Turystyka oczami Pana Leszka. Rzeczywistość oczami turysty.

Ale nie same zdjęcia są dziś najciekawsze.

Najciekawszy jest komentarz, który pojawił się pod nimi.

To chyba pewny kandydat do tytułu „Dzban miesiąca”. I nie chodzi o zdjęcia. Chodzi o próbę przekonania mieszkańców, że taki widok jest czymś normalnym.

Pan Leszek Skubis napisał w skrócie, że po weekendzie śmieci jest więcej, pracownicy potrzebują czasu i właściwie nie ma o co robić hałasu.

Otóż jest.

I to z bardzo prostego powodu.

Turysta nie ocenia harmonogramu pracy urzędu. Turysta ocenia to, co widzi po wyjściu z samochodu.

Śmieci nie mają weekendu. Turysta również.

Jeżeli widzi worki ze śmieciami leżące na plaży, to właśnie taki obraz zabiera ze sobą do domu.

Nie interesuje go, czy jest poniedziałek, wtorek czy środa.

Nie interesuje go, ilu pracowników przyszło do pracy.

Nie interesuje go również, że śmieci „za chwilę zostaną zabrane”.

Interesuje go tylko jedno.

Czy gmina potrafi zadbać o miejsce, za którego promocję i utrzymanie odpowiada.

I tutaj dochodzimy do sedna.

Za standard usług publicznych nie odpowiada turysta.

Nie odpowiada również mieszkaniec, który zrobi zdjęcie.

Odpowiada kierownictwo gminy. Na jego czele stoi Wójt.

Bo to on organizuje pracę urzędu.

To on ustala standardy.

To on odpowiada za to, aby po weekendzie infrastruktura turystyczna była przygotowana na kolejnych gości.

Jeżeli prowadzi się pole namiotowe, wiadomo z góry, że największa ilość odpadów pojawi się właśnie po weekendzie. To nie jest zdarzenie losowe.

To rzecz całkowicie przewidywalna.

Dlatego organizuje się odbiór odpadów tak, aby rano turyści zastali porządek, a nie worki ze śmieciami rozrzucone przy plaży.

Jeżeli obecny system nie działa, to zmienia się system.

Można ustawić większe pojemniki.

Można zwiększyć częstotliwość odbioru.

Można zastosować zamknięte kontenery.

Można zorganizować dodatkowy wywóz w poniedziałek rano.

Możliwości jest wiele.

Natomiast tłumaczenie, że „po weekendzie zawsze jest więcej śmieci”, nie rozwiązuje żadnego problemu.

Wręcz przeciwnie.

Jest przyznaniem, że problem był znany, przewidywalny i… nic z nim nie zrobiono.

Najgorsze w tym komentarzu nie jest to, co wyjaśnia. Najgorsze jest to, co ujawnia. Bo skoro problem był oczywisty i przewidywalny, to dlaczego nikt nie przygotował się na jego wystąpienie?

To nie jest pech. To jest sposób zarządzania.

Kolejna kwestia.

Na gminnych polach namiotowych od lat pobierana jest opłata miejscowa od turystów odwiedzających gminę oraz opłata za nocleg.

Skoro oczekujemy wpływów z turystyki, powinniśmy również zapewnić standard odpowiadający pobieranym opłatom. Plaża pełna worków ze śmieciami z pewnością takim standardem nie jest.

I jeszcze jedno pytanie.

Gdzie turyści mają zostawić posegregowane worki ze śmieciami, jeżeli na miejscu brakuje odpowiedniej liczby pojemników?

Zabrać je do Warszawy?

Czy może wozić w bagażniku do końca urlopu?

Na koniec wrócę do komentarza Pana Leszka.

Rozumiem, że można próbować tłumaczyć każdą sytuację.

Tylko że zdjęcia nie wymagają tłumaczenia.

One pokazują efekt organizacji pracy.

A za ten efekt odpowiada jedna osoba.

Wójt Gminy Płaska.

Dlatego zamiast przekonywać mieszkańców, że taki widok jest czymś normalnym, lepiej zadać sobie jedno pytanie:

Dlaczego do takiej sytuacji w ogóle doszło?

Bo właśnie od odpowiedzi na to pytanie zaczyna się dobre zarządzanie.

Więc Panie Leszku, pozwolę sobie przypomnieć starą zasadę: mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Są sytuacje, w których każde kolejne zdanie bardziej szkodzi niż pomaga. I mam wrażenie, że właśnie z taką sytuacją mamy dziś do czynienia.

Bo turyści nie czytają komentarzy. Oni oglądają plaże.

Dlatego czasami najlepszą obroną nie jest znalezienie kolejnego usprawiedliwienia.

Czasami najlepszą obroną jest po prostu usunięcie problemu.

AKTUALIZACJA Potraktujcie chętnego na koncert poważnie i odpowiedzcie

Otrzymałem prośbę od jednego z chętnych na Rock Water:

„nie moge znależć informacji czy wstep na rock water dla dzieci w wieku 9 lat jes bzpłatny ulgowy czy nalezy uiscić pełna kwotę ?”

Wysłałem zapytanie do UG Płaska i dyrektora GOK.

Proszę potraktujcie to poważnie, odpowiedzcie Panu na emaila. Jeżeli prześlecie kopię odpowiedzi to załączę ja dla większej ilości zainteresowanych. Może być również bardziej rozbudowane o wszystkie przypadki, kto płaci, ile i jakie są wyjątki. Mile widziane

Odpowiedź dyrektora GOK:

Wstęp dla dzieci do lat 10 jest bezpłatny (niestety wzmianka o tym

została przeoczona w regulaminie).

Jednak wszystkie osoby niepełnoletnie muszą być pod dozorem osoby

dorosłej (rodzica lub opiekuna).

Pojawił się post opisujący stan infrastruktury na plaży w Serwach.

Zgadzam się z jego treścią. Niestety nie jest to problem wyłącznie Serw. Kto był w ostatnich latach na plażach w Jazach, nad Paniewem czy nad jeziorem Orle, ten wie, że wystarczyłoby zmienić nazwę miejscowości, a opis pasowałby niemal słowo w słowo. Od trzech lat infrastruktura turystyczna naszej gminy systematycznie się rozpada.

Wszędzie widać ten sam schemat. Najpierw wieloletnie zaniedbania. Później doraźna naprawa, często wykonana najtańszym możliwym sposobem – choćby pomosty z surowego drewna. A gdy mieszkańcy zwracają uwagę, że coś można było zrobić lepiej, natychmiast pojawiają się eksperci z gminy, którzy z pełnym przekonaniem tłumaczą, że wszystko jest wykonane prawidłowo. Problem w tym, że drewno nie czyta komentarzy – ono po prostu niszczeje.

Tak wygląda gmina, w której brakuje gospodarza. Tak wygląda gmina, w której nikt nie ponosi odpowiedzialności za stan majątku publicznego.

Nie dlatego infrastruktura niszczeje, że nie da się jej utrzymać. Niszczeje dlatego, że od lat nie jest priorytetem. Tymczasem pieniędzy brakuje, wynagrodzenia przekroczyły 50% dochodów gminy, kolejne przetargi kończą się problemami, a jednocześnie dla władz najważniejsze wydają się dwie rzeczy:

  • organizacja kolejnych edycji Rock Water, mimo że podstawowa infrastruktura turystyczna wymaga pilnych napraw,
  • kontrole mieszkańców dotyczące poboru 3 zł opłaty miejscowej, czyli łącznie około 25 tys. zł rocznie.

Wystarczy poczytać komentarze pod podobnymi postami albo opinie w Google. To właśnie one budują dziś wizerunek naszej gminy. Nie jest to wyłącznie opis zniszczonej infrastruktury. To również obraz gospodarowania publicznym majątkiem i pieniędzmi. Ludzie opisują między innymi sytuacje, gdy inkasent pojawia się po opłatę za nocleg dopiero około południa, kiedy większość kajakarzy dawno odpłynęła.

Do tego dochodzi sprawa pola biwakowego w Jazach. 10 lipca Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wydał komunikat dotyczący jakości wody. Komunikat obowiązywał do czasu wydania kolejnego. Do dziś nie widziałem informacji o jego odwołaniu. Trudno uznać taki komunikat za dobrą reklamę miejscowości turystycznej. Chociaż to i tak progres bo nie ma już bakterii coli.

Tak wygląda infrastruktura turystyczna naszej gminy. Tak wygląda jej promocja. Tak wygląda efekt trzech lat zaniedbań.

A mimo to w weekend znowu będą igrzyska. Czasami można odnieść wrażenie, że zamiast rozwiązywać problemy, łatwiej jest organizować kolejne widowiska. Dodajmy widowiska dla turystów, którzy może przyjadą na 2 godziny i natychmiast wyjeżdżają.

Skoro nie potrafimy na czas wywieźć śmieci, przygotować infrastruktury przed sezonem ani zapewnić turystom odpowiedniego standardu, mam kilka propozycji nowych atrakcji:

  • Warsztaty im. Adama Słodowego – dzieci i młodzież pod okiem gminnych ekspertów będą własnoręcznie naprawiać pomosty i ławki.
  • Szkolenie z bezpieczeństwa biologicznego – uczestnicy w kombinezonach ochronnych nauczą się profesjonalnie usuwać odpady pozostawione na plażach.
  • Gra komputerowa „Uratuj Gminę Płaska”.

Poziom 1 – wywieź śmieci.

Poziom 2 – napraw pomost.

Poziom 3 – doprowadź wodę spełniającą wymagania.

Poziom 4 – rozmrażaj wodociągi położone powyżej granicy przemarzania.

I oczywiście będzie można wybrać poziom trudności.

Łatwy. Trudny. I „Rzeczywisty”. Ten ostatni będzie prawdziwym wyzwaniem.

Dyrektor GOK do odstrzału ?

W wielu sprawach się nie zgadzamy, ale nie będę się powtarzał, bo pisałem o tym już wcześniej. Patrząc jednak na to, co wydarzyło się w ciągu ostatniego miesiąca, mam wrażenie, że ktoś przygotowuje dyrektora GOK na kozła ofiarnego, którego będzie można poświęcić na ołtarzu błędów gminy.

Z jednej strony Wójt swoim owczym pędem prowadzi nas ku kolejnej finansowej klapie, czyli Rock Water AD 2026.

Nieoficjalnie mówi się, że ze sponsorami jest krucho i jedyną realną szansą pozostaje większa dotacja od Marszałka. Pozostali sponsorzy? W 2025 roku CAL – 1 900 zł, Maszyny Leśne – 3 000 zł. Tata również figurował wśród sponsorów, choć na liście wpłat nie znalazłem żadnej kwoty, więc być może to my byliśmy sponsorem.

Jest oczywiście Izoterm. W ubiegłym roku przekazał 8 000 zł. Trudno powiedzieć, żeby źle na tym wyszedł. Wójt dołożył do kontraktu około 100 tys. zł, zmienił ogrzewanie z pompy ciepła na gaz, roboty się przedłużyły, trochę fuszerek się znalazło, a na koniec okazało się, że po remoncie budynku nie można go odebrać, bo… zapomniano o takim drobiazgu jak o windzie dla osób z niepełnosprawnościami. O stratach wynikających z braku kolonii, liczonych w setkach tysięcy złotych, nawet nie wspominam (100-200 tysięcy ?). Ale co tam. Gmina bogata. Przecież to tylko drobne. Teraz być może dołożymy kolejne pieniądze, a Wójt rozliczy kontrakt. Ot tyle i aż tyle.

Sprzedaż biletów idzie jak krew z nosa. A kiedy sprzedaż nie idzie zgodnie z planem, zawsze pojawia się pytanie: kto będzie winny?

Nie mam dostępu do oficjalnych danych, ale jeszcze tydzień temu mówiło się, że sprzedano około ułamek puli. Pozostaje mieć nadzieję, że pogoda dopisze. Prognozy zmieniają się z dnia na dzień – raz zapowiadają deszcz, raz tylko zachmurzenie.

Reklamy wydarzenia praktycznie nie widać. Obawiam się, że znowu – tak jak przy lipcowej imprezie – turyści będą mówić, że po prostu o niej nie wiedzieli. Nie każdy śledzi Facebooka Gminy Płaska i przegląda wpisy sprzed dwóch tygodni.

Na stronie Urzędu Gminy cisza. Na stronie GOK na górze nadal wiszą trzy aktualności z marca. Dopiero po przewinięciu strony niżej można znaleźć informację o Rock Water. Przecież otwarcie strony to powinno być okno wyskakujące kłujące informacjami o imprezie.

W Augustowie nie widziałem ani jednego plakatu na przystankach autobusowych. W Suwałkach również.

To skąd ci ludzie mają się dowiedzieć o imprezie?

Czy naprawdę ktoś uważa, że osoby, które mają wydać pieniądze na bilety, z wypiekami na twarzy codziennie sprawdzają stronę GOK Płaska albo profil gminy na Facebooku?

Przecież wystarczyłoby zrobić kilka prostych rzeczy.

Jeżeli nie stać nas na dużą kampanię reklamową, można było wydrukować kilkaset plakatów i ulotek. Można było porozumieć się z dwiema stacjami paliw w Augustowie, przez które codziennie przewijają się tysiące turystów. Kierowca tankuje, idzie zapłacić, rozgląda się i mimowolnie zauważa plakat. Część osób zapamięta datę. Część zadzwoni do znajomych. Część po prostu przyjedzie.

Można było pójść jeszcze o krok dalej. W wakacje wielu młodych ludzi szuka możliwości dorobienia własnych pieniędzy. Za zgodą rodziców można było zatrudnić młodzież z naszej gminy do rozdawania ulotek w Augustowie – na rynku, promenadzie czy w miejscach najczęściej odwiedzanych przez turystów.

Dzieciaki zarobiłyby kilka złotych podczas wakacji, a gmina zyskałaby najskuteczniejszą formę reklamy – bezpośredni kontakt z człowiekiem. Taka ulotka wręczona do ręki ma często większą wartość niż kolejny wpis na Facebooku, którego większość potencjalnych uczestników po prostu nigdy nie zobaczy.

Tak działa marketing.

Tymczasem odnoszę wrażenie, że znowu liczymy bardziej na szczęście niż na przygotowanie.

Ale to przecież nie ich pieniądze.

Kto trzeba, poskacze sobie na scenie, zrobi kilka zdjęć do rodzinnego albumu i wróci do domu.

A mieszkańcom pozostanie rachunek do zapłacenia.

Na koniec jeszcze jedna rzecz.

Podczas posiedzenia komisji, w obecności sześciu osób, Pani Przewodnicząca Katarzyna Tomczyk oraz Pan Sekretarz Maciej Zdancewicz wskazywali na Pana Dyrektora jako osobę odpowiedzialną za błędy i naruszenia związane ze stanem majątku gminy.

Jeżeli rzeczywiście taki kierunek zostanie przyjęty, oznacza to przeniesienie odpowiedzialności, które może mieć bardzo poważne konsekwencje – zarówno finansowe, jak i prawne.

Dlatego warto uważnie obserwować rozwój wydarzeń.

Mam bowiem wrażenie, że najciekawsze dopiero przed nami.

Obym się mylił.

Bo jeżeli się nie mylę…

to najtrudniejszy okres dla Dyrektora GOK dopiero się zaczyna.

Każde podobieństwo do rzeczywistych wydarzeń jest całkowicie przypadkowe.

Cóż… wygląda na to, że półtoraroczna walka o ustalenie faktów zbliża się do końca.

Dzisiaj Gmina odczytała mój wodomierz. Tak – ten sam, o którym przez wiele miesięcy słyszałem, że jego odczyt nie pozwala na rozliczenie w oparciu o rzeczywiste zużycie. Dostałem odczyt, ale jest z nim problem.

O tym później jak dostanę odpowiedź.

W dniu wczorajszym Pani Przewodnicząca Tomczyk poinformowała mnie również o ponownym rozpoznaniu mojej skargi z powodu – cytuję – „ujawnienia nowych okoliczności dotyczących technicznej możliwości rozliczenia”.

Pozostaje więc odpowiedzieć na jedno proste pytanie: jakie nowe okoliczności pojawiły się w systemie, który – z mojej wiedzy – działa w ten sam sposób od 2023 roku?

Czy zmienił się system?

Nie.

Czy zmienił się wodomierz?

Nie.

Czy pojawiły się nowe dane?

Nie.

Zmieniło się tylko to, że możliwość odczytu została publicznie wykazana.

Resztę pozostawiam Państwa ocenie.

Teraz dwie z trzech osób, które głosowały za odrzuceniem skarg mają zagłosować za przyjęciem. Ciekawe

Poniżej publikuję wiadomość Przewodniczącej Rady Gminy oraz moje pytania. Jeżeli rzeczywiście pojawiły się „nowe okoliczności”, jestem ich równie ciekawy jak Państwo.

Wiadomość przesłana w dniu 30 lipca Przez Panią Przewodniczącą Tomczyk

Szanowny Panie,

 W odniesieniu do skargi dotyczącej sposobu rozliczenia zużycia wody informuję, że Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Gminy Płaska – w związku z ujawnieniem nowych okoliczności dotyczących technicznej możliwości rozliczenia w oparciu o rzeczywiste wskazania wodomierza – podjęła w dniu 29 lipca br. decyzję o ponownym rozpoznaniu tej skargi. O terminie posiedzenia oraz o wyniku ponownego rozpoznania zostanie Pan poinformowany w trybie przewidzianym przepisami.

 Jeśli uważa Pan, że działania komisji były sprzeczne z prawem ma Pan możliwość złożenia skargi do Wojewody jako organu właściwego w takiej sprawie.

 Pana wniosek o udostępnienie odczytów wodomierza, niezbędnych do weryfikacji wskazanego zużycia, przekazuję do niezwłocznego załatwienia przez Urząd Gminy Płaska jako podmiot dysponujący tymi danymi.

 Jestem otwarta na wyjaśnienie spraw pozostających w zakresie właściwości Rady Gminy. Ewentualne spotkanie w tej sprawie widzę w trybie roboczym, z udziałem radcy prawnego, w uzgodnionym obustronnie terminie; merytoryczne wyjaśnienia będą natomiast następować w obowiązujących trybach – postępowania skargowego oraz dostępu do informacji publicznej.

 Z poważaniem

Katarzyna Tomczyk

Przewodnicząca Rady Gminy Płaska

ODPOWIEDŹ

Szanowna Pani Przewodnicząca,

dziękuję za przekazaną informację. Pozwolę sobie dołączyć do korespondencji pozostałych Radnych Rady Gminy, aby wszyscy mieli pełną wiedzę o przebiegu sprawy i podejmowanych działaniach.

Przyjmuję do wiadomości decyzję Komisji Skarg, Wniosków i Petycji o ponownym rozpoznaniu mojej skargi w związku – jak Pani wskazała – z ujawnieniem nowych okoliczności dotyczących technicznej możliwości rozliczenia zużycia wody na podstawie rzeczywistych wskazań wodomierza.

W związku z powyższym chciałbym zwrócić uwagę na kilka kwestii.

Po pierwsze, jeżeli Komisja rzeczywiście zamierza ponownie i rzetelnie rozpoznać sprawę, zasadne byłoby uzgodnienie ze mną terminu posiedzenia. Ze względów zawodowych mogę uczestniczyć w posiedzeniach przede wszystkim w poniedziałki i piątki. Chciałbym aktywnie uczestniczyć w pracach Komisji, zadawać pytania oraz odnosić się do przedstawianych argumentów i dowodów.

Po drugie, proszę o udostępnienie informacji, jakie konkretnie „nowe okoliczności” legły u podstaw decyzji o ponownym rozpoznaniu skargi. Pozwoli mi to odpowiednio przygotować się do posiedzenia oraz zgromadzić ewentualne materiały dowodowe.

Jednocześnie pragnę zauważyć, że w mojej ocenie żadnych nowych okoliczności faktycznych nie ma. Funkcjonalność systemu odczytu wodomierzy pozostaje niezmieniona od 2023 roku. Zmianie nie uległy również możliwości techniczne odczytu danych. Jeżeli zatem Komisja dysponuje nowymi okolicznościami, proszę o ich wskazanie, gdyż z mojej wiedzy wynika, że jedyną zmianą jest publiczne ujawnienie przeze mnie rzeczywistych możliwości systemu i niezgodnego z prawem obciążenia mieszkańców, a nie ich powstanie. UG Płaska i Pani Przewodnicząca Tomczyk mają teraz świadomość, że dane mogą zostać zweryfikowane niezależnie od stanowiska prezentowanego dotychczas przez Urząd Gminy.

Skoro Komisja uznała, że istnieją podstawy do ponownego rozpoznania jednej ze skarg, wnoszę również o rozważenie objęcia porządkiem obrad następujących kwestii:

  • oceny, czy udział Pań Ewy Citkowskiej i Ewy Ślepskiej w rozpoznawaniu skargi daje gwarancję bezstronności wobec okoliczności, które miały miejsce podczas poprzedniego posiedzenia Komisji- będą sędziami we własnej sprawie;
  • ponownego rozpoznania skargi nr 1 dotyczącej informowania mieszkańców o jakości wody, z uwagi na okoliczności towarzyszące jej rozpatrywaniu, w szczególności: przerwanie głosowania, skierowanie członków Komisji na naradę, wyłączenie wnioskodawcy z tej części posiedzenia oraz aktywny udział Przewodniczącej Rady Gminy w wpływaniu na przebieg prac Komisji;
  • ponownego rozpoznania skargi nr 3, która była procedowana w analogicznych okolicznościach;
  • rozważenia podjęcia uchwały Komisji stwierdzającej, że podczas rozpoznawania skarg doszło do istotnych naruszeń proceduralnych;
  • oceny wpływu na wynik głosowania stanowisk przygotowanych przez Urząd Gminy, które przedstawiono jako stanowiska Komisji, mimo że członkowie Komisji nie mieli możliwości zapoznania się z ich treścią przed posiedzeniem;
  • oceny wpływu na wynik głosowania zapewnień składanych przez Przewodniczącą Rady Gminy oraz Sekretarza Gminy, zgodnie z którymi rozliczenie mieszkańców według rzeczywistych wskazań wodomierzy było niemożliwe z uwagi na ograniczenia systemu, podczas gdy obecnie Komisja sama wskazuje na możliwość dokonania takiego rozliczenia;
  • rozważenia możliwości podjęcia przez Radę Gminy uchwały umożliwiającej rozliczenie mieszkańców według poprzednio obowiązujących stawek do momentu dokonania rzeczywistych odczytów liczników w marcu 2025 r., skoro dziś wiadomo, że istniała możliwość ustalenia faktycznego zużycia.

Ponadto uprzejmie proszę o odpowiedź na następujące pytania.

  1. Proszę o przekazanie protokołu z posiedzenia Komisji wraz ze wszystkimi załącznikami. W poprzedniej korespondencji poinformowała mnie Pani, że protokół zostanie przyjęty na najbliższym posiedzeniu Komisji. Z przekazanej obecnie informacji wynika natomiast, że Komisja obradowała już w dniu 29 lipca.
  2. Czy posiedzenie Komisji w dniu 29 lipca zostało zwołane zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz postanowieniami Statutu Gminy? Zgodnie z art. 11b ustawy o samorządzie gminnym posiedzenia organów gminy są jawne. Dotychczas informacje o terminach posiedzeń Komisji były publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej, umożliwiając mieszkańcom udział w ich pracach. Jeżeli posiedzenie odbyło się bez zachowania tych zasad, powstaje pytanie o skuteczność podjętych podczas niego rozstrzygnięć oraz o możliwość wykorzystania tych rozstrzygnięć jako podstawy dalszego postępowania Komisji. Jeżeli posiedzenie odbyło się bez zachowania tych zasad, proszę o wskazanie podstawy prawnej, która pozwalała na taki sposób procedowania.
  3. Proszę o doprecyzowanie sformułowania, że „o terminie posiedzenia oraz o wyniku ponownego rozpoznania zostanie Pan poinformowany w trybie przewidzianym przepisami”. Czy oznacza to, że posiedzenie Komisji będzie jawne i będę mógł w nim uczestniczyć, czy też planowane jest jedynie przekazanie mi informacji po jego zakończeniu? Jako wnioskodawca chciałbym mieć możliwość przedstawienia swojego stanowiska oraz zadania pytań członkom Komisji. Zgodnie z zasadą jawności działania organów gminy oraz obowiązującymi przepisami.
  4. W piśmie wskazała Pani, że przekazuje mój wniosek dotyczący odczytów wodomierza do niezwłocznego załatwienia przez Urząd Gminy. Pragnę zauważyć, że identyczny wniosek został przeze mnie złożony już 9 lipca i był następnie kilkukrotnie ponawiany, a wszyscy Radni otrzymywali korespondencję do wiadomości. Czy mam rozumieć, że przekazanie sprawy do niezwłocznego załatwienia oznacza potwierdzenie, iż mój wniosek z 9 lipca nie został dotychczas rozpoznany mimo upływu ustawowych terminów?
  5. Decyzję co do ewentualnego skierowania sprawy do Wojewody, Regionalnej Izby Obrachunkowej oraz Wód Polskich podejmę po otrzymaniu protokołu z poprzedniego posiedzenia Komisji oraz po zakończeniu ponownego rozpoznania skargi. Liczę, że Komisja w obecnym składzie i pod nowym przewodnictwem dokona pełnej, obiektywnej oceny zgromadzonego materiału.
  6. Propozycję spotkania przedstawiłem z przekonaniem, że umożliwi ono wyjaśnienie wszystkich wątpliwości jeszcze na etapie wewnętrznym. Skoro jednak uznała Pani, że właściwszym rozwiązaniem jest prowadzenie sprawy wyłącznie w ramach formalnych procedur, przyjmuję to stanowisko do wiadomości i również pozostanę przy tej formule.

Na zakończenie chciałbym jedynie zauważyć, że od wielu lat zawodowo zajmuję się zarządzaniem nieruchomościami na znacznie większą skalę niż łączna ilość gospodarstw Gminy Płaska. Dzięki temu posiadam praktyczną wiedzę dotyczącą zarządzania, rozliczania w tym mediów, funkcjonowania systemów odczytowych oraz obowiązków organów administracji. Właśnie dlatego z pełnym przekonaniem twierdzę, że przez ponad półtora roku mieszkańcom przekazywano informacje, które – w świetle obecnego stanowiska Komisji – okazały się niezgodne z rzeczywistymi możliwościami systemu. A to jeszcze nie koniec. Bo wychodzi, że w sierpniu wybuchnie jeszcze jeden granat związany z przetargiem na liczniki.

Patrząc na skalę nieprawidłowości w tej prostej sprawie, zastawiam sìę ilu mieszkańców mogło w tym czasie zostać dotkniętych skutkami takiego sposobu działania w innych sprawach. W ilu sprawach jesteśmy wprowadzani w błąd? Ilu rzeczy nie słyszymy? Bo nie mieli wiedzy, siły czy determinacji w walce z zbudowanym w Płaskiej systemem.

Mam nadzieję, że ponowne rozpoznanie sprawy będzie początkiem wyjaśnienia tej kwestii, a nie jedynie próbą ograniczenia skutków ujawnionych okoliczności.

Z poważaniem

Baśń o Narcyzie, Lipie i Perzu

Dawno temu, w pewnym ogrodzie, wyrósł piękny Narcyz.

Od świtu do zmierzchu wpatrywał się w swoje odbicie.

– Ależ jestem wspaniały – powtarzał.
– Czy wszyscy już widzieli, jaki jestem piękny?

Tuż obok rosła stara Lipa.

Była ogromna, dostojna i rzucała cień na pół ogrodu.

– Nie przejmuj się – uspokajała Narcyza.
– To nie twoja wina.
To wiatr źle wieje.
To deszcz źle pada.
To słońce świeci nie z tej strony.
A jeśli coś zwiędło… z pewnością odpowiada za to ktoś, kto zadaje zbyt wiele pytań.

Narcyz uśmiechnął się do swojego odbicia.

– Wiedziałem, że jestem bezbłędny.

Pod ziemią tymczasem żył Perz.

Nie przemawiał.

Nie pozował.

Nie potrzebował oklasków.

Po prostu każdego dnia wypuszczał kolejne korzenie.

Coraz dalej.

Coraz głębiej.

Powoli oplatał cały ogród.

Z roku na rok inne rośliny rosły coraz słabiej.

Ziemia stawała się coraz bardziej jałowa.

Pewnego dnia Narcyz spojrzał w lustro i westchnął:

– Dziwne… Kiedyś ten ogród był chyba piękniejszy.

– To zapewne pogoda – odparła Lipa.
– Albo złośliwość ogrodników.

Perz nie powiedział nic.

Bo chwasty najłatwiej rosną wtedy, gdy wszyscy patrzą w inną stronę.

Pośród splątanych korzeni leżała stara tabliczka.

Widniał na niej tylko jeden napis:

„WSPÓLNA SPRAWA”

„Nikt już nie pamiętał, kto postawił tabliczkę. Wszyscy pamiętali tylko, że od tamtej pory wszystko miało być dla wspólnego dobra.”

Morał

Ogród rzadko usycha z dnia na dzień.

Najczęściej dzieje się to wtedy, gdy pycha patrzy wyłącznie na siebie, cień chroni ją przed każdą odpowiedzialnością, a chwasty spokojnie rozrastają się pod ziemią.


Dopisek z Księgi Ogrodnika

To tylko baśń. W baśniach występują narcyzy, stare lipy i perz.

Wszelkie podobieństwo do osób, wydarzeń lub organizacji jest całkowicie przypadkowe. Jeżeli jednak ktoś odnajdzie w tej opowieści znajome postacie, pozostawiamy to wyłącznie jego wyobraźni.

Nie każda wspólna sprawa przynosi wspólne dobro.

Korzeni nie widać. To dlatego tak trudno zauważyć, kiedy zaczynają oplatać cały ogród.

Słowo na piątek

Mam nadzieję, że jutro będę mógł napisać tylko baśń.

Wieczorem pojawi się dodatkowy wpis wyłącznie wtedy, gdy wydarzy się coś, co trudno będzie przemilczeć.

Na przykład jeśli osoba odpowiedzialna za drogi nadal nie zabezpieczy odnalezionego znaku przed dalszym zniszczeniem albo jeżeli Wójt nadal będzie uważał, że trzy tygodnie milczenia to właściwy sposób załatwiania sprawy związanej z danymi potrzebnymi ubezpieczycielowi.

Oni wiedzą, o co chodzi. Ja też wiem.

Mam jednak nadzieję, że jutro nie będzie powodów do pisania kolejnego komentarza.

AKTUALIZACJA. Odnaleziono zaginiony Początek Płaskiej.

Nie spodziewałem się takiego odzewu.

Jeszcze w nocy mieszkańcy spontanicznie rozpoczęli poszukiwania zaginionego Początku Płaskiej.

Przyznam, że po cichu liczyłem na szczęśliwe zakończenie tej historii. Że znak po prostu postanowił zrobić sobie krótkie wakacje. W końcu już półtora tygodnia temu wyglądał podejrzanie – był wyraźnie przechylony w stronę jeziora Paniewo, jakby od dawna marzył o zmianie otoczenia.

Hipoteza wydawała się całkiem logiczna.

Jezioro Paniewo.

Potem Kanał Augustowski.

Augustów.

A dalej… świat.

Niestety, rzeczywistość okazała się znacznie mniej romantyczna.

Zaginiony został odnaleziony.

Nie była to ucieczka.

Nie był to spontaniczny wyjazd.

Nie było też żadnego Wind of Change.

To było miejsce zbrodni.

Przez chwilę analizowaliśmy ślady i pojawiła się nawet teoria, że wcześniejsze przechylenie znaku nie było przypadkowe. Może próbował zwrócić na siebie uwagę. Może wysyłał sygnały alarmowe. A może po prostu ostatkiem sił próbował utrzymać pion.

Na szczęście mieszkańcy nie pozostali obojętni.

Podjęto akcję ratunkową.

Po prowizorycznej reanimacji udało się przywrócić oznaki… drogowego życia.

Teraz pozostaje mieć nadzieję, że odpowiednie służby zabiorą go na rekonwalescencję i po zakończeniu leczenia odprowadzą tam, gdzie jego miejsce – na początek Płaskiej.

Bo, jak się okazuje, początek też może zaginąć, ale nie powinien zostać zapomniany.


A tak już całkiem serio.

Nie potrafię zrozumieć, co trzeba mieć w głowie, żeby czerpać satysfakcję z niszczenia wspólnego mienia. To nie jest dowcip, odwaga ani powód do dumy. To zwykły akt wandalizmu, za który ostatecznie płacą wszyscy mieszkańcy.

Jeżeli sprawca liczył na to, że będzie się tym chwalił w gronie znajomych, to mam nadzieję, że zrozumie jedno – to nie jest wyczyn, którym warto się szczycić. To zwyczajnie wstyd.

PS. Tak, wiem. To nie jest poprawne politycznie. Ale trudno zachować spokój, kiedy widzi się coś takiego. Co trzeba mieć w głowie, żeby wyżywać się na znaku drogowym? Jak bardzo trzeba pomylić głupotę z odwagą, żeby później jeszcze uważać to za powód do dumy?

Jeżeli sprawca liczył na podziw znajomych, to mam nadzieję, że spotka go dokładnie odwrotna reakcja – zażenowanie i pytanie:

„Naprawdę uznałeś, że to było mądre?”

Bo tylko kompletny debil może uważać, że zniszczenie znaku drogowego jest powodem do dumy.

Bo tylko kompletny debil może pochwalić się kolegom, że pokonał znak drogowy.

I znowu w wielu domach powróci temat eutanazji…

Wind of Change zawiał chyba trochę za mocno…

czyli jak Płaska straciła swój początek.

10 dni temu

dzisiaj w nocy

Wracałem dziś do domu tuż przed północą.

Ciemno. Pusta droga. Las. Człowiek po całym dniu trochę zmęczony, więc kiedy spojrzałem w prawo, pierwszą myślą było:

– Chyba mi się wydaje…

Złożyłem to na karb zmęczenia i pojechałem jeszcze kilka metrów.

Ale nie dawało mi to spokoju.

Przez chwilę nawet zacząłem się zastanawiać, czy jednak nie istnieją duchy. Bo przecież znak „Początek Płaskiej” po prostu zniknął.

Trochę śmieszno. Trochę straszno.

Dopiero po powrocie do domu odszukałem zdjęcie sprzed półtora tygodnia. I wtedy wszystko zaczęło układać się w logiczną całość.

Znak już wtedy wyglądał, jakby przeżywał poważny dylemat. Był wyraźnie przechylony w stronę jeziora Paniewo, jakby od dawna rozważał ucieczkę.

Najwyraźniej tej nocy podjął ostateczną decyzję.

Obrał kierunek na jezioro Paniewo, a stamtąd… już tylko Kanał Augustowski i spływ do Augustowa.

A ponieważ „Koniec Gorczycy” nadal stoi na swoim miejscu, nasunęła mi się jeszcze jedna myśl.

Skoro Płaska nie ma już początku, a Gorczyca nadal ma swój koniec, to wystarczy przesunąć znak „Koniec Gorczycy” kilkaset metrów dalej.

I oto bylibyśmy świadkami pierwszej w historii bezkrwawej aneksji części Płaskiej przez Gorczycę.

Bez czołgów.

Bez wojska.

Bez jednego wystrzału.

Wystarczył jeden zaginiony znak drogowy.

A może kiedyś ktoś spotka go przy jednej ze śluz Kanału Augustowskiego – z plecakiem opartym o słupek i tabliczką:

„Szukam nowego początku.” 😄

A tak już całkiem serio – mam nadzieję, że znak został po prostu zdjęty przez zarządcę drogi i wkrótce wróci na swoje miejsce. Jeśli jednak nie… pozostaje mieć nadzieję, że nie dopłynął jeszcze zbyt daleko. 😉

Dałem im czas.

Sprawdziłem, co z nim zrobią.

Dałem im szpadel.

Nie, to nie jest przenośnia.

Naprawdę dałem im szpadel.

Nie pokazywałem wszystkiego, co wiedziałem o tej sprawie.

Nie dlatego, że czegoś nie byłem pewien.

Wręcz przeciwnie.

Chciałem sprawdzić coś znacznie ważniejszego.

Nie wodomierz.

Nie nakładkę radiową.

Nie system Libra RS.

Ludzi.

Udawałem zwykłego mieszkańca.

Takiego, który zadaje pytania, ale nie ma pojęcia, jak działa system odczytu wodomierzy.

Dałem wszystkim dokładnie to samo narzędzie.

Szpadel.

I patrzyłem.

Nie przeszkadzałem.

Nie poprawiałem.

Nie wyciągałem wszystkich kart na stół.

Chciałem zobaczyć, czy w którymkolwiek momencie ktoś powie:

„Chwileczkę… sprawdźmy to jeszcze raz.”

Wiecie, co się stało?

Nic.

Szpadel przechodził z rąk do rąk.

Jedna osoba.

Druga.

Trzecia.

Sekretarz.

Przewodnicząca Rady.

Komisja Skarg.

Kolejne pisma.

Kolejne odpowiedzi.

Każdy dokopywał jeszcze kawałek.

I właśnie dlatego dzisiaj postanowiłem zakończyć ten eksperyment.

Nie mam już ani czasu, ani ochoty uczestniczyć w tej żenadzie.

Czas wyłożyć wszystkie karty na stół.

Do Urzędu Gminy wysłałem dziś następującego e-maila.

Poniżej publikuję go w całości, bez żadnych zmian.


Szanowni Państwo,

w związku z brakiem odpowiedzi na moją dotychczasową korespondencję postanowiłem samodzielnie zweryfikować typ oraz funkcjonalność zastosowanej u mnie nakładki radiowej Metering Flovis+ o numerze seryjnym 240704617.

Weryfikacja u źródła potwierdziła, że wg numeru powinna to być z standardowa nakładka radiowa Metering Flovis+, której funkcjonalność odpowiada rozwiązaniom, z którymi pracuję zawodowo od wielu lat.

Z systemem Metering Flovis+ oraz platformą Libra RS pracuję na co dzień, wykonując odczyty radiowe, analizę historii odczytów oraz rozliczenia mediów z około 900 urządzeń. Osobiście lubię ten system najbardziej.

W związku z powyższym proszę o wyjaśnienie, z jakiej przyczyny Gmina twierdziła w latach 2025–2026, że nie dysponowała stanem wodomierza na dzień 31 grudnia 2024 r., skoro zastosowana nakładka radiowa podczas każdego odczytu przesyła do urządzenia odczytującego wszystkie dane zapisane w swojej pamięci, obejmujące między innymi:

  • aktualny stan wodomierza,
  • stany wodomierza zapisane na ostatni dzień każdego z 12 poprzednich miesięcy,
  • alarmy, zdarzenia oraz komunikaty diagnostyczne.

Wg mnie dane z 31.12.2024 roku były przekazane osobie odczytujące w marcu, czerwcu, październiku i grudniu 2025.

Z mojej wiedzy technicznej oraz wieloletniej praktyki zawodowej wynika, że podczas każdego odczytu terminal pobiera z pamięci nakładki kompletny zestaw zapisanych danych. Operator ma możliwość ich zweryfikowania bezpośrednio na terminalu jeszcze przed eksportem.

Jeżeli odczyt przebiegł prawidłowo i nie występują błędy, dane są następnie eksportowane do systemu Libra RS, gdzie podlegają archiwizacji, a następnie UG Płaska może poddawać zebrane odczyty analizie, agregacji oraz stanowią podstawę dalszych rozliczeń.

W praktyce oznacza to, że historia zapisanych stanów wodomierza jest dostępna zarówno podczas odczytu pojedynczego urządzenia bezpośrednio na terminalu, jak również – po wykonaniu eksportu – w systemie Libra RS.

W związku z powyższym nie jest dla mnie zrozumiałe twierdzenie, że Gmina nie dysponowała stanem wodomierza na dzień 31 grudnia 2024 r. Jeżeli po tej dacie wykonano choć jeden prawidłowy odczyt radiowy przed upływem kolejnych 12 miesięcy, stan z dnia 31 grudnia 2024 r. powinien znajdować się w pamięci nakładki, być dostępny na terminalu odczytowym, a po wykonaniu eksportu również w systemie Libra RS.

W związku z powyższym proszę o wyjaśnienie, na jakiej podstawie zarówno w korespondencji e-mail, jak i podczas posiedzenia Komisji Skarg przedstawiano informację, że Gmina nie dysponowała stanem wodomierza na dzień 31 grudnia 2024 r. Informacja taka została przekazana między innymi przez Panią Przewodniczącą Katarzynę Tomczyk oraz Pana Sekretarza Macieja Zdancewicza.

Jednocześnie proszę o wskazanie dat wszystkich odczytów radiowych wykonanych dla mojego wodomierza po dniu 31 grudnia 2024 r. oraz o informację, czy dane z tych odczytów zostały wyeksportowane do systemu Libra RS lub innego o funkcjonalności magazynu w chmurze.

Jeżeli przedstawione przeze mnie informacje są nieprawidłowe, uprzejmie proszę o wskazanie, które z opisanych funkcjonalności zastosowanej nakładki radiowej Metering Flovis+ nie występują w urządzeniu zamontowanym u mnie oraz na jakiej podstawie technicznej dokonano takiej oceny.

Jeżeli natomiast przedstawione przeze mnie informacje są prawidłowe, powstaje również pytanie o zasadność stosowania wobec mieszkańców rozliczeń ryczałtowych w sytuacji, gdy historyczne dane z urządzeń były dostępne.

Jednocześnie informuję, że ponieważ wodomierz oraz nakładka radiowa stanowią własność Gminy, nie mogę samodzielnie dopisać urządzenia do swojej trasy odczytowej ani wykonać odczytu bez zgody właściciela systemu. To znaczy mogę to zrobić, ale byłoby to nielegalne. W przeciwnym razie mógłbym w prosty sposób zweryfikować opisane powyżej okoliczności.

Jeżeli jednak Gmina wyrazi zgodę, jestem gotów wykonać odczyt własnym terminalem, w obecności upoważnionego pracownika Urzędu, oraz niezwłocznie udostępnić Państwu uzyskane wyniki.

Będę wdzięczny za merytoryczne odniesienie się do przedstawionych kwestii.


No i cóż…

Eksperyment dobiegł końca.

Nie był to test wodomierza.

Nie był to test nakładki radiowej.

Nie był to test systemu Libra RS.

To był test ludzi.

I muszę przyznać, że wynik mnie zwyczajnie rozczarował.

Przez półtora roku wystarczyła jedna osoba.

Naprawdę tylko jedna, z tego tłumu urzędników czy członków Wspólnej sprawy, którzy wiedzieli o sprawie.

Jedna osoba, która powiedziałaby:

„Zaraz… może jednak warto to jeszcze raz sprawdzić.”

To wszystko.

Nie trzeba było kolejnych pism.

Nie trzeba było komisji.

Nie trzeba było głosowań.

Nie trzeba było bronić raz przyjętego stanowiska za wszelką cenę.

Wystarczyło na chwilę odłożyć szpadel.

Niestety nikt tego nie zrobił.

I właśnie dlatego wysłałem ten e-mail.

Nie po to, żeby kogokolwiek obrażać.

Nie po to, żeby urządzać kolejną awanturę.

Tylko po to, żeby raz na zawsze oddzielić emocje od faktów.

Jeżeli się mylę — oczekuję, że ktoś wykaże to technicznie.

Jeżeli się nie mylę…

…to każdy z Państwa sam wyciągnie własne wnioski.

Ja swój eksperyment już zakończyłem.

Teraz ruch należy do Urzędu.

A na koniec zostawię Państwa z cytatem, który — moim zdaniem — najlepiej podsumowuje ostatnie miesiące.

Nie jest to satyra.

Nie jest to mem.

Nie jest to parafraza.

Niech niesie się viralowe:

„Dlatego, że życie jest życie.”

– Katarzyna Tomczyk

I przyznam, że trudno byłoby znaleźć lepsze podsumowanie całej tej historii.

Komentarz pozostawiam Państwu.