1 kwietnia gmina dostaje informację: w wodzie za dużo aluminium. Gmina: przekroczenie nie jest wielkie, świetnie, to nie trzeba nikomu mówić.
I tutaj teoria spiskowa czytelników. Ale czy na pewno spiskowa?
Nie da się ukryć, że wszystko dzieje się w samym środku awantury o pomysł wyłączenia wody w Wielką Sobotę, który Wójt wprowadzał w życie 2 kwietnia. Telefony się urywają, emocje rosną. Trzeba było całą akcje odwołać, ale bez przyznania się do winy. Więc naprawdę — czy to był dobry moment, żeby dorzucać ludziom jeszcze jakość wody?
Po co denerwować mieszkańców przed świętami takimi drobiazgami?
Po co psuć PR urzędu? Może samo się samo naprawi ?
Więc zapada decyzja: cisza.
Może temat zniknie szybciej niż świąteczne ciasta. A ludzie nie będą gadać przy świątecznym stole.
Problem jednak sam się znika, więc 17 kwietnia pojawia się komunikat. Jakiś taki słabiutki. Cicho, na stronie. Bez SMS-ów — bo przecież nie ma powodu robić zamieszania. W końcu napisaliśmy, a to, że nie wchodzą na stronę UG to ich problem.
Bo w tej gminie najważniejsze jest jedno: żeby mieszkańcy się nie denerwowali. Zwłaszcza wtedy, kiedy mogliby mieć powód.
A więc stawiamy pytanie. Czy mamy zaufanie do Wójta, że celowo nie „przeoczył” informacji? Ile jeszcze informacji przeoczył dotychczas?