Problem w tym, że ekipa rządząca najwyraźniej uznała, że to dopiero początek inwestycji i postanowiła wynająć koparkę, żeby kopać dalej.
Każdy kolejny tydzień przynosi nowe absurdy: – opóźnione informacje, – chowanie decyzji Sanepidu, – chaos komunikacyjny, – inwestycje, które zamiast być powodem do dumy, stają się symbolem organizacyjnej katastrofy.
A wszystko to oczywiście za nasze pieniądze.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że mimo osiągnięcia kolejnych poziomów mułu, władza nadal zachowuje pełne przekonanie o własnej nieomylności.
Być może jednak to my czegoś nie rozumiemy.
Być może istnieje jakiś nowoczesny model zarządzania gminą, w którym: – mieszkańcy mają nie zadawać pytań, – dokumentów się nie publikuje, – o jakości wody dowiaduje się pocztą pantoflową, – a transparentność polega na tym, że nic nie widać.
Dlatego bardzo chętnie poznamy stanowisko władz gminy.
Może społeczeństwo rzeczywiście patrzy na obecną sytuację błędnie. Może ukrywanie informacji to nowy standard transparentności. Może chaos jest strategią. A może po prostu mieszkańcy zbyt naiwnie oczekują normalności.
Przeglądałem dziś informacje publikowane na BIP oraz stronie Urzędu Gminy Płaska.
W dalszym ciągu brak publikacji decyzji Sanepidu dotyczących wodociągów: – Gruszki, – Płaska, Gorczyca i Strzelcowizna.
I naprawdę trudno zrozumieć dlaczego.
Mówimy o dokumentach dotyczących jakości wody i zdrowia mieszkańców, a nie o tajnych materiałach państwowych. Takie decyzje powinny być publikowane automatycznie i bez zbędnej zwłoki.
Zwłaszcza że — co warto podkreślić — nawet poprzednie władze gminy publikowały tego typu informacje.
Dlatego mieszkańcy mają dziś pełne prawo zadawać pytania:
– dlaczego decyzji nadal nie opublikowano? – kto podjął decyzję o ich niepublikowaniu? – co stoi na przeszkodzie, aby mieszkańcy mogli zapoznać się z pełną treścią dokumentów dotyczących jakości wody?
Bo z perspektywy mieszkańców wygląda to coraz gorzej.
Im dłużej urząd milczy, tym bardziej powstaje wrażenie, że większym problemem dla władz jest sama informacja niż sytuacja, której ta informacja dotyczy.
A przecież publikacja decyzji Sanepidu to kwestia kilku minut.
W sytuacji dotyczącej zdrowia publicznego urząd powinien działać maksymalnie transparentnie i wyprzedzać pytania mieszkańców. Tymczasem od tygodni mamy głównie ciszę, opóźnienia i komunikację ograniczoną do minimum.
I nie chodzi tu już nawet o politykę.
Chodzi o elementarne standardy działania samorządu i zwykły szacunek wobec mieszkańców.
Bo mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jaka jest jakość wody, którą piją oni i ich dzieci.
I nie powinni musieć dopominać się o podstawowe informacje.
Za siedmioma polami i jednym urzędem była sobie gmina, gdzie ludzie mówili wprost i patrzyli sobie w oczy. Aż któregoś dnia pojawił się tam ktoś osobliwy — niby człowiek, a jakby cień. Głos miał donośny, lecz twarzy pokazać nie chciał. Szeptał zza płotu, zaczepiał i straszył, jak to mają w zwyczaju ci, którym odwagi brakuje. A gdy go zapytano: „Kto ty jesteś?”, raz prostował się i mówił: „Ja”, by za chwilę skulić się i tłumaczyć: „To nie ja, to dziecko z mojej chaty”. I tak zmieniał wersje jak lis tropy na śniegu — byle tylko nikt nie doszedł, skąd naprawdę przychodzi. A że kręci się przy sprawach wspólnych, wielu się dziwi, że zamiast mówić otwarcie przy stole, woli chować się za płotem i cudzymi słowami. Bo bywa i tak, że za dnia zasiada przy ogniu z ważnymi, a gdy zapada zmrok — znów staje się cieniem zza płotu, mówiąc już nie swoim głosem. Bo w tej gminie od dawna wiedziano: kto mówi raz jako pan, raz jako dziecko, ten nie szuka prawdy, tylko próbuje ją obejść bokiem. A takie sztuczki są dobre na jarmarku, nie w sprawach ludzi. I prędzej czy później każdy cień musi zdecydować — czy stanie w świetle jak człowiek, czy zostanie tylko szeptem.
Kto mówi zza płotu i raz przypisuje słowa sobie, a raz innym — ten nie szuka prawdy, tylko próbuje nią sterować.
Właśnie przeczytałem wpis Pani Katarzyny Tomczyk – Przewodniczącej Rady Gminy Płaska. Tej samej, która zasłynęła już między innymi „kreatywnym” podejściem do treści uchwał po głosowaniach.
Pod informacją dotyczącą warunkowego dopuszczenia wodociągu w Gruszkach pojawił się taki oto komentarz:
„Przypominam, że wyniki badania wody z SUW Gruszki z dnia 24 kwietnia br nie wykazały przekroczenia zawartości glinu. Wyniki tego badania zostały dostarczone do urzędu gminy w dniu 4 maja br.”
Pani Przewodnicząca.
Kiedyś ktoś powiedział:
„kończ waść, wstydu oszczędź”.
I naprawdę warto potraktować to jako życiowy drogowskaz.
Bo mieszkańcy nie mają już dość samej awarii. Mają dość ciągłego pisania nowej rzeczywistości.
Dość wyginania faktów. Dość urzędowego PR-u. Dość opowieści typu: „nic się nie stało”, „wszystko było pod kontrolą”, „wyniki były dobre”, „proszę się rozejść”.
Zwłaszcza że dokumenty mówią coś zupełnie innego.
Może więc małe kalendarium, żeby uporządkować fakty:
próbka – rozpoczęto badanie 25 kwietnia, a nie 24 kiedy pobrano,
zakończenie badania datowane jest na 28 kwietnia, kiedy otrzymano wynik
30 kwietnia Sanepid wydaje decyzję administracyjną,
według pieczątki wpływu wynik trafia do urzędu 4 maja — co sama Pani właśnie publicznie potwierdziła.
Czyli mamy sytuację, w której:
od 30 kwietnia istnieje decyzja Sanepidu,
mieszkańcy nie są informowani,
a urząd przez kolejne dni milczy.
I teraz najlepsze.
Sama Pani właśnie przyznała, że:
do 4 maja urząd nawet nie miał własnych wyników badań.
Czyli między 30 kwietnia a 4 maja mieszkańcy byli pozostawieni praktycznie bez żadnej informacji dotyczącej ich zdrowia.
A nawet w dniach 4-7 maja dalej trwała zwłoka, bo — z całym szacunkiem — prywatne badanie zlecane przez urząd nie jest ważniejsze od decyzji Sanepidu.
Zwłaszcza że wiarygodność tych „uspokajających” badań mieszkańcy już mieli okazję poznać przy historiach dotyczących Płaskiej, Gorczycy i Strzelcowizny.
Bo przypomnijmy:
w badaniu prezentowanym przez gminę wychodziło około 0,04 mg/l (wg info z sanepidu),
po kontroli Sanepidu okazywało się nagle:
0,335 mg/l.
Jedenaście razy więcej.
I ponad normę.
To już nie jest różnica statystyczna. To przepaść.
I właśnie dlatego ludzie przestają wierzyć w te wszystkie uspokajające komunikaty.
Bo kiedy Wójt ogłasza:
„naprawione”,
a chwilę później niezależna kontrola pokazuje:
„jest jeszcze gorzej”,
to mieszkańcy zaczynają zadawać bardzo niewygodne pytania.
Nie chcę być zwolennikiem teorii spiskowych.
Ale naprawdę trudno oprzeć się refleksji, że w tej gminie największą specjalnością nie jest naprawianie wodociągów.
Tylko naprawianie rzeczywistości pod komunikat prasowy.
Według danych GUS na dzień 7 stycznia 2026 r. w Gminie Płaska zameldowanych było 2391 osób (nie mylić z faktycznie zamieszkującymi), natomiast według danych przedstawionych przez Wójta w analizie gospodarki odpadami – na dzień 31 grudnia 2025 r. było to 2392 mieszkańców.
Być może przez tydzień jedna osoba zdążyła już „uciec” z gminy.
Przejdźmy jednak do rzeczy istotniejszych.
W analizie wskazano koszty administracyjne systemu gospodarowania odpadami na poziomie 120 009,88 zł, z czego same wynagrodzenia pracowników wraz z pochodnymi wyniosły 103 507,02 zł.
Zakładam więc, że dokument został przygotowany rzetelnie i dane w nim zawarte są poprawne, ponieważ pracownik odpowiedzialny za funkcjonowanie systemu oraz przygotowanie analizy kosztuje mieszkańców ponad 100 tys. zł rocznie. Trudno byłoby przy takich kosztach uznać dokument za przypadkowy zbiór liczb.
1. Deklaracje vs liczba mieszkańców
Według dokumentu:
zameldowanych: 2392 osoby,
systemem objęto: 1846 osób,
poza systemem pozostaje więc ok. 546 osób, czyli aż 23% mieszkańców zameldowanych.
Jednocześnie złożono 1696 deklaracji, co daje średnio około 1,09 osoby na deklarację. Trudno uznać taki wynik za naturalny.
W praktyce wygląda to tak, jakby 546 osób korzystało z systemu opłacanego przez pozostałych mieszkańców.
Co więcej, według danych przedstawianych za 2024 rok skala problemu wynosiła ok. 22%, więc sytuacja nie tylko nie została naprawiona, ale wręcz się POGARSZA.
Wnioski są dość oczywiste:
coraz mniejszy odsetek mieszkańców realnie płaci za odpady,
a osoby uczciwie płacące ponoszą coraz większe koszty – zarówno w stawce za odpady, jak i w dopłacie z budżetu gminy do systemu.
Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że rozwiązanie problemu wydaje się banalnie proste – wystarczyłoby porównać liczbę meldunków z deklaracjami śmieciowymi. Tymczasem od lat nic się w tym zakresie nie zmienia.
2. Dopłata z budżetu gminy
Koszty systemu wyniosły:
1 134 066,26 zł
Dochody:
974 645,25 zł
Różnica:
159 421,01 zł
Oznacza to, że system się nie bilansuje i wymaga dopłaty z budżetu gminy, czyli de facto z pieniędzy wszystkich mieszkańców.
Warto więc zadać pytanie:
czy część mieszkańców nie jest pośrednio finansowana przez pozostałych podatników?
Jednocześnie proszę zauważyć, ze 120 000 zł to koszty administracyjne, opisane de facto jako pensja. Czyli tak jakby jedna osoba zarabiała 10 tys zł brutto to jakieś 7 150 zł na rękę przy umowie o pracę. Kogoś Wójt lubi. Do tego doliczanie jakiś dziwnych rzeczy jak Lex, czyli program prawniczy potrzebny do funkcjonowania Gminy, ale do wywozu odpadów raczej zbędny. Czyli ta nadwyżka to napompowane koszty Gminy, a wyobraźcie sobie, że wreszcie moglibyśmy obniżyć opłaty do poziomu sąsiednich gmin, gdyby 100% osób zameldowanych płaciło.
3. Średnia masa odpadów liczona w bardzo specyficzny sposób
W analizie wskazano średnią ilość odpadów na poziomie 0,4066 Mg na mieszkańca.
Problem polega na tym, że wskaźnik wyliczono na podstawie wszystkich osób zameldowanych, a nie osób objętych systemem.
Mówiąc prościej:
deklaracje są na 1846 osób,
worki i naklejki wydawane są dla 1846 osób,
opłaty pobierane są od 1846 osób,
ale odpady dzielone są już przez 2392 osoby.
Trudno nie odnieść wrażenia, że w praktyce system przyzwyczaił się do funkcjonowania z dużą grupą osób pozostających poza realnym rozliczeniem.
4. Rozbieżności dotyczące elektrośmieci
Na początku dokumentu wskazano, że podczas zbiórek odebrano 4 tony zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego.
Tymczasem w tabeli pojawia się już wartość 5,4 tony odebranych przez Gminę.
Skąd dodatkowe 1,4 tony?
5. Rozbieżności dotyczące tekstyliów
W części opisowej podano, że podczas zbiórki tekstyliów odebrano 3,1 tony odpadów.
Natomiast tabela roczna pokazuje już 5,78 tony.
Różnica wynosi:
2,68 tony
Pojawia się więc pytanie:
skąd pochodzą te odpady i w jaki sposób zostały zebrane?
6. Rozbieżności dotyczące gabarytów
W opisie zbiórek wskazano 39,8 tony odpadów wielkogabarytowych.
Tabela pokazuje natomiast 48,1 tony.
Czyli ponownie pojawia się kilka ton odpadów „spoza zbiórek”.
7. Bardzo duże różnice między odpadami z terenu gminy a odpadami odebranymi przez gminę
Najbardziej zastanawiająca jest pozycja „popiół”.
Łącznie z terenu gminy miało zostać odebrane:
26,24 tony popiołu
ale przez samą Gminę jedynie:
1,46 tony
To rodzi bardzo proste pytanie:
kto odebrał pozostałe niemal 25 ton?
Tym bardziej, że uchwała z 2019 roku obowiązująca przez praktycznie cały 2025 rok nie przewidywała takich samych możliwości jak obecne przepisy.
8. Skąd nagle eksplozja ilości popiołu?
W 2024 roku w gminie wytworzono i odebrano:
2,28 tony popiołu
W 2025 roku nagle pojawia się:
26,24 tony
czyli:
wzrost ponad 11,5-krotny
I na dodatek nie wiadomo:
kto ten popiół odebrał,
gdzie został przekazany,
oraz na jakiej podstawie był klasyfikowany.
Czy mieszkańcy samodzielnie wywożą popiół do PSZOK w Augustowie?
Jeżeli tak – to czy regulamin obowiązujący przez większość 2025 roku rzeczywiście przewidywał taką możliwość?
Podobne rozbieżności występują również przy:
odpadach zmieszanych,
papierze,
części frakcji segregowanych.
9. Nieosiągnięty poziom recyklingu
Gmina osiągnęła poziom recyklingu na poziomie:
29,31%
przy wymaganym ustawowo minimum wynoszącym:
55%
To bardzo poważny problem, ponieważ może skutkować karami finansowymi i pokazuje, że system selektywnej zbiórki odpadów działa nieefektywnie.
Przy obecnym podejściu trudno oczekiwać poprawy wyników.
A teraz najlepsze. Co się wydarzyło między 2024 a 2025 rokiem?
Bo jeżeli ktoś uważa, że wcześniej wszystko działało idealnie, to wystarczy spojrzeć na porównanie danych.
10. Gigantyczny wzrost odpadów zmieszanych
2024:
508,58 Mg
2025:
615,78 Mg
Wzrost:
+107,2 Mg
czyli ok. +21%
To bardzo dużo jak na rok, w którym:
liczba mieszkańców spadła,
liczba osób objętych systemem spadła,
deklaracji było więcej tylko symbolicznie.
Jednocześnie:
recykling dramatycznie spadł,
poziom zmieszanych odpadów wystrzelił.
To wygląda tak, jakby segregacja realnie się pogorszyła.
11. Eksplozja kosztów administracyjnych
2024:
86 429 zł
2025:
120 009 zł
Wzrost:
+38,9%
W tym:
wynagrodzenia wzrosły z 82 tys. do 103 tys.
Czyli:
system działa gorzej,
recykling się załamał,
mieszkańców mniej,
ale administracja kosztuje znacznie więcej.
12. Załamanie poziomu recyklingu
2024:
44,68%
2025:
29,31%
Spadek o:
15,37 punktu procentowego
To nie jest kosmetyczna różnica.
To jest katastrofa systemowa.
Zwłaszcza że:
w 2024 brakowało do wymogu tylko 0,32 pp,
w 2025 brakuje już ponad 25 pp.
Czyli system nie pogorszył się trochę.
On się wręcz załamał.
13. Bardzo ciekawa zmiana liczby deklaracji
2024:
1534 deklaracje
2025:
1696 deklaracji
Czyli:
+162 deklaracje
Ale jednocześnie:
liczba osób objętych systemem spadła: 1859 → 1846.
To bardzo nietypowe.
W praktyce oznacza to, że:
przybyło deklaracji,
ale deklarowano mniej osób.
Czyli rośnie liczba nieruchomości z bardzo małą liczbą zgłoszonych mieszkańców, a więc maleją wpływy.
14. Gwałtowny wzrost średniej ilości śmieci na mieszkańca
2024:
0,3468 Mg
2025:
0,4066 Mg
To wzrost o ok. 17%.
Przy praktycznie tej samej liczbie mieszkańców.
Czyli:
albo mieszkańcy zaczęli produkować ogromnie więcej odpadów,
albo zmieniła się metodologia liczenia,
albo większa część strumienia została przypisana do gminy.
15. W 2025 roku znika udział procentowy frakcji
W 2024 tabela zawierała kolumnę „udział %”.
W 2025 już jej nie ma.
Niby drobiazg, ale:
właśnie w roku największego załamania systemu,
znika najbardziej czytelny wskaźnik pokazujący strukturę odpadów.
To utrudnia szybkie porównania. Ale pomogę, to pełna wersja tabeli:
Podsumowanie
Najkrócej?
więcej śmieci,
mniej recyklingu,
większe koszty,
więcej deklaracji,
mniej osób,
i popiół, który nagle pojawia się w ilościach hurtowych.
To nie wygląda jak stabilny system gospodarki odpadami.
To wygląda jak system, który wymaga bardzo konkretnych wyjaśnień.
Podsumowanie strony plaska.pl jako całości wykonana przez AI:
Na plus: ✔ działa zakładka kontakt, ✔ są dane urzędu i referatów, ✔ są informacje praktyczne, ✔ jest zachowana formalna struktura BIP oprócz 3 sprawozdań z badań wody w 2025 roku wrzuconych z niewiadomego powodu do katalogu głównego, ✔ strona spełnia standardy dostępności
Na minus: ❌ chaos informacyjny, ❌ przerost treści promocyjnych nad użytkowymi, ❌ zbyt słabe eksponowanie ważnych komunikatów, ❌ mieszanie PR-u z informacją publiczną, ❌ przekierowanie do części kluczowych spraw na BIP, gdzie ich faktycznie nie ma.
Tak nam się dobrze zaczęła współpraca, więc pójdźmy za ciosem i zmieniajmy dalej stronę plaska.pl.
Bo to nie jest już „strona urzędu”. To jest wizytówka gminy. Dla mieszkańców. Dla turystów. Dla ludzi, którzy chcą tu zostawić pieniądze.
A momentami wygląda to tak, jakby internet w gminie zatrzymał się kilka lat temu.
1️⃣ INFORMATOR
Przydałoby się: – uaktualnić dane, – poprawić numerację nieruchomości zgodnie z obowiązującą, – sprawdzić aktualność kontaktów i opisów.
Idzie sezon turystyczny. Jak my chcemy zarabiać jako gmina i mieszkańcy, skoro część informacji wygląda jak archiwum internetu z poprzedniej epoki?
2️⃣ INFORMACJE PRAKTYCZNE
🔹 Rock Water Skoro decyzja już zapadła, to nie udawajmy dziewicy orleańskiej. Uaktualnijcie dane na 2026 rok. Bo dziś na stronie dalej wisi link do zakupu biletów na 2025. Może chociaż straty będą mniejsze, jak ludzie dowiedzą się wcześniej.
🔹 Głos Płaskiej Albo to kontynuujemy, albo wrzucamy do archiwum. Bo w „aktualnych” dalej wiszą życzenia noworoczne na 2024 rok.
🔹 Film o gminie Jeżeli materiał nie działa normalnie na większości współczesnych przeglądarek, to: – aktualizacja formatu, albo – do kosza.
🔹 „Płaska zimą” Naprawdę chciałbym wiedzieć, co autor miał na myśli. 🔹 „O gminie” Tu już potrzebny jest generalny remont. Dane są stare, toporne i momentami zwyczajnie nieaktualne. Dowiedziałem się np., że gmina ma około 2700 mieszkańców. To chyba jakieś 500 osób za dużo.
🔹 Kalendarz imprez Pusty.
Serio?
W czasach, gdy ludzie planują urlopy z wyprzedzeniem i wybierają miejsca, które potrafią się promować? Jak już wydajemy publiczne pieniądze na wydarzenia, to może warto jeszcze poinformować, że one istnieją.
🔹 CIT / GOK Usuńcie stare informacje albo dodajcie nowe. Jeżeli robicie cenniki wynajmu — wrzućcie je. Jeżeli nie — usuńcie martwe zakładki i błędy.
🔹 Artvector Ostatnie dane z 2022 roku. Albo prowadzimy, albo wywalamy.
🔹 Canalclaster To samo.
🔹 Intcanalpromo To samo.
🔹 Polski Ład Nie wiem, czy formalnie musi wisieć ze względu na promesę ze szkoły z 2023 roku. Ale jeśli nie musi, to może warto zrobić porządek.
🔹 „Rybactwo i Morze” To już jest klimat: „Szał ciał i uprzęży, Chałupy welcome to”.
Naprawdę ciężko zrozumieć, co ten dział robi na stronie gminy w środku Puszczy Augustowskiej.
🔹 Program „Czyste Powietrze” Program jeszcze istnieje. Więc jeśli już go reklamujemy, to może dobrze byłoby wrzucić aktualne informacje, a nie materiały wyglądające jak po cyfrowym wykopalisku.
I żeby była jasność: to nie jest hejt.
To są uwagi mieszkańca, który uważa, że strona gminy powinna: – działać, – być aktualna, – pomagać ludziom, – promować region, – zachęcać do przyjazdu, – a nie wyglądać jak magazyn przypadkowych linków z ostatnich kilku lat.
Bo dziś pierwsze wrażenie o gminie robi się nie przy wjeździe. Tylko w Google.
Otrzymuję coraz więcej próśb o pokazanie, jak naprawdę wygląda układ w Płaskiej. Nie tylko poprzez komentarze czy moje opinie, ale poprzez konkretne dokumenty, działania urzędu i sposób traktowania mieszkańców — zwłaszcza w sprawach związanych z dostępem do informacji publicznej.
Po rozmowach z kilkoma osobami ustaliliśmy, że na stronie pojawią się dwie dodatkowe podstrony. Na samym dole znajdziecie:
„Skargi do Rady Gminy”
Tam będą sukcesywnie publikowane kolejne skargi dotyczące działań organu wykonawczego. Każdy będzie mógł sam ocenić:
jak szybko są rozpatrywane,
kiedy trafiają pod obrady,
oraz jak wygląda sposób ich procedowania przez Radę Gminy.
Będzie można zobaczyć, jak działa lokalna polityka w praktyce. Bez filtrów, bez propagandy sukcesu i bez facebookowych uśmiechów.
Bo problem zaczyna się zawsze podobnie: władza przestaje być kontrolowana, a rada zamiast patrzeć władzy na ręce zaczyna pełnić funkcję politycznej kryszy.
A przypomnę, że w naszej gminie wszyscy radni należą do jednego środowiska politycznego i praktycznie zawsze głosują identycznie. Mieszkańcy sami odpowiedzą sobie na pytanie, czy w takiej sytuacji istnieje jeszcze realna kontrola nad Wójtem.
Ta podstrona powstaje również dlatego, że słyszę już głosy o planach naczelnego Orędownika udzielenia absolutorium Wójtowi za rok 2025, mimo narastających problemów i mimo wiedzy o wielu sprawach, które od miesięcy opisuję.
Część moich skarg została określona przez naczelnego Orędownika jako „publicystyka”.
Więc dobrze. Niech mieszkańcy sami przeczytają tę „publicystykę”.
„Zapytania do Urzędu Gminy”
Tutaj znajdziecie przykłady walki mieszkańców o dostęp do informacji publicznej.
Nie gdzieś w wielkiej polityce. Nie w Warszawie. Nie w telewizji.
W zwykłej gminie.
Będzie można zobaczyć:
daty składania wniosków,
terminy odpowiedzi,
treść pytań,
oraz odpowiedzi urzędu.
Każdy sam oceni:
poziom merytoryczny odpowiedzi,
czy urząd rzeczywiście odpowiada na pytania,
czy raczej unika konkretnych informacji.
Pytania będą dotyczyły wyłącznie spraw ważnych dla mieszkańców i funkcjonowania gminy. Nie chodzi o sensację, tylko o pokazanie, jak w praktyce wygląda dostęp obywatela do informacji, która powinna być publiczna.
Jeżeli zadaliście własne pytania to przeslijcie, po zanonimizowaniu danych osobowych umieszczę na blogu.
Bo dziś coraz więcej osób ma wrażenie, że w Płaskiej łatwiej zdobyć informacje z Sanepidu, od mieszkańców albo z plotek niż z własnego urzędu.
Wieczorem opublikuję poniżej materiał, na podstawie rozmowy z Sanepidem.
Będzie o tym:
jak od tygodni próbuje się wmówić ludziom, że wszystko jest „pod kontrolą”.
co naprawdę dzieje się z wodą w Płaskiej,
czy mieszkańcy dostają tylko fragmenty informacji,
czego brakuje w oficjalnych komunikatach,
Czyli w skrócie, co ukrywa Wójt Skubis.
Wygląda, że ktoś robi mieszkańców, mówiąc bardzo kolokwialnie, w bambuko.
I wygląda na to, że robi to już od dłuższego czasu.
Ciąg dalszy wieczorem.
A więc ruszamy — z prądem wody, siłą wodociągu, oporem glinu i stacją uzdatniania, która od 6 tygodni najwyraźniej prowadzi eksperyment społeczny na mieszkańcach.
Po rozmowie z Sanepidem możemy powiedzieć coś więcej. A więc tak — mówię to z pełną świadomością — Wójt wg mnie dla własnych celów okłamuje mieszkańców. I nieważne, czy robi to poprzez ukrywanie dokumentów, przemilczanie niewygodnych informacji czy przedstawianie faktów w sposób wybiórczy. Jeżeli mieszkańcy nie dostają pełnego obrazu sytuacji, to jest to po prostu kłamstwo.
A że sprawa dotyczy zdrowia mieszkańców? No cóż. Od dawna mam wrażenie, że zwykły mieszkaniec interesuje tę władzę wyłącznie wtedy, kiedy trzeba zrobić zdjęcie do internetu albo pochwalić się „sukcesem”. Jestem dziwnie spokojny, że syn Wójta raczej nie pije codziennie tej wody.
1. Gruszki i pierwszy problem
Zacznijmy od faktu numer jeden.
30 kwietnia Sanepid poinformował o zakończeniu postępowania administracyjnego poprzez wydanie decyzji warunkowej dla wodociągu w Gruszkach.
I teraz proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz: ta informacja nie pojawiła się wtedy na stronie gminy.
Dlaczego?
Bo gmina już dzień wcześniej posiadała wyniki prywatnych badań, zrobionych przez Wójta, wskazujące poziom aluminium w Gruszkach poniżej normy. 4 maja Pan Nasewicz z właściwą sobie pewnością ogłosił sukces na stronie BIP Płaska, publikując wynik 0,0793 mg/L.
Plan był prosty: przeczekać problem, nic nie mówić mieszkańcom, a kiedy Sanepid potwierdzi poprawę — ogłosić sukces i wrócić do przecinania wstęg.
Tyle że wtedy pojawiła się Płaska.
I nagle ktoś chyba zrozumiał, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Bo jeśli w Gruszkach, po badaniach sprawdzających Sanepidu, które właśnie organ zapowiedział, wyniki okażą się dramatycznie złe jak w Płaskiej, to mieszkańcy zaczną zadawać pytania:
od kiedy problem trwa,
kto o nim wiedział,
i dlaczego wcześniej nikt nie alarmował ludzi.
Dlatego 7 maja — tydzień po decyzji Sanepidu — nagle na stronie pojawia się komunikat.
Przypadek? Ja w przypadki już dawno przestałem wierzyć.
2. Płaska i wynik, którego nie da się logicznie wyjaśnić
A wszystko zaczęło się właśnie od Płaskiej.
Wójt zlecił prywatne badanie wody. Według informacji, które krążą po gminie, wynik miał wskazywać około 0,04 mg/L aluminium. Na tej podstawie urząd miał poinformować Sanepid, że sytuacja jest już opanowana.
Tylko że Sanepid nie uwierzył na słowo i wykonał własne badanie sprawdzające.
I wtedy okazało się, że poziom aluminium wynosi 0,335 mg/L.
Czyli ponad 11 razy więcej niż sugerował UG Płaska.
Powiedzcie mi uczciwie: czy ktoś wierzy, że taka różnica bierze się „przypadkiem”?
Bo żeby uwierzyć w taki scenariusz, trzeba byłoby założyć, że:
stacja uzdatniania działa kompletnie losowo,
nikt nad niczym nie panuje,
a siarczan glinu sypany jest na chybił trafił.
Nawet pięcioletnie dziecko widzi, że coś tutaj się nie zgadza.
Sanepid chce teraz weryfikować również wyniki przedstawiane przez gminę w Gruszkach. Bo chyba nawet oni przestali już ufać temu, co pokazuje urząd.
I mam wrażenie, że ktoś bardzo boi się tej weryfikacji.
3. Gdzie są decyzje Sanepidu?
Wójt posiada dwie decyzje Sanepidu:
Nr 6/D/HK/2026 z dnia 29.04.2026 r. dotycząca Gruszek,
oraz Nr 7/D/HK/2026 z dnia 7.05.2026 r. dotycząca Płaskiej, Gorczycy i Strzelcowizny.
Mieszkańcy tych dokumentów nadal nie widzieli.
Nie ma ich na BIP. Nie ma pełnych treści decyzji. Nie ma nawet fragmentów decyzji. Nie ma informacji o warunkach nałożonych przez Sanepid.
A przypomnę, że właśnie tam znajdują się najważniejsze informacje:
jakie zagrożenia stwierdzono,
jakie działania nakazano,
oraz jakie warunki musi spełnić gmina.
Nawet sam Sanepid jest mocno zdziwiony sposobem komunikowania się urzędu z mieszkańcami. Bo wcześniej takie decyzje były publikowane normalnie.
Dzisiaj nagle stają się tajemnicą. Do tego ponad 2 tygodniowe opóźnienia w publikowaniu informacji niezbędnych dla zdrowia.
Powiem więc wprost: jeżeli do weekendu te dokumenty nadal nie zostaną opublikowane, to mieszkańcy będą mieli pełne prawo uznać, że Wójt Skubis celowo ukrywa niewygodne informacje. I jeżeli coś się stanie to musi pamiętać, że gmina tego nie zapomni. Bo te dokumenty należą do nas mieszkańców. To my utrzymujemy tę gminę, to my płacimy mu pensję i na koniec to my w końcu pijemy tę wodę i cierpimy za jego błędy.
4. Dlaczego to wszystko jest tak ważne
W samym Sanepidzie przyznają, że przy takim czasie ekspozycji i takich stężeniach aluminium zaczyna pojawiać się problem długofalowego wpływu na organizm człowieka. Zwłaszcza dotyczy to dzieci, kobiet w ciąży czy też osób mających chore nerki.
Tak — Sanepid nadal pozwala warunkowo korzystać z tej wody. Ale właśnie słowo „warunkowo” jest tutaj kluczowe.
Bo to nie jest komunikat: „wszystko jest świetnie”.
To jest komunikat: „jest problem, ale próbujemy nim zarządzać”.
I właśnie dlatego decyzje Sanepidu są tak ważne.
Bo tam zapisane są warunki, ograniczenia i obowiązki gminy.
5. Jak doprowadzono do obecnej sytuacji
A teraz zobaczmy, jak wygląda prawdziwy mechanizm działania tej gminy. Najpierw wielkie wizje. Potem przecinanie wstęg, zdjęcia, wywiady, radio, internet i opowieści o „historycznych inwestycjach”. A później przychodzi rzeczywistość i okazuje się, że wszystko było robione bardziej pod PR niż pod mieszkańców.
Wójt zaplanował wodociąg i kanalizację dla Wysokiego Brzegu . Na mój stan wiedzy na Wysokim Brzegu nie mieszka praktycznie żaden normalny mieszkaniec gminy. Dla kogo dopowiedzcie sobie sami. Ale inwestycja była. Były zdjęcia. Były uśmiechy. Było wciskanie się między notabli z powiatu i województwa. Wszystkim opowiadano, jakie to genialne i praktycznie „za darmo”. Pamiętajcie, ze dla Suchej Rzeczki, jak mówi Sołtys, pieniędzy już zabrakło na zrealizowanie całego wodociągu.
No i przyszło zderzenie z rzeczywistością.
Województwo kazało oddać dotację i jeszcze dołożyć karę za brak profesjonalizmu. Około 600 tysięcy złotych wyparowało.
Potem wyszło, że wodociąg w Gorczycy jest w takim stanie, że trzeba go ratować kolejnymi pieniędzmi. Najpierw miało być około 100 tysięcy. Potem podobno zrobiło się 200 tysięcy, a stan instalacji nadal jest tragiczny.
W zimie gospodarstwo pomocnicze podobno nie dawało sobie rady z odmrażaniem wodociągów, więc trzeba było brać zewnętrzne firmy. Koszty tych „przygód” są już lokalną tajemnicą poliszynela.
A już absolutnym hitem jest sposób posadowienia wodociągu przy Prądzyńskiego. Podobno były ostrzeżenia, były pisma, były uwagi. Ale jak ktoś więcej czasu spędza na gonieniu za Pokémonami, robieniu PR-u i objeżdżaniu lokalnych stacji radiowych niż na pilnowaniu inwestycji, to później właśnie tak to wygląda.
I teraz naprawdę nie dziwcie się, że zaczyna brakować pieniędzy na normalne funkcjonowanie stacji uzdatniania wody. Bo kiedy przez dwa lata pieniądze i energia idą na gaszenie własnych błędów, poprawianie fuszerek i ratowanie źle przygotowanych inwestycji, to później nagle okazuje się, że podstawowe rzeczy zaczynają się sypać.
A przypomnę — mówimy tylko o wodzie.
Nie wspominam nawet o:
oddawaniu wyremontowanego majątku,
drogach donikąd,
historii z remizą,
czy dojrzewającym problemie remontu szkoły.
I to jest właśnie najbardziej przerażające.
Bo problemem tej gminy przestał być pojedynczy błąd.
Problemem stał się cały styl zarządzania: najpierw propaganda sukcesu, potem chaos, a na końcu mieszkańcy płacą rachunek.
Ten wstawiam tylko jako przejaw miłego połechtania ego, że ktoś czyta i reaguje 🙂
Okazało się, że w Gminie potrafią czytać plaska.info. Mało tego — potrafią nawet zareagować następnego dnia. Cuda najwyraźniej się zdarzają.
Błędne linki zostały usunięte, pojawił się nowy wpis z prawidłowym odnośnikiem (komunikat z 7 maja w zakładce dla klientów). Czyli jednak się dało. Nie trzeba było audytu z NASA, komisji śledczej ani wsparcia z Brukseli.
Podziękowania należą się Panu Robertowi, bo patrząc na podpisy wygląda na to, że to właśnie Pan postanowił ugasić ten mały pożar wizerunkowy Gminy. I przy okazji — chyba trochę asekuracyjnie — wrzucił Pan do BIP dwa komunikaty Sanepidu, żeby jednak nie świeciło tam pustką jak na zebraniu wielkiej komisji Naszego Orędownika.
I bardzo dobrze.
Podziękowanie jednak musi wystarczyć, bo gratulować nie będę. To nie jest żaden heroizm. To jest zwykła robota, która powinna zostać wykonana przez urząd bez wyciągania za uszy i publicznego wołania do tablicy.
Ale…
szczerze pogratuluję dopiero wtedy, kiedy Panie Robercie postawi się Pan Naszemu Słońcu Gminy i Naczelnemu Łowcy Pokémonów (bo w Pana Nasewicza to raczej już nie wierzę), a na BIP pojawią się:
decyzja Nr 6/D/HK/2026 z dnia 29.04.2026 r. dotycząca Gruszek,
oraz decyzja Nr 7/D/HK/2026 z dnia 7.05.2026 r. dotycząca Płaskiej, Gorczycy i Strzelcowizny.
Bo tego nie wymaga opozycja. Nie wymaga internet. Nie wymaga „hejt”.
Tego wymaga zwykła uczciwość wobec współmieszkańców.