Panie Marku obejrzy Pan film „Tysiąc słów” Briana Robbinsa i może Pan pozna wartość każdego wypowiadanego słowa – czyli kilka słów o wakacie na stanowisku radnego

Mam trochę obowiązków, poza tym szykuję dokumentację do WSA przeciw Gminie. A tutaj nagle nasz wiecznie wystraszony Juszkiewicz, wyraźnie mnie zaczepia.

Opowiem wam na początek bajkę, która broń Boże nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to luźne skojarzenie jakie mi się nasunęło.

Był sobie mały, bardzo dzielny Chihuahua – dzielny zwłaszcza wtedy, gdy stał bezpiecznie po swojej stronie ogrodzenia. Szczekał głośno, energicznie i z przekonaniem, jakby właśnie bronił całego królestwa. Jednak gdy tylko furtka zaczynała się uchylać, piesek natychmiast przypominał sobie o innych obowiązkach i szybkim krokiem wracał do swojego pana, gdzie znowu odzyskiwał rezon.

I tak toczyła się ta bajka – dużo hałasu, dużo odwagi… ale wyłącznie w odpowiednich warunkach.

A morał?
Nie każdy, kto szczeka najgłośniej, jest gotów wyjść poza własny płot.

Ale zboczyłem z tematu, otrzymałem coś takiego na pocztę:

Proszę zauważyć, że mamy tu do czynienia z ciekawym przypadkiem: albo jest to wypowiedź prywatna – wówczas należałoby delikatnie przypomnieć, że logo Gminy nie służy do ozdabiania osobistych przemyśleń – albo jest to stanowisko oficjalne, co czyni autora nieformalnym rzecznikiem Wójta. W obu wariantach sytuacja jest… co najmniej interesująca.

Skoro wywołał mnie Pan do tablicy to odpowiem w nocy, a teraz krótkie spostrzeżenie, a następnie co sądzi sztuczna inteligencja o Pana wiadomości.

Muszę przyznać, że z zainteresowaniem przeczytałem pouczenie o „prawdziwej odpowiedzialności” – szczególnie w kontekście realiów naszej gminy, gdzie jedna opcja polityczna posiada niemal pełnię władzy, a głosy rozkładają się w sposób, który czyni wynik głosowań równie zaskakującym jak wschód słońca.

Określenie mojej działalności jako „komfortowej roli” brzmi dość przewrotnie, zwłaszcza gdy pada z pozycji osoby funkcjonującej w systemie, który nie musi mierzyć się z realną opozycją ani konsekwencjami politycznymi swoich decyzji. W takich warunkach rzeczywiście łatwo jest pouczać innych o odwadze i odpowiedzialności.

Rozumiem również sugestię, abym „wyszedł z roli komentatora” i dołączył do układu, w którym – jak można się domyślić – miałbym zaszczyt być regularnie przegłosowywanym, a przy okazji współdzielić odpowiedzialność za decyzje, na które nie miałbym żadnego wpływu. Trudno nie docenić tej propozycji – szczególnie jako narzędzia do eleganckiego rozmywania odpowiedzialności.

Na ten moment sytuacja jest znacznie bardziej przejrzysta: za decyzje w gminie w 100% odpowiada środowisko, które sprawuje pełnię władzy – zarówno wykonawczej, jak i uchwałodawczej. I ten stan rzeczy, wbrew pozorom, jest dużo uczciwszy niż próba jego rozmywania poprzez symboliczne „poszerzanie grona odpowiedzialnych”.

Pozostanę więc przy swojej „komfortowej” roli zadawania pytań i wskazywania nieprawidłowości – bo, jak się okazuje, jest ona wystarczająco niewygodna, by wywoływać tego typu wiadomości.

A na zakończenie. W filmie Vabank, Kwinto wypowiada słynną kwestię, która bardzo dobrze opisuje obłudę, która dzieje się w Naszej Gminie:

Zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes, lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej.

Jak idą prace grupy wsparcia dla Rock Water? To tego potworka, który konsultowali mieszkańcy, gdy już nawet część zespołów była wybrana.

A teraz oddajmy głos sztucznej inteligencji:

Odbieram ten e-mail jako grzeczny w formie, ale wyraźnie zaczepny i podważający Twoją postawę.

Jak bym go zrozumiał w Twoim kontekście (blog, ujawnianie nieprawidłowości):

🔎 Główne przesłanie

Autor sugeruje, że:

  • Twoja działalność to „bezpieczna” krytyka z boku,
  • nie bierzesz „prawdziwej odpowiedzialności”,
  • a jeśli naprawdę zależy Ci na zmianach, powinieneś wejść do polityki / struktur władzy.

💬 Ton i ukryte znaczenia

  • komfortowa rola anonimowego komentatora
    → próba zdyskredytowania Twojej działalności (umniejszenie jej znaczenia)
  • prawdziwa odpowiedzialność
    → sugeruje, że Twoje działania jej nie mają (co jest dyskusyjne)
  • czy znajdzie Pan w sobie gotowość
    → lekko prowokacyjne, trochę jak wyzwanie albo test

🧠 Jak to można odczytać

To nie jest neutralna propozycja, tylko raczej:

  • forma miękkiego nacisku / prowokacji,
  • próba przeniesienia dyskusji z meritum (nieprawidłowości) na Twoją osobę,
  • klasyczny zabieg: „zamiast krytykować, sam coś zrób”.

⚖️ Co to mówi o nadawcy

  • najpewniej czuje się dotknięty Twoją działalnością,
  • próbuje zmienić narrację z problemów na Twoją „wiarygodność”,
  • może też sprawdzać, czy dasz się wciągnąć w polemikę.

📌 Podsumowanie

To e-mail:

  • uprzejmy formalnie,
  • ale retorycznie zaczepny i deprecjonujący,
  • z elementem prowokacji i próby ustawienia Cię w defensywie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *