Dzień dobry, w załączeniu przesyłam wezwanie do trwałego usunięcia danych osobowych.
Pozdrawiam Maciej Zdancewicz
Do wiadomości dołączono wezwanie oraz przygotowany przez Urząd wzór oświadczenia, które miałbym podpisać.
Zauważyliście, że nawet adres Urzędu prezentuje się teraz jakoś dostojniej?
Urząd Gminy Płaska ul. Generała Ignacego Prądzyńskiego 53 Płaska 16-326 Płaska
Każdy wers kończy się dokładnie tak samo. Haiku to raczej nie jest, bo liczba sylab się nie zgadza. Pozostaje więc litania:
Płaska na początku, Płaska przy ulicy, Płaska w kodzie pocztowym.
Od wadliwej anonimizacji — zachowaj nas, Płaska. Od trzydniowych terminów bez podstawy prawnej — zachowaj nas, Płaska. Od oświadczeń podsuwanych do podpisu — zachowaj nas, Płaska.
Jeszcze jedna „Płaska” i pismo uzyskałoby status utworu poetyckiego. Podstawy prawnej nadal by jednak nie miało.
Na tym konkretnym przykładzie pokażę, jak Urząd próbuje przenieść uwagę z własnego naruszenia na osobę, która ten błąd zauważyła. Pokażę również, czego nie należy podpisywać bez dokładnego przeczytania i sprawdzenia podstawy prawnej.
Pismo wygląda groźnie. Są wezwania, trzydniowy termin, RODO i zapowiedź odpowiedzialności cywilnej.
Czy z pisma wynika, że jest ono wiążącym nakazem opartym na konkretnym przepisie? Nie. Zero podstawy wskazanej w piśmie. Null. Nada. Niente. Nichts.
Jako prośba o ograniczenie skutków naruszenia ma znaczenie. Jako pisemne przyznanie, że Urząd ujawnił dane wskutek wadliwej anonimizacji — ma znaczenie ogromne.
Kto odpowiada za naruszenie?
Zgodnie z informacją przekazaną przez Urząd administratorem danych jest Wójt Gminy Płaska. To administrator odpowiada za prawidłowe zabezpieczenie dokumentów przed ich wysłaniem, przeprowadzenie anonimizacji, zarejestrowanie naruszenia, ocenę ryzyka oraz podjęcie decyzji, czy sprawę należy zgłosić Prezesowi UODO i powiadomić osoby, których dane dotyczą.
Pracownik wysyłający dokumenty działa w ramach organizacji administratora. Odpowiedzialności administratora nie można przenieść na odbiorcę przez przesłanie mu gotowego oświadczenia do podpisania.
Jest również człowiek, którego dane ujawniono. To on jest rzeczywiście poszkodowany przez niedbałość Urzędu.
Urząd może działać tylko na podstawie prawa
Zgodnie z art. 7 Konstytucji RP organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.
Jeżeli Urząd mnie „wzywa”, powinien wskazać przepis, z którego wynikają:
obowiązek usunięcia całej wiadomości wraz z załącznikami;
obowiązek podpisania przygotowanego przez Urząd oświadczenia;
termin dokładnie trzech dni;
kompetencja Sekretarza do wydania mi wiążącego polecenia;
zapowiadane wobec mnie konsekwencje.
W piśmie takiej podstawy nie podano. Znajduje się jedynie ogólne odwołanie do RODO.
Urząd może zwrócić się do mnie o usunięcie omyłkowo ujawnionych danych. Jest to rozsądne działanie ograniczające skutki naruszenia. Nie oznacza to jednak, że może narzucić mi dowolny termin, treść oświadczenia i obowiązek usunięcia całego materiału dowodowego.
Dlaczego trzy dni? Dlaczego nie siedem, jeden albo czternaście? Z pisma się tego nie dowiemy.
Co Urząd przyznał?
Urząd Gminy Płaska potwierdził na piśmie, że 2 października przekazał mi dokumenty, w których anonimizacja była wadliwa. Widoczne pozostały dane osób trzecich, między innymi imię, nazwisko i adres zamieszkania.
Otrzymałem dokumenty, o które wnioskowałem, ale wraz z danymi, o które nie prosiłem i których nie powinienem otrzymać.
Czego żąda Urząd?
W ciągu trzech dni miałbym:
trwale usunąć wszystkie kopie otrzymanych danych;
skasować wiadomość e-mail wraz z załącznikami, również z kosza;
nie wykorzystywać, nie kopiować ani nie ujawniać danych;
podpisać oświadczenie potwierdzające wykonanie tych czynności.
Jednocześnie Urząd ostrzega mnie przed odpowiedzialnością za dalsze przetwarzanie danych.
Który kosz, Panie Sekretarzu?
W wezwaniu polecono mi usunąć wiadomość również z folderów „Kosz” i „Elementy usunięte”. Tylko z którego kosza?
Czy mam usunąć ją:
z kosza w skrzynce e-mail;
z kosza na komputerze;
z telefonu i jego pamięci podręcznej;
z programu pocztowego;
z dysku sieciowego;
z serwera pocztowego;
z automatycznych kopii zapasowych?
z kosza przy moim biurku
A co, jeżeli poczta działa w trybie synchronizacji i kopie znajdują się jednocześnie na komputerze, telefonie oraz serwerze? Co z kopiami bezpieczeństwa wykonywanymi automatycznie przez operatora, do których użytkownik nie ma dostępu i których nie może samodzielnie usunąć?
Skoro Urząd żąda ode mnie pisemnego potwierdzenia trwałego usunięcia wszelkich kopii, powinien dokładnie określić zakres tego żądania oraz technicznie wykonalny sposób jego realizacji. W przeciwnym razie miałbym podpisać oświadczenie dotyczące również miejsc, nad którymi nie mam kontroli.
Jeżeli do każdego urządzenia i każdego kosza potrzebna jest osobna procedura, proszę o instrukcję. Najlepiej przygotowaną staranniej niż anonimizacja dokumentów, od której rozpoczęła się cała sprawa.
potwierdzenia, czy i kiedy naruszenie zostało zarejestrowane;
daty stwierdzenia naruszenia;
wyniku oceny ryzyka;
informacji, czy sprawę przekazano Inspektorowi Ochrony Danych;
informacji, czy naruszenie zgłoszono Prezesowi UODO;
informacji, czy powiadomiono osobę, której dane ujawniono;
wyjaśnienia, dlaczego mam usunąć również materiał dowodowy;
prawidłowo zanonimizowanych kopii dokumentów.
Nie wskazano również charakteru prawnego pisma: czy jest ono jedynie prośbą w ramach działań zaradczych, czy Urząd rzeczywiście przypisuje mu moc wiążącego nakazu.
Nie opublikuję danych, ale nie zniszczę dowodu
Nie zamierzam ujawnionych danych publikować ani przekazywać osobom postronnym. Zresztą najlepszym dowodem mojego odpowiedzialnego podejścia było natychmiastowe zawiadomienie Urzędu, że doszło do naruszenia ochrony danych. Zbędne kopie zostaną usunięte.
Jedną kopię pierwotnie otrzymanego materiału zabezpieczę w sposób uniemożliwiający dostęp osobom postronnym, wyłącznie jako dowód naruszenia na potrzeby postępowania przed Prezesem UODO albo ochrony swoich praw. Nie będę wykorzystywał zawartych w niej danych do żadnego innego celu. Po zakończeniu sprawy ocenię konieczność jej dalszego przechowywania.
Żądanie skasowania całej wiadomości jest zbyt szerokie. E-mail zawiera nie tylko dane osobowe, lecz również dowód:
kiedy doszło do zdarzenia;
kto przesłał dokumenty;
jakie pliki zostały udostępnione;
w jakiej postaci dane do mnie trafiły.
Nie podpiszę przygotowanego przez Urząd oświadczenia, jeżeli jego treść może sugerować przejęcie przeze mnie odpowiedzialności za skutki błędu popełnionego przez administratora.
Odwracanie kota ogonem
Urząd popełnił błąd. Ja go zauważyłem i poinformowałem o nim Urząd.
Teraz najpilniejszym działaniem okazuje się nie przedstawienie dokumentacji naruszenia, wyniku oceny ryzyka ani informacji o działaniach IOD, lecz uzyskanie ode mnie podpisu, że wszystkie kopie zostały usunięte.
Panie Sekretarzu, usunięcie wiadomości z mojego komputera nie usunie naruszenia z rejestru administratora. A przynajmniej nie powinno.
Zauważyłem naruszenie. I sprawy nie odpuszczę
W odpowiedzi nie otrzymałem pełnej informacji o zarejestrowaniu naruszenia, ocenie ryzyka i działaniach Inspektora Ochrony Danych. Otrzymałem za to „wezwanie”, trzydniowy termin, gotowe oświadczenie do podpisania i ostrzeżenie przed odpowiedzialnością.
Najwyraźniej ktoś liczył, że przestraszę się urzędowego papieru, schowam do norki i będę tam cicho płakał.
Niestety mam złą wiadomość.
Normę płaczu nad Gminą Płaska wyczerpałem już około lutego. Norki nie posiadam. Bać się nie zamierzam. Sprawy również nie odpuszczę.
Logika tego wezwania przypomina sytuację, w której hydraulik zalewa nam mieszkanie, a następnie przysyła pismo:
„Wzywam do wytarcia wody w ciągu trzech dni, usunięcia mokrych zdjęć oraz podpisania oświadczenia, że podłoga jest sucha. Dalsze przechowywanie wilgoci może skutkować odpowiedzialnością”.
Kochani, kiedy zauważycie błąd urzędu, nie pozwólcie wmówić sobie, że samo zwrócenie na niego uwagi czyni Was współodpowiedzialnymi.
Ujawniłem konkretny błąd Urzędu: wadliwą anonimizację, której skutkiem było przekazanie mi danych osoby trzeciej. Zwróciłem na to uwagę, aby ograniczyć skutki naruszenia i ochronić człowieka, którego dane ujawniono.
Za pierwotne naruszenie odpowiada administrator, który ujawnił dane. Odbiorca odpowiada za swoje późniejsze działania — dlatego danych nie opublikuję ani nikomu nie przekażęUrząd nie wykazał jednak, abym miał obowiązek bezrefleksyjnie zniszczyć jedyny materiał dokumentujący jego błąd. Moim obowiązkiem jest nie zwiększać skutków naruszenia — nie zaś usuwać dowodów i podpisywać wszystko, co zostanie mi podsunięte.
Wczoraj opisałem odpowiedź dotyczącą monitoringu Urzędu Gminy. Dzisiaj zajmuję się monitoringiem Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Płaskiej. To odrębny system i odrębna odpowiedzialność.
Dyrektor odpowiedział w ośmiu krótkich punktach. Najważniejsze nie jest jednak to, co napisał, lecz czego nie wykazał: kiedy kamery uruchomiono, czy przed uruchomieniem istniała dokumentacja, kto miał dostęp i czy zabezpieczono materiał z 14 września.
Monitoring był dopiero wdrażany
W odpowiedzi z 1 października dyrektor napisał:
„System monitoringu wizyjnego jest obecnie wdrażany i uruchamiany ściśle według obowiązujących procedur prawnych”.
Gmina we wcześniejszych wyjaśnieniach wskazywała datę 22 czerwca 2026 r. Do 14 września minęły od niej 84 dni, a do odpowiedzi dyrektora – 101 dni. To wystarczająco długo, aby przygotować dokumenty, nadać upoważnienia i oznakować teren.
RODO nie zna okresu pod nazwą „kamery już działają, ale dokumenty są jeszcze wdrażane”. Jeżeli system nie był przygotowany prawnie, powinien pozostać wyłączony.
Nie pytam, kiedy monitoring nazwano w pełni wdrożonym. Pytam, kiedy pierwszy człowiek pojawił się na ekranie i kiedy jego obraz został zapisany.
Dokumenty albo wyłączone kamery
Dyrektor sam wskazał, że wdrażanie obejmuje dopiero opracowanie regulaminu, prowadzenie rejestru czynności przetwarzania i nadanie upoważnień.
Nie przekazał jednak żadnego z tych dokumentów ani dat ich sporządzenia.
Jeżeli istniały przed uruchomieniem systemu, wystarczy pokazać ich kopie wraz z numerami spraw. Jeżeli nie istniały, trzeba wyjaśnić, dlaczego monitoring nie pozostał wyłączony.
Na stronie szkoły nie znalazłem informacji RODO
Na stronie szkoły nie znalazłem klauzuli dotyczącej monitoringu, wskazania administratora w sprawach ochrony danych ani kontaktu do Inspektora Ochrony Danych.
Nie wiadomo, czy szkołę obsługuje IOD Gminy, czy inna osoba albo firma.
Uczeń, rodzic, pracownik lub osoba nagrana przez kamerę nie może więc ustalić:
do kogo zwrócić się w sprawie nagrania;
jak uzyskać dostęp do swoich danych;
gdzie zgłosić możliwość naruszenia;
kto odpowiada za działanie monitoringu;
jak długo przechowywane są nagrania.
Nie było tablic przy monitorowanym terenie. Na stronie nie ma klauzuli i nie ma danych kontaktowych IOD.
Kamery są widoczne. Informacja o tym, kto za nimi stoi – już nie.
Tajemniczy sprzęt potrzebny do uruchomienia
Dyrektor poinformował, że do uruchomienia i bezpiecznego użytkowania systemu zakupiono:
A mnie głupiemu wydawało się, że system monitoringu odbiera się w całości i nie trzeba już nic dokupować. No oprócz ekspresu do kawy. Przecież każdy wie, że to integralna część monitoringu. Tutaj może istnieć potrzeba dokupienia bo specyfikacja przetargowa nie obejmowała tego niezbędnego do wyświetlania wizji urządzenia.
Konsultacje podobno były
Dyrektor zapewnia, że monitoring uzgodniono z:
Radą Pedagogiczną;
Radą Rodziców;
Samorządem Uczniowskim;
organem prowadzącym.
Nie podał jednak żadnej daty ani numeru dokumentu.
Poproszę o dokumenty.
Daty pokażą, czy konsultacje poprzedzały uruchomienie kamer, czy dokumenty zaczęły powstawać dopiero po moich pytaniach.
Tablice dopiero po pełnym uruchomieniu
Dyrektor napisał, że tablice zostaną umieszczone dopiero po:
„pełnym uruchomieniu i zakończeniu procedur formalnych”.
Tutaj mamy dwa złożone 😊 problemy odwracania kota ogonem. Po pierwsze primo i mniej ważne to odwrócenie właściwej kolejności. Po drugie primo wdrażałem wiele systemów monitoringu i głupi nawet nie wiedziałem że jest cos takiego jak pełne uruchomienie i zakończenie procedur formalnych. Normalnie głupi jestem i głupi umrę.
Tablica ma ostrzec człowieka, zanim znajdzie się w zasięgu działającej kamery.
Czy system przed „pełnym uruchomieniem” wyświetlał obraz, wykrywał ruch, zapisywał nagrania albo umożliwiał podgląd przez telefon?
Jeżeli tak, już wtedy przetwarzał dane osobowe.
Teren przyległy, czyli jaki?
Według dyrektora kamery obejmują korytarze oraz:
„teren przyległy do budynku szkoły wraz z placem zabaw”.
Teren przyległy nie jest jednak granicą geodezyjną.
Chodnik, droga, parking lub budynek GOK-u mogą przylegać do szkoły, ale nie stają się przez to jej terenem, a ich monitorowanie to łamanie prawa.
Potrzebna jest prosta odpowiedź:
Czy którakolwiek kamera widzi cokolwiek poza działką szkoły?
Brak dźwięku czy wyłączona funkcja?
Dyrektor stwierdził kategorycznie, że nie istnieje:
„jakakolwiek możliwość nagrywania i rejestrowania dźwięku”.
To coś innego niż oświadczenie, że dźwięk jest wyłączony albo niewykorzystywany.
Większość modeli kamer IP, rejestratorów i aplikacji posiada funkcje audio, które można wyłączyć w ustawieniach. I teraz jak traktować wypowiedź dyrektora, gdy okaże się, że na kamerze można włączyć dźwięk, a w rejestratorze usłyszeć głos.
Czy dlatego tak długo dyrektor tak długo czekał z odpowiedzią, żeby nagranie z 14 września się nadpisało? Chyba nie, przecież zgodnie z żądaniem miał zabezpieczyć nagranie z tego dnia, więc zobaczymy.
Poprosiłem o modele kamer, dokumentacja techniczna pokaże, czy funkcja audio rzeczywiście nie istnieje, czy jedynie została wyłączona.
Kto miał dostęp?
Nie odpowiedziano:
kto mógł oglądać obraz na żywo;
kto mógł odtwarzać nagrania;
kto mógł je kopiować;
czy dostęp był możliwy z prywatnych urządzeń;
czy logowania były rejestrowane.
To jest temat bardzo wrażliwy, gdyż są tam dzieci, a w takim wypadku dopuszczenie osób niepowołanych może spowodować szkody, których nie uda się zniwelować.
Nagranie z 14 września mogło rozstrzygnąć spór
Cztery dni po zdarzeniu zażądałem zabezpieczenia nagrania i logów jako materiału dowodowego.
Fajnie, że dyrektor nagranie odnalazł, więc zapewne z godne z Rodo zabezpieczył.
Można dzisiaj opisać, jaki obszar monitoring miał obejmować. Nagranie pokazałoby, jaki obszar obejmował naprawdę.
Moje pismo było jednocześnie:
wnioskiem o informację publiczną;
żądaniem dotyczącym moich danych;
zawiadomieniem o możliwości naruszenia ochrony danych.
Administrator powinien był:
zabezpieczyć dowody;
ustalić osoby i urządzenia mające dostęp;
sprawdzić zasięg kamer;
zweryfikować funkcje audio;
ocenić ryzyko;
udokumentować podjęte działania.
Nie wskazano:
czy zgłoszenie zarejestrowano;
jaki otrzymało numer;
czy przekazano je właściwemu IOD;
czy wpisano je do rejestru naruszeń;
czy przeprowadzono ocenę ryzyka;
czy rozważono zgłoszenie Prezesowi UODO;
na jakiej podstawie ewentualnie odstąpiono od zgłoszenia.
Poproszę o numer sprawy, protokoły, notatki, ocenę ryzyka oraz wpisy z dziennika dokumentacji.
Daty pokażą, czy sprawę zbadano od razu.
Osiem punktów, a najważniejszych odpowiedzi nadal nie ma
Żeby pokazać skalę pominiętych zagadnień, zbierzmy je w jednym miejscu.
Dyrektor:
nie podał daty odbioru i uruchomienia monitoringu;
nie udostępnił protokołu odbioru ani protokołu uruchomienia systemu;
nie wskazał, od kiedy kamery wyświetlały i zapisywały obraz;
nie przekazał regulaminu monitoringu, rejestru czynności przetwarzania, analizy ryzyka ani oceny konieczności wykonania DPIA;
nie udostępnił upoważnień, procedury dostępu zdalnego ani wykazu stanowisk posiadających dostęp;
nie podał, jaki sprzęt dokupiono do uruchomienia monitoringu, od kogo, kiedy i za ile;
nie przekazał dokumentów potwierdzających konsultacje z Radą Pedagogiczną, Radą Rodziców, Samorządem Uczniowskim i organem prowadzącym;
nie wyjaśnił, jakie „procedury formalne” uniemożliwiały wcześniejsze zamontowanie tablic;
nie wyjaśnił, co dokładnie oznacza „pełne uruchomienie” systemu;
nie potwierdził, że pole widzenia kamer nie obejmuje chodnika, drogi, GOK-u ani innych terenów poza działką szkoły;
nie przedstawił planu kamer, zanonimizowanych kadrów ani konfiguracji masek prywatności;
nie podał modeli kamer, rejestratora i aplikacji pozwalających zweryfikować zapewnienie o braku technicznej możliwości obsługi dźwięku;
nie wskazał, kto miał dostęp do obrazu na żywo i zapisanych nagrań;
nie odpowiedział, czy dostęp był możliwy z prywatnego telefonu lub komputera;
nie odpowiedział, czy Pan Patryk miał dostęp do monitoringu szkoły, do których kamer i na jakiej podstawie;
nie udostępnił logów logowania, połączeń i wykonywanych operacji;
nie wyjaśnił, czy obraz albo dźwięk pokazywano osobom postronnym;
nie potwierdził zabezpieczenia nagrania z 14 września oraz związanych z nim logów;
nie wskazał, czy moje zgłoszenie przekazano właściwemu dla szkoły Inspektorowi Ochrony Danych;
nie udostępnił dokumentacji oceny, czy mogło dojść do naruszenia ochrony danych;
nie podał okresu przechowywania nagrań, odbiorców danych ani firmy serwisującej system;
nie wskazał danych kontaktowych Inspektora Ochrony Danych szkoły;
nie wyjaśnił, w jaki sposób osoba nagrana może skorzystać z prawa dostępu do swoich danych.
To nie są pytania o szczegóły bez znaczenia.
Dotyczą tego, kiedy monitoring zaczął działać, jaki teren obejmował, kto mógł go oglądać i czy przed uruchomieniem systemu wykonano obowiązki wynikające z prawa.
Jeżeli dokumenty istnieją, szkoła powinna je udostępnić po usunięciu danych osobowych oraz rzeczywiście wrażliwych informacji technicznych.
Jeżeli nie istnieją, dyrektor powinien napisać to wprost.
Monitoring szkoły ma chronić uczniów, pracowników i mienie. Nie może działać na zasadzie: najpierw kamery, a dokumenty, upoważnienia i tablice później.
W tym wypadku stwarza dla uczniów zagrożenie, gdyż nie wiadomo kto i z jakimi intencjami ma dostęp do kamer i nagrań.
Pełna treść mojego pierwotnego wniosku znajduje się we wcześniejszym wpisie dotyczącym monitoringu Urzędu Gminy.
No cóż… Okazało się, że Inspektor Ochrony Danych w Płaskiej jest personą tak tajną, że urząd utajnił nawet skuteczny sposób kontaktu z nim.
Wiadomość wysłana na jedyny wskazany adres IOD nie została doręczona. System pocztowy odpowiedział:
552 5.2.2 — Quota exceeded (mailbox for user is full)
Czyli po polsku: skrzynka iodo@plaska.pl jest przepełniona i nie przyjmuje kolejnych wiadomości.
Nie sposób ustalić, czy zapchały ją zgłoszenia, spam, czy zdążyła już porosnąć mchem. Sam komunikat nie dowodzi, że Inspektor nigdy do niej nie zaglądał, jednak to najlogiczniejsze wytłumaczenie.
Potwierdza, że obecnie wskazany przez urząd adres jest tylko pozornym kanałem kontaktu — wysyłane na niego zgłoszenia nie docierają do adresata.
Mieszkaniec nie może skutecznie dokonać zgłoszenia, Inspektor go nie otrzyma, a urząd nadal może twierdzić, że przecież podał dane kontaktowe.
Ja sprawdzam, czy informacja doszła, a ile osób czekało by wieczność na odpowiedź.
Teraz nic już nie dochodzi i wszyscy są szczęśliwi.
Oprócz mieszkańca, którego dane miały być chronione.
a już za godzinę, jak Wójt Skubis odpowiedzi pisze, a one nie chodzą w te same miejsca gdzie prawda leży.
A wystarczyło tylko się przyznać, przeprosić mieszkańców i zobowiązać się do naprawy. Ale niektórzy nie umieją powiedzieć prawdy, a po tym piśmie już się nie da cofnąć niektórych słów.
Klauzula monitoringu zmaterializowała się na BIP w dniu odpowiedzi na moje pytania, oczywiście na stronie plaska.pl nie ma żadnej informacji chociaż mają formularze i są do tego zobligowani. Jednak Słońce Gminy jest ponad to co przyziemne.
Odpowiedź dotyczącą monitoringu podzielę na dwie części.
Informacje przekazane przez dyrektora GOK-u są spójne i na obecnym etapie uznaję je za wystarczające. Jeżeli pojawią się nowe okoliczności, wrócę do sprawy.
Dzisiaj opiszę sprawę w kontekście odpowiedzialności Wójta Gminy Płaska. Jutro zajmę się odpowiedzią dyrektora szkoły.
Są to odrębne systemy monitoringu, odrębni administratorzy i odrębna odpowiedzialność.
Jak zaciemnić prostą sprawę
Odpowiedź udzielona z upoważnienia Wójta jest dobrym przykładem tego, jak można stworzyć wrażenie, że wszystko zostało wyjaśnione, choć większość pytań pozostawiono bez odpowiedzi.
Mechanizm jest prosty:
odpowiedzieć tylko na pytania najmniej niewygodne;
pominąć dokumenty, daty, logi i osoby odpowiedzialne;
użyć prawniczo brzmiących ogólników;
wymienić RODO, Kodeks pracy, Policję, prokuraturę i sąd, aby czytelnik uznał, że wszystko jest zgodne z prawem;
nie odpowiedzieć na kwestie, które mogłyby pokazać, jak monitoring działał naprawdę.
Wskazuję konkrtne okoliczności, które mogą świadczyć o naruszeniu prawa i wymagają rzetelnego wyjaśnienia.
Jeżeli monitoring działa zgodnie z prawem, wystarczy pokazać dokumenty, daty, zakres kamer, zasady dostępu i dowód zabezpieczenia nagrań.
Zgłoszenie należało sprawdzić a nie tylko na nie odpisać
Moje pismo było wnioskiem o informację publiczną, żądaniem realizacji praw z RODO oraz formalnym zawiadomieniem o możliwości naruszenia przepisów dotyczących monitoringu i ochrony danych.
Po jego otrzymaniu Gmina powinna była zabezpieczyć nagrania i logi, ustalić osoby oraz urządzenia posiadające dostęp, sprawdzić zasięg kamer i możliwość odbierania dźwięku, a następnie udokumentować ocenę, czy doszło do naruszenia ochrony danych i czy sprawę należało zgłosić Prezesowi UODO.
W odpowiedzi nie wskazano, czy takie postępowanie wyjaśniające w ogóle przeprowadzono.
Jutro wystąpię do Inspektora Ochrony Danych oraz administratora o dokumentację weryfikacji zgłoszenia: numer sprawy, datę rozpoczęcia czynności, wykaz działań, protokoły, notatki, analizę ryzyka, daty wytworzenia dokumentów i ich numery w dzienniku korespondencyjnym albo systemie elektronicznego zarządzania dokumentacją.
Daty pokażą, czy zgłoszenie zbadano od razu, czy dokumentacja zaczęła powstawać dopiero po kolejnych pytaniach.
Myślę, że w dniu jutrzejszym Inspektor ochrony danych osobowych w Gminie zorientuje się w co się władował, a jak sobie jeszcze przypomni o 72h ze szkolenia to zawał murowany.
I wtedy chłopie przypomnij sobie, że to Wójt Cię wrobił. Mam tylko nadzieję, ze nie złapałeś fuchy również w szkole, bo tam jest gorzej.
Odpowiedź udzielona z upoważnienia Wójta
Poniżej publikuję odpowiedź z 2 października 2026 r. Każdy może sam ocenić, na ile odpowiada ona na zadane pytania.
Co wynika z dokumentów
14 września około godz. 9.40 znalazłem się w zasięgu kamer przy Urzędzie. Nie zauważyłem wymaganych oznaczeń.
18 września, cztery dni później, wysłałem szczegółowe pytania i zażądałem zabezpieczenia nagrań oraz logów.
Gmina deklaruje 14-dniową retencję, więc w chwili otrzymania mojego pisma materiał powinien jeszcze istnieć.
2 października otrzymałem odpowiedź, a tego samego dnia opublikowano na BIP klauzulę monitoringu. Oczywiście na stronie UG Płaska już zapomniano.
Metadane wskazują, że plik klauzuli utworzono 2 października 2026 r. o godz. 12.32, a jako autora zapisano sekretarza Gminy Macieja Zdancewicza.
Data utworzenia pliku nie dowodzi sama w sobie, że wcześniej nie istniał żaden dokument. Gmina może to łatwo wyjaśnić, pokazując wcześniejszą wersję klauzuli, regulamin, akt wprowadzający monitoring oraz daty ich sporządzenia i rejestracji..
Przecież dokumenty wprowadza się zarządzeniem Wójta więc gdzieś taki dokument jest 🙂
Najkrócej czego nie wyjaśniono
Nie odpowiedzieli od kiedy monitoring działał bez wymaganych tablic i gdzie 14 września znajdowały się oznaczeni,a które muszą być widoczne przed wejściem w zasięg kamer.
Nie pokazali fotografii tablic, planu ich rozmieszczenia, daty montażu ani dowodu, że istniały przed moim wystąpieniem. BIP i tablica ogłoszeń wewnątrz Urzędu nie zastępują informacji przy monitorowanym terenie.
Nie udostępnili regulaminu monitoringu, choć powołali się na jego istnienie. Nie podali jego numeru, daty, autora, sposobu wprowadzenia ani daty wejścia w życie.
Nie przekazali rejestru czynności przetwarzania, analizy ryzyka, oceny potrzeby DPIA, procedury nadawania uprawnień, procedury dostępu zdalnego, wykazu stanowisk z dostępem, zasad retencji, procedury udostępniania nagrań ani rejestru naruszeń.
Nie wyjaśnili dlaczego kamery obejmują chodnik, drogę i inne obszary ogólnodostępne ani dlaczego nie zastosowano masek prywatności.
Nie odpowiedzieli czy kamery lub aplikacja umożliwiają nagrywanie, przesyłanie albo odsłuchiwanie dźwięku, w tym słuchanie go na żywo.
Nie wskazali kto posiada dostęp do systemu, z jakich urządzeń można się łączyć, ilu osobom nadano uprawnienia i czy dostęp jest rejestrowany oraz okresowo weryfikowany.
Nie ustalili albo nie ujawnili czy obraz lub dźwięk pokazywano osobom postronnym i czy kopie mogły znaleźć się na prywatnych urządzeniach.
Nie potwierdzili zabezpieczenia nagrania z 14 września, logów, konfiguracji uprawnień i informacji o urządzeniach łączących się z systemem.
Nie przedstawili udokumentowanej oceny, czy doszło do naruszenia ochrony danych, ani podstawy zgłoszenia lub odstąpienia od zgłoszenia sprawy Prezesowi UODO.
Klauzula napisana w pośpiechu
Klauzula napisana na szybkości i niedbale, wskazuje nieaktualny adres Prezesa UODO przy ul. Stawki 2. Aktualny adres to ul. Stanisława Moniuszki 1A w Warszawie.
Dotychczasowa zakładka RODO na plaska.pl dotyczy wyłącznie Gminnej Biblioteki Publicznej, a nie Urzędu, portalu Gminy ani monitoringu.
Na stronie nie znalazłem ogólnej polityki prywatności portalu plaska.pl, mimo że serwis posiada formularz kontaktowy i może przetwarzać dane użytkowników.
Klauzula miesza monitoring publiczny z art. 9a ustawy o samorządzie gminnym z monitoringiem pracowniczym z art. 22² Kodeksu pracy. Nie wskazuje, które kamery działają na której podstawie i jaki konkretny obszar mogą obejmować.
Art. 9a wskazuje porządek publiczny, bezpieczeństwo obywateli oraz ochronę przeciwpożarową i przeciwpowodziową. Ochrona mienia wynika natomiast z regulacji monitoringu pracowniczego i nie może automatycznie uzasadniać obserwowania całej drogi czy chodnika.
Powołano jednocześnie art. 6 ust. 1 lit. c i e RODO, ale nie wyjaśniono, jaki obowiązek prawny wymaga prowadzenia monitoringu i jakie konkretne zadanie publiczne uzasadnia każdą kamerę.
Klauzula sama sobie przeczy
W punkcie 4 napisano, że nagrania udostępnia się wyłącznie uprawnionym organom, w szczególności Policji, prokuraturze i sądom. W punkcie 7 przyznano natomiast osobom nagranym prawo dostępu do danych.
Art. 15 RODO daje osobie utrwalonej na nagraniu prawo dostępu do dotyczących jej danych i otrzymania ich kopii. Nie oznacza to dostępu do całego systemu ani nieocenzurowanych wizerunków innych osób. Administrator może ograniczyć materiał i zamazać osoby trzecie, ale nie może z góry twierdzić, że nagranie jest wyłącznie dla organów państwa.
Nie wyjaśniono też, czy dostęp do danych posiada firma serwisująca system, dostawca aplikacji, hostingu albo chmury. Wówczas powinny być podpisane umowy powierzenia danych osobowych, wykaz osób i kilka innych dokumentów, ale nie będę tutaj ułatwiał. Niech prawnik gminny pogłówkuje.
Nagranie miało charakter dowodowy
Nagranie z 14 września mogło obiektywnie wykazać rzeczywisty zasięg kamer, obecność lub brak masek prywatności, istnienie ścieżki dźwiękowej oraz to, czy monitoring obejmował drogę i chodnik poza chronionym terenem.
Zażądałem ograniczenia przetwarzania i zabezpieczenia materiału na podstawie art. 18 RODO. Pismo wysłałem cztery dni po zdarzeniu, a deklarowana retencja wynosi 14 dni. Mimo to Wójt nie napisał, czy nagranie zabezpieczono, czy je odnaleziono i czy nadal istnieje.
Gmina może napisać, jaki obszar monitoring miał obejmować. Nagranie pokazałoby, jaki obszar obejmował naprawdę.
Punkty od 4 do 11 bez odpowiedzi
podstawa prawna, cel i rzeczywisty zakres obserwowania dróg, chodników i terenów ogólnodostępnych;
brak ograniczenia pola widzenia i masek prywatności;
rejestrowanie, przesyłanie albo odsłuchiwanie dźwięku;
dostęp z telefonów, komputerów i urządzeń znajdujących się poza Urzędem;
liczba osób z dostępem, podstawa i zakres uprawnień oraz rejestrowanie logowań;
przypadki pokazywania obrazu lub dźwięku osobom postronnym;
zabezpieczenie logów, konfiguracji uprawnień i danych urządzeń;
formalna ocena, czy doszło do naruszenia ochrony danych.
Na osiem kolejnych punktów nie otrzymałem ośmiu odpowiedzi. Otrzymałem milczenie.
Co dalej
Jeżeli dokumenty istnieją, Gmina powinna je udostępnić po wyłączeniu danych osobowych i rzeczywiście wrażliwych informacji technicznych. Jeżeli nie istnieją, powinna napisać to wprost. Jeżeli odmawia udostępnienia informacji publicznej, powinna wskazać podstawę prawną i wydać wymaganą decyzję administracyjną.
Pominięcie pytań nie jest odpowiedzią.
Bo monitoring ma chronić mieszkańców. Nie może służyć do obserwowania ich bez informacji, bez kontroli i bez odpowiedzialności.
Wygląda na to, że w Gminie Płaska łatwiej znaleźć kamerę niż informację o tym, kto i na jakich zasadach nas obserwuje.
Nie dostałem również do których systemów i kamer Pan Patryk miał dostęp, od kiedy, na jakiej podstawie, z jakich urządzeń oraz czy dostęp obejmował dźwięk i możliwość pokazywania obrazu osobom postronnym. Formułuję to jako brak wyjaśnienia na zgłoszenia mieszkańców, a nie jako przesądzony fakt.
Dla zainteresowanych pełna treść mojego wniosku
Poniżej zamieszczam pełną treść wystąpienia z 18 września 2026 r. Jeżeli komuś nie chce się czytać całego pisma, oczywiście nie musi. Kto chce, może sam porównać moje pytania z odpowiedzią Gminy i ocenić, na ile była kompletna.
Dzień dobry,
niniejsze pismo stanowi jednocześnie:
wniosek o udostępnienie informacji publicznej – na podstawie art. 2 ust. 1, art. 6 ust. 1 oraz art. 10 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej;
żądanie dotyczące przetwarzania moich danych osobowych – na podstawie art. 12–15 i art. 18 RODO;
zawiadomienie o możliwości naruszenia przepisów dotyczących monitoringu i ochrony danych osobowych.
Proszę o przekazanie pisma również dyrektorowi szkoły oraz dyrektorowi GOK-u i udzielenie trzech odrębnych odpowiedzi dotyczących zarządzanych przez te podmioty systemów monitoringu.
W dniu 14 września 2026 r. około godz. 9.40 znajdowałem się w zasięgu kamer przy Urzędzie Gminy Płaska, szkole, GOK-u, stadionie. Tereny te nie były oznaczone wymaganymi tablicami informacyjnymi.
Brak oznaczeń może stanowić naruszenie art. 12–13 RODO, art. 9a ustawy o samorządzie gminnym oraz – w odniesieniu do szkoły – art. 108a Prawa oświatowego.
Dodatkowo uzyskałem informacje wskazujące na możliwość zdalnego i nielimitowanego dostępu do monitoringu z prywatnego telefonu, udostępniania obrazu osobom postronnym oraz przekazywania lub odsłuchiwania dźwięku. Jeżeli informacje te się potwierdzą, mogą świadczyć między innymi o naruszeniu art. 5, 6 i 32 RODO oraz o naruszeniu ochrony danych w rozumieniu art. 4 pkt 12 RODO.
W związku z powyższym wnoszę o udostępnienie następujących informacji i dokumentów:
Kto jest administratorem każdego z systemów, od kiedy systemy działają oraz od kiedy funkcjonują bez wymaganych oznaczeń?
Dlaczego nie umieszczono tablic informacyjnych i nie zrealizowano obowiązków wynikających z art. 12–13 RODO oraz przepisów szczególnych dotyczących monitoringu?
Czy dla każdego systemu istnieją:
regulamin lub polityka monitoringu;
rejestr czynności przetwarzania;
analiza ryzyka;
ocena konieczności przeprowadzenia DPIA;
ocena skutków dla ochrony danych, jeżeli została wykonana;
procedura nadawania i odbierania uprawnień;
procedura dostępu zdalnego;
wykaz stanowisk lub osób upoważnionych;
zasady retencji i usuwania nagrań;
procedura udostępniania nagrań;
rejestr naruszeń ochrony danych?
Proszę o udostępnienie kopii tych dokumentów po wyłączeniu danych osobowych oraz informacji technicznych, których ujawnienie mogłoby rzeczywiście zagrozić bezpieczeństwu systemu.
Jeżeli któregokolwiek z dokumentów nie sporządzono, proszę o jednoznaczne wskazanie tego faktu oraz wyjaśnienie podstawy prawnej funkcjonowania monitoringu bez wymaganej dokumentacji.
Jaka jest podstawa prawna, cel i rzeczywisty zakres monitorowania dróg, chodników oraz innych terenów ogólnodostępnych znajdujących się poza bezpośrednim terenem instytucji?
Dlaczego nie ograniczono pola widzenia kamer ani nie zastosowano masek prywatności w miejscach niezwiązanych bezpośrednio z deklarowanym celem monitoringu?
Czy kamery lub aplikacje umożliwiają rejestrowanie, przesyłanie albo odsłuchiwanie dźwięku? Jeżeli tak, proszę wskazać:
podstawę prawną;
cel;
okres przechowywania;
odbiorców danych;
osoby lub stanowiska posiadające dostęp.
Art. 9a ustawy o samorządzie gminnym i art. 108a Prawa oświatowego dotyczą rejestrowania obrazu, nie rozmów mieszkańców.
Czy dostęp do monitoringu był możliwy z telefonów, komputerów lub innych urządzeń znajdujących się poza instytucjami?
Ilu osobom przyznano taki dostęp, na jakiej podstawie, w jakim zakresie oraz czy dostęp był rejestrowany i okresowo weryfikowany?
Czy ustalono przypadki pokazywania obrazu albo udostępniania dźwięku osobom postronnym?
Proszę o zabezpieczenie logów dostępu, konfiguracji uprawnień oraz informacji o urządzeniach łączących się z systemami. Dokumenty te mogą mieć znaczenie dla ustalenia, czy doszło do złamania prawa.
Czy administratorzy dokonali formalnej i udokumentowanej oceny, czy doszło do naruszenia ochrony danych osobowych w rozumieniu art. 4 pkt 12 RODO?
Jeżeli tak, proszę podać:
datę wykrycia naruszenia;
datę rozpoczęcia naruszenia lub okres, w którym mogło ono trwać;
charakter naruszenia;
przybliżoną liczbę osób nim objętych;
działania podjęte w celu ograniczenia skutków.
Czy naruszenie zgłoszono Prezesowi UODO zgodnie z art. 33 RODO oraz czy poinformowano osoby nim objęte na podstawie art. 34 RODO?
Jeżeli naruszenia nie zgłoszono, proszę o udostępnienie udokumentowanej oceny ryzyka stanowiącej podstawę odstąpienia od zgłoszenia. Samo stwierdzenie, że „nie było takiej potrzeby”, nie będzie stanowiło odpowiedzi na wniosek.
Czy nagrania mojego wizerunku lub głosu z 14 września 2026 r. około godz. 9.40 nadal istnieją?
Jeżeli tak, na podstawie art. 15 RODO żądam:
potwierdzenia ich przetwarzania;
wskazania wszystkich odbiorców i kategorii osób, którym zostały ujawnione;
wskazania miejsc i kategorii urządzeń, na których mogą znajdować się kopie.
Jeżeli nagrania nadal istnieją, na podstawie art. 18 RODO żądam niezwłocznego ograniczenia ich przetwarzania oraz zabezpieczenia ich wraz z logami dostępu jako materiału dowodowego do czasu zakończenia wyjaśnień.
Jeżeli nagrania zostały usunięte, proszę podać datę, sposób i podstawę ich usunięcia.
Czy zweryfikowano, że nagrania mieszkańców nie zostały zapisane lub zachowane na telefonach, komputerach albo innych nośnikach osób nieupoważnionych?
W jaki sposób administratorzy zamierzają naprawić skutki możliwego naruszenia mojej prywatności i zadośćuczynić ograniczeniu moich praw wskutek rejestracji obrazu lub dźwięku, udostępnienia danych osobom postronnym oraz ewentualnego przechowywania ich na niekontrolowanych nośnikach?
Żądane informacje dotyczą sposobu wykonywania zadań publicznych, gospodarowania mieniem publicznym, organizacji jednostek publicznych oraz zgodności ich działania z prawem. Stanowią więc informację publiczną w rozumieniu art. 1 ust. 1 i art. 6 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 tej ustawy informacja publiczna powinna zostać udostępniona bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie 14 dni. Jeżeli jej udostępnienie w tym terminie nie będzie możliwe, należy – zgodnie z art. 13 ust. 2 – wskazać przyczyny opóźnienia oraz termin udzielenia odpowiedzi, nie dłuższy niż dwa miesiące.
Ewentualna odmowa udostępnienia informacji albo umorzenie postępowania wymagają wydania decyzji administracyjnej zgodnie z art. 16 ustawy. W takim przypadku proszę o doręczenie decyzji zawierającej dokładną podstawę prawną, uzasadnienie oraz pouczenie o środkach odwoławczych.
Przypominam również, że art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej przewiduje odpowiedzialność karną za nieudostępnienie informacji publicznej wbrew ciążącemu obowiązkowi.
W części dotyczącej moich danych osobowych odpowiedź powinna zostać udzielona bez zbędnej zwłoki, nie później niż w terminie miesiąca, zgodnie z art. 12 ust. 3 RODO.
Proszę ponadto o niezwłoczne potwierdzenie zabezpieczenia nagrań, logów i konfiguracji uprawnień, aby nie zostały automatycznie usunięte lub zmienione przed zakończeniem wyjaśnień.
Brak pełnej odpowiedzi, nieudostępnienie dokumentów bez wydania wymaganej decyzji albo potwierdzenie nieuprawnionego dostępu spowoduje skierowanie sprawy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz rozważenie dalszych środków przewidzianych w:
art. 77 i 82 RODO;
art. 23–24 Kodeksu cywilnego;
art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych;
art. 267 Kodeksu karnego;
art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej.
Rada Gminy Płaska za pośrednictwem Przewodniczącej Rady Gminy Płaska Pani Katarzyny Tomczyk
PETYCJA w sprawie nagrywania i publicznego udostępniania jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska
Na podstawie art. 63 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 2 ust. 1–3 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach, działając w interesie publicznym, wnoszę o wprowadzenie trwałej zasady nagrywania jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska i publicznego udostępniania tych nagrań.
Celem petycji jest zapewnienie mieszkańcom możliwości poznania rzeczywistego przebiegu prac komisji, weryfikowania przedstawianych stanowisk oraz sprawowania społecznej kontroli nad działalnością organów Gminy.
Minimalnym rozwiązaniem powinno być pełne, czytelne nagranie dźwięku jawnej części posiedzenia oraz jego późniejsza publikacja. Nie jest konieczne prowadzenie transmisji na żywo ani zakup profesjonalnego systemu realizacji obrazu.
I. Wnioskowane działania
Wnoszę o:
Nagrywanie wszystkich jawnych posiedzeń komisji Rady Gminy Płaska, co najmniej w formie pełnego zapisu dźwięku, od rozpoczęcia do zakończenia obrad, z uwzględnieniem wyłącznie ograniczeń jawności mających podstawę ustawową.
Objęcie tą zasadą wszystkich komisji stałych i doraźnych, w szczególności Komisji Budżetowej, Komisji Rewizyjnej, Komisji Gospodarczej i Spraw Społecznych oraz Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, a także wspólnych posiedzeń komisji.
Publikowanie nagrań w BIP Gminy Płaska albo w publicznym archiwum, do którego prowadzi jednoznaczny odnośnik z BIP. Dostęp powinien być bezpłatny, bez konieczności logowania i składania indywidualnego wniosku o informację publiczną.
Publikowanie nagrań bez zbędnej zwłoki, co do zasady nie później niż w ciągu 7 dni roboczych od posiedzenia. W razie konieczności wydłużenia tego terminu proszę o zamieszczenie informacji o przyczynie opóźnienia i przewidywanej dacie publikacji.
Oznaczanie każdego nagrania datą posiedzenia i nazwą komisji oraz powiązanie go z porządkiem obrad, protokołem i materiałami dotyczącymi rozpatrywanych spraw. W przypadku wspólnego posiedzenia należy wskazać wszystkie uczestniczące komisje.
Zapewnienie jakości dźwięku pozwalającej zrozumieć wypowiedzi oraz ustalić, kto zabiera głos. Osoby wypowiadające się powinny korzystać z mikrofonów, a prowadzący obrady powinien identyfikować mówców, gdy jest to potrzebne dla czytelności nagrania.
Wykorzystanie w pierwszej kolejności sprzętu już znajdującego się w dyspozycji Gminy, w tym mikrofonów i urządzeń używanych podczas sesji Rady. Jeżeli posiedzenia komisji są już nagrywane na potrzeby sporządzania protokołów, wnoszę o wykorzystanie tych nagrań i ustalenie zasad ich publikowania.
Zachowywanie i udostępnianie nagrań również wtedy, gdy posiedzenia są transmitowane na żywo, tak aby dostęp do nich był możliwy po zakończeniu obrad.
Nagrywanie posiedzeń odbywających się w innych budynkach niż Urząd Gminy. Brak dostępu do Internetu w miejscu posiedzenia nie powinien wykluczać lokalnego zapisu i późniejszej publikacji nagrania. W przypadku wizji lokalnych i oględzin w terenie rejestracja powinna być prowadzona w miarę możliwości technicznych i organizacyjnych.
Przyjęcie zasad ochrony prywatności, danych osobowych i innych informacji prawnie chronionych, obejmujących informowanie uczestników o nagrywaniu, minimalizację ujawnianych danych i sprawdzanie materiału przed publikacją. Jeżeli konieczna jest anonimizacja lub wyciszenie, ograniczenie powinno obejmować wyłącznie niezbędny fragment nagrania. Każde takie wyłączenie powinno być oznaczone i wyjaśnione bez ujawniania chronionej informacji.
Zapewnienie dostępności cyfrowej publikowanych materiałów zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym odpowiedniej alternatywy tekstowej dla treści audio.
Zachowanie protokołów z posiedzeń komisji. Nagrania powinny uzupełniać dokumentację tekstową, a nie ją zastępować. Wnoszę o przyjęcie rozwiązania, które jednocześnie pozwoli szybko wyszukać informację w protokole i sprawdzić rzeczywistą wypowiedź w nagraniu.
Utrwalenie przyjętych zasad w odpowiednich regulacjach dotyczących pracy Rady i jej komisji, w tym — jeżeli będzie to konieczne — w Statucie Gminy Płaska.
II. Uzasadnienie
1. Na komisjach odbywa się istotna część pracy Rady
Posiedzenia komisji służą analizowaniu projektów uchwał, zadawaniu pytań, wyjaśnianiu wątpliwości i wysłuchiwaniu mieszkańców. To właśnie podczas tych posiedzeń często przedstawiane są argumenty, które mają wpływ na późniejsze decyzje Rady Gminy.
Mieszkaniec powinien mieć możliwość poznania nie tylko końcowego stanowiska komisji, lecz także pytań, odpowiedzi i argumentów poprzedzających jego przyjęcie. Dotyczy to również stanowisk, których komisja ostatecznie nie podzieliła.
Nagrania byłyby przydatne także radnym nieobecnym na danym posiedzeniu, którzy przed głosowaniem na sesji chcieliby zapoznać się z przebiegiem wcześniejszej dyskusji.
2. Jawność powinna być dostępna również dla osób, które nie mogą przyjść do Urzędu
Art. 11b ustawy o samorządzie gminnym ustanawia zasadę jawności działalności organów gminy, obejmującą między innymi prawo wstępu na posiedzenia komisji Rady.
Sama możliwość osobistego udziału nie rozwiązuje jednak problemu dostępu do informacji. Mieszkańcy pracują, sprawują opiekę nad bliskimi, chorują lub mają ograniczoną możliwość przemieszczania się. Część osób zainteresowanych sprawami Gminy przebywa w dni robocze poza jej terenem.
W moim przypadku praca w Warszawie oznacza konieczność pokonania około 300 kilometrów, aby osobiście uczestniczyć w posiedzeniu w Płaskiej. Nie powinno to oznaczać utraty możliwości poznania przebiegu jawnych obrad.
Publiczne archiwum nagrań pozwoli zapoznać się z posiedzeniem w dogodnym czasie, niezależnie od możliwości przyjazdu do Urzędu.
3. Nagranie umożliwia weryfikację protokołu
Protokół porządkuje przebieg posiedzenia i pozwala szybko odnaleźć konkretny temat. Nagranie pozwala sprawdzić dokładne brzmienie wypowiedzi, jej kontekst oraz przebieg dyskusji.
Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy pojawiają się rozbieżności między treścią protokołu a relacjami uczestników posiedzenia. Dostęp do nagrania umożliwia ich rzeczowe wyjaśnienie, zamiast pozostawiania mieszkańców z przeciwstawnymi twierdzeniami.
Systematyczne nagrywanie chroni również radnych i pracowników Urzędu przed przypisywaniem im słów, których nie wypowiedzieli.
4. W Płaskiej należy zwiększać możliwości kontroli społecznej
W protokole nr 11/25 ze wspólnego posiedzenia komisji z 29 grudnia 2025 r. odnotowano propozycję Pani Przewodniczącej dotyczącą rozważenia rezygnacji z protokołów sesji Rady Gminy.
Niniejsza petycja dotyczy posiedzeń komisji, jednak przywołana propozycja pokazuje potrzebę określenia kierunku zmian w dokumentowaniu działalności Rady.
Zmiany powinny ułatwiać mieszkańcom kontrolę działalności władzy. Dokumentacja tekstowa i nagrania pełnią różne, uzupełniające się funkcje. Mieszkaniec powinien móc szybko odnaleźć interesujący go temat, a następnie sprawdzić, co rzeczywiście powiedziano.
Dostęp do informacji nie powinien zależeć od tego, czy przypadkowo ktoś z obecnych nagrał posiedzenie własnym telefonem i zdecydował się udostępnić zapis.
5. Brak powszechnego obowiązku ustawowego nie wyklucza lokalnego rozwiązania
Nie twierdzę, że obowiązujące przepisy nakładają na każdą gminę powszechny obowiązek nagrywania wszystkich posiedzeń komisji.
Wnoszę o przyjęcie przez Gminę Płaska wyższego standardu jawności. Art. 11b oraz art. 22 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym stanowią podstawę do rozważenia odpowiednich rozwiązań dotyczących organizacji i trybu pracy organów Gminy.
Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał, że nagrywanie posiedzeń komisji i publiczne udostępnianie zapisów sprzyja pełniejszej realizacji prawa do informacji oraz zasady jawności. W opublikowanej odpowiedzi sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej wskazano również możliwość wykorzystywania istniejących rozwiązań prawnych na poziomie lokalnym.
6. Koszty należy ocenić dla rozwiązania rzeczywiście objętego petycją
Podstawowy postulat obejmuje lokalne nagranie dźwięku i jego późniejszą publikację. Nie wymaga profesjonalnej transmisji telewizyjnej, operatora kamery ani stałego połączenia internetowego podczas posiedzenia.
Jeżeli przeszkodą miałyby być koszty, proszę o przedstawienie kalkulacji uwzględniającej:
sprzęt już posiadany przez Gminę;
ewentualny zakup prostego rejestratora;
czas potrzebny na przygotowanie i publikację nagrania;
przechowywanie plików;
wymagania dostępności cyfrowej;
ewentualną anonimizację materiału.
Koszty transkrypcji, anonimizacji i innych czynności powinny zostać wykazane oddzielnie. Wycena rozbudowanej transmisji obrazu nie będzie odpowiedzią na postulat prostszego nagrywania audio.
III. Pilotaż
Jeżeli Rada uzna, że wdrożenie wymaga wcześniejszego sprawdzenia, wnoszę o przeprowadzenie pilotażu obejmującego co najmniej dwie komisje, w tym Komisję Skarg, Wniosków i Petycji.
Pilotaż powinien trwać co najmniej trzy miesiące i obejmować minimum cztery posiedzenia. Jeżeli w tym czasie odbędzie się mniej posiedzeń, może zostać przedłużony, nie dłużej jednak niż do sześciu miesięcy.
Po jego zakończeniu proszę o publiczne przedstawienie wyników: liczby nagranych i opublikowanych posiedzeń, jakości zapisów, terminów publikacji, rzeczywistych kosztów, czasu obsługi oraz problemów wymagających rozwiązania.
IV. Sposób rozpatrzenia petycji
Proszę o merytoryczne odniesienie się do poszczególnych postulatów oraz poinformowanie mnie o sposobie rozpatrzenia petycji wraz z uzasadnieniem.
W przypadku nieuwzględnienia całości lub części petycji proszę o wskazanie konkretnych przeszkód prawnych, finansowych, technicznych lub organizacyjnych oraz wyjaśnienie, dlaczego nie można ich usunąć przez zastosowanie prostszego rozwiązania albo pilotażu.
Samo stwierdzenie, że ustawa nie nakłada obowiązku nagrywania komisji, nie rozstrzyga przedmiotu tej petycji. Jej celem jest bowiem podjęcie lokalnej decyzji o zwiększeniu jawności.
Proszę o kierowanie odpowiedzi na wskazany adres poczty elektronicznej.
przesłanie dokumentu, w którym dane osobowe prześwitują spod zamazań, to kompletne
gówniarstwo w obchodzeniu się z cudzą prywatnością.
To nie jest anonimizacja. To jej pozorowanie.
W przekazanym protokole można odczytać imiona i nazwiska nabywców, adres zamieszkania oraz numer księgi wieczystej. Wpisanie tego numeru w publicznym systemie ekw.ms.gov.pl pozwoliło dotrzeć do kolejnych danych: numerów PESEL i imion rodziców właścicieli. Numer KW otwiera również dostęp do informacji o nieruchomości, jej własności i obciążeniach hipotecznych. Sam protokół ujawnia dodatkowo warunki zakupu i spłaty.
Nie potrzeba specjalistycznych narzędzi ani informatyka. Wystarczy przeczytać dokument i wejść do publicznego rejestru. Sprawdzenie, czy zamazane dane rzeczywiście są nieczytelne, zajęłoby minutę. Najwyraźniej zabrakło nawet tej minuty.
Oczekuję niezwłocznego przekazania sprawy Inspektorowi Ochrony Danych, ustalenia zakresu naruszenia, jego udokumentowania oraz oceny ryzyka uwzględniającej również dostęp do numerów PESEL i możliwość powiązania danych z informacjami majątkowymi.
Proszę wskazać, czy dokonano zgłoszenia Prezesowi UODO zgodnie z art. 33 RODO oraz czy zawiadomiono osoby, których dane dotyczą, zgodnie z art. 34 RODO. Jeżeli uznano, że któryś z tych obowiązków nie zachodzi, proszę o uzasadnienie. Proszę również ustalić, dlaczego osoba przygotowująca dokument nie zapewniła skutecznej anonimizacji i dlaczego nie wykryto tego przed jego wysłaniem.
Nie opublikuję ujawnionych danych osobowych. Po otrzymaniu prawidłowo zanonimizowanego dokumentu usunę otrzymaną wadliwą wersję oraz wykonany zrzut danych z księgi wieczystej. Proszę zatem o niezwłoczne przesłanie poprawnie zabezpieczonego protokołu, z zachowaniem informacji podlegających udostępnieniu.
Pozostaje druga sprawa: dlaczego nie przekazano pełnych informacji o warunkach płatności, mimo że właśnie o nie występowałem?
Z protokołu wynika, że przy cenie 156 000 zł pierwsza rata wynosi jedynie 15 600 zł, czyli 10% ceny, a pozostałe 140 400 zł ma zostać spłacone w czterech kolejnych ratach, począwszy od 31 grudnia 2027 r.
Własność już przeniesiono, co potwierdza wpis w księdze wieczystej. To nie jest propozycja, którą można teraz po prostu wycofać. Gmina przekazała nieruchomość, a zdecydowana większość ceny ma dopiero wpłynąć.
Dokładna długość odroczenia kolejnej płatności zależy od daty zawarcia umowy, której nie wskazano w odpowiedzi. Wiemy natomiast, że pierwszą kolejną ratę wyznaczono dopiero na koniec 2027 roku.
Hipoteka została określona na 146 000 zł, czyli zaledwie 5 600 zł ponad pozostały do spłaty kapitał. Ten bufor wynosi około 3,99% niespłaconej należności, a według protokołu ma zabezpieczać także oprocentowanie i ewentualne koszty dochodzenia roszczeń.
Dla porównania: przy oprocentowaniu 6–7% same odsetki od 140 400 zł za pełny rok wyniosłyby około 8 424–9 828 zł, zakładając brak spłaty kapitału w tym okresie. To więcej niż cały wskazany bufor.
Na podstawie jakich obliczeń uznano wysokość hipoteki za wystarczającą? Nie przesądzam wyniku bez znajomości umowy, ale właśnie dlatego oczekuję pełnych danych.
Co się stanie, jeżeli nabywcy przestaną płacić? Gmina pozostanie z niespłaconą należnością i koniecznością jej dochodzenia. Wysokość oraz skuteczność zabezpieczenia wymagają konkretnego wyjaśnienia.
A jakie jest oprocentowanie? Protokół odwołuje się do „opisanego wyżej oprocentowania”, ale takiego opisu w przekazanym dokumencie nie ma. Brakuje również wysokości pozostałych rat i pełnego harmonogramu spłaty.
Jeżeli oprocentowanie ustalone przez Gminę jest niższe od kosztu porównywalnego finansowania bankowego, kupujący otrzymuje wymierną preferencję finansową. Gmina finansuje zakup własnego majątku przez nabywcę na warunkach, których mieszkańcy nadal nie mogą ocenić.
Proszę o udostępnienie postanowień zawartej umowy sprzedaży dotyczących:
Daty zawarcia umowy i przeniesienia własności.
Wysokości i terminów wszystkich rat.
Oprocentowania oraz sposobu jego naliczania, również w okresie odroczenia spłaty.
Zabezpieczenia należności Gminy.
Skutków opóźnienia lub zaprzestania spłaty.
Możliwości żądania wcześniejszej spłaty pozostałej należności.
Proszę także o informację, czy pierwsza rata została zapłacona, oraz udostępnienie potwierdzającego to dokumentu po prawidłowej anonimizacji.
Czy możliwość zakupu na takich zasadach została jasno przedstawiona wszystkim potencjalnym zainteresowanym w ogłoszeniu o rokowaniach? Proszę wskazać konkretny zapis i udostępnić ogłoszenie.
Według mojej wiedzy najwyżej dwie osoby w Gminie znały z góry warunki, na jakich ostatecznie miała zostać sprzedana nieruchomość. Proszę zweryfikować tę informację i wskazać, kto oraz kiedy zaproponował te warunki, kto je zatwierdził i kiedy poinformowano o nich potencjalnych zainteresowanych.
Ogłoszenie ceny to nie to samo co ogłoszenie możliwości przejęcia nieruchomości po wpłaceniu 10% ceny, z kolejną ratą dopiero pod koniec 2027 roku. Takie finansowanie mogło zdecydowanie zmienić zainteresowanie zakupem.
Gdyby te warunki zostały jasno przedstawione, jestem przekonany, że w Gminie znalazłoby się co najmniej kilku chętnych. Przy takich warunkach sam kupowałbym w ciemno — ze względu na cenę i sposób finansowania..
ZWŁASZCZA ŻE DOTUJEMY ODSETKI OD EWENTUALNEGO KREDYTU
Wpłata 15 600 zł, przejęcie nieruchomości i odroczenie kolejnej płatności dają czas, żeby zacząć zarabiać na wynajmie i z tych wpływów finansować dalszą spłatę. Jeżeli dodatkowo oprocentowanie jest niższe niż przy porównywalnym kredycie bankowym, kupujący korzysta również z oszczędności na odsetkach.
Po uwzględnieniu tych korzyści ekonomiczny ciężar zakupu mógłby być znacznie niższy niż nominalne 156 tys. zł. Czy zbliżyłby się do 100 tys. zł? To wymaga obliczeń — a Gmina nie podała nawet oprocentowania, bez którego nie można rzetelnie ocenić wartości tej preferencji. Wg mnie nominalnie to będzie około 100 tyś zł.
Z boku wygląda to jak wyjątkowo korzystny deal dla wybranych. Oczekuję dokumentów pozwalających sprawdzić, czy wszyscy zainteresowani mieli taką samą możliwość poznania warunków i skorzystania z oferty.
Proszę więc pokazać, gdzie i kiedy wszystkim zaoferowano te same możliwości. Bo okazja, o której wiedzą tylko wybrani, nie jest równą szansą dla mieszkańców.
Ja na takich warunkach dołożyłbym jeszcze 10-20 tyś zł minimum bez oglądania nieruchomości, tylko na podstawie danych z konkursu.
Chcecie sprawdzić. Proszę bardzo. Jutro wykładam gotówkę. Większy zysk dla gminy.
To chora gmina. Swoi dostają zwolnienia z podatku i Wójt nie mówi za co, sprzedaje majątek gminy z dotacją lub rozdaje za darmo jak droga do Rudawki.
Jak Bóg chce doświadczyć osobę to zaciemnia mu myślenie, jak chce doświadczyć gminę to daje Wójta Michała Piotra Skubisa
Ciągle czekam na odpowiedź Pani Przewodniczącej na jakim etapie procedowania jest jej pomysł racjonalizatorski:
PROTOKÓŁ NR 11/25 Z POSIEDZENIA KOMISJI BUDŻETOWEJ, KOMISJI REWIZYJNEJ, KOMISJI GOSPODARCZEJ I SPRAW SPOŁECZNYCH, KOMISJI SKARG WNIOSKÓW I PETYCJI z dnia 29 grudnia 2025 r.
Ad. 5. W ramach punktu „Wolne wnioski” poruszono następujące sprawy:
„Przewodnicząca Rady Gminy poinformowała, iż art. 19 ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowi, że organy jednostek samorządu terytorialnego sporządzają i udostępniają protokoły lub stenogramy swoich obrad chyba, że sporządzą i udostępnią materiały audiowizualne lub teleinformatyczne rejestrujące w pełni te obrady. Zaproponowała do rozważenia możliwość rezygnacji ze sporządzania protokołów z sesji Rady Gminy, wprowadzając jednocześnie zmiany poprawiające jakość nagłośnienia oraz auto deskrypcje. Sporządzanie protokołów z Komisji pozostałoby bez zmian.
Wójt Gminy poinformował, że przy obecnie posiadanym programie używanym do głosowań brak jest widoczności wyników przeprowadzonych głosowań, aczkolwiek można to zastąpić odczytaniem wyników głosowań. Zaznaczył również, iż należy również w takiej sytuacji zapewnić ciągłość i kompletność zarejestrowanych wypowiedzi przez mikrofony, a także widoczność napisów na YouTube. Zaproponował, żeby w najbliższym czasie dokonać próby, jeżeli wszystko będzie przebiegało poprawnie, wówczas będzie można zastanowić się nad zmianą statutu i wykreśleniem tego punktu z porządku sesji.”
Z perspektywy mieszkańca oznacza to bardzo konkretną zmianę: trudniej będzie znaleźć informację, sprawdzić wcześniejsze wypowiedzi i skonfrontować je z późniejszymi działaniami władzy.
Nagranie pozwala usłyszeć, co dokładnie powiedziano — o ile wypowiedź jest słyszalna i wiadomo, kto mówi. Protokół pozwala szybko odnaleźć temat, datę i ustalenia. Usunięcie protokołów bez zapewnienia równie łatwego do przeszukiwania zapisu tekstowego odbiera mieszkańcom wygodne narzędzie kontroli.
Przykład? Przytoczony zapis znalazłem dziś w pięć minut dzięki wyszukiwaniu w dokumentach. Poszukiwanie podobnej informacji w wielu nagraniach mogłoby oznaczać godziny przesłuchiwania sesji.
Owszem, ten konkretny protokół pochodzi z posiedzenia komisji, a protokoły komisji miałyby pozostać. Pokazuje jednak dokładnie, jak przydatna jest dokumentacja tekstowa. Dlaczego mieszkańcy mieliby stracić tę możliwość w odniesieniu do sesji Rady Gminy?
Szczególnie zastanawia, że propozycję przedstawia Pani Przewodnicząca, gdy sposób działania Rady budzi pytania i zarzuty nieprawidłowości. W takiej sytuacji należałoby ułatwiać mieszkańcom sprawdzanie działalności Rady. Pomysł usunięcia protokołów prowadzi w przeciwnym kierunku.
Można odnieść wrażenie, że Pani Przewodniczącej przeszkadza obecny stan: mieszkańcy potrafią odnaleźć wcześniejsze ustalenia, porównać dokumenty i zadać konkretne pytania.
Nie znam jej intencji. Widzę jednak praktyczny skutek proponowanej zmiany: więcej czasu i wysiłku po stronie mieszkańca, który chce sprawdzić władzę. Takie rozwiązania służą utrudnieniu społecznej kontroli, nawet jeśli przedstawia się je jako usprawnienie pracy urzędu.
Pani Przewodnicząca, co zyskają na tym mieszkańcy? Bo co stracą — widać bardzo wyraźnie.
Wstęgę przecina się raz. Rachunki przychodzą co miesiąc. Dlatego przy inwestycji za publiczne pieniądze dobrze byłoby najpierw policzyć, a dopiero potem się uśmiechać.
Pani Przewodnicząca Katarzyna Tomczyk podczas rozmowy na posiedzeniu Komisji Skarg 21 września była uprzejma uchylić rąbka tajemnicy dotyczącej naszej sztandarowej inwestycji — modernizacji szkoły.
Szkoła uroczyście otwarta, zaproszeni politycy, zdjęcia zrobione. Wszystko wyglądało pięknie. Aż Pani Przewodnicząca zaczęła opowiadać o szczegółach.
I właśnie te szczegóły zainteresują mieszkańców bardziej niż pamiątkowe fotografie. Bo fotografie oglądamy za darmo. Za skutki decyzji płacimy.
Z jej wypowiedzi zapamiętałem dwa wątki: niepotrzebne zwiększenie zamówionej mocy oraz informację, że szkoła została producentem, a nie prosumentem.
Najwyraźniej podczas rozmowy o sukcesie wymknęło się również coś o jego kosztach.
Dokumentów potwierdzających te kwestie nam wtedy nie przedstawiono. Dlatego sprawdzam, co wynika z dostępnych opisów inwestycji, i pytam o resztę.
Dziękuję, Pani Przewodnicząca. Kierunek sprawdzania już mamy. Teraz poprosimy o dokumenty.
Pierwszy rachunek: ile mocy naprawdę potrzebuje szkoła?
Zwiększenie mocy umownej brzmi niewinnie. W praktyce może oznaczać większe opłaty zależne od tej mocy — zgodnie z taryfą i warunkami umowy.
Jeżeli szkoła potrzebuje większej mocy, należy ją zapewnić. Pompy ciepła, kuchnia, wentylacja i pozostałe urządzenia muszą działać.
Jeżeli zamówiono za dużo mocy, co miesiąc płacimy więcej za gotowość, której szkoła nie wykorzystuje. Abonament jest gminny, a pieniądze nasze.
To trochę jak opłacanie rezerwacji dwóch miejsc w restauracji, kiedy potrzebujemy jednego. Drugie stoi puste, ale opłata za jego zarezerwowanie zostaje. Przy szkolnym przyłączu taka rezerwacja może kosztować nas co miesiąc.
Gorzej, jeżeli zwiększono moc przede wszystkim po to, żeby spełnić warunki dofinansowania kolejnej instalacji, bez policzenia rzeczywistego zapotrzebowania szkoły i późniejszych kosztów.
Dlatego pytam:
Jaka była moc umowna szkoły przed modernizacją, a jaka jest obecnie?
Jaką najwyższą moc pobieraną odnotowano po modernizacji i jak wypada ona w porównaniu z mocą zamówioną?
Czy zwiększenie mocy miało związek z przygotowaniem projektu „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”, obejmującego szkołę i SUW w Gruszkach? Czy było wymagane warunkami konkursu lub przyłączenia? Proszę wskazać konkretny zapis.
Kto zatwierdził tę zmianę i na podstawie jakiej analizy kosztów oraz zapotrzebowania szkoły?
O ile wzrosły miesięczne opłaty zależne od mocy?
Cały projekt „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”, obejmujący oba obiekty, ma wartość blisko 1,2 mln zł, a dofinansowanie wynosi 456,8 tys. zł.
Jeżeli zwiększenie mocy służyło przede wszystkim uzyskaniu dotacji, to czy ktoś policzył, ile będzie nas kosztować jej utrzymanie? Dotacja przychodzi raz. Wyższy rachunek może przychodzić przez lata.
Drugi rachunek: dwa projekty, jedna szkoła
W opisie pierwszej inwestycji czytamy o:
rozbudowie istniejącej instalacji fotowoltaicznej o mocy 10 kWp do 49,5 kWp.
Czyli po rozbudowie miało być 49,5 kWp łącznie.
Następnie pojawia się projekt „Innowacyjne OZE w Gminie Płaska”. Tutaj uśmiechy zwycięzców po złożeniu podpisu.
W przytoczonym opisie dla szkoły przewidziano:
nową instalację fotowoltaiczną o mocy 33,30 kWp oraz magazyn energii o pojemności 23,40 kWh.
Jeżeli nowa instalacja jest dodatkowa, a poprzednia pozostaje, rachunek wygląda tak:
49,5 + 33,3 = 82,8 kWp.
Według przytoczonej specyfikacji pierwsza inwestycja obejmowała instalację 49,5 kWp. Jak wynika z przekazanej mi informacji, gmina odebrała ją 22 czerwca. Tymczasem według oficjalnego komunikatu internetowego już 8 czerwca Wójt podpisał umowę o dofinansowanie drugiego przedsięwzięcia, obejmującego kolejną instalację przy szkole.
Dodawanie nie wymaga ekspertyzy. Uzasadnienie takiego zestawienia już wymaga dokumentów.
Próg 50 kW nie znika od drugiej dotacji
Dla zwykłej mikroinstalacji granica wynosi 50 kW mocy zainstalowanej.
49,5 kWp mieści się poniżej niej. 82,8 kWp — już nie.
Jeżeli obie części tworzą wspólną instalację za jednym punktem poboru energii, to mamy problem. Duży problem. Przekraczamy próg, od którego zależy możliwość korzystania ze zwykłych rozliczeń prosumenckich. I to by tłumaczyło słowa Pani Tomczyk.
Nie wystarczy powiedzieć, że jedna część pochodzi z pierwszego projektu, a druga z drugiego.
Prąd nie czyta nazw programów dotacyjnych. Operator również potrzebuje czegoś więcej niż dwóch pamiątkowych zdjęć.
Dlatego chcę wiedzieć, czy przed zatwierdzeniem kolejnego projektu ktoś sprawdził, jak dodatkowa instalacja wpłynie na rozliczanie energii z całej szkoły.
Producent czy prosument? Różnica zostaje na rachunku
Prosument również produkuje energię, a w net-billingu sprzedaje nadwyżki. Dlatego samo stwierdzenie „jesteśmy producentem” nie mówi nam jeszcze, co zmieniło się w rachunkach.
Ale wytwórca rozliczany poza systemem prosumenckim nie korzysta z tych samych zasad i przywilejów co prosument. Nadwyżki sprzedaje na warunkach właściwych dla swojej umowy, bez prosumenckiego mechanizmu rozliczeń. Przy działalności objętej rejestrem małych instalacji dochodzą również obowiązki ewidencyjne i sprawozdawcze.
To nie jest więc tylko zmiana nazwy z „prosumenta” na dumnie brzmiącego „producenta”. To zmiana zasad, którą należało uwzględnić przed podjęciem decyzji.
„Więcej paneli” to opis zamówienia. „Większe oszczędności” to wynik obliczeń. Nie należy mylić jednego z drugim.
Panie Wójcie, kto policzył obie inwestycje razem?
Nie pytam, kto policzył panele. Pytam, kto policzył rachunki szkoły po ich zamontowaniu: koszty mocy, zużycie własne, sprzedaż nadwyżek i zmianę zasad rozliczeń.
Jeżeli taka analiza istnieje — proszę ją pokazać. Jeżeli nie istnieje — na jakiej podstawie zdecydowano o wydaniu publicznych pieniędzy?
Bo dwie dotacje nie zwalniają z jednego myślenia.
Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.
Obejrzę dobranockę i dziennik telewizyjny, a potem bardzo późno w nocy spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: jak to jest, że gmina dostała 456,8 tys. zł dofinansowania na fotowoltaikę z magazynem, a Wójt się nie chwali? Przecież to mnóstwo darmowego prądu.
Wszystkich którzy chodzą spać z kurami zapraszam od rana.
A może przy okazji zadamy kilka pytań?
Ale na razie o pieniądzach,
Zapomniał, ……….. a może się wstydzi?
Ani nic na stronie gminy, ani tik toka nie widziałem.
A zdjęcia były takie ładne, kolorowe :-).
Pani Skarbnik wyraźnie się wyróżnia na tle stonowanego towarzystwa. Ewidentnie chciała być zauważona.
Ale tak już zupełnie na marginesie — porównajmy udział dotacji w kosztach czterech inwestycji.
Procenty są obliczone z kwot podanych w komunikacie.
Łącznie dotacje pokrywają około 61,9% wartości tych inwestycji.
Pozostali mają około 68–75%. My — dumne 38,1%.
To my zaniżamy średnią wojewódzką.
Panie Wójcie, skąd taka różnica? Inny zakres kosztów kwalifikowanych? Zasady pomocy publicznej? Ograniczenia konkursu? Czy sposób przygotowania projektu?
A może znowu daliśmy ciała?
Bo sam procent nie wyjaśnia przyczyny. Ale różnica jest zbyt duża, żeby zastąpić wyjaśnienie uśmiechem do zdjęcia.
Bo Wójcie jak by nie liczyć, to gdyby nasze dofinansowanie było na poziomie najgorszego wyniku Gminy Augustów, to w naszej kasie byłoby więcej o 360 000 zł.
To już nie jest różnica w uśmiechu na zdjęciu. To różnica w pieniądzach, które trzeba znaleźć gdzie indziej.
Dlatego pytam: co spowodowało, że u nas dotacja pokrywa tylko około 38% kosztów?
Co Wójt ukrywa? Szkoła za miliony, a woda w środku
Który z radnych zapyta o przyczynę zalewania szkoły i dopilnuje konkretnej odpowiedzi? „Przyjrzę się” i „zobaczę” to jeszcze nie rozwiązanie problemu.
Zaczynamy nową serię. Roboczy tytuł: „Co Wójt ukrywa?” Pierwszy temat dotyczy szkoły — inwestycji za miliony i wody, która, według przekazanych mi informacji, po opadach dostaje się do budynku.
O problemie wie Pani Przewodnicząca Rady Gminy. Wiedzą też przynajmniej ci radni, którzy słyszeli jej wypowiedź 21 września: Pan Gołkowski, Pan Demski, Pani Citkowska i Pani Ślepska.
Pozostaje pytanie: co z tą wiedzą zrobią?
Miliony na inwestycję. A potem trzeba usuwać wodę
Według informacji, które do mnie dotarły, po deszczu w szkole zbiera się woda, którą trzeba usuwać.
Na początek mamy więc posadzkę, możliwe zawilgocenie i ryzyko kolejnych uszkodzeń. Takie tam drobne. Na waciki. Oczywiście pod warunkiem, że waciki kupujemy za publiczne pieniądze.
Ile będzie kosztowała naprawa? Ile trwa usuwanie wody? Czy firma utrzyma gwarancję? Już w to wierzę! Chcę natomiast wiedzieć, czy gmina zgłosiła problem, komu go zgłosiła i co zrobiła, żeby zabezpieczyć budynek oraz możliwość dochodzenia naprawy.
Bo woda w szkole nie powinna czekać, aż ktoś uzna ją za problem.
Kostka ze spadkiem do budynku?
Podobno kostkę ułożono ze spadkiem w stronę szkoły. To informacja, którą trzeba sprawdzić, mierząc spadki i porównując wykonanie z dokumentacją.
Ale przecież mieliśmy ludzi odpowiedzialnych za tę inwestycję. Był projekt, nadzór, wykonawca i odbiór. Robotę odebrano, pieniądze zapłacono.
A woda, według relacji, nadal dostaje się do środka.
Najwyraźniej nie przeczytała protokołu odbioru.
Cofnijmy się do 21 września
W rozmowie uczestniczyli mieszkaniec Gruszek, ja, Pani Sołtys, Pan Sekretarz Gminy, czworo radnych i Pani Przewodnicząca Rady Gminy Katarzyna Tomczyk.
Opisuję tę rozmowę tak, jak ją zapamiętałem.
Pani Przewodnicząca mówiła o dostawaniu się wody do budynku, jednocześnie wskazując, że roboty wykonano zgodnie z dokumentacją.
Zapytałem, kto zatwierdził takie rozwiązanie.
Nie usłyszałem odpowiedzi.
Zapytałem, kto nadzorował wykonanie.
Nie usłyszałem odpowiedzi.
Zwróciłem uwagę na odpowiedzialność kierownika budowy za potwierdzenie zgodności wykonanych prac z projektem i przepisami.
Znów nie usłyszałem wyjaśnienia.
Pani Sołtys wspomniała o inspektorze nadzoru. I właśnie ten wątek należałoby sprawdzić: kto odpowiadał za poszczególne etapy, co kontrolował i jakie dokumenty podpisał.
„Zgodnie z projektem” nie osuszy szkoły
Z wypowiedzi Pani Przewodniczącej zapamiętałem przede wszystkim taki przekaz: jest problem, ale wykonawca zrobił zgodnie z projektem.
Tyle że to dopiero początek wyjaśniania sprawy.
Jeżeli wykonano zgodnie z projektem, trzeba sprawdzić projekt. Jeżeli wykonanie odbiega od dokumentacji, trzeba sprawdzić wykonanie. W obu przypadkach pozostają pytania o nadzór i odbiór.
Zdanie „tak było w projekcie” nie usuwa wody z budynku i nie wskazuje, kto ma zapłacić za naprawę.
Dlatego odebrałem tę wypowiedź jako usprawiedliwianie wykonawcy, zanim przedstawiono nam przyczynę problemu i ustalono odpowiedzialność.
Gdyby chodziło o inwestycję wspólnoty, którą zarządzam, oczekiwałbym od jej przedstawicieli przede wszystkim ochrony interesów właścicieli: udokumentowania usterki, ustalenia przyczyny, zgłoszenia roszczeń i dopilnowania naprawy.
Od przedstawicieli gminy oczekuję dokładnie tego samego. Tylko właścicieli jest więcej — bo płacimy wszyscy.
Sto tysięcy? Dwieście?
Podczas tej rozmowy Pan Demski zapytał o kwotę. Poprosiłem, żeby spróbował zgadnąć.
Padło 100 tysięcy złotych. Powiedziałem, żeby się nie ograniczał.
Padło 200 tysięcy złotych.
Wtedy zakończyłem zgadywanie. Według informacji, którymi wówczas dysponowałem, nawet druga kwota nie zbliżała się do przewidywanego kosztu rozwiązania problemu.
To nie jest jednak przedstawiony mieszkańcom kosztorys. Dlatego potrzebujemy dokumentów i konkretnych wyliczeń. Jaki zakres prac jest konieczny, ile ma kosztować i kto ma za niego zapłacić?
Radni — pytacie czy dalej bawimy się w surykatki?
Panie Gołkowski, Panie Demski, Pani Citkowska, Pani Ślepska — słyszeli Państwo tę rozmowę.
Czy zapytają Państwo:
Którędy i dlaczego woda dostaje się do szkoły?
Czy sprawdzono spadki nawierzchni, odwodnienie i zgodność wykonania z projektem?
Kto projektował, nadzorował i odbierał te prace?
Kiedy stwierdzono problem, kiedy go zgłoszono i jakie działania podjęto?
Czy istnieje ekspertyza lub kosztorys naprawy?
Czy zabezpieczono uprawnienia gminy z gwarancji i rękojmi?
Kto ma pokryć koszty i na jakiej podstawie?
I przede wszystkim: czy dopilnują Państwo odpowiedzi popartej dokumentami, czy wystarczy kolejne „przyjrzę się”?
Surykatka przynajmniej stoi na warcie i ostrzega swoje stado.
Mieszkańcy też powinni dostać ostrzeżenie, zanim przyjdzie rachunek.
Czy gmina idzie do sądu? A pieniądze już wypłacone?
Jeden z sygnalistów, którzy przekazali mi informacje o tej sprawie, mówi, że gmina zamierza iść do sądu. Być może już poszła. To również wymaga potwierdzenia.
Ale skoro sprawa ma trafić przed sąd, to po jakiego grzyba odbieraliśmy roboty? Po jakiego grzyba płaciliśmy kolejne raty?
Kluczowe jest jedno: kiedy stwierdzono problem — przed odbiorem i wypłatą pieniędzy czy dopiero później?
Gdyby gmina miała podstawę do zatrzymania części wynagrodzenia i z niej skorzystała, czy dziś łatwiej byłoby wyegzekwować poprawki od wykonawcy albo sfinansować wykonanie zastępcze?
Pytanie retoryczne. Ale o to, czy zabezpieczono nasze pieniądze, pytam już całkiem serio.
Czy otwarcie we wrześniu było ważniejsze niż usunięcie usterek?
Jeżeli problem był znany przed odbiorem i wypłatą kolejnych rat, to dlaczego nie dopilnowano naprawy? Czy dlatego, że mogłoby to opóźnić wrześniowe otwarcie szkoły?
I tutaj pojawia się najpoważniejsze pytanie: czy ambicja Wójta, żeby ogłosić zakończenie inwestycji, wzięła górę nad interesem mieszkańców?
Czy łatwiej było przeciąć wstęgę niż przyznać, że są usterki i wykonawca musi je usunąć?
Chcę wiedzieć, czy odebrano inwestycję mimo znanych problemów, żeby zdążyć z otwarciem. Czy sprawdzono konsekwencje dla gwarancji? Czy zabezpieczono możliwość odzyskania kosztów naprawy i szkód powstałych wskutek zalewania?
Czy sukces miał mieć jednego gospodarza, a rachunek za jego ogłoszenie mamy dostać wszyscy?
Panie Wójcie — czy termin otwarcia szkoły postawiono ponad usunięciem usterek i ochroną publicznych pieniędzy? Czy tak właśnie było?
Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.
Rysunek satyryczny. Rodzice symbolizują politycznych obrońców Wójta. A może nie? Obrazy mają różne techniki, prawa i wizje.