Plan Błędów 2026 Realizacja przebiega zgodnie z harmonogramem.

Tekst został zamieszczony na : urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

Popatrzcie, czy o tym nie pisze od dawna? Jak bardzo przypomina to Nasz a Gminę od kiedy popełniliśmy błąd w roku 2024 roku?

Poniżej pełen tekst:

„Gigantyczne ego władzy – wójtoburmistrzoprezydent jako Król Słońce

Czyli o tym, jak urząd zamienia się w prywatną galerię chwały jednego człowieka.

Są samorządy, w których wszystko kręci się wokół jednego zjawiska. Kosmicznego ego władzy wykonawczej, które świeci jaśniej niż wszystkie latarnie LED w gminie. Paradoks polega jednak na tym, że im jaśniej ono świeci, tym… ciemniej robi się w urzędzie.

Bo kiedy wójtoburmistrzoprezydent pojawia się w pracy z aurą „Króla Słońce”, zaczynają dziać się rzeczy niemal magiczne.
Na przykład:
▪️ komunikacja wewnętrzna zamienia się w kronikę sukcesów szefa,
▪️ każde „dziękuję” od mieszkańca w tajemniczy sposób trafia do mediów społecznościowych z podpisem: „Osobiście dopilnowałem…”,
▪️ pracownicy zaczynają funkcjonować niczym w układzie heliocentrycznym – najważniejsze jest odpowiednio krążyć wokół centrum. Nie za blisko. Nie za daleko.

A urząd jako instytucja?

Cóż… powoli przestaje być instytucją publiczną. Staje się sceną, na której błyszczeć ma wyłącznie jedna gwiazda.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda imponująco. Codziennie nowe zdjęcia. Kolejne przecinane wstęgi. Następny filmik. Następny wpis. Następny sukces. Tylko że gdzieś pomiędzy fleszami zaczyna znikać to, co w administracji publicznej jest najważniejsze – sprawnie działająca organizacja.

W zdrowym urzędzie działają procedury. Procesy są przewidywalne. Mieszkańcy wiedzą, czego mogą oczekiwać. Pracownicy mają przestrzeń do wykorzystywania swojej wiedzy, doświadczenia i odpowiedzialności. W urzędzie podporządkowanym ego wszystko podporządkowane jest natomiast wizerunkowi jednej osoby.

Każda inicjatywa nabiera wartości dopiero wtedy, gdy można ją sfotografować, opublikować i przypisać jednemu bohaterowi. Dlatego im większy problem, tym szybciej znika z oficjalnej komunikacji. Im mniejszy sukces, tym większa konferencja prasowa. Im bardziej urząd zaczyna tracić sprawność, tym częściej jego szef przekonuje wszystkich, że działa najlepiej w historii.

A procedury?

No cóż… Procedury mają jedną niebezpieczną cechę. Potrafią ograniczać spontaniczne pomysły lidera. Przypominają o kompetencjach, odpowiedzialności i granicach prawa. A to dla rozdętego ego bywa wyjątkowo niewygodne.
Nie ma co się oszukiwać. Ego władzy jest jednym z największych hamulców profesjonalizacji samorządu. Bo kiedy wszystko musi przechodzić przez jedną osobę – i nierzadko przez jej aktualny humor – nie ma już miejsca na budowanie trwałego systemu. Zamiast organizacji pojawia się spektakl. Zamiast zarządzania nieustanna kampania wizerunkowa. Zamiast przewidywalności – emocje. Tu nagły zwrot akcji, tam konferencja, gdzie indziej kolejna wrzutka do internetu, a nad wszystkim unosi się legenda lidera, który podobno własnoręcznie naprawia cały świat.

Najbardziej satyryczna wersja prawdy brzmi więc tak:
„Lider, który świeci tak mocno, że aż robi się ciemniej.”

Wszyscy widzą jego blask.
Nikt nie zauważa, że deptak zaczyna się sypać, procedury od dawna leżą w szufladach, a w jednym z referatów od miesięcy brakuje dwóch pracowników.
Bo samorząd nie jest sceną teatralną ani prywatnym profilem społecznościowym jednego człowieka. Jest instytucją publiczną. A instytucje nie powinny działać dzięki wielkości ego swoich liderów, lecz dzięki jakości procedur, kompetencjom pracowników i zaufaniu mieszkańców.

Paradoksalnie najlepsi liderzy nie potrzebują świecić najmocniej. Potrafią sprawić, że świeci cały urząd. I właśnie dlatego po ich odejściu instytucja nadal działa równie dobrze. Może właśnie to jest najprostszy test prawdziwego przywództwa.”


Jeden z Naszych mieszkańców zaproponował tekst uchwały dla Pani Tomczyk oraz przygotował obywatelski projekt uchwały. Skoro mówimy o usprawnianiu pracy Komisji, trudno odmówić mu pewnej logiki…

Projekt wniosku obywatelskiego o uchwalenie uchwały, która ma bardzo ważny wymiar społeczny.

PROJEKT

UCHWAŁA NR ……./……./2026

RADY GMINY PŁASKA

z dnia ………………… 2026 r.

w sprawie usprawnienia pracy Komisji Rady Gminy poprzez wprowadzenie planowania błędów, uchybień i zaniedbań

Na podstawie art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2026 r. poz. …) oraz kierując się potrzebą zapewnienia sprawnego funkcjonowania Komisji Rady Gminy, Rada Gminy Płaska uchwala, co następuje:

§ 1.

W celu usprawnienia pracy Komisji oraz wyeliminowania elementu zaskoczenia zobowiązuje się Wójta Gminy do corocznego sporządzenia Planu Błędów, Uchybień i Zaniedbań, zwanego dalej „Planem”.

§ 2.

  1. Plan przedkłada się Komisji do dnia 31 stycznia każdego roku.
  2. Plan powinien obejmować wszystkie przewidywane błędy, uchybienia oraz zaniedbania planowane do realizacji w danym roku kalendarzowym.

§ 3.

Przyjmując, iż rok obejmuje około 200 dni roboczych, Plan powinien zawierać 200 pozycji podstawowych.

§ 4.

W trosce o zachowanie swobody działania organu wykonawczego oraz rozwój kreatywności administracji dopuszcza się utworzenie 10% rezerwy strategicznej, obejmującej dodatkowe błędy, uchybienia lub zaniedbania.

Łączny limit wynosi 220 pozycji rocznie.

§ 5.

Komisja, przed rozpoczęciem realizacji Planu, przygotowuje projekty uzasadnień wykazujące, iż każde z planowanych działań:

  1. było zgodne z obowiązującymi przepisami,
  2. było racjonalne,
  3. pozostawało w najlepiej pojętym interesie Gminy,
  4. nie mogło zostać wykonane w sposób bardziej prawidłowy.

§ 6.

  1. Dla zachowania dyscypliny finansów publicznych ustala się roczny limit strat budżetowych wynikających z realizacji Planu w wysokości 2 000 000 zł.
  2. Po wykorzystaniu limitu określonego w ust. 1 popełnienie kolejnych błędów wymaga uprzedniej zgody Rady Gminy wyrażonej w drodze uchwały.

§ 6a.

W przypadku wykonania planu przed końcem roku dopuszcza się zwiększenie limitu błędów, uchybień i zaniedbań poprzez zawarcie aneksu do Planu, pod warunkiem zabezpieczenia odpowiednich środków w budżecie Gminy.

§ 7.

  1. Komisja zobowiązana jest do przygotowania wszelkich dokumentów uzasadniających realizację Planu przed wystąpieniem planowanych zdarzeń.
  2. Dokumenty uzasadniające mogą zostać sporządzone przed wystąpieniem zdarzeń, w trakcie ich realizacji lub po ich ujawnieniu, jeżeli wymaga tego interes Gminy.
  3. W przypadku braku możliwości sporządzenia uzasadnienia przed wystąpieniem zdarzenia dopuszcza się jego sporządzenie w trakcie realizacji lub po zakończeniu zdarzenia, jeżeli wymaga tego interes Gminy.

§ 8.

Wykonanie uchwały powierza się Wójtowi Gminy Płaska.

§ 9.

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Uzasadnienie

Celem uchwały jest usprawnienie współpracy pomiędzy Wójtem a Komisją Rady Gminy poprzez wyeliminowanie zbędnego elementu zaskoczenia podczas analizowania działań organu wykonawczego.

Przyjęcie rocznego Planu Błędów, Uchybień i Zaniedbań umożliwi Komisji wcześniejsze przygotowanie kompletu uzasadnień oraz ograniczy konieczność improwizowania podczas posiedzeń.

Wprowadzenie limitu 220 planowanych błędów rocznie zapewni Wójtowi odpowiednią swobodę działania, natomiast limit strat budżetowych w wysokości 2 000 000 zł pozwoli zachować kontrolę nad skutkami finansowymi realizacji Planu.

Przyjęcie niniejszej uchwały stanowi logiczne rozwinięcie idei planowania i pozwoli na harmonijną współpracę wszystkich organów Gminy.

PS.

Jeżeli ktoś uznał, że ta uchwała jest absurdalna, to przypominam – to tylko satyra.

Największy problem polega na tym, że czasami rzeczywistość zaskakująco przypomina satyrę.

Co było pierwsze – jajko czy kura?

Dzień dobry.

Nie wiem, co się dzieje w tej rodzinie…

Ojciec od miesięcy szuka jaj.

Syn rozwiesza list gończy za kurami.

Już naprawdę zaczynam się zastanawiać, jaki będzie kolejny etap tej historii.

Jeszcze chwila i Inspekcja Weterynaryjna pomyśli, że w Płaskiej działa specjalny wydział do spraw drobiu.

A swoją drogą…

Czy tylko ja zauważyłem, że nawet zeskanowana kartka jest lekko przechylona?

Wygląda, jakby sama przeczytała ten wpis i straciła pion.

😉🐔🥚

OSP Mołowiste. Przeczytałem odpowiedź Urzędu Gminy. Mam więcej pytań niż przed jej przeczytaniem.

Przeczytanie całości zajmie około 8 minut.

Wstęp

Obiecałem, że po otrzymaniu odpowiedzi Urzędu Gminy przedstawię jej analizę.

Nie chcę jednak, aby ktokolwiek opierał się wyłącznie na mojej interpretacji. Dlatego najpierw pokażę, co – moim zdaniem – wynika z odpowiedzi Urzędu, a poniżej opublikuję pełną treść pytań i odpowiedzi. Każdy będzie mógł sam porównać jedno z drugim i wyrobić sobie własne zdanie. Na końcu zamieszczę również skan pisma.

Dawno nie czytałem dokumentu, który z jednej strony potwierdza tak wiele faktów, a z drugiej pozostawia tyle pytań bez odpowiedzi.

1. Ponad trzy miesiące bez obowiązkowego OC

To już nie jest kwestia opinii.

To fakt potwierdzony przez sam Urząd.

Nie była to plotka.

Nie był to internetowy „fake”.

Nie było to również moje przypuszczenie.

Urząd potwierdził, że samochód pozostawał bez obowiązkowego ubezpieczenia OC od 1 lutego do 13 maja 2026 roku.

Ten fakt nie budzi już żadnych wątpliwości.

2. Kara została zapłacona

Urząd potwierdził również, że Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nałożył karę i że została ona zapłacona.

Oznacza to, że kara została pokryta z budżetu Gminy, czyli w praktyce z pieniędzy mieszkańców.

To prowadzi do prostego pytania.

Czy ustalono już, kto odpowiada za doprowadzenie do tej sytuacji?

Jeżeli nie, oznacza to, że mieszkańcy zapłacili za błąd, nie wiedząc nawet, czy ktokolwiek poniesie za niego odpowiedzialność.

3. Największa zagadka. Rejestr OC bez dokumentów

To fragment odpowiedzi, który zwrócił moją szczególną uwagę.

To jeden z najbardziej interesujących fragmentów całej odpowiedzi.

Urząd informuje, że:

– referat finansowy odpowiada za nadzór nad terminami obowiązkowych ubezpieczeń,

– prowadzony jest rejestr terminów obowiązkowego OC,

– jednocześnie dokumentacji pojazdu Urząd nie posiadał, ponieważ znajdowała się w OSP.

Zestawienie tych informacji rodzi naturalne pytanie.

Jeżeli dokumentacja nie była w posiadaniu Urzędu, to na podstawie jakich danych prowadzono rejestr terminów obowiązkowego OC?

To trochę tak, jak prowadzić bibliotekę bez książek.

Albo ewidencję samochodów… nie mając dokumentów samochodu.

To właśnie ten fragment odpowiedzi uważam za jeden z najbardziej interesujących.

4. Kiedy Urząd dowiedział się, że posiada samochód?

Z odpowiedzi można odnieść wrażenie, że dokumentacja pojazdu, na który Gmina wydała około 120 tys. zł, znajdowała się poza Urzędem.

Szkoda tylko, że wcześniej:

– odbyło się oficjalne przekazanie samochodu,

– podpisano dokumenty,

– wykonano pamiątkowe fotografie,

– pojazd został przekazany jednostce OSP.

Samochód był więc wystarczająco widoczny, aby wykonać pamiątkowe zdjęcia.

Najwyraźniej nie wystarczyło to jednak do dopilnowania obowiązkowego ubezpieczenia OC.

5. Pytam o wyjazdy. Odpowiadają o gotowości.

To chyba najbardziej zaskakująca odpowiedź w całym piśmie.

Pytałem:

Czy samochód brał udział w działaniach ratowniczych, wyjazdach alarmowych, ćwiczeniach, zabezpieczeniach imprez, przejazdach technicznych lub innych przejazdach po drogach publicznych?

Urząd odpowiedział:

„Pojazd nie był wycofany z podziału bojowego.”

Na pierwszy rzut oka brzmi to jak odpowiedź.

Problem polega na tym, że nie odpowiada ona na zadane pytanie.

Podział bojowy oznacza gotowość operacyjną pojazdu.

Ja pytałem natomiast, czy z tej gotowości skorzystano.

To trochę tak, jak zapytać:

– Czy autobus odjechał?

i usłyszeć odpowiedź:

– Autobus był gotowy do odjazdu.

Formalnie wszystko się zgadza.

Nadal jednak nie wiadomo, czy autobus rzeczywiście odjechał.

Urząd potwierdził jednocześnie, że w tym okresie wskazanie licznika zwiększyło się.

Oznacza to, że pojazd był używany.

Nie odpowiada jednak na pytanie, w jakich okolicznościach.

6. Kara. I jeszcze większe pytania.

Urząd poinformował, że kara nałożona przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wyniosła 1.600 zł.

Kwota ta wzbudziła moje zainteresowanie.

Na pierwszy rzut oka nie odpowiada ona stawkom przewidzianym przez UFG dla samochodów ciężarowych lub specjalnych w przypadku przerwy w obowiązkowym ubezpieczeniu OC przekraczającej 14 dni.

Dlatego wystąpię o udostępnienie:

– decyzji UFG,

– potwierdzenia dokonania przelewu.

Jest jednak pytanie ważniejsze od wysokości samej kary.

Skoro kara została zapłacona z pieniędzy publicznych, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ustalono już osobę odpowiedzialną za doprowadzenie do ponad trzymiesięcznego braku obowiązkowego OC.

Z odpowiedzi Urzędu wynika bowiem, że:

– referat finansowy odpowiada za nadzór nad terminami ubezpieczeń,

– prowadzony jest rejestr terminów OC,

– dokumentacja pojazdu znajdowała się w OSP,

– kierowca pobierał wynagrodzenie za pełnienie swojej funkcji,

– pojazd pozostawał w gotowości operacyjnej.

Każdy z tych podmiotów lub osób miał określony zakres obowiązków.

Naturalnym pytaniem jest więc, czy przeprowadzono postępowanie wyjaśniające i ustalono, kto odpowiada za powstanie tej sytuacji.

Jeżeli tak – kto?

Jeżeli nie – dlaczego?

7. Badania strażaków

Również w tym przypadku odpowiedź Urzędu zwróciła moją uwagę.

Pytałem, czy od 1 maja 2024 roku zdarzały się przypadki udziału strażaków w działaniach ratowniczych bez wymaganych badań lekarskich lub uprawnień.

Nie otrzymałem odpowiedzi „tak” albo „nie”.

Otrzymałem natomiast opis przepisów określających, jak taka sytuacja powinna wyglądać.

To trochę tak, jak zapytać:

– Czy przekroczył Pan prędkość?

i usłyszeć odpowiedź:

– W terenie zabudowanym obowiązuje ograniczenie do 50 km/h.

To istotna informacja.

Szkoda tylko, że nie odpowiada na zadane pytanie.

Tymczasem Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP wskazuje, że strażacy ratownicy podlegają okresowym badaniom lekarskim, a skierowania na te badania wydaje wójt.

Oznacza to, że ktoś powinien prowadzić ewidencję terminów ich ważności.

Dlatego będę chciał ustalić:

– czy w latach 2024–2026 zdarzyły się przypadki udziału osób bez aktualnych badań lub wymaganych uprawnień,

– na podstawie jakiej ewidencji Urząd stwierdził, że takie przypadki nie występowały,

– czy osoby takie uczestniczyły w zabezpieczeniach imprez, ćwiczeniach, zawodach lub innych działaniach wykonywanych przez OSP.

________________________________________

Co będę chciał jeszcze ustalić?

W kolejnych wnioskach o udostępnienie informacji publicznej zwrócę się między innymi o udostępnienie:

– decyzji Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego,

– potwierdzenia zapłaty nałożonej kary,

– informacji, czy przeprowadzono postępowanie wyjaśniające,

– informacji, czy ustalono osobę odpowiedzialną za doprowadzenie do braku obowiązkowego ubezpieczenia OC,

– informacji, czy Gmina zamierza dochodzić naprawienia szkody od osoby odpowiedzialnej,

– informacji dotyczących badań, uprawnień oraz udziału strażaków w działaniach realizowanych przez OSP.

Liczę na to, że wszystkie te kwestie uda się wyjaśnić w trybie dostępu do informacji publicznej.

To najlepszy sposób, aby rozwiać pojawiające się wątpliwości w oparciu o dokumenty, a nie przypuszczenia.

A teraz najważniejsze.

Powyżej przedstawiam moją analizę.

Poniżej publikuję pełną treść pytań oraz odpowiedzi Urzędu Gminy, bez skrótów i bez komentarzy.

Przeczytajcie je spokojnie.

Porównajcie pytania z odpowiedziami.

I sami oceńcie, czy odpowiedzi rzeczywiście odnoszą się do zadanych pytań, czy też – jak czasami bywa – odpowiadają przede wszystkim na pytania, których nikt nie zadał.

Publikuję fragmenty mojego wniosku oraz odpowiedzi Urzędu Gminy. Cytaty są dosłowne.


1.

Moje pytanie

Czy sprawa dotyczy pojazdu należącego do OSP Mołowiste o numerze rejestracyjnym BAU 02835?

Odpowiedź Urzędu

„Sprawa dotyczy samochodu pożarniczego należącego do OSP.”

Komentarz

Pierwszy fakt został potwierdzony. Nie ma już wątpliwości, że sprawa dotyczy samochodu OSP Mołowiste.


2.

Moje pytanie

Czy przerwa w obowiązkowym ubezpieczeniu OC przekroczyła 14 dni i czy skutkuje koniecznością poniesienia kary nałożonej przez UFG? Jeżeli tak, proszę o wskazanie:

  • czy Gmina otrzymała już pismo z UFG,
  • jaka jest wysokość nałożonej kary,
  • czy kara została już zapłacona.

Odpowiedź Urzędu

„Przerwa w obowiązkowym ubezpieczeniu OC przekroczyła 14 dni i skutkuje to koniecznością poniesienia kary nałożonej przez UFG, otrzymaliśmy pismo z UFG, wysokość kary wyniosła 1.600,00 zł – należność została zapłacona.”

Komentarz

Urząd potwierdza, że kara została nałożona i zapłacona. Jej wysokość budzi jednak moje wątpliwości, dlatego wystąpię o udostępnienie decyzji UFG oraz sposobu wyliczenia tej kwoty.


3.

Moje pytanie

W jakim okresie pojazd pozostawał bez obowiązkowego ubezpieczenia OC? Czy był to okres od 1 lutego do 13 maja 2026 r.?

Odpowiedź Urzędu

„Pojazd pozostawał bez obowiązkowego ubezpieczenia w okresie od dnia 01.02.2026 r. do dnia 13.05.2026 r.”

Komentarz

Urząd potwierdza moje informacje. Ponad trzy miesiące bez obowiązkowego OC.


4.

Moje pytanie

Czy Urząd Gminy posiada dokument potwierdzający ciągłość obowiązkowego ubezpieczenia OC pojazdu BAU 02835 w okresie od 1 lutego do 13 maja 2026 r.? Jeżeli tak, proszę o jego udostępnienie.

Odpowiedź Urzędu

„Urząd Gminy nie posiada takiego dokumentu.”

Komentarz

Krótko i jednoznacznie.


5.

Moje pytanie

Czy w okresie braku ważnego ubezpieczenia OC nastąpiła zmiana wskazań licznika pojazdu? Jeżeli tak, proszę o wskazanie stanu licznika na początek i koniec tego okresu.

Odpowiedź Urzędu

„Stanu licznika na początek 1 lutego 2026 r. – 22948 km – stan licznika na koniec 13 maja 2026 r. – 22990 km.”

Komentarz

Licznik zwiększył się o 42 km.

To fakt.


6.

Moje pytanie

Czy w okresie braku obowiązkowego ubezpieczenia OC pojazd brał udział w działaniach ratowniczo-gaśniczych, wyjazdach alarmowych, ćwiczeniach, zabezpieczeniach imprez, wyjazdach gospodarczych, przejazdach technicznych lub innych przejazdach po drogach publicznych?

Odpowiedź Urzędu

„W w/w okresie pojazd nie był wycofany z podziału bojowego.”

Komentarz

Tutaj pozostawię odpowiedź bez komentarza.

Każdy może sam ocenić, czy jest to odpowiedź na zadane pytanie.


7.

Moje pytanie

Czy w okresie, w którym pojazd nie posiadał ważnego ubezpieczenia OC, kierowca pojazdu otrzymywał wynagrodzenie, ekwiwalent lub inne świadczenia związane z pełnieniem funkcji kierowcy?

Odpowiedź Urzędu

„Kierowca OSP Mołowiste pobierał wynagrodzenie związane z pełnieniem funkcji kierowcy, nie pobierał ekwiwalentu lub innego świadczenia związanego z funkcją kierowcy.”

Komentarz

Fakt został potwierdzony.


8.

Moje pytanie

Czy kierowca przed każdym wyjazdem zobowiązany jest do sprawdzenia kompletności dokumentów pojazdu, w tym ważności obowiązkowego ubezpieczenia OC? Jeżeli nie, proszę wskazać, kto wykonuje tę czynność.

Odpowiedź Urzędu

„Kierowca zobowiązany jest do utrzymywania w stałej sprawności technicznej sprzętu pożarniczego, w tym pojazdu samochodowego.”

Komentarz

Pytanie dotyczyło sprawdzania ważności OC.

Odpowiedź dotyczy sprawności technicznej pojazdu.

To dwa różne zagadnienia.


9.

Moje pytanie

Kto zgodnie z obowiązującymi w Urzędzie Gminy Płaska procedurami odpowiada za kontrolę terminów obowiązkowych ubezpieczeń OC pojazdów należących do Gminy lub pozostających w jej zarządzie?

Odpowiedź Urzędu

„Terminy ubezpieczeń OC pojazdów pozostają pod nadzorem referatu finansowego.”


10.

Moje pytanie

Czy w Urzędzie Gminy prowadzony jest elektroniczny lub papierowy rejestr terminów obowiązkowych ubezpieczeń OC, badań technicznych oraz innych terminów dotyczących pojazdów OSP?

Odpowiedź Urzędu

„Jest prowadzony rejestr terminów obowiązkowych ubezpieczeń OC pojazdów OSP.”


11.

Moje pytanie

Czy zostało przeprowadzone postępowanie wyjaśniające dotyczące zaistniałej sytuacji?

Odpowiedź Urzędu

„OSP Mołowiste odbierając pojazd przejęło go z całą dokumentacją, nie udostępniając jej urzędowi.”

Komentarz

To odpowiedź, która chyba rodzi więcej pytań niż daje odpowiedzi.

Jeżeli bowiem:

  • terminy OC pozostają pod nadzorem referatu finansowego,
  • prowadzony jest rejestr terminów OC,
  • czy jest prowadzone postępowanie wyjaśniające

Odpowiedź zupełnie nie związana z pytaniem.

Naturalnie pojawia się pytanie, w jaki sposób nadzór był wykonywany, skoro – według odpowiedzi – dokumentacja nie została udostępniona urzędowi.

12.

Moje pytanie

Czy od dnia 1 maja 2024 r. wystąpiły przypadki, w których członkowie jednostek OSP nie posiadali aktualnych badań lekarskich, szkoleń lub innych wymaganych uprawnień dopuszczających do udziału w działaniach ratowniczych? Jeżeli tak, proszę wskazać okres oraz liczbę osób, których dotyczyły.

Odpowiedź Urzędu

„Członkowie jednostek OSP nie posiadający aktualnych badań lekarskich, szkoleń lub innych wymaganych uprawnień nie są dopuszczeni do udziału w akcjach ratowniczych. Nie ma też obowiązku, aby wszyscy członkowie jednostek OSP posiadali aktualne badania, aktualne badania powinni posiadać członkowie jednostek OSP, którzy biorą udział w działaniach ratowniczych.”

Po raz kolejny nie otrzymałem odpowiedzi na zadane pytanie. Zamiast odpowiedzi otrzymałem opis obowiązujących przepisów.

Wracamy do pracy. Zaczynamy. Jeden dzień. Jeden temat.

W weekend popełniłem poważny błąd.

Zrobiłem sobie dwa dni wolnego.

Efekt jest taki, że mam teraz zaległości większe niż niektóre referaty w Urzędzie Gminy.

Żartuję. Referaty nie mają zaległości. 😊

A Wy w międzyczasie podrzuciliście kolejne tematy.

Materiału nazbierało się tyle, że spokojnie wystarczy na cały przyszły tydzień.

Plan jest prosty.

Jeden dzień. Jeden temat.

Zaczynamy od odpowiedzi z Urzędu Gminy.

Nie ukrywam – średnio mi się chce je czytać.

To trochę jak sprzątanie stajni Augiasza.

Człowiek wie, że trzeba.

Wie, że ktoś w końcu musi.

No to trudno.

Ktoś musi zacząć.

Żeby jednak nie było, że nic się nie dzieje, dwie krótkie zajawki.

Światłowód nie został sprzedany.

Nikt nie zgłosił się do przetargu.

Wygląda na to, że temat wróci szybciej, niż wielu się spodziewało.

Skoro pieniędzy ze sprzedaży nie będzie, pojawia się pytanie, czym zostaną zastąpione.

Do tego wrócimy osobno.

I druga perełka.

Przeglądając Zarządzenie nr 214/26 Wójta Gminy Płaska natrafiłem na bardzo sympatyczną pozycję budżetową.

„Wspieranie rodziny”.

Przyznam, że kiedy to przeczytałem, przez chwilę pomyślałem:

No proszę. W naszej gminie program „Rodzina na swoim” działa chyba lepiej niż państwowe 800+.

Przyznacie jednak, że zestawienie nazwy „Wspieranie rodziny” z tą pozycją budżetową wywołuje przynajmniej uśmiech.

Na szczęście tutaj przynajmniej nikt nie zapomniał wypełnić rubryczki.

Do zobaczenia wieczorem.

Pierwsza odpowiedź z Urzędu Gminy już czeka.

Mam wrażenie, że będzie o czym rozmawiać.

Dobranoc.Pchły na noc.Karaluchy pod poduchy.

Życzymy Panu Wójtowi spokojnej nocy.

Mam nadzieję, że przed snem obejrzy Pan jeszcze raz słynną końcówkę filmu Przeminęło z wiatrem.

Scarlett O’Hara wypowiada tam kultowe słowa:

„After all, tomorrow is another day.”

Po polsku:

„Jutro też jest dzień.”

Piękny cytat.

Dla większości ludzi oznacza nadzieję.

Dla mnie oznacza pracę. Jutro znowu trzeba będzie usiąść do czytania odpowiedzi z Urzędu Gminy.

Niestety odnoszę wrażenie, że istnieje pewien szczególny translator, który tłumaczy dla Wspólnej Sprawy ten cytat trochę inaczej.

Mniej więcej tak:

„Jutro znowu coś spie…ymy.”

A skoro jutro też będzie dzień…

…to zapewne będą kolejne decyzje.

A skoro będą kolejne decyzje…

…to być może będzie i nowy materiał na bloga.

Dobranoc. 🙂

Najpilniej strzeżona tajemnica w Gminie Płaska czyli historia jednej pustej rubryki, której nikt nie chce wypełnić.

Panie Wójcie Skubis,

jako mieszkańcy zdajemy sobie sprawę, że odpowiedzi na niektóre pytania mogą być trudne.

Ale jeżeli już coś się zrobiło, to wypada zdjąć krótkie spodenki, założyć długie spodnie i po męsku powiedzieć:

„Tak, zrobiłem. Uważam, że było to słuszne, ponieważ…”

Tymczasem wygląda to mniej więcej tak.

Pan o nazwisku Zdancewicz otrzymał ulgę podatkową w wysokości 16 tysięcy złotych.

Zadałem więc bardzo skomplikowane pytanie.

Za co?

Odpowiedź urzędu można streścić w jednym zdaniu:

„Mogłem, to dałem. Podstawa prawna jest w ustawie, a w ogóle wszystko to tajemnica. Koniec pytań.”

Zabrzmiało bardzo urzędowo.

Padły dwa najpotężniejsze zaklęcia administracji:

„podstawa prawna” i „tajemnica skarbowa”.

Przyznam, że tutaj byłem pod wrażeniem.

Kapelusz z napisem „tajemnica skarbowa” został wyciągnięty z taką gracją, jak królik przez iluzjonistę. Tylko że kapelusik był chyba nie ten, bo argument okazał się wyjątkowo mizerny.

Ja natomiast zadałem kolejne pytanie.

Za co konkretnie przyznano tę ulgę?

I…

cisza.

To spróbujmy jeszcze raz.

Panie Wójcie, spróbuję zmienić formę pytania, aby dostosować się do interlokutora.

Ma Pan taki druczek.

W tym druczku jest rubryczka.

Ta rubryczka nazywa się:

„Przyczyna zastosowania ulgi”.

I właśnie w tej rubryczce zabrakło literek.

A z literek powinny powstać wyrazy.

A z wyrazów jedno krótkie zdanie odpowiadające na pytanie:

„Za co?”

Można nawet nie używać słów z „ó”, „ż” i „ch”, jeżeli czujemy się z nimi niepewnie.

My nie chcemy od Pana rozprawy habilitacyjnej. Pokemony mogłyby tego nie wytrzymać.

Nie chcemy piętnastostronicowego uzasadnienia.

Nie chcemy opinii biegłych.

Prosimy tylko o wpisanie tego, co od początku powinno znaleźć się w tej rubryce.

Bo z boku wygląda to trochę zabawnie.

Raz można zapomnieć.

Każdemu może się zdarzyć.

Drugi raz można się pomylić.

Ale jeżeli później dwa razy ktoś pyta, co miało być wpisane, a odpowiedzią jest wszystko, tylko nie to jedno zdanie, to człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem ta pusta rubryczka nie jest najpilniej strzeżonym miejscem w całym Urzędzie Gminy.

Dziecko może zakryć oczka i powiedzieć:

„Nie ma mnie.”

Dziecko może schować się w szafie i wierzyć, że świat przestał je widzieć.

Problem w tym, że Wójt odpowiada już nie przed mamą, tylko przed mieszkańcami.

Ja naprawdę nie wierzę w płaską Ziemię.

Nie szukam Yeti.

Nie poluję na potwora z Loch Ness.

Ale przyznam, że wyobrażam sobie tylko dwie możliwości.

Innych po prostu nie widzę.

Pierwsza.

Nie bardzo jest się czym pochwalić, więc siedzimy cicho, odpowiadamy na wszystko oprócz tego jednego pytania i liczymy, że temat sam umrze.

Druga.

Być może wszystko odbyło się zgodnie z prawem.

Ale nie chcemy, żeby pozostali mieszkańcy dowiedzieli się, jakie inwestycje kwalifikują się do takiej ulgi.

Bo jeżeli mieszkańcy dowiedzą się, że taka inwestycja kwalifikuje się do ulgi, to jutro mogą pojawić się kolejne identyczne wnioski.

Jeżeli istnieje jeszcze trzecie wyjaśnienie, to z ogromną przyjemnością je poznam.

Być może coś mi umyka w tym lesie tajemnicy.

Niestety poszycie jest wysokie i gęste, więc może czegoś po prostu nie zauważam.

Naprawdę wystarczy wypełnić jedną rubrykę.

A tajemnicą skarbową proszę się nie zasłaniać.

Bo ja nie pytam o stan konta, numer rachunku ani wysokość podatku.

Pytam wyłącznie, jakiej inwestycji dotyczyła ulga, którą sam Wójt zdecydował się wykazać w publicznym zestawieniu.

Panie Wójcie, naprawdę nie pytam o tajemnice państwowe.

Nie pytam o plany NATO.

Nie pytam o kod do walizki atomowej.

Pytam tylko o jedno zdanie, którego zabrakło we własnym formularzu.

I mam nieodparte wrażenie, że im dłużej trwa ta zabawa w chowanego, tym bardziej mieszkańcy zaczynają zastanawiać się już nie:

„Za co była ulga?”

ale:

„Dlaczego odpowiedź na to pytanie jest aż tak pilnie strzeżona?”

Bo chyba wszyscy już zauważyli, że im prostsze jest pytanie, tym bardziej skomplikowana staje się odpowiedź.

Czy przez sposób rozpatrywania reklamacji wszyscy płacimy więcej za wodę?

Wiem, że zabrzmi to trochę dziwnie, ale mam do Was uprzejmą prośbę.

Jeżeli możecie, to do najbliższego piątku nie podrzucajcie mi nowych tematów. Naprawdę nazbierało się ich już bardzo dużo i chciałbym je spokojnie opracować oraz przedstawić. W kolejce czeka jeszcze obszerna korespondencja z Urzędu Gminy.

Nie chcę publikować więcej niż jednego tematu dziennie. Każdy z nich dotyczy innego obszaru funkcjonowania gminy i pokazuje – moim zdaniem – skalę problemów, które pojawiły się od 2024 roku. Jedna publikacja dziennie daje każdemu czas na spokojne przeczytanie materiału i wyciągnięcie własnych wniosków.

No… chyba że będzie to bajka. Wtedy mogą być dwie. 😊

Dzisiaj kolejny temat związany z wodociągami.

Wiemy już, że Wójt podniósł ceny wody.

Wiemy również, że od wielu miesięcy pojawiają się pytania dotyczące sposobu rozliczeń.

Tu mała dygresja.

W dokumentacji przetargowej znajduje się zapis, z którego wynika, że gmina zakupiła system umożliwiający odczyt wskazań wodomierzy z dowolnego dnia roku. Oznaczałoby to możliwość ustalenia stanu licznika na koniec każdego miesiąca.

Tymczasem Sekretarz Gminy konsekwentnie odpowiada, że takich danych nie ma.

Przyznam szczerze – przestaję to rozumieć. Albo system działa zgodnie z dokumentacją, albo nie działa. Jeżeli działa, to dlaczego urząd twierdzi, że nie posiada danych? A jeżeli nie działa, to pojawia się pytanie, za co właściwie zapłaciliśmy. Czyżby groziła nam kolejna kara i zabranie milionowej dotacji ?

Do tego dochodzą trzy miesiące dostarczania mieszkańcom wody, której jakość budziła zastrzeżenia Sanepidu, oraz ciągłe problemy z uzyskaniem dokumentów.

To już znamy.

Teraz pojawiła się kolejna informacja, którą otrzymałem nieoficjalnie.

Jeżeli okaże się prawdziwa, może tłumaczyć przynajmniej część strat finansowych wodociągów, a w konsekwencji również wzrost cen wody.

I nie mam tutaj na myśli przecieku w centrum Płaskiej, gdzie od dłuższego czasu woda wypływa na powierzchnię, a mimo to nikt nie podejmuje skutecznych działań.

Chodzi o sposób rozpatrywania reklamacji dotyczących wskazań wodomierzy.

Na razie opiszę sprawę dość ogólnie. Chciałbym dać Urzędowi Gminy możliwość jednoznacznego przedstawienia obowiązujących procedur i odpowiedzenia zgodnie z prawdą.

Dobrą praktyką, a w zasadzie w wszystkich firmach jakie znam, przy rozpatrywaniu reklamacji jest:

  • zgłoszenie reklamacji przez odbiorcę,
  • przedstawienie historii odczytów z ostatnich miesięcy wraz z informacjami diagnostycznymi wodomierza,
  • jeżeli odbiorca nadal kwestionuje wskazania, wykonanie protokolarnego demontażu wodomierza z dokumentacją fotograficzną plomb i połączeń,
  • przekazanie wodomierza do Instytutu Miar i Wag lub właściwego organu metrologicznego w celu sprawdzenia poprawności działania,
  • jeżeli wodomierz działa prawidłowo – koszty badania ponosi zgłaszający reklamację,
  • jeżeli badanie wykaże wadliwe działanie urządzenia – koszty ponosi przedsiębiorstwo wodociągowe, które następnie może dochodzić swoich roszczeń od wykonawcy lub producenta.

Natomiast docierają do mnie sygnały, że w Gminie Płaska część reklamacji może być rozpatrywana bez przeprowadzenia pełnej procedury weryfikacyjnej.

Jeżeli rzeczywiście tak jest, rodzi to bardzo poważne pytania o jednolite zasady postępowania wobec wszystkich mieszkańców oraz o właściwe zabezpieczenie interesów finansowych gminy. Dla osób, które są związane z tematem może być to również pytanie o pozamerytoryczne powody takiego załatwiania spraw.

Dlatego wystąpię do Urzędu Gminy z wnioskiem o udostępnienie informacji dotyczących:

  • liczby uznanych reklamacji,
  • wartości dokonanych korekt,
  • sposobu dokumentowania każdej sprawy,
  • przypadków kierowania wodomierzy do niezależnej weryfikacji.

Bo pamiętajmy o jednej rzeczy.

Jeżeli komuś umorzono lub obniżono rachunek o 2, 5 czy nawet 10 tysięcy złotych bez należytego potwierdzenia zasadności takiej decyzji, tych pieniędzy nie pokrywa urząd.

Pokrywają je pozostali mieszkańcy.

Każde przedsiębiorstwo wodociągowe ponosi naturalne straty wody wynikające z eksploatacji sieci oraz dokładności pomiarów. Jest to zjawisko normalne.

Jeżeli jednak do tych strat dochodzą jeszcze nieuzasadnione korekty rachunków, to koszty w ostatecznym rozrachunku rozkładają się na wszystkich odbiorców.

A to oznacza jedno.

Kolejne podwyżki cen wody mogą być tylko kwestią czasu.

Między sumieniem a lojalnością. Rozterki radnego Rady Gminy Płaska

Odbyłem rozmowę z jednym z członków Rady. Nie jestem upoważniony do ujawnienia jego nazwiska, dlatego pozostanę przy określeniu „członek Rady”.

Przyznam, że po tej rozmowie mam mieszane uczucia.

Naprawdę potrafię zrozumieć ludzi, którzy kilka lat temu uwierzyli, że zmiana Wójta będzie dla Gminy czymś dobrym. Wielu działało w dobrej wierze, kierując się przekonaniem, że gorzej już być nie może.

Sam również chciałem zmiany. Nie można więc powiedzieć, że od początku sprzeciwiałem się nowej władzy. Od pierwszego dnia miałem jednak poważne wątpliwości, czy Michał Skubis posiada kompetencje i predyspozycje do kierowania Gminą. Pisałem o tym do Pani Tomczyk. Pisałem o braku – w mojej ocenie – podstawowych cech niezbędnych do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji oraz o ryzyku powstania układu wzajemnych zależności, w którym lojalność wobec osób staje się ważniejsza niż odpowiedzialność wobec mieszkańców, a sprzeciw może wiązać się z obawą przed konsekwencjami. Patrząc na wydarzenia ostatnich lat, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy rzeczywiście aż tak bardzo się pomyliłem. Czy w ogóle się pomyliłem.

Dziś jednak coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy głównym celem całej tej zmiany rzeczywiście było dobro Gminy. Patrząc na to, co wydarzyło się później, trudno nie odnieść wrażenia, że dla części osób znacznie ważniejsze były kwestie personalne, poszukiwanie zatrudnienia, niż rzeczywista naprawa samorządu.

Jeszcze bardziej niepokoi mnie coś innego. Coraz wyraźniej odnoszę wrażenie, że funkcja Wójta zwyczajnie przerosła obecnego gospodarza Gminy. Mam również poczucie, że bardzo trudno jest mu dostrzec własne błędy, ponieważ niemal każda krytyka spotyka się z przekonaniem, że problem zawsze leży po stronie innych.

W jednej kwestii z moim rozmówcą byliśmy zgodni. Dzisiaj praktycznie nikt nie rozlicza wcześniejszej kadencji. Nie słyszymy o poważniejszych błędach poprzednich władz, nie widzimy prób wyciągania odpowiedzialności ani publicznego podsumowania wcześniejszych decyzji.

Zadałem więc proste pytanie.

Jeżeli poprzedni Wójt był aż tak złym gospodarzem, że należało go odwołać, to dlaczego dziś nie słyszymy o konkretnych rozliczeniach jego działań?

Nie usłyszałem odpowiedzi.

Zadałem również inne pytanie.

Czy radni mają świadomość, że to Wójt jest twarzą władzy wykonawczej, natomiast każda kolejna uchwała popierana przez większość Rady staje się również ich polityczną odpowiedzialnością?

Za kilka lat nikt nie będzie analizował, kto był pomysłodawcą poszczególnych decyzji. Mieszkańcy spojrzą na efekty całej kadencji i ocenią zarówno Wójta, jak i tych radnych, którzy przez cały ten czas konsekwentnie udzielali mu poparcia.

Jeżeli obecny kierunek okaże się błędny, odpowiedzialność polityczna będzie dotyczyła również radnych Wspólnej Sprawy:

• Zbigniewa Kozłowskiego,
• Ewy Citkowskiej,
• Dariusza Gołkowskiego,
• Krzysztofa Jatkowskiego,

• Marleny Jaworowskiej,
Alicji Myszczyńskiej,
• Hanny Puczyłowskiej,

• Jerzego Okuniewskiego,
• Edyty Skubis,

• Marka Sudnika,
• Jarosława Szarkowskiego,

• Ewy Ślepskiej.

To oni swoimi głosami umożliwiają realizację kolejnych decyzji Wójta.

Na to pytanie również nie usłyszałem odpowiedzi.

Chciałbym pokazać tylko jeden przykład.

Posiedzenie Komisji Skarg.

To właśnie tam po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że członkowie Komisji znaleźli się w sytuacji, w której bardziej szukali potwierdzenia swojego stanowiska u Pani Przewodniczącej Katarzyny Tomczyk i Pana Sekretarza Macieja Zdancewicza, niż byli gotowi samodzielnie podjąć decyzję. Jeszcze chwilę wcześniej część argumentów skarżącego wydawała się trafiać do członków Komisji. Później nastąpiła wyraźna zmiana stanowiska.

Najbardziej niepokoi mnie jednak uzasadnienie jednej ze skarg. W mojej ocenie zawiera ono twierdzenia, które pozostają w sprzeczności z dokumentami oraz informacjami ujawnionymi później. Jeżeli moje zastrzeżenia są zasadne, oznacza to, że Komisja podjęła decyzję na podstawie informacji, które nie odpowiadały rzeczywistemu stanowi sprawy.

Dzisiaj, gdy pojawiają się kolejne dokumenty i fakty, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy członkowie Komisji mieli pełną wiedzę o sprawie, czy też zaufali informacjom przekazanym im przez przedstawicieli Urzędu i Przewodniczącą Rady Panią Katarzynę Tomczyk. Niezależnie od odpowiedzi, odpowiedzialność za ostateczne rozstrzygnięcie ponoszą osoby, które zagłosowały za przyjęciem tego stanowiska.

W czasie rozmowy mój rozmówca wielokrotnie mówił o obawach części radnych przed konsekwencjami sprzeciwiania się obecnemu układowi władzy. Jeżeli rzeczywiście takie obawy istnieją, to jest to sytuacja bardzo niepokojąca. Samorząd powinien być miejscem swobodnej debaty i odpowiedzialnych decyzji, a nie atmosfery, w której ktoś boi się zagłosować zgodnie z własnym sumieniem.

Pytanie brzmi, czy właśnie takiej Gminy chcemy.

Jeżeli ktoś uważa, że nie jest w stanie wykonywać mandatu zgodnie z własnym przekonaniem, to powinien poważnie zastanowić się, czy dalsze pełnienie funkcji radnego ma jeszcze sens. Czasami większą odwagą jest powiedzieć „nie” niż przez kolejne lata firmować decyzje, z którymi wewnętrznie się nie zgadzamy.

Przecież nikt nikogo nie zmusza do pełnienia mandatu radnego. To świadomy wybór i świadomie przyjęta odpowiedzialność.

Mandat radnego to nie tylko dieta. To przede wszystkim obowiązek działania zgodnie z własnym sumieniem i w interesie mieszkańców. Jeżeli dla około 1000 zł miesięcznie ktoś jest gotów zrezygnować z niezależności własnych decyzji, to każdy mieszkaniec ma prawo zadać pytanie, czy taka osoba powinna reprezentować lokalną społeczność.

Oceny takiej postawy nie pozostawię sobie. Ostatecznie wydadzą ją mieszkańcy przy urnach wyborczych. Ja napisałem to tylko raz o Naszym Orędownikiem z Rudawki.

Wierzę, że wcześniej czy później mieszkańcy dokonają własnej oceny tej kadencji. W demokracji każda władza podlega rozliczeniu przy urnach wyborczych. To mieszkańcy zdecydują, czy chcą kontynuacji obecnego kierunku, czy też powierzą zarządzanie Gminą osobom, które zaproponują inną wizję jej rozwoju.

Rozmawialiśmy również o Przewodniczącej Rady Gminy Katarzynie Tomczyk.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że odgrywa ona jedną z najważniejszych ról w funkcjonowaniu obecnej większości. Jest inteligentna i bez niej cały ten teatrzyk zawaliłby się już dawno. Pytanie tylko dla jakich celów wykorzystuję swoją wiedzę. Wygląda, ze nie dla Gminy. Trudno również oprzeć się wrażeniu, że bez jej konsekwentnego wsparcia obecny Wójt miałby znacznie większe problemy z utrzymaniem większości w Radzie.

Usłyszałem również relacje dotyczące sposobu ustalania stanowiska przed głosowaniami. Jeżeli relacje, które usłyszałem, odpowiadają rzeczywistości, oznaczałoby to, że część radnych głosuje zgodnie z wcześniej ustalonym kierunkiem, nie zawsze mając pełną świadomość wszystkich konsekwencji podejmowanych decyzji. Byłby to bardzo niepokojący obraz funkcjonowania samorządu. Trudno nie przypomnieć sobie sytuacji z jednej z sesji, podczas której mieszkańcy mogli zobaczyć, jak wygląda reakcja na odstępstwo od oczekiwanego sposobu głosowania.

Podsumowując, usłyszałem wiele rzeczy, o których od dawna pisałem na blogu. Różnica polega na tym, że po raz pierwszy usłyszałem również o obawach osoby uczestniczącej w pracach Rady.

Jeżeli takie obawy rzeczywiście istnieją, to tym bardziej warto pamiętać, że pozostając w większości i popierając kolejne uchwały, radni przejmują również współodpowiedzialność za skutki tych decyzji. Na początku mogli wierzyć, że obrany kierunek okaże się właściwy. Dzisiaj jednak każdy z nich ma już wystarczająco dużo doświadczeń, aby samodzielnie ocenić sytuację.

Na koniec kilka słów o nowym radnym, Panu Demskim.

Nie znam go osobiście, dlatego mogę oceniać wyłącznie jego decyzje polityczne. Zdecydował się kandydować z listy środowiska, którego działania od dłuższego czasu publicznie krytykuję. To rodzi pytanie o motywy tej decyzji i o to, czy utożsamia się z kierunkiem, jaki reprezentuje obecna większość.

Mam nadzieję, że z czasem sam przedstawi mieszkańcom własne stanowisko.

Na razie mogę powiedzieć jedno. Popiera ugrupowanie które robi cos zupełnie innego niż on podkreśla w etosie swojej firmy. Tak się nie da 🙂

Nie wiem, jak długo jeszcze obecny sposób sprawowania władzy będzie funkcjonował. Wiem jednak jedno – w demokracji nie ma władzy, której nie można rozliczyć.

Pytanie nie brzmi więc czy nastąpi ocena tej kadencji, ale kto jej dokona.

Czy radni zdobędą się na refleksję i sami wyciągną wnioski, czy też zrobią to za nich mieszkańcy przy urnach wyborczych.

To właśnie ten wybór zdecyduje nie tylko o przyszłości obecnej większości, ale przede wszystkim o przyszłości naszej Gminy.

Z „Kronik Cesarstwa Polandii”

Tom II

Skubis Hood i Skubimir I

„Każde czasy mają swojego Hooda. Jedni zapisywali się w historii jako obrońcy ubogich. Inni… zapisali się w księgach opłat.”

Kronikarze Cesarstwa Polandii opisują niezwykłą historię.

Za dnia mieszkańcy widywali młodego władcę.

Podpisywał dokumenty.

Otwierał inwestycje.

Uśmiechał się do zdjęć.

Nazywano go Skubimirem I.

Lecz gdy zapadał zmrok, według miejskich opowieści pojawiał się ktoś zupełnie inny.

Nie cesarz.

Nie gospodarz.

Lecz…

Skubis Hood.

Robin Hood miał swoją drużynę w lasach Sherwood.

Skubis Hood również nie działał samotnie.

Towarzyszyło mu wierne Bractwo Wspólnej Sprawy, które – jak odnotowali kronikarze – słynęło z niezwykłej zgodności.


Robin Hood zabierał bogatym.

Skubis Hood zasłynął z zupełnie innego pomysłu.

Najpierw kronikarze opisali podział zużycia wody według kalendarza, choć wodomierze potrafiły zapamiętywać rzeczywiste wskazania.

Później zapisali historię naliczenia opłat za odpady za okres sprzed doręczenia zawiadomień o zmianie stawki.

Mieszkańcy długo zastanawiali się, czy to tylko kolejne rozdziały tej samej opowieści.


Największą zagadką nie byli jednak bohaterowie.

Największą zagadką był…

skarbiec.

Kronikarze zauważyli bowiem coś niezwykłego.

Za dnia rządził Skubimir I.

Po zmroku miał pojawiać się Skubis Hood.

Lecz niezależnie od pory dnia…

skarbiec do którego trafiały pieniądze pozostawał zawsze ten sam.

Nie było dwóch skarbców.

Nie było dwóch budżetów.

Nie było dwóch historii.

Był tylko jeden.

Jego skarbiec.


Stare kroniki zawierają jeszcze jeden zapis.

„Lud powiadał, iż za dnia władał Skubimir I, a nocą z lasów wychodził Skubis Hood. Próżno jednak szukać świadka, który widziałby ich jednocześnie.”

Jedno natomiast powtarzało się we wszystkich przekazach.

Mieszkańcy twierdzili, że trudno było znaleźć wytchnienie.

Za dnia spotykali Skubimira I.

Po zmroku – według legend – Skubis Hooda.

Jedni wierzyli, że byli to dwaj różni bohaterowie.

Inni uważali, że była to jedna i ta sama postać.

Bo kiedy kończyło się panowanie jednego…

…zaczynała się legenda drugiego.


Na ostatniej stronie tomu II kronikarz pozostawił tylko jedno pytanie:

Czy naprawdę było ich dwóch?

Czy też mieszkańcy przez cały czas patrzyli na tę samą postać… tylko łupiącą w dwóch różnych rolach?

A pod spodem dopisał jeszcze jedno zdanie:

„Historia najlepiej pamięta nie twarze władców, lecz decyzje, które odczuli mieszkańcy.”

Wygrali procedurą. Przegrali uzasadnieniem

Właśnie przeczytałem dzisiejszą korespondencję z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Otrzymałem uzasadnienie, które ma smak słodko-gorzki.

Przedmiotem, jak pamiętacie, było moje twierdzenie, że w 2025 roku mieszkańcy Gminy Płaska zostali obciążeni opłatami za gospodarowanie odpadami za okres sprzed doręczenia zawiadomienia o zmianie stawki, co – w mojej ocenie – było niezgodne z prawem. Potem zresztą Pani Przewodnicząca Rady Gminy Płaska Katarzyna Tomczyk przyznała podwyżki zarówno Wójtowi, jak i samym radnym.

Cóż mogę powiedzieć. Jestem dużym chłopcem, a chłopaki nie płaczą. Tak jak powiedziałem na posiedzeniu Komisji Skarg do Sekretarza Gminy – zamiast odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, czy mieszkańcy zostali prawidłowo obciążeni opłatami, cała sprawa została sprowadzona do sporu o procedurę. Dzisiejsze uzasadnienie WSA pokazuje, że właśnie ten aspekt był przedmiotem rozpoznania przez sąd.

Jednak sąd, oddalając skargę z uwagi na uznanie, że odwołanie do SKO nie było właściwym środkiem prawnym, zamieścił w uzasadnieniu dwa zdania, których nie musiał zamieszczać i które moim zdaniem są bardzo istotne.

Na początek – na czym polegała zastanawiający zabieg urzędu. Pani księgowa z urzędu zadzwoniła do mojej żony i powiedziała jej, że jest niedopłata na koncie wywozu odpadów. Poprosiła o zgodę na przeksięgowanie środków z konta podatku od nieruchomości na konto wywozu odpadów.

Zastanawiające, tylko że to ja wpłaciłem środki na podatek od nieruchomości z wyraźnym wskazaniem, na jaki cel mają zostać zaliczone. Czekałem na pismo z urzędu, które pozwoliłoby zaskarżyć – w mojej ocenie – bezprawne naliczenie opłaty. Jednak w momencie, gdy żona uregulowała różnicę, urząd nie musiał już wysyłać zawiadomienia o zaległości, a ja zostałem pozbawiony możliwości zakwestionowania naliczonej należności w drodze, którą wówczas uważałem za właściwą.

Sąd wyraźnie wskazał, że przedmiotem tej sprawy nie była merytoryczna ocena prawidłowości zawiadomienia Wójta, lecz wyłącznie odpowiedź na pytanie, czy od takiego zawiadomienia przysługiwało odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

A teraz, co napisał sąd. Nie rozpoznał sprawy merytorycznie, ale zamieścił w uzasadnieniu dwa fragmenty, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Odczytuję je jako wyraźne zaznaczenie przez sąd, że oddalenie skargi nie oznacza aprobaty dla sposobu działania Wójta:

„Na marginesie sąd zauważa, że Wójt Gminy w korespondencji ze skarżącym ostatecznie przyznał mu rację, że wyższe stawki opłaty obowiązują od daty doręczenia mu zawiadomienia, a nie od 1 stycznia 2025 r.”

„Podkreślić należy, że sąd nie wyraża w ten sposób aprobaty dla działania Wójta Gminy, a stwierdza jedynie, że wniesienie odwołania nie jest właściwym środkiem ochrony praw adresata zawiadomienia dokonanego na podstawie art. 6m ust. 2a u.c.p.g.”

I teraz mam pytanie do radnych „Wspólnej Sprawy”. Jak dziś się z tym czujecie? Przez wiele miesięcy przekonywaliście mieszkańców, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Tymczasem sąd wyraźnie wskazał, że nie oceniał merytorycznej prawidłowości zawiadomienia Wójta. Rozstrzygał wyłącznie, czy od takiego zawiadomienia przysługiwało odwołanie do SKO. Stwierdził jedynie, że odwołanie do SKO nie było właściwym środkiem prawnym, a jednocześnie uznał za potrzebne podkreślić, że nie wyraża aprobaty dla działania Wójta i odnotował, iż sam Wójt ostatecznie przyznał mi rację co do daty obowiązywania nowych stawek.

Każdy może sam wyciągnąć z tego wnioski. Dla mnie to uzasadnienie jest wystarczające.

Podkreślmy, Sąd nie rozstrzygał, czy zawiadomienie Wójta było zgodne z prawem, ale mimo oddalenia skargi uznał za konieczne wyraźnie zaznaczyć, że nie wyraża aprobaty dla działania Wójta. Dodatkowo w uzasadnieniu odnotował, że sam Wójt ostatecznie przyznał rację co do daty obowiązywania nowych stawek. Skoro tak, pozostaje jedno pytanie: dlaczego mieszkańcy nadal nie otrzymali zwrotu pieniędzy pobranych za okres, w którym – według późniejszego stanowiska samego Wójta – nowe stawki jeszcze ich nie obowiązywały?

Na zmianę postawy Wójta już nie liczę. Moim zdaniem poczucie nieomylności i przekonanie, że dzięki procedurom zawsze uda się obronić każde działanie, zaszły zbyt daleko. Liczę natomiast na to, że mieszkańcy sami ocenią, czy właśnie tak powinno wyglądać wykonywanie władzy w gminie.