowadzić śledztwo jak przy katastrofie lotniczej, czy raczej odpowiedzieć normalnie, konkretnie i zgodnie ze stanem faktycznym.


1. Czy Urząd Gminy prowadzi działania weryfikujące zgodność liczby osób zameldowanych z liczbą osób zgłoszonych w deklaracjach dotyczących gospodarowania odpadami komunalnymi?

ODPOWIEDŹ TUTAJ JEST Z GATUNKU:

TAK / NIE

Ewentualnie, jeśli odpowiedź brzmi „nie”, można jeszcze wyjaśnić:

  • dlaczego,
  • i jaki jest program naprawczy.

Naprawdę nie oczekuję tutaj doktoratu habilitacyjnego z gospodarki odpadami.


2. Jakie konkretne działania kontrolne zostały podjęte w latach 2024–2025 w celu ograniczenia liczby osób pozostających poza systemem?

ALBO BYŁY DZIAŁANIA,

ALBO ICH NIE BYŁO.

To jest odpowiedź na jedno zdanie.


3. Ilu właścicieli nieruchomości zostało wezwanych do złożenia wyjaśnień lub korekty deklaracji w latach 2024–2025?

KONKRETNA LICZBA,

KTÓRA POWINNA BYĆ „W KOMPUTERZE”.


4. Czy prowadzono kontrole dotyczące faktycznej liczby osób zamieszkujących nieruchomości objęte systemem?

ZNOWU:

TAK / NIE.

A jeżeli nie, to dlaczego i jaki jest plan naprawczy?


5. W jakich sytuacjach gmina akceptuje brak deklaracji od osób zameldowanych, a niezgłoszonych w deklaracji?

DWA ZDANIA.

CZY AKCEPTUJE I W JAKICH PRZYPADKACH.


6. Czy Gmina analizowała wpływ sytuacji, w której niemal 1/4 osób zameldowanych pozostaje poza systemem, na:

  • wysokość stawek dla mieszkańców,
  • poziom dopłat z budżetu gminy,
  • możliwość osiągnięcia poziomów recyklingu?

TO JEST PODSTAWOWA ANALIZA,

KTÓRĄ POWINNO SIĘ ROBIĆ PRZY KAŻDYM BUDŻECIE.

Naprawdę nie trzeba tutaj superkomputera NASA.

Przykład:

  • ok. 500 osób poza systemem,
  • razy 34 zł,
  • razy 12 miesięcy.

Kalkulator da radę.


7. Z czego wynika bardzo duża różnica pomiędzy:

  • ilością odpadów odebranych z terenu gminy,
  • a ilością odpadów odebranych bezpośrednio przez Gminę Płaska w ramach systemu?

JEDNO ZDANIE.

Na przykład:

  • błąd w raporcie,
  • bałagan w danych,
  • błędna metodologia,
  • albo mieszkańcy samodzielnie dostarczają odpady do PSZOK.

8. Proszę o wyjaśnienie pozycji dotyczącej popiołu:

  • 2024 rok: 2,28 Mg,
  • 2025 rok: 26,24 Mg,
  • przez Gminę odebrano jedynie 1,46 Mg.

WG MNIE SĄ TYLKO TRZY OPCJE:

  • mamy nagle gigantyczny wzrost spalania,
  • odkryliśmy nagle źródło ogromnej ilości popiołu,
  • albo ktoś popełnił błąd w raporcie.

I niestety wygląda to bardziej na trzecią opcję.

Najgorsze jest jednak co innego:
zamiast wyłapać błąd, wygląda to tak, jakby później dopasowywano do niego resztę tabel.


9. Rozbieżności dotyczące:

  • elektrośmieci,
  • tekstyliów,
  • gabarytów.

TU PRAWDOPODOBNIE KAŻDA ODPOWIEDŹ POWINNA ZACZYNAĆ SIĘ OD:

„POPEŁNILIŚMY BŁĄD”.


10. Czy Gmina posiada analizę przyczyn gwałtownego spadku poziomu recyklingu:

  • z 44,68%
  • do 29,31%?

JEDNO ZDANIE:

POSIADA / NIE POSIADA.


11. Czy przewidywane są działania naprawcze związane z możliwością naliczenia kar?

ZNOWU:

TAK / NIE.


12. Czy Gmina otrzymała informacje o potencjalnych sankcjach lub postępowaniach?

DOSTALIŚMY / NIE DOSTALIŚMY.


13. Czy sporządzono wewnętrzne analizy dotyczące przyczyn pogorszenia wyników systemu?

SPORZĄDZONO / NIE SPORZĄDZONO.


I teraz jeszcze jedna ciekawostka.

W ubiegłym roku raport dotyczący gospodarki odpadami za 2024 rok również był poprawiany po wskazaniu błędów i rozbieżności.

Czyli:

  • już wcześniej były problemy z poprawnością danych,
  • już wcześniej pojawiały się korekty,
  • a mimo to znowu publikowany jest dokument budzący ogromne wątpliwości.

I teraz pojawia się pytanie czysto retoryczne.

Czy termin odpowiedzi wyznaczony akurat na lipiec ma jakikolwiek związek z czerwcowymi wyborami uzupełniającymi do Rady Gminy?

Oczywiście zapewne nie.

Tak samo jak zapewne kompletnym przypadkiem jest fakt, że w czerwcu głosowane będzie absolutorium dla Wójta za 2025 rok, a nawet raport dotyczący gospodarki odpadami wygląda tak, jakby był składany na kolanie między jedną kawą a drugą.

Ale spokojnie.

Czekam jeszcze na „Raport o stanie gminy”.

I mam dziwne przeczucie, że tam dopiero mogą zacząć się naprawdę ciekawe rzeczy.

Trochę tu, trochę tam — czyli jak szukać informacji o wodzie w BIP Płaska

Sprawdźcie w Gminie na swoim BIP przy okazji, dlaczego jedno ze sprawozdań dotyczących wodociągu Gruszki zostało opublikowane jednocześnie w katalogu głównym BIP oraz dodatkowo w zakładce „Ocena jakości wody”, podczas gdy analogiczne publikacje dotyczące Płaskiej znajdują się wyłącznie w dziale dotyczącym jakości wody?

Bo raczej ciężko dostrzec jakąkolwiek, a już nie mówiąc fundamentalną różnicę pomiędzy:

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

od

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

vs.

A przy okazji te 4 informacje o sprawozdaniach poniżej są do przeniesienia w dedykowane miejsce, bo pokazują bałagan informacyjny, o czym już pisałem dawno temu:

Pytam całkowicie poważnie, bo zaczyna to wyglądać jak publikowanie informacji metodą:
trochę tu, trochę tam,
trochę w katalogu głównym,
trochę w podkatalogu,

najważniejszych nie pokażemy,
a reszty obywatel niech sobie szuka jak w wielkanocnym konkursie.

I później mieszkaniec musi się domyślać:
– co jest aktualne,
– co zostało dodane drugi raz,
– co jest ważniejsze,
– a czego po prostu nie da się znaleźć bez przekopywania połowy BIP-u.

Przy informacjach dotyczących jakości wody i zdrowia mieszkańców chyba jednak warto byłoby mieć jeden przejrzysty system publikacji zamiast organizacyjnego bingo.

A najciekawsze jest to, że dalej nie ma tych najważniejszych danych i decyzji, na które mieszkańcy czekają od tygodni.

Może są w segregatorze obok.

Albo już trafiły do archiwum specjalnego:
„TAJNE”
— opieczętowanego gryfem,
zamkniętego na trzy pieczątki
i schowanego pod łóżkiem u Wójta.

Syn Cieśli

Ja bym też środków chomicznych zakazał, a choroba wie skąd są?

A co do pokarzę, to chodziło o pokazanie (pokażę) czy o pokarzę (ukarać/pokarać kogoś).

Jaki Urząd takie pretęsje. A jeżeli chodzi o wrazienia ludzi z Augustowa to może zmienić rozmówców bo to chyba nie jest nasz target turysty jakiego oczekujemy?

A poza tym oni się cieszą bo przyjadą i skorzystają, a mieszkańcy z którymi Pan pisał już widzą te remonty, za które zapłacimy, przy kredycie do prawie 2040 roku.

Przeczytałem dziś komentarz sprzed 6 tygodni dotyczący remontu w Jazach. Nazwijmy autora „Krzysztofem” . Całkowicie przypadkiem. 😊

Muszę przyznać:
rozmach był imponujący.

Najbardziej spodobał mi się jednak argument:
„jestem synem cieśli”.

Rozumiem, że miało to nadać wypowiedzi ekspercką, wręcz biblijną moc i zakończyć dyskusję raz na zawsze.

Niestety sama legenda o byciu synem cieśli nie daje jeszcze gwarancji znajomości technologii drewna.

Problem polega tylko na tym, że drewno ma kompletnie gdzieś rodzinne historie, komentarze na Facebooku i lokalne „autorytety”.

Ono reaguje wyłącznie na:
– wodę,
– wilgoć,
– temperaturę,
– oraz brak odpowiedniego zabezpieczenia.

I właśnie dlatego mieszkańcy mieli rację pytając, czy niezabezpieczone drewno na pomoście w Jazach to na pewno dobry pomysł.

I nie jest to powód, aby deprecjonować ich zdanie.

To mieszkańcy finansują te inwestycje i mają pełne prawo oceniać ich jakość.
Więc może trochę szacunku i mniej wyższości wobec mieszkańców.

Bo sosna czy świerk nad wodą naprawdę nie zamieniają się magicznie w dąb tylko dlatego, że ktoś napisze kilka wyśmiewających komentarzy, które miały chyba przykryć problem zamiast go rozwiązać.

Pierwsze oznaki degradacji mogą być widoczne już po jednym sezonie. Po trzech najprawdopodobniej będzie część do wymiany.

Bardzo ciekawe jest również to, jak wybiórczo używana jest argumentacja o decyzji Starosty.

Gdy mieszkańcy pytają o impregnację:
– pojawia się opowieść o zakazie środków chemicznych,
– uszczypliwe komentarze,
– i ton „nie znacie się”.

Tylko że świat naprawdę nie kończy się na wiadrze impregnatu z marketu budowlanego. Istnieją również inne metody zabezpieczania drewna.

Ale gdy chwilę później GOK informuje, że impregnacja „od góry” jednak będzie wykonywana… temat decyzji Starosty nagle rozpłynął się w powietrzu. Pan Krzysztof również.

Jak mówi stare powiedzenie: ręki, która karmi, się nie kąsa 😉

Istna administracyjna fizyka kwantowa.

I proszę też nie robić z mieszkańców malkontentów.

Ludzie patrzą na wcześniejsze inwestycje i wyciągają własne wnioski.

Jak skończył się remont remizy?
Jak wygląda remont szkoły?
Jak wygląda sprawa wodociągu w pasie Prądzyńskiego?

Jak wyglądają zabrane dofinansowanie, kary za Wysoki Brzeg? A ile przyłączy musimy mieć, aby nie oddać całej kasy?

Która większa inwestycja z ostatnich dwóch lat nie skończyła się poprawkami, problemami albo dodatkowymi kosztami?

Ile majątku świeżo wyremontowanego, nówka funkiel nie śmigana chcecie oddać za darmo, jednocześnie spłacając kredyty za coś czego nie mamy. Tylko dlatego, ze mieszkańcy np Rudawki mają pretensje że nie utrzymujecie drogi. A teraz wyprzedajecie światłowody, aby pokryć dziury w budżecie (praktycznie pokrywa planowany wzrost wynagrodzeń w gminie o 1 550 000 zł). I jeszcze czytam, że Wójt mówi, ze ceny się nie zmienią. Albo to taki szajs, ze trzeba zapłacić za naprawy i mieszkańcy zapłacą za to w abonentach, albo ceny się nie zmienią bo po zakupie kupujący zyska. Czy tylko ja się domyślam kto to może kupić ?

Naprawdę trudno się dziwić, że mieszkańcy zaczynają mieć ograniczone zaufanie do kolejnych zapewnień o „profesjonalizmie”.

Zwłaszcza gdy np. w Jazach:
– nie ma normalnego WC,
– nie ma normalnej przebieralni,
– infrastruktura wygląda prowizorycznie, a nie jak na XXI wiek,
– a gmina ma problem nawet z zapewnieniem mieszkańcom stabilnej jakości wody.

I szczerze mówiąc trochę bawi mnie jeszcze jedno.

Sam Krzysztof raczej nie wygląda na wielkiego entuzjastę infrastruktury w wersji survivalowej, ale mieszkańcom i turystom najwyraźniej chce ją zafundować.

I na koniec najlepsze.

W jednym z postów Krzysztofa mieszkańcy są w formie wyzwania „zapraszani” do Gminy po informacje.

Bardzo chętnie skorzystam.

A skoro autor komentarza jest aż tak pewny swoich racji i trwałości zastosowanych rozwiązań, to mam prostą propozycję:

jeżeli drewno zacznie wyraźnie butwieć po roku lub dwóch sezonach, to może podpisze mieszkańcom zobowiązanie, że pokryje koszt jego wymiany z własnej kieszeni.

No bo przecież wie co mówi.

W końcu to syn cieśli.

A na koniec rada dla stosunkowo młodego człowieka.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Czasami wypowiedziane słowa mogą się bardzo brzydko zestarzeć.

Operacja „wrzućmy cokolwiek na BIP” zakończona sukcesem

Mieszkańcy Gminy Płaska serdecznie dziękują za opublikowanie na BIP kolejnych dokumentów dotyczących jakości wody.

Naprawdę.
Doceniamy wysiłek.

Ocena sanitarna wody – Wodociąg Płaska – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Płaska – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Ocena sanitarna wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Pojawiły się:
✅ tabelki
✅ pieczątki
✅ parametry fizykochemiczne
✅ jakieś badania
✅ ocena sanitarna
✅ dużo trudnych słów
✅ klimat poważnej administracji państwowej

Niestety znowu wydarzył się jakiś administracyjny cud i zapodziały się:
❌ decyzja Sanepidu nr 6
❌ decyzja Sanepidu nr 7
❌ prywatne badania Gminy, na podstawie których mieszkańców uspokajano, że sytuacja jest już opanowana
❌ kolejne badania glinu pokazujące rozwój sytuacji
❌ badanie sanepidu wskazujące około 0,335 mg/L aluminium

Ale spokojnie.
Za to dostaliśmy standardowe badanie podstawowych parametrów wody z 17 kwietnia, które wygląda mniej więcej tak, jakby ktoś podczas pożaru domu przyniósł dokument potwierdzający prawidłowe ciśnienie w spłuczce.

I teraz robi się naprawdę fascynująco.

Bo wygląda na to, że:
– upublicznione badanie z 24 marca pokazujące około 203 µg/l aluminium uruchomiło całą procedurę Sanepidu,
– dokładnie ten wynik pojawia się później w ostrzeżeniu Sanepidu z 1 kwietnia,
– które mieszkańcy zobaczyli dopiero 17 kwietnia.


Ale nie ma żadnych innych badań, a takie były w przypadku Płaskiej na pewno. Chociażby wspominane przez Sanepid badanie Gminy z wynikiem ok. 0,04 mg/L oraz badanie sanepidu z wynikiem 0,335 mg/L.

W przypadku Gruszek sekwencja jest identyczna jeżeli chodzi o dokumenty.
Dokumenty najwyraźniej odbyły intensywną podróż służbową między segregatorami.

Najbardziej wzruszające jest jednak to, że dalej nie pokazano dokumentów, o które mieszkańcy proszą od początku.

Czyli:
👉 decyzji administracyjnych Sanepidu,
👉 pełnej chronologii badań glinu,
👉 oraz prywatnych badań Gminy, które miały podobno wykazywać około 0,04 mg/l aluminium i świadczyć o „opanowaniu sytuacji”.

I tutaj chyba ktoś naprawdę uwierzył, że wystarczy wrzucić kilka losowych PDF-ów, a nikt nie zauważy, czego dalej brakuje.

Że wszyscy powiedzą: „oooo, dokumenty są, temat zamknięty”.

No nie do końca.

Bo mieszkańcy nadal nie wiedzą:
– jakie dokładnie decyzje wydał Sanepid,
– jakie były kolejne wyniki glinu,
– kiedy poziom rósł,
– kiedy spadał,
– na podstawie jakich badań uspokajano społeczeństwo,
– oraz dlaczego kluczowe dokumenty dalej nie zostały pokazane.

Ale trzeba oddać jedno.

Operacja PR pod kryptonimem:
„wrzućmy cokolwiek na BIP i liczmy, że ludzie się odczepią”
została przeprowadzona z pełnym administracyjnym rozmachem.

I szczerze?
Naprawdę trudno mi już określić, z czego wynika ten cały informacyjny slalom między dokumentami i publikowanie dokumentów w sposób tak chaotyczny i niepełny.

Bo jeżeli ktoś już próbuje robić informacyjny slalom między dokumentami, to wypadałoby przynajmniej robić to trochę mniej nieudolnie.