Jest kandydat Wspólnej Sprawy w wyborach uzupełniających ?

Jak pamiętacie, pytałem wcześniej, kto zdecyduje się wejść na wakat radnego z listy środowiska mającego już dziś 14 z 15 mandatów w Radzie Gminy.

Wygląda na to, że pojawił się kandydat.

Według informacji zbierane są podpisy poparcia dla Pana G.D. Nie będę dziś publikował pełnych danych, ponieważ najpierw chciałbym poznać jego stanowisko i zapytać, co skłoniło go do wejścia właśnie w taki układ polityczny i właśnie w tym momencie.

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie.

Czy osoba publicznie wiążąca się dziś z obecną większością bierze również polityczną odpowiedzialność za:
• rozdawnictwo i wyprzedaż majątku gminy,
• chaos informacyjny, także wokół jakości wody,
• sposób komunikacji z mieszkańcami,
• oraz decyzje finansowe, które budzą coraz większe kontrowersje?

Bo dziś naprawdę trudno powiedzieć, że „nic się nie wiedziało”.

Tym bardziej zaskakuje mnie to w przypadku osoby, która przez lata budowała wizerunek swojej działalności wokół takich pojęć jak zaufanie, odpowiedzialność i działanie dla ludzi.

Wokół firmy pojawiały się różnego rodzaju wyróżnienia i nagrody biznesowe podkreślające właśnie te wartości — jak choćby Polish Exclusive czy Businesswoman Awards. Niezależnie od tego, jaką rangę mają tego typu gale, plebiscyty i projekty wizerunkowe, zwykle próbują one opierać swój przekaz na reputacji i społecznym zaufaniu.

Dlatego tym bardziej dziwi mnie decyzja o wiązaniu się politycznie właśnie z tym środowiskiem i właśnie w tym momencie.

Oczywiście każdy ma prawo kandydować.

Pytanie tylko, czy warto dziś firmować swoim nazwiskiem wszystko to, co dzieje się obecnie w gminie.

Tym bardziej zastanawia gotowość do politycznego wspierania obecnego układu w sytuacji, gdy dodatkowy mandat radnego realnie nie zmieni już układu sił w Radzie Gminy. Trudno więc poważnie traktować narrację o „wchodzeniu po to, żeby coś zmienić”, skoro przy proporcji 14 do 1 wszystkie kluczowe decyzje są już w praktyce przesądzone. Chyba, że ma to być 15 do 0 i zablokowanie dostepu do papierow dla wszystkich.

Bo reputację buduje się latami, natomiast polityka potrafi ją zweryfikować znacznie szybciej niż jakakolwiek gala, statuetka czy certyfikat.

Pytam, gdyż to ma być radny który mnie reprezentuje.

Wójt potrzebuje 2 miesięcy, aby zrozumieć co napisał w swoim własnym raporcie, a może ukryć odpowiedź do zakończenia wyborów i głosowania absolutorium

Przyznam szczerze — dawno nie dostałem pisma, które tak pięknie podsumowuje sposób funkcjonowania naszej gminy.

Złożyłem wniosek o udostępnienie informacji publicznej dotyczący „Analizy stanu gospodarki odpadami komunalnymi za 2025 rok”.

Pytałem między innymi:

  • dlaczego prawie 1/4 osób zameldowanych jest poza systemem,
  • dlaczego system wymaga dopłaty z budżetu,
  • skąd gigantyczne różnice w danych,
  • kto odbierał „znikający” popiół,
  • dlaczego recykling się załamał,
  • oraz jakie działania podjęto wobec osób niezgłoszonych w deklaracjach.

I co zrobiła Gmina?

Nie odpowiedziała.

Za to poinformowała mnie, że potrzebuje czasu… na przeanalizowanie własnej dokumentacji i własnej analizy.

Nowy termin:

8 lipca 2026 roku.

Powód?
Cytuję:

„konieczność zgromadzenia i przeanalizowania dość obszernej dokumentacji i analizy licznych dokumentów”.

Czyli tłumacząc z urzędowego na polski:

„Opublikowaliśmy analizę, ale teraz musimy sprawdzić, co właściwie tam wpisaliśmy.”

I teraz najlepsze.

To nie ja stworzyłem te liczby.

To Gmina sama podała między innymi, że:

  • zameldowanych jest 2392 mieszkańców,
  • system obejmuje tylko 1846 osób,
  • czyli około 546 osób pozostaje poza systemem,
  • a jednocześnie system trzeba dopłacać z budżetu kwotą ponad 159 tys. zł.

To są dane z ich własnego dokumentu.

Czyli:

  • Gmina potrafi policzyć,
  • potrafi opublikować,
  • potrafi podpisać analizę,

ale gdy ktoś pyta:

„to co z tym zrobiliście?”,

nagle zaczyna się:

  • analiza analizy,
  • analiza dokumentów,
  • analiza licznych analiz,
  • i zapewne zaraz analiza przyczyn analizowania.

Najbardziej zastanawiające jest jednak coś innego.

Pytania nie dotyczyły przecież tajemnicy NATO ani technologii rakietowej.

Pytałem o rzeczy podstawowe:

  • ile było kontroli,
  • ilu mieszkańców wezwano,
  • jakie działania podjęto,
  • kto odpowiada za rozjazd między meldunkami a deklaracjami.

Czyli o rzeczy, które urząd powinien mieć pod ręką, jeżeli faktycznie kontroluje system.

Bo jeśli trzeba prawie 2 miesięcy, żeby ustalić:

czy gmina w ogóle kontrolowała własny system śmieciowy,

to pojawia się bardzo niewygodne pytanie:

a może właśnie o to chodzi, żeby tego nie ustalić zbyt szybko?

I jeszcze jedno.

W piśmie pojawia się delikatna sugestia, że problemem jest „duża ilość pytań” zadawanych przeze mnie.

Przepraszam najmocniej.

Następnym razem postaram się pytać mniej o:

  • brakujące osoby,
  • brakujące pieniądze,
  • brakujący recykling,
  • i brakujące tony popiołu.

Bo najwyraźniej największym problemem w tej historii nie jest chaos w systemie.

Tylko obywatel, który zaczął czytać tabelki.


A teraz zobaczmy, jakie to były „skomplikowane” pytania

Naprawdę oceńcie sami, czy tutaj trzeba prowadzić śledztwo jak przy katastrofie lotniczej, czy raczej odpowiedzieć normalnie, konkretnie i zgodnie ze stanem faktycznym.


1. Czy Urząd Gminy prowadzi działania weryfikujące zgodność liczby osób zameldowanych z liczbą osób zgłoszonych w deklaracjach dotyczących gospodarowania odpadami komunalnymi?

ODPOWIEDŹ TUTAJ JEST Z GATUNKU:

TAK / NIE

Ewentualnie, jeśli odpowiedź brzmi „nie”, można jeszcze wyjaśnić:

  • dlaczego,
  • i jaki jest program naprawczy.

Naprawdę nie oczekuję tutaj doktoratu habilitacyjnego z gospodarki odpadami.


2. Jakie konkretne działania kontrolne zostały podjęte w latach 2024–2025 w celu ograniczenia liczby osób pozostających poza systemem?

ALBO BYŁY DZIAŁANIA,

ALBO ICH NIE BYŁO.

To jest odpowiedź na jedno zdanie.


3. Ilu właścicieli nieruchomości zostało wezwanych do złożenia wyjaśnień lub korekty deklaracji w latach 2024–2025?

KONKRETNA LICZBA,

KTÓRA POWINNA BYĆ „W KOMPUTERZE”.


4. Czy prowadzono kontrole dotyczące faktycznej liczby osób zamieszkujących nieruchomości objęte systemem?

ZNOWU:

TAK / NIE.

A jeżeli nie, to dlaczego i jaki jest plan naprawczy?


5. W jakich sytuacjach gmina akceptuje brak deklaracji od osób zameldowanych, a niezgłoszonych w deklaracji?

DWA ZDANIA.

CZY AKCEPTUJE I W JAKICH PRZYPADKACH.


6. Czy Gmina analizowała wpływ sytuacji, w której niemal 1/4 osób zameldowanych pozostaje poza systemem, na:

  • wysokość stawek dla mieszkańców,
  • poziom dopłat z budżetu gminy,
  • możliwość osiągnięcia poziomów recyklingu?

TO JEST PODSTAWOWA ANALIZA,

KTÓRĄ POWINNO SIĘ ROBIĆ PRZY KAŻDYM BUDŻECIE.

Naprawdę nie trzeba tutaj superkomputera NASA.

Przykład:

  • ok. 500 osób poza systemem,
  • razy 34 zł,
  • razy 12 miesięcy.

Kalkulator da radę.


7. Z czego wynika bardzo duża różnica pomiędzy:

  • ilością odpadów odebranych z terenu gminy,
  • a ilością odpadów odebranych bezpośrednio przez Gminę Płaska w ramach systemu?

JEDNO ZDANIE.

Na przykład:

  • błąd w raporcie,
  • bałagan w danych,
  • błędna metodologia,
  • albo mieszkańcy samodzielnie dostarczają odpady do PSZOK.

8. Proszę o wyjaśnienie pozycji dotyczącej popiołu:

  • 2024 rok: 2,28 Mg,
  • 2025 rok: 26,24 Mg,
  • przez Gminę odebrano jedynie 1,46 Mg.

WG MNIE SĄ TYLKO TRZY OPCJE:

  • mamy nagle gigantyczny wzrost spalania,
  • odkryliśmy nagle źródło ogromnej ilości popiołu,
  • albo ktoś popełnił błąd w raporcie.

I niestety wygląda to bardziej na trzecią opcję.

Najgorsze jest jednak co innego:
zamiast wyłapać błąd, wygląda to tak, jakby później dopasowywano do niego resztę tabel.


9. Rozbieżności dotyczące:

  • elektrośmieci,
  • tekstyliów,
  • gabarytów.

TU PRAWDOPODOBNIE KAŻDA ODPOWIEDŹ POWINNA ZACZYNAĆ SIĘ OD:

„POPEŁNILIŚMY BŁĄD”.


10. Czy Gmina posiada analizę przyczyn gwałtownego spadku poziomu recyklingu:

  • z 44,68%
  • do 29,31%?

JEDNO ZDANIE:

POSIADA / NIE POSIADA.


11. Czy przewidywane są działania naprawcze związane z możliwością naliczenia kar?

ZNOWU:

TAK / NIE.


12. Czy Gmina otrzymała informacje o potencjalnych sankcjach lub postępowaniach?

DOSTALIŚMY / NIE DOSTALIŚMY.


13. Czy sporządzono wewnętrzne analizy dotyczące przyczyn pogorszenia wyników systemu?

SPORZĄDZONO / NIE SPORZĄDZONO.


I teraz jeszcze jedna ciekawostka.

W ubiegłym roku raport dotyczący gospodarki odpadami za 2024 rok również był poprawiany po wskazaniu błędów i rozbieżności.

Czyli:

  • już wcześniej były problemy z poprawnością danych,
  • już wcześniej pojawiały się korekty,
  • a mimo to znowu publikowany jest dokument budzący ogromne wątpliwości.

I teraz pojawia się pytanie czysto retoryczne.

Czy termin odpowiedzi wyznaczony akurat na lipiec ma jakikolwiek związek z czerwcowymi wyborami uzupełniającymi do Rady Gminy?

Oczywiście zapewne nie.

Tak samo jak zapewne kompletnym przypadkiem jest fakt, że w czerwcu głosowane będzie absolutorium dla Wójta za 2025 rok, a nawet raport dotyczący gospodarki odpadami wygląda tak, jakby był składany na kolanie między jedną kawą a drugą.

Ale spokojnie.

Czekam jeszcze na „Raport o stanie gminy”.

I mam dziwne przeczucie, że tam dopiero mogą zacząć się naprawdę ciekawe rzeczy.

Trochę tu, trochę tam — czyli jak szukać informacji o wodzie w BIP Płaska

Sprawdźcie w Gminie na swoim BIP przy okazji, dlaczego jedno ze sprawozdań dotyczących wodociągu Gruszki zostało opublikowane jednocześnie w katalogu głównym BIP oraz dodatkowo w zakładce „Ocena jakości wody”, podczas gdy analogiczne publikacje dotyczące Płaskiej znajdują się wyłącznie w dziale dotyczącym jakości wody?

Bo raczej ciężko dostrzec jakąkolwiek, a już nie mówiąc fundamentalną różnicę pomiędzy:

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

od

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

vs.

A przy okazji te 4 informacje o sprawozdaniach poniżej są do przeniesienia w dedykowane miejsce, bo pokazują bałagan informacyjny, o czym już pisałem dawno temu:

Pytam całkowicie poważnie, bo zaczyna to wyglądać jak publikowanie informacji metodą:
trochę tu, trochę tam,
trochę w katalogu głównym,
trochę w podkatalogu,

najważniejszych nie pokażemy,
a reszty obywatel niech sobie szuka jak w wielkanocnym konkursie.

I później mieszkaniec musi się domyślać:
– co jest aktualne,
– co zostało dodane drugi raz,
– co jest ważniejsze,
– a czego po prostu nie da się znaleźć bez przekopywania połowy BIP-u.

Przy informacjach dotyczących jakości wody i zdrowia mieszkańców chyba jednak warto byłoby mieć jeden przejrzysty system publikacji zamiast organizacyjnego bingo.

A najciekawsze jest to, że dalej nie ma tych najważniejszych danych i decyzji, na które mieszkańcy czekają od tygodni.

Może są w segregatorze obok.

Albo już trafiły do archiwum specjalnego:
„TAJNE”
— opieczętowanego gryfem,
zamkniętego na trzy pieczątki
i schowanego pod łóżkiem u Wójta.

Syn Cieśli

Ja bym też środków chomicznych zakazał, a choroba wie skąd są?

A co do pokarzę, to chodziło o pokazanie (pokażę) czy o pokarzę (ukarać/pokarać kogoś).

Jaki Urząd takie pretęsje. A jeżeli chodzi o wrazienia ludzi z Augustowa to może zmienić rozmówców bo to chyba nie jest nasz target turysty jakiego oczekujemy?

A poza tym oni się cieszą bo przyjadą i skorzystają, a mieszkańcy z którymi Pan pisał już widzą te remonty, za które zapłacimy, przy kredycie do prawie 2040 roku.

Przeczytałem dziś komentarz sprzed 6 tygodni dotyczący remontu w Jazach. Nazwijmy autora „Krzysztofem” . Całkowicie przypadkiem. 😊

Muszę przyznać:
rozmach był imponujący.

Najbardziej spodobał mi się jednak argument:
„jestem synem cieśli”.

Rozumiem, że miało to nadać wypowiedzi ekspercką, wręcz biblijną moc i zakończyć dyskusję raz na zawsze.

Niestety sama legenda o byciu synem cieśli nie daje jeszcze gwarancji znajomości technologii drewna.

Problem polega tylko na tym, że drewno ma kompletnie gdzieś rodzinne historie, komentarze na Facebooku i lokalne „autorytety”.

Ono reaguje wyłącznie na:
– wodę,
– wilgoć,
– temperaturę,
– oraz brak odpowiedniego zabezpieczenia.

I właśnie dlatego mieszkańcy mieli rację pytając, czy niezabezpieczone drewno na pomoście w Jazach to na pewno dobry pomysł.

I nie jest to powód, aby deprecjonować ich zdanie.

To mieszkańcy finansują te inwestycje i mają pełne prawo oceniać ich jakość.
Więc może trochę szacunku i mniej wyższości wobec mieszkańców.

Bo sosna czy świerk nad wodą naprawdę nie zamieniają się magicznie w dąb tylko dlatego, że ktoś napisze kilka wyśmiewających komentarzy, które miały chyba przykryć problem zamiast go rozwiązać.

Pierwsze oznaki degradacji mogą być widoczne już po jednym sezonie. Po trzech najprawdopodobniej będzie część do wymiany.

Bardzo ciekawe jest również to, jak wybiórczo używana jest argumentacja o decyzji Starosty.

Gdy mieszkańcy pytają o impregnację:
– pojawia się opowieść o zakazie środków chemicznych,
– uszczypliwe komentarze,
– i ton „nie znacie się”.

Tylko że świat naprawdę nie kończy się na wiadrze impregnatu z marketu budowlanego. Istnieją również inne metody zabezpieczania drewna.

Ale gdy chwilę później GOK informuje, że impregnacja „od góry” jednak będzie wykonywana… temat decyzji Starosty nagle rozpłynął się w powietrzu. Pan Krzysztof również.

Jak mówi stare powiedzenie: ręki, która karmi, się nie kąsa 😉

Istna administracyjna fizyka kwantowa.

I proszę też nie robić z mieszkańców malkontentów.

Ludzie patrzą na wcześniejsze inwestycje i wyciągają własne wnioski.

Jak skończył się remont remizy?
Jak wygląda remont szkoły?
Jak wygląda sprawa wodociągu w pasie Prądzyńskiego?

Jak wyglądają zabrane dofinansowanie, kary za Wysoki Brzeg? A ile przyłączy musimy mieć, aby nie oddać całej kasy?

Która większa inwestycja z ostatnich dwóch lat nie skończyła się poprawkami, problemami albo dodatkowymi kosztami?

Ile majątku świeżo wyremontowanego, nówka funkiel nie śmigana chcecie oddać za darmo, jednocześnie spłacając kredyty za coś czego nie mamy. Tylko dlatego, ze mieszkańcy np Rudawki mają pretensje że nie utrzymujecie drogi. A teraz wyprzedajecie światłowody, aby pokryć dziury w budżecie (praktycznie pokrywa planowany wzrost wynagrodzeń w gminie o 1 550 000 zł). I jeszcze czytam, że Wójt mówi, ze ceny się nie zmienią. Albo to taki szajs, ze trzeba zapłacić za naprawy i mieszkańcy zapłacą za to w abonentach, albo ceny się nie zmienią bo po zakupie kupujący zyska. Czy tylko ja się domyślam kto to może kupić ?

Naprawdę trudno się dziwić, że mieszkańcy zaczynają mieć ograniczone zaufanie do kolejnych zapewnień o „profesjonalizmie”.

Zwłaszcza gdy np. w Jazach:
– nie ma normalnego WC,
– nie ma normalnej przebieralni,
– infrastruktura wygląda prowizorycznie, a nie jak na XXI wiek,
– a gmina ma problem nawet z zapewnieniem mieszkańcom stabilnej jakości wody.

I szczerze mówiąc trochę bawi mnie jeszcze jedno.

Sam Krzysztof raczej nie wygląda na wielkiego entuzjastę infrastruktury w wersji survivalowej, ale mieszkańcom i turystom najwyraźniej chce ją zafundować.

I na koniec najlepsze.

W jednym z postów Krzysztofa mieszkańcy są w formie wyzwania „zapraszani” do Gminy po informacje.

Bardzo chętnie skorzystam.

A skoro autor komentarza jest aż tak pewny swoich racji i trwałości zastosowanych rozwiązań, to mam prostą propozycję:

jeżeli drewno zacznie wyraźnie butwieć po roku lub dwóch sezonach, to może podpisze mieszkańcom zobowiązanie, że pokryje koszt jego wymiany z własnej kieszeni.

No bo przecież wie co mówi.

W końcu to syn cieśli.

A na koniec rada dla stosunkowo młodego człowieka.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Czasami wypowiedziane słowa mogą się bardzo brzydko zestarzeć.

Operacja „wrzućmy cokolwiek na BIP” zakończona sukcesem

Mieszkańcy Gminy Płaska serdecznie dziękują za opublikowanie na BIP kolejnych dokumentów dotyczących jakości wody.

Naprawdę.
Doceniamy wysiłek.

Ocena sanitarna wody – Wodociąg Płaska – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Płaska – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Ocena sanitarna wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Sprawozdanie z badań wody – Wodociąg Gruszki – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Pojawiły się:
✅ tabelki
✅ pieczątki
✅ parametry fizykochemiczne
✅ jakieś badania
✅ ocena sanitarna
✅ dużo trudnych słów
✅ klimat poważnej administracji państwowej

Niestety znowu wydarzył się jakiś administracyjny cud i zapodziały się:
❌ decyzja Sanepidu nr 6
❌ decyzja Sanepidu nr 7
❌ prywatne badania Gminy, na podstawie których mieszkańców uspokajano, że sytuacja jest już opanowana
❌ kolejne badania glinu pokazujące rozwój sytuacji
❌ badanie sanepidu wskazujące około 0,335 mg/L aluminium

Ale spokojnie.
Za to dostaliśmy standardowe badanie podstawowych parametrów wody z 17 kwietnia, które wygląda mniej więcej tak, jakby ktoś podczas pożaru domu przyniósł dokument potwierdzający prawidłowe ciśnienie w spłuczce.

I teraz robi się naprawdę fascynująco.

Bo wygląda na to, że:
– upublicznione badanie z 24 marca pokazujące około 203 µg/l aluminium uruchomiło całą procedurę Sanepidu,
– dokładnie ten wynik pojawia się później w ostrzeżeniu Sanepidu z 1 kwietnia,
– które mieszkańcy zobaczyli dopiero 17 kwietnia.


Ale nie ma żadnych innych badań, a takie były w przypadku Płaskiej na pewno. Chociażby wspominane przez Sanepid badanie Gminy z wynikiem ok. 0,04 mg/L oraz badanie sanepidu z wynikiem 0,335 mg/L.

W przypadku Gruszek sekwencja jest identyczna jeżeli chodzi o dokumenty.
Dokumenty najwyraźniej odbyły intensywną podróż służbową między segregatorami.

Najbardziej wzruszające jest jednak to, że dalej nie pokazano dokumentów, o które mieszkańcy proszą od początku.

Czyli:
👉 decyzji administracyjnych Sanepidu,
👉 pełnej chronologii badań glinu,
👉 oraz prywatnych badań Gminy, które miały podobno wykazywać około 0,04 mg/l aluminium i świadczyć o „opanowaniu sytuacji”.

I tutaj chyba ktoś naprawdę uwierzył, że wystarczy wrzucić kilka losowych PDF-ów, a nikt nie zauważy, czego dalej brakuje.

Że wszyscy powiedzą: „oooo, dokumenty są, temat zamknięty”.

No nie do końca.

Bo mieszkańcy nadal nie wiedzą:
– jakie dokładnie decyzje wydał Sanepid,
– jakie były kolejne wyniki glinu,
– kiedy poziom rósł,
– kiedy spadał,
– na podstawie jakich badań uspokajano społeczeństwo,
– oraz dlaczego kluczowe dokumenty dalej nie zostały pokazane.

Ale trzeba oddać jedno.

Operacja PR pod kryptonimem:
„wrzućmy cokolwiek na BIP i liczmy, że ludzie się odczepią”
została przeprowadzona z pełnym administracyjnym rozmachem.

I szczerze?
Naprawdę trudno mi już określić, z czego wynika ten cały informacyjny slalom między dokumentami i publikowanie dokumentów w sposób tak chaotyczny i niepełny.

Bo jeżeli ktoś już próbuje robić informacyjny slalom między dokumentami, to wypadałoby przynajmniej robić to trochę mniej nieudolnie.

Czy w Gminie Płaska budynki same się naprawiają? Dokumenty i zdjęcia

Od dłuższego czasu próbuję zrozumieć politykę informacyjną Urzędu Gminy Płaska.

I chyba zaczynam rozumieć.
To nie jest chaos.
To jest fizyka kwantowa samorządu.

Bo ten sam budynek:

  • jednocześnie ma przegląd,
  • nie ma przeglądu,
  • nie wymaga pilnych napraw,
  • oraz wymaga natychmiastowego remontu.

Wszystko zależy od tego, który dokument akurat czytamy.

📄 Marzec 2025 – Urząd Gminy odpowiada:

„Na koniec 2024 roku nie było obiektów wymagających pilnych napraw.”

Brzmi uspokajająco.

Tylko jest mały problem

Kilka tygodni później Dyrektor GOK pisze do Wójta:

  • o natychmiastowych remontach,
  • o przeciekających dachach,
  • o wypadających cegłach,
  • o zgniłych i zdewastowanych budowlach,
  • o konieczności rozbiórek,
  • oraz o kosztach napraw sięgających około 175 tys. zł.

I teraz pytanie:
to kiedy dokładnie te budynki zdążyły umrzeć?

Między grudniem a marcem, gdy pracownik Gminy d/s budowlanych sporządził wykaz będący podstawą pisma? To tylko majątek Gminy w arendzie GOK. A co się dzieje z resztą zarządzaną bezpośrednio przez Gminę?
Czy może jednak ktoś wcześniej opowiadał mieszkańcom bajki?

📄 Grudzień 2025:
Urząd Gminy informuje już z pełnym przekonaniem:

„Budynki i budowle będące własnością Gminy Płaska posiadają ważne przeglądy budowlane.”

No to świetnie. Tylko z emaila Wójta z lutego 2026 dowiadujemy się np, że on nie ma przeglądu Serw, ale może ma GOK. GOK znowu, że on nie ma, ale może u właściciela w Gminie. Ile jest takich przeglądów które są i nie są? Tego nikt nie wie.

Czyli:

  • są,
  • nie ma,
  • są, a jednocześnie nie ma.

Schrödinger, a zwłaszcza jego kot byłby dumny.

Wiemy tylko, że wynagrodzenia w Gminie miedzy 2023, a 2024 wzrosły o 1 300 000 zł, a jak napisał Wójt przeglądów w 2024 nie zrobiono z braku środków. Czyżby w 2025 roku również zabrakło środków na wszystkie przeglądy. Przecież wynagrodzenia wzrosły wówczas ledwo o 350 000 zł. Może ich za to nie być w 2026 roku , bo teraz wynagrodzenia wzrosły w stosunku do 2025 roku zaledwie o kolejne 1 550 000 zł.

Swoją droga zobaczcie. Na koniec 2023 roku, mieliśmy wynagrodzenia w Gminie Płaska 6 920 000 zł, a na 2026 Wójt zaplanował skromne, ale złote 10 138 000 zł.

3 200 000 zł w trzy lata czyli 46%.

Myślę, że nawet Wiesław by się nie odważył.

Idąc za klasykiem (chyba nikt nie sądził, że Kiler zawita w Płaskiej) :

W mojej ocenie powyższe dokumenty pozostają ze sobą w istotnej sprzeczności i rodzą poważne wątpliwości co do rzetelności oraz kompletności informacji publicznej przekazywanej mieszkańcom.

Dodatkowo dysponuję dokumentacją fotograficzną ze Strzelcowizny z listopada 2023 r., przedstawiającą znaczny stopień degradacji substancji budowlanej obiektów gminnych, Jestem ciekawy co się zmieniło na koniec 2024 roku. Obejmował między innymi:
– odpadające tynki,
– zawilgocenia,
– ślady wieloletnich przecieków,
– odsłonięte elementy konstrukcyjne,
– oraz zniszczone wnętrza budynków.

lub z Gruszek

To nie są informacje od „anonimów z internetu”.
To są oficjalne dokumenty Gminy Płaska i jej jednostek organizacyjnych.

Do tego dochodzą zdjęcia ze Strzelcowizny i Gruszek z 2023 roku.
Zacieki.
Odpadające tynki.
Zawilgocenia.
Degradacja ścian.
Budynki wyglądające jak plan serialu postapokaliptycznego.

Ale spokojnie.
Podobno:

„nie było obiektów wymagających pilnych napraw.”

Wszyscy mogą zobaczyć jak wygląda komunikacja Gminy, układ Wspólnej Sprawy i zwykła uczciwość wobec mieszkańców.

W związku z tym kieruję skargę do Rady Gminy dotyczącą rzetelności udzielania informacji publicznej. Zobaczymy co wielki przewodniczący wielkiej komisji wymyśli, aby odrzucić.

Bo mieszkańcy naprawdę mają prawo wiedzieć:
czy gmina:

  • nie zna stanu własnych obiektów, czy zna?
  • czy tylko różne wersje rzeczywistości wysyła w różnych pismach.

I szczerze?
Naprawdę nie mam już żadnych złudzeń.

A wy? Macie jakieś złudzenia?

Wójt na stażu w klubie malucha, czyli jak naprawiamy gminę

Chyba właśnie znaleźliśmy pierwszy realny program naprawczy dla Gminy Płaska.

Na stronie Gminy Płaska trwa nabór do Klubu Dziecięcego w Płaskiej. Podobno potrzeba minimum 6 osób, a chętnych jest mniej niż połowa.

I wtedy pomyślałem:
a może zapisać tam Naszego Wójta?

Przecież program wygląda jak szyty pod aktualne potrzeby urzędu:
👉 nauka komunikacji,
👉 współpraca z otoczeniem,
👉 codzienne przekazywanie mieszkańcom informacji o postępach,
👉 zajęcia rozwojowe,
👉 wsparcie w adaptacji do nowych warunków,
👉 program dostosowany do aktualnych kompetencji komunikacyjnych.

Do tego ciepłe posiłki, odpoczynek i opieka specjalistów.

A wszyscy wiemy, że kompetencje komunikacyjne rozwijają się w różnym tempie.

Patrząc uczciwie — koszt programu i tak prawdopodobnie byłby niższy niż kolejne kryzysy wizerunkowe gminy.

A kto wie.
Może po kilku miesiącach zajęć adaptacyjnych mieszkańcy zaczęliby dowiadywać się o ważnych sprawach bezpośrednio z urzędu, a nie z Sanepidu, internetu albo poczty pantoflowej.

Gruszki chyba już ok, Płaska dalej czeka

Aktualizacja 10:02

Zamieścili wreszcie na stronie informację Sanepidu. Czyli poranna kawa skończona i oczywiście poranny przegląd plaska.info pomógł w usunięciu zaniechania.

Aktualizacja 15:40,

W dalszym ciągu nie ma upublicznionych decyzji nr 6 i 7 Sanepidu.

Powiedzcie mi — jak bardzo trzeba być przekonanym o własnej bezkarności albo nieomylności, żeby nie publikować decyzji dotyczących zdrowia mieszkańców, a w przypadku części osób być może nawet kwestii życia i zdrowia?

Czy naprawdę publikacja tych dokumentów jest aż tak problematyczna?
Czy może ktoś w urzędzie uznał, że mieszkańcy powinni wiedzieć tylko tyle, ile akurat przejdzie przez lokalny filtr PR?

Bo normalny samorząd po decyzji Sanepidu publikuje dokument i informuje ludzi.
Nie urządza zabawy w chowanego z wodą, którą mieszkańcy piją każdego dnia.

A teraz najlepsze.

Sanepid do tej chwili nie dostał informacji, że poprawiła się sytuacja na wodociągu Płaska–Gorczyca–Strzelcowizna. Dopiero po otrzymaniu takiej informacji wykona własne badania sprawdzające.

Jeżeli chodzi o Gruszki — tak, wyniki faktycznie wyszły lepsze.
Tylko że to wcale nie oznacza końca problemów.

Sanepid zmierzył poziom glinu na poziomie ok. 0,15 mg/l, czyli poniżej normy wynoszącej 0,20.

Problem polega na tym, że:

1️⃣ Po stwierdzeniu poprawy Sanepid kończy dalszy monitoring.
Czyli mieszkańcy będą w praktyce skazani na komunikaty przekazywane przez urząd.
Patrząc na dotychczasową politykę informacyjną gminy, wielu mieszkańców może mieć problem, żeby spać spokojnie wyłącznie na podstawie zapewnień płynących z gabinetów.

2️⃣ W badaniu przedstawionym przez Wójta wynik wynosił ok. 0,079 mg/l.
Badanie sprawdzające Sanepidu pokazało już ponad 0,15 mg/l.
Prawie dwa razy więcej.

I teraz pojawia się naturalne pytanie:
skąd wynikają aż tak duże różnice?

Czy próbki były pobierane w innych miejscach?
Czy poziom glinu zmienia się tak dynamicznie?
A może mieszkańcy po prostu nie dostają pełnego obrazu sytuacji?

Dzisiaj urząd mówi:
„jest dobrze”.
Sanepid mówi:
„jest wyraźnie gorzej niż w badaniu gminnym, ale jeszcze w normie”.

A mieszkańcy mają po prostu zaufać, że wszystko jest pod kontrolą.

I może właśnie tutaj pojawia się największy problem.
Bo coraz więcej osób zaczyna odnosić wrażenie, że w tej gminie ważniejsze od samego rozwiązania problemu bywa kontrolowanie tego, kto i kiedy dowie się o jego istnieniu.

Tekst pierwotny

Gmina Płaska najwyraźniej znowu pracuje w trybie „spokojnie, przecież samo się zrobi”.

Albo kawa była wyjątkowo wymagająca, albo przygotowania do weekendu weszły już na poziom olimpijski, bo mieszkańcy tradycyjnie szybciej dowiadują się o jakości własnej wody ze strony Sanepidu niż od własnej gminy.

Na stronie Sanepidu pojawiła się właśnie informacja, z której wynika, że po kolejnych kontrolach woda w Gruszkach wygląda lepiej. Czyli jednak da się coś sprawdzić, opublikować i poinformować ludzi — tylko najwyraźniej niekoniecznie w Urzędzie Gminy.

Jak dowiem się czegoś więcej, uzupełnię posta. Chociaż patrząc na tempo komunikacji gminy, istnieje ryzyko, że szybciej dowiemy się tego z satelity NASA niż ze strony UG.

Poprawa jakości wody – Wodociąg Gruszki – Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Augustowie – Portal Gov.pl

Wygląda to już nie jak „przypadkowe wejście”, tylko jak pełnoprawna służba monitoringowa Obywatela X.

Obywatel X najwyraźniej bardzo troszczy się o lokalną transparentność.
Tylko dziś, między 3:11 a 14:26, odwiedził blog 21 razy.
(Aktualizacja na godz. 22:12 — licznik dobił już do 33 wejść).

To już nie jest czytanie.
To jest dyżur.
To jest ostry dyżur.

To bezsenność, ogromny ciężar i poczucie obywatelskiego obowiązku.

Najbardziej wzrusza aktywność nocna:
3:11, 3:15, 3:16, 3:27, 3:38 — człowiek śpi, urząd śpi, gmina śpi, ale obywatelska czujność nie śpi.

Potem płynne przejście w zmianę poranną:
7:03, 7:37, 7:54, 7:59, 8:06.
Jeszcze kawa dobrze nie ostygła, a monitoring już działa pełną parą.

A później klasyczny rytm dnia:
9:23, 9:57, 11:07, 11:18, 12:28, 13:21, 14:26.

Trudno już ocenić, czy to jeszcze zwykłe zainteresowanie, czy może jakaś głębsza relacja emocjonalna z blogiem.
Miłość?
Obsesja?
Uzależnienie od sprawdzania „co znowu zostało opublikowane”?
A może po prostu najwierniejszy czytelnik w historii lokalnego internetu.

Zaczynam się nawet zastanawiać, czy przypadkiem nie dorobiłem się własnego psychofana.
Jeżeli tak, to przynajmniej bardzo zaangażowanego.

Choć uczciwie trzeba przyznać, że aktualnie Obywatel X spadł na drugie miejsce podium.
Po godzinie 13:00 ktoś próbował połączyć się z blogiem przez serwery brazylijskie… 2856 razy.
Międzynarodowa konkurencja nie śpi.

Można więc śmiało powiedzieć, że blog stał się nowym BIP-em.
Z tą różnicą, że tutaj ktoś naprawdę regularnie zagląda.

Nie jestem w stanie tego oficjalnie zweryfikować, jednak według docierających do mnie informacji tak wyjątkowe zainteresowanie blogiem może wykazywać osoba mająca pozostawać w bliskich relacjach rodzinnych z jednym z ważniejszych lokalnych decydentów.
Co ciekawe, nazwisko to ma pojawiać się również w tle jednej z opisywanych tutaj historii.

„I tak powoli sobie żyjemy – i kolejny dzionek pie…….ł”

Mija kolejny dzień i dalej cisza.
Decyzji Sanepidu nr 6 i 7 nadal nie ma ani na stronie gminy, ani w BIP.

Ale spokojnie mieszkańcy. Widocznie dokumenty są tak tajne, że wymagają ochrony większej niż archiwa Watykanu i receptura Coca-Coli razem wzięte.

I tutaj trzeba uczciwie pochwalić całe stowarzyszenie „Wspólna Sprawa”.
Nazwa w końcu zobowiązuje.

Bo jak ukrywać informacje przed mieszkańcami, to wspólnie.
Jak milczeć w sprawach jakości wody, to solidarnie.
Jak udawać, że problemu nie ma — to pełną drużyną.

Radni również konsekwentnie trzymają linię partii ciszy.
Jedni pochowali się po lasach, inni zniknęli jak zwierzyna przed sezonem łowieckim, a pozostali najwyraźniej ćwiczą nową dyscyplinę samorządową:
„nie widzę, nie słyszę, nie odpowiadam”.

Naprawdę imponujące.

Mieszkańcy pytają o wodę, zdrowie i decyzje Sanepidu, a w odpowiedzi dostają teatralne milczenie i internetowe laurki o sukcesach gminy.

Widocznie w naszej gminie transparentność działa jak szyby weneckie:
urzędnicy widzą wszystko, mieszkańcy nie widzą nic.

I chyba właśnie dlatego ludzie zaczynają tworzyć teorie spiskowe.
Bo gdy normalna informacja publiczna znika na tygodnie, to człowiek zaczyna się zastanawiać:
co tam właściwie jest napisane, że tak panicznie boją się to pokazać?

Ale najważniejsze, że PR się zgadza.
Zdjęcia są. Uśmiechy są. Festyny będą.
A mieszkańcy?
Mieszkańcy mają pić wodę i najlepiej siedzieć cicho.