Zapowiedź tematów około weekendowych

Najgorętszy okres pracy wreszcie minął. Kurz bitewny opadł, a więc można wrócić do spraw, które – jak się okazuje – przez ostatnie tygodnie nie tyle czekały, co spokojnie dojrzewały. I dziś mają temperaturę znacznie wyższą niż mogłoby się wydawać.

Już jutro późno w nocy, a najpóźniej w sobotni poranek, artykuł, który – gdyby ktoś chciał – mógłby potraktować jako całkiem solidny materiał do administracyjnego thrillera.

Bo jest w tej historii wszystko: wysyłka zażalenia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ambicje, które z rzeczywistością mają czasem luźny związek, dokumenty znikające w sposób trudny do racjonalnego wyjaśnienia oraz mieszkańcy, którzy – jak się okazuje – przez długi czas byli przekonani, że uczestniczą w procesie decyzyjnym. Problem polega na tym, że scenariusz tego procesu najwyraźniej pozostawał dla nich niedostępny.

W sprawie pojawi się także wątek Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego oraz zapowiedź skierowania zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Będzie też pytanie, które w takich historiach wraca regularnie: czy naprawdę warto budować narrację na półprawdach i przemilczeniach. Zwłaszcza że prawda – nawet jeśli czasem się spóźnia – ma tendencję do powracania w towarzystwie dokumentów, dat i podpisów.

Nie zabraknie również refleksji o tym, jak niektóre kariery polityczne starzeją się szybciej, niż zakładali ich autorzy. Szczególnie wtedy, gdy zaczynają się od patetycznych deklaracji o kontynuowaniu tradycji przodków. Historia życia publicznego pokazuje, że takie deklaracje bywają początkiem dość brutalnego spotkania z rzeczywistością.

Na marginesie pojawi się też krótka obserwacja dotycząca propozycji dyskusji online przed mieszkańcami Gminy. W zamkniętym gabinecie i w otoczeniu przestraszonych klakierów łatwo stworzyć wrażenie odwagi, władzy i mądrości. Znacznie trudniej udowodnić je w trakcie spotkania z osobami zadającymi pytania i wtedy czar i narracja pryskają.

Będzie również o tym, że warto naciskać i pokazywać patologię, gdyż w co najmniej jednej uchwale przestraszyli się tego, iż zobaczyliście wyliczenia jak znajomi królika mają naszym kosztem pławic się w kasie. W uchwale są jednak stare stawki, bez zmniejszania do poziomu, który widzieliśmy w projekcie. Może to tylko przebłysk uczciwości, a może pierwsza kropla, która wydrąży kamień.

A w niedzielę kolejny rozdział tej historii. Przeczytam korespondencję od radnego Juszkiewicza. Nie znam jeszcze jej treści, więc trudno przesądzać, czy będzie to próba wyjaśnienia sytuacji, czy raczej kolejna próba interpretacyjnej gimnastyki, w której czarne zaczyna przypominać białe, a białe – czarne.

Tego jeszcze nie wiem.

Bo – uczciwie mówiąc – jeszcze tego nie czytałem.

Dowiecie się tego dokładnie w tym samym momencie co ja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *