Absolutorium za rok 2025 czyli czego radni Wspólnej Sprawy nie chcą żebyś wiedział

aktualizacja przed godziną 13.00, akurat tak aby dobrze było patrzeć na wideo co się dzieje na posiedzeniu Rady. Będziecie mogli zobaczyć zachowanie Naszych przedstawicieli. Czy bedą chociaż spuszczone głowy i wstyd na twarzy? A może buńczuczne spojrzenia : my mamy siłę i mozemy przegłosować wszystko. A może ktoś w dniu dzisiejszym zachoruje, co dla mnie będzie przykładem odwagi. Nie takiej jak na filmach wojennych. Takiej prawdziwej ludzkiej. Przy okazji oglądania dowiemy się czy prawdą jest plotka, że wyniki prawdziwych prac komisji skarg z 15.06 zostały „odkręcone” w dniu następnym. Bo z tego co po cichu uslyszałem to Pani przewodniczaca w dniu 16.06 złapała wszystkich, że tak powiem ” za twarz”. Robię wszystko żeby pozyskać nieoficjalne nagranie z tego spotkania Wspólnej Sprawy. Bo bardzo byście się zdziwili, że Ci sami ludzie poza błyskiem fleszy czasami mówią jak jest naprawdę. Motywem wspólnym jest strach o pracę swoją, rodziny. Taka jest ta Wspólna Sprawa.

Absolutorium. Za co właściwie?

Dziś Rada Gminy będzie głosowała nad absolutorium dla Wójta.

To jedno z najważniejszych głosowań w roku.

Przynajmniej w teorii.

Bo w teorii radni powinni najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie, czy sposób zarządzania gminą zasługuje na najwyższą ocenę.

Dopiero później podnieść rękę.

Mieszkańcy będą mogli dziś sami ocenić, czy przed głosowaniem padną odpowiedzi na poniższe pytania.

Pieniądze mieszkańców i rozliczenie wody

• Czy fakt, że zarówno Sekretarz Gminy, jak i Przewodnicząca Rady przyznają istnienie problemu z rozliczeniem wody za przełom 2024 i 2025 roku, a mimo to ponad 2200 mieszkańców nie doczekało się zwrotu pieniędzy, jest argumentem za udzieleniem absolutorium?

• Czy fakt, iż gmina naliczyła mieszkańcom wyższe opłaty za odpady od dat wcześniejszych niż doręczenie zawiadomień, pomimo utrwalonej linii orzeczniczej sądów administracyjnych, jest przykładem działania zasługującego na pozytywną ocenę?

• Czy sytuacja, w której gmina broni się nie co do zgodności swoich działań z prawem, lecz twierdząc, że mieszkańcy nie mają prawa skutecznie zakwestionować zawiadomienia, jest argumentem przemawiającym za udzieleniem absolutorium?

Informowanie mieszkańców

• Czy wielotygodniowe opóźnienia w publikowaniu informacji o jakości wody są przykładem sprawnego informowania mieszkańców?

• Czy publikowanie części komunikatów dopiero po zwróceniu uwagi przez mieszkańców świadczy o dobrze funkcjonującym systemie informacyjnym?

Woda i wodociągi

• Czy liczne awarie wodociągów, ich zamarzanie oraz pytania o głębokość posadowienia części infrastruktury, wbrew logice i zasadom wiedzy technicznej, są dowodem prawidłowego nadzoru nad inwestycjami wodociągowymi?

Finanse publiczne

• Czy zwrot około 570 tys. zł środków publicznych wraz z koniecznością zapłaty około 36 tys. zł odsetek należy uznać za sukces w zarządzaniu finansami gminy?

Inwestycje

• Czy stwierdzone wady i fuszerki przy remizie, już za tego Wójta, powinny zostać uznane za sukces inwestycyjny? Czy nie jest tak, że zapłacili za mercedesa, a dostali 20 letniego Passata?

• Czy brak egzekwowania odpowiedzialności od wykonawców i projektanta świadczy o właściwej ochronie pieniędzy mieszkańców?

• Czy problemy pojawiające się przy inwestycji szkolnej są dowodem skutecznego nadzoru nad realizacją robót?

• Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego podczas oficjalnych spotkań podawano informacje o braku podwykonawców przy inwestycji szkolnej, skoro znaczną część prac wykonywały inne podmioty?

Bezpieczeństwo i majątek gminy

• Czy brak wykonywania wszystkich wymaganych przeglądów budowlanych majątku gminnego przez lata 2024–2025 jest przykładem odpowiedzialnego zarządzania?

• Czy brak wymaganych przeglądów obiektów wykorzystywanych podczas imprez masowych powinien być powodem do udzielenia absolutorium?

• Czy twierdzenia, że obiekty gminne nie wymagają remontów, były zgodne ze stanem faktycznym oraz dokumentacją będącą w posiadaniu gminy – np w świetle zgłoszenia od GOK?

Drogi

• Czy wieloletnie problemy z utrzymaniem części dróg gminnych można uznać za sukces?

• Czy niszczenie dróg żwirowych przez brak należytego utrzymania jest przejawem właściwej gospodarki drogowej?

• Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego przez długi czas ignorowano zgłoszenia dotyczące stanu dróg?

• Czy przekazanie województwu drogi remontowanej wcześniej za środki pochodzące z ponad milionowego kredytu, który nadal spłacają mieszkańcy, jest dowodem skutecznego zarządzania majątkiem gminy?

• Czy rozliczanie zimowego utrzymania dróg w świetle np braku sprzętu przez Wykonawcę to należyte dbanie o gminę?

• Czy karanie mieszkańców ulicy Spokojnej nie wprowadzaniem zapłaconej i wykonanej organizacji ruchu, która ma podnieść bezpieczeństwo ich i turystów, w imię swoich urażonych ambicji to działanie gospodarza ?

Rock Water

• Czy mieszkańcy uczestniczyli w rzeczywistych konsultacjach dotyczących Rock Water, jeżeli przygotowania organizacyjne i finansowe trwały już od wielu miesięcy? Dlaczego byli wprowadzani w błąd przez Wójta?

• Dlaczego przed podjęciem decyzji o kontynuacji przedsięwzięcia mieszkańcy nie poznali pełnych kosztów, pełnych przychodów i rzeczywistego wyniku finansowego? Wysłał je już po/

Światłowód

• Czy sprzedaż majątku gminnego o wartości około 1,7 mln zł powinna być poprzedzona publiczną analizą ekonomiczną pokazującą, dlaczego sprzedaż jest korzystniejsza od dalszego utrzymywania sieci?

• Czy pieniądze ze sprzedaży majątku zostaną przeznaczone na inwestycje zwiększające wartość majątku gminy, czy na bieżące wydatki i łatanie budżetu?

Odpowiedzialność

• Czy znalazła się choć jedna osoba, która poniosła konsekwencje za:
– utratę około 570 tys. zł środków publicznych,
– zapłatę około 35 tys. zł odsetek,
– brak wymaganych przeglądów,
– opóźnienia w publikacji informacji o jakości wody,
– problemy z rozliczeniami mieszkańców,
– stwierdzone fuszerki inwestycyjne?

• Jeżeli nie, to czy oznacza to, że w Urzędzie Gminy za błędy nie odpowiada nikt?

Komisja Skarg

• Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, dlaczego podczas Komisji Skarg pojawiają się gotowe stanowiska przygotowane przez osobę, na którą składana jest skarga, dotyczące spraw, których analiza nie została jeszcze zakończona?

• Dlaczego podczas komisji radni przez godzinę wskazują, że skarga jest zasadna, a kilka minut później odczytują gotowe stanowisko urzędu twierdzące coś przeciwnego — i nie chcą go przegłosować, gdy dowiadują się, że wszystko zostało nagrane?

• Czy mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto przygotowuje te stanowiska i kiedy powstają? Dlaczego winny sam przygotowuje stanowisko w swojej sprawie?

I na koniec najważniejsze pytanie

Jakie są trzy największe sukcesy obecnych władz, które:

• zostały samodzielnie wymyślone,

• zostały samodzielnie przygotowane,

• zostały samodzielnie doprowadzone do realizacji,

już w trakcie obecnej kadencji?

Nie inwestycje odziedziczone po poprzednikach.

Nie projekty rozpoczęte wcześniej.

Nie zadania będące kontynuacją działań poprzednich władz.

Tylko przedsięwzięcia, które od początku do końca powstały z inicjatywy obecnych władz.

Bo szczerze mówiąc, od dłuższego czasu próbuję znaleźć choć trzy takie przykłady.

Najczęściej jako sukces wskazywany jest wodociąg do Suchej Rzeczki.

Tylko że na dziś bilans tej inwestycji wygląda dość osobliwie.

Mamy odebrane przez Wojewodę około 570 tys. zł środków publicznych.

Mamy blisko 36 tys. zł odsetek zapłaconych przez mieszkańców.

Mamy pytania dotyczące sposobu wykonania części infrastruktury.

Mamy również pojawiające się wątpliwości związane z zajęciem pasa drogowego.

Jeżeli więc właśnie ta inwestycja ma być jednym z największych sukcesów obecnej kadencji, to mieszkańcy mają pełne prawo poznać nie tylko zdjęcia z otwarcia, ale również pełny bilans kosztów, konsekwencji i popełnionych błędów.

Bo absolutorium nie jest oceną konferencji prasowych, zdjęć i przecinania wstęg.

Absolutorium jest oceną efektów zarządzania gminą oraz odpowiedzialności za podejmowane decyzje.

A mieszkańcy będą mogli dziś sami ocenić, czy radni przed podniesieniem ręki zweryfikowali te fakty, czy jedynie potwierdzili wcześniej ustalone stanowisko.

„Po wnikliwej analizie skargi…” czyli 106 minut z komisją skarg

Drugi z obiecanych postów, przebieg komisji:

Czy kiedyś czuliście się tak, że wracacie do domu i zwyczajnie jest Wam niedobrze?

Nie dlatego, że przegraliście.

Nie dlatego, że ktoś miał inne zdanie.

Tylko dlatego, że zobaczyliście coś, czego po prostu nie powinniście oglądać w instytucji publicznej. Coś, czego nie da się „odzobaczyć”.

Ja tak czułem się wczoraj.

Uczestniczyłem w posiedzeniu Komisji Skarg i własnymi oczami zobaczyłem to, o czym od miesięcy piszecie do mnie w wiadomościach.

Gdybym nie nagrał całego posiedzenia, sam miałbym problem uwierzyć w to, co się wydarzyło.

Nagranie trwa 106 minut.

W tym czasie komisja zdołała dojść zaledwie do drugiej skargi. To była chyba ich najdłuższa komisja w historii 🙂

Później musiałem wyjść, więc z niecierpliwością czekam na sesję Rady Gminy, aby dowiedzieć się, jak oceniono trzecią skargę.

Pierwsza skarga była analizowana przez ponad godzinę. Padały argumenty. Padały pytania. Padały odpowiedzi.

I praktycznie wszyscy członkowie komisji zgadzali się, że skarga jest zasadna.

Przynajmniej do pewnego momentu.

Nagle przewodniczący wyciągnął ze stosu dokumentów kilkustronicowe stanowisko prawne i przekazał je do odczytania. Przy okazji niechcąco poinformował obecnych, że ma przygotowane również kolejne stanowiska dotyczące skarg, których jeszcze nie rozpoczęto analizować, mówiąc, że następne odczyta już sam.

Dokument rozpoczynał się od słów:

„Komisja po wnikliwej analizie skargi…”

Przyznam, że właśnie wtedy zacząłem się uśmiechać.

Nie z radnych.

Z sytuacji.

Bo przed chwilą obserwowałem rzeczywistą analizę skargi.

A teraz słuchałem dokumentu, który prowadził do wniosku dokładnie przeciwnego do tego, co wynikało z przebiegu dyskusji.

Na końcu oczywiście pojawiło się stwierdzenie, że skarga jest niezasadna.

Wtedy już nie wytrzymałem.

Zacząłem się śmiać na głos.

Zwróciłem uwagę, że całe posiedzenie jest nagrywane i że mieszkańcy będą mogli samodzielnie porównać przebieg dyskusji z treścią przedstawionego stanowiska.

Powiedziałem wprost, że za chwilę wszyscy zobaczą, jak podczas analizy problemu mówi się jedno, a później odczytuje dokument stwierdzający coś zupełnie innego.

Na koniec dodałem:

„Naprawdę ambitnie. Ja bym tak nie potrafił. Przepraszam, że się śmieję, ale nie chcę, żebyście z siebie wariatów zrobili, bo teraz to wyjdzie głupio naprawdę.”

Na sali zapadła cisza.

Poprosiłem o głosowanie.

Nikt nie chciał głosować.

Poprosiłem ponownie.

Dalej cisza.

Nerwowe spojrzenia.

Konsternacja.

Przedłużająca się cisza.

Nawet obecna na sali Pani Sołtys Gorczycy zapytała radnych, czy zdają sobie sprawę z tego, co właśnie się wydarzyło i czy wiedzą, co robią.

I wtedy pojawiło się koło ratunkowe.

Przewodnicząca Rady Gminy zaproponowała, aby komisja udała się na naradę.

Przypomnę tylko jeden szczegół.

Komisja Skarg obraduje jawnie.

Mimo to członkowie komisji opuścili swoje miejsca i udali się na bok.

Mijały kolejne minuty.

Po chwili do komisji dołączyła również Przewodnicząca Rady Gminy.

Nie była tam jako obserwator.

Brała aktywny udział w rozmowie.

Z miejsca, w którym siedziałem, było słychać, że uczestniczy w ustalaniu dalszego sposobu procedowania sprawy.

Wtedy głośno zwróciłem uwagę, że Przewodnicząca Rady Gminy nie jest członkiem Komisji Skarg i nie powinna ingerować w jej rozstrzygnięcia.

Po powrocie komisji nadal nie było chętnych do rozpoczęcia głosowania.

Musiałem ponownie domagać się podjęcia decyzji.

Ostatecznie dwóch członków komisji zagłosowało za uznaniem skargi za zasadną.

Jeden wstrzymał się od głosu.

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak zachowanie przewodniczącego komisji.

Przez ponad godzinę uczestniczył w dyskusji, podczas której wielokrotnie wskazywano okoliczności przemawiające za zasadnością skargi.

Gdy jednak przyszedł moment podjęcia decyzji, nie zagłosował za uznaniem skargi za zasadną.

Nie zagłosował również przeciw.

Wstrzymał się od głosu.

I nie mam do niego pretensji.

Mam świadomość, że w życiu bywają sytuacje, w których człowiek z różnych powodów nie może zagłosować tak, jak wynikałoby to z jego wcześniejszych słów i własnego przekonania.

Pretensję mam o coś zupełnie innego.

Jeżeli ktoś wie, że nie jest w stanie podejmować decyzji zgodnie z oceną przedstawionych faktów, to powinien zadać sobie pytanie, czy nadal chce pełnić funkcję wymagającą niezależności i odwagi cywilnej.

Bo mandat radnego nie jest obowiązkiem.

Można go złożyć.

Znacznie trudniej jest później spojrzeć w lustro i odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego powiedziało się jedno, a zagłosowało inaczej.

Jeżeli chodzi o drugą skargę, do momentu mojego wyjścia również panowała zgoda co do tego, że istnieje problem.

Jedynym konsekwentnym obrońcą stanowiska urzędu był Pan Sekretarz, który argumentował, że sytuacja wynika z przyjętego sposobu rozliczeń. Tyle że sposób rozliczeń nie spadł z nieba.

To urząd go przyjął, urząd go stosował i urząd odpowiada za jego skutki.

Problem nie wynika z przyjętego sposobu rozliczeń.

Problem wynika z tego, że mieszkańcy zostali rozliczeni ryczałtowo za okres, w którym obowiązywała niższa stawka za wodę, mimo że wodomierze były sprawne i możliwe było ustalenie rzeczywistego zużycia.

Na końcu pozostaje jedno pytanie.

Jeżeli podczas posiedzenia Komisji Skarg wielokrotnie padają stwierdzenia wskazujące na zasadność zarzutów, a następnie pojawia się gotowe stanowisko stwierdzające coś przeciwnego, to czy treść tego stanowiska rzeczywiście odzwierciedla przebieg posiedzenia?

Mieszkańcy będą mogli ocenić to sami.

Jeżeli Rada Gminy ostatecznie odrzuci skargi pomimo przebiegu posiedzenia utrwalonego na nagraniu, rozważę skierowanie sprawy do Wojewody celem zbadania prawidłowości przeprowadzonego postępowania.

Bo mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy stanowisko Komisji Skarg było wynikiem ponadgodzinnej analizy i dyskusji prowadzonej podczas jawnego posiedzenia, czy też zostało przygotowane wcześniej, a sama komisja miała jedynie znaleźć sposób, aby je zaakceptować.

I już słyszę, że za chwilę pojawią się głosy, iż przebieg komisji wyglądał inaczej.

Mam nadzieję, że tak właśnie będzie.

Bo wtedy najlepszym rozwiązaniem będzie publiczne odsłuchanie nagrania.

Nie komentarzy.

Nie interpretacji.

Nie relacji z drugiej ręki.

Nagrania.

A ono pokaże, kto mówił co, kiedy i dlaczego.

I czy „wnikliwa analiza skargi” była rzeczywiście wynikiem pracy komisji, czy jedynie gotowym wnioskiem odczytanym po zakończeniu dyskusji.

Nie trzeba kłamać, żeby wprowadzić ludzi w błąd – kilka przykładów z posiedzenia komisji pokazujących, jak pominięcie części informacji może całkowicie zmienić ocenę sytuacji.

Pierwsza z dwóch dzisiejszych informacji. Druga będzie dotyczyć samego posiedzenia komisji w dniu 15 czerwca.

Chciałbym na dwóch krótkich przykładach pokazać, jak poprzez przemilczanie niewygodnych faktów lub przedstawianie niepełnego obrazu sytuacji można wprowadzać w błąd zarówno radnych, jak i mieszkańców.

Wszystkie opisane poniżej zdarzenia, wypowiedzi i stanowiska zostały utrwalone na nagraniu audio z posiedzenia komisji. Materiał ten pozwala na pełną weryfikację przytoczonych przeze mnie faktów oraz ocenę, czy przedstawione podczas obrad informacje były zgodne z obowiązującym stanem prawnym.

Czytelnik nie musi więc opierać się na mojej subiektywnej relacji. I nie da się powiedzieć, że było inaczej.

1. Kto odpowiada za brak publikacji informacji o jakości wody?

Podczas posiedzenia komisji padło pytanie do Sekretarza, kto ponosi odpowiedzialność za nieopublikowanie informacji dotyczącej jakości wody.

Na początku Sekretarz stwierdził, że nikt, ponieważ nikt za ten obszar nie odpowiada. Po krótkiej wymianie zdań, z której wynikało, że za organizację pracy Urzędu odpowiada Wójt, Pani Sołtys zaczęła domagać się jednoznacznej odpowiedzi.

Ostatecznie okazało się, że istnieje konkretna osoba, która nie dopilnowała swoich obowiązków.

Pani Sołtys zwróciła wówczas uwagę na sprzeczność i zapytała Sekretarza, jak to możliwe, że najpierw twierdził, iż nikt nie odpowiada za ten obszar, a chwilę później wskazał konkretną osobę odpowiedzialną.

2. Czy obowiązek szybkiego informowania mieszkańców pojawił się dopiero w maju 2026 r.?

W trakcie posiedzenia komisji Sekretarz argumentował, że przepisy zmieniły się dopiero 21 maja 2026 r. i dopiero od tego momentu pojawił się obowiązek niezwłocznego informowania mieszkańców. Dodatkowo wskazał, że pojęcie „niezwłocznie” nie posiada ustawowej definicji, a jego zdaniem nawet 19 dni może mieścić się w tym terminie.

Sprawdziłem tę argumentację u prawnika.

Fakty

Nowelizacja ustawy, która weszła w życie 21 maja 2026 r., rzeczywiście wprowadziła art. 13a.

Art. 13a ust. 1 stanowi m.in.:

„Wójt (burmistrz, prezydent miasta) informuje konsumentów (…) w sposób zapewniający niezwłoczne przekazanie informacji do jak największej liczby konsumentów.”

To jest fakt.

Faktem jest również, że przepis ten nie stworzył obowiązku informacyjnego od początku, lecz doprecyzował i wzmocnił obowiązki istniejące wcześniej.

3. Sytuacja z maja 2026 r.

30 kwietnia 2026 r. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wydał formalną decyzję o warunkowej przydatności wody do spożycia.

Nie był to zwykły komunikat informacyjny, lecz formalne rozstrzygnięcie organu administracji publicznej.

Już przed wejściem w życie art. 13a obowiązywał § 26 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2017 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Przepis ten stanowił, że w przypadku stwierdzenia warunkowej przydatności wody do spożycia konsumenci uzyskują informacje z komunikatów opracowywanych przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, które są rozpowszechniane przez Wójta:

„w sposób umożliwiający bezzwłoczne zapoznanie się z nimi konsumentów”.

Oznacza to, że obowiązek szybkiego poinformowania mieszkańców istniał już przed wejściem w życie art. 13a.

Choć Sanepid wskazał, że woda może być wykorzystywana bez ograniczeń, sam fakt wydania decyzji o warunkowej przydatności oznaczał stwierdzenie nieprawidłowości wymagających formalnej interwencji.

Mieszkańcy mieli prawo wiedzieć o tym bezzwłocznie.

Dodatkowo sytuacja ta miała miejsce bezpośrednio przed wejściem w życie nowych przepisów wzmacniających obowiązki informacyjne gmin. Art. 13a nie stworzył nowego obowiązku od podstaw, lecz potwierdził kierunek zmian prawa – jeszcze większy nacisk na szybkie i skuteczne informowanie mieszkańców.

Kierunek zmian prawa był więc dokładnie odwrotny od prezentowanego podczas komisji.

4. Sytuacja z kwietnia 2026 r.

Również przed wejściem w życie art. 13a obowiązywały przepisy dotyczące informowania mieszkańców o jakości wody.

Zgodnie z § 26 ust. 4 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2017 r.:

„Informacje o jakości wody (…) konsumenci uzyskują z komunikatów umieszczanych na stronie internetowej urzędu gminy”.

Przepis ten nie zawiera wprawdzie słowa „bezzwłocznie”, jednak jego celem było zapewnienie mieszkańcom bieżącego dostępu do informacji o jakości wody.

Dodatkowo należy zwrócić uwagę na art. 12 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, zgodnie z którym organy administracji publicznej powinny działać w sprawie wnikliwie i szybko, posługując się możliwie najprostszymi środkami prowadzącymi do jej załatwienia.

W analizowanej sytuacji urząd dysponował gotowym komunikatem Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego. Nie było konieczności prowadzenia dodatkowego postępowania wyjaśniającego, sporządzania ekspertyz ani oczekiwania na stanowiska innych instytucji. Pozostawało jedynie opublikowanie otrzymanej informacji.

Publikacja komunikatu dopiero po 19 dniach od jego otrzymania budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady sprawności działania administracji publicznej oraz prawa mieszkańców do rzetelnej informacji.

Fakt, że woda nie stwarzała bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia, nie oznaczał, że mieszkańcy nie mieli prawa wiedzieć o stwierdzonym przez Sanepid przekroczeniu normy glinu.

Dodatkowo informacja taka mogła mieć szczególne znaczenie dla części mieszkańców, w tym osób przewlekle chorych, kobiet w ciąży czy osób cierpiących na schorzenia nerek.

Argument o braku substancji toksycznych może być oceniany jako okoliczność łagodząca skutki zdarzenia, ale nie zmienia faktu, że obowiązek informacyjny nadal istniał.

5. Co oznacza „niezwłocznie”?

W trakcie komisji padło stwierdzenie, że nawet 19 dni może mieścić się w pojęciu „niezwłocznie”.

Tymczasem Sąd Najwyższy w wyroku IV CSK 49/10 wskazał:

„Niezwłocznie oznacza termin realny, w którym uprawniony organ, przy zachowaniu należytej staranności i braku złej woli, jest w stanie dokonać czynności. Nie można tego utożsamiać z terminem kilkunastodniowym.”

W analizowanej sprawie urząd otrzymał gotowy dokument sporządzony przez Sanepid.

Nie było potrzeby wykonywania dodatkowych badań, sporządzania ekspertyz ani oczekiwania na stanowiska innych organów.

Pozostawało jedynie przekazanie mieszkańcom informacji.

W takim przypadku czas reakcji należy liczyć w godzinach lub pojedynczych dniach roboczych, a nie w tygodniach.

Pozostawiam więc czytelnikom ocenę, czy publikacja informacji po 19 dniach rzeczywiście spełnia ustawowy wymóg działania „niezwłocznie”.

Bardzo ciekawe dwa dni

Zapraszam wszystkich na jutrzejszy wpis oraz na środę.

A właściwie na dwa dni, które mogą okazać się bardzo interesujące dla mieszkańców Gminy Płaska.

W środę czekają nas co najmniej trzy ważne tematy. Na razie wspomnę o dwóch:

👉 trzy skargi na Wójta Gminy Płaska,

👉 absolutorium dla Wójta.

Dziś uczestniczyłem w posiedzeniu komisji Rady Gminy. Ze względów rodzinnych mogłem być obecny jedynie przez część obrad.

W posiedzeniu uczestniczyli:

  • Marek Sudnik,
  • Ewa Ślepska,
  • Ewa Citkowska,
  • Maciej Zdancewicz,
  • Katarzyna Tomczyk,
  • Sołtys Gorczycy,
  • oraz wnioskodawca, czyli ja.

Jutro przedstawię argumenty za i przeciw udzieleniu absolutorium oraz pokażę, dlaczego już dziś można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć wynik środowego głosowania.

Napiszę również, dlaczego moim zdaniem kobiety często szybciej dostrzegają nadciągające problemy, a niektórzy mężczyźni mają ogromny problem z powiedzeniem podczas głosowania tego samego, co jeszcze kilka minut wcześniej mówili podczas dyskusji.

Ponieważ wygląda na to, że moje skargi jednak zostały potraktowane poważnie i istnieje zgoda na ich dalsze procedowanie, z ostateczną decyzją co do zakresu publikacji poczekam do sesji 17 czerwca.

Powiem jednak jedno.

Nagranie z dzisiejszego posiedzenia jest bardzo mocne.

Padły słowa, których nie wypowiedziałem ja, lecz inni uczestnicy spotkania. Słowa o odpowiedzialności, konsekwencjach i o tym, że pewnych decyzji nie da się później cofnąć.

I jeszcze jedna osobista uwaga.

Szacunek dla Pań z komisji, które – przynajmniej w pierwszym głosowaniu, którego byłem świadkiem – podeszły do sprawy uczciwie i zgodnie z własnym sumieniem.

Nie mogę tego samego powiedzieć o wszystkich.

Jeden z członków komisji pokazał dziś coś, co było widać bardzo wyraźnie – strach.

Szkoda, bo prywatnie to naprawdę sympatyczny człowiek.

Ale kiedy przyszło do skonfrontowania własnych słów z własnym głosowaniem, zabrakło odwagi, by nazwać po imieniu to, co sam wcześniej nazwał podczas dyskusji.

Więcej jutro.

Komisja już ogłosiła wynik. Teraz pozostaje tylko oficjalnie dopełnić formalności i przejść do głosowań 15:0

Od tygodnia czekam, aż ktoś oficjalnie poinformuje mieszkańców o wyniku wyborów uzupełniających do Rady Gminy Płaska.

Nie dlatego, że wynik był nieznany.

Wręcz przeciwnie.

Już 3 czerwca Gminna Komisja Wyborcza opublikowała obwieszczenie, z którego jednoznacznie wynika, że zgłoszono tylko jednego kandydata, a ponieważ liczba kandydatów była równa liczbie mandatów, głosowania nie przeprowadzono, a mandat został obsadzony automatycznie.

Mamy więc nowego radnego.

Tymczasem na stronie gminy czas jakby się zatrzymał.

W zakładce poświęconej Radzie Gminy nadal widnieje poprzedni skład. Informację można znaleźć jedynie głęboko w Biuletynie Informacji Publicznej, gdzie przeciętny mieszkaniec raczej nie zagląda codziennie.

Wybory uzupełniające do Rady Gminy Płaska w 2026 r. – Biuletyn Informacji Publicznej Urzędu Gminy Płaska

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to drobiazg.

Ale właśnie z takich „drobiazgów” składa się przejrzystość działania samorządu.

Jeżeli urząd potrafi publikować informacje o festynach, konkursach, zawodach czy wydarzeniach promocyjnych, to trudno zrozumieć, dlaczego przez tydzień nie znalazło się miejsce na informację o tym, że zmienił się skład organu stanowiącego gminy.

Cała sytuacja pokazuje również coś jeszcze.

W wyborach uzupełniających zgłoszono tylko jednego kandydata.

Nie było kampanii.

Nie było wyboru.

Nie było głosowania.

Było jedynie formalne potwierdzenie wyniku.

Nowy radny obejmie mandat bez oddania choćby jednego głosu przez mieszkańców.

Takie są przepisy i nie ma w tym nic nielegalnego.

Pozostaje jednak pytanie natury politycznej.

Czy wraz z mandatem przyjmuje również odpowiedzialność za decyzje obecnej większości, która od początku kadencji odpowiada za kierunek, w jakim zmierza gmina?

To pytanie warto sobie zapamiętać.

Bo od przyszłego tygodnia będzie już nie tylko kandydatem.

Będzie radnym.

Dobra wiadomość dla wszystkich ceniących stabilność.

Po obsadzeniu wakatu w Radzie Gminy Płaska demokracja prawdopodobnie wejdzie na zupełnie nowy poziom.

Skończą się niepotrzebne emocje związane z głosowaniami, ponieważ prognozowanie wyników stanie się wyjątkowo proste.

15:0.

Jedność. Harmonia. Przewidywalność.

A niektórzy złośliwi twierdzą jeszcze, że samorząd potrzebuje opozycji.

Bonus Przypowieść o Synu Cieśli i drogach, które nadzorował

I stało się w owych dniach, że mieszkańcy krainy Płaska zaczęli szemrać między sobą.

Mówili bowiem:

— Drogi nasze pełne są dziur.
— Piach rozmnożył się bardziej niż przejezdność.
— A droga Nad Paniówką została naruszona mimo wielkich wydatków.

Wtedy udali się do Pana Roberta z prośbą.

Nie prosili o wiele.

Nie prosili o komisję.
Nie prosili o kontrolę.
Nie prosili nawet o cud.

Prosili jedynie:

— Idź i zobacz.

Lecz Pan Robert rzekł:

— Nie jestem winny tej sprawy.

I obmył ręce swoje.

Następnie przekazał sprawę w ręce Sekretariatu, aby ten osądził drogi, piach, koleiny i wszystkie inne utrapienia mieszkańców.

A Sekretariat spojrzał na sprawę.

I odłożył ją.

I spojrzał ponownie.

I odłożył ją jeszcze dalej.

I tak dokonał się cud administracyjnego zniknięcia problemu.

Albowiem droga nadal była dziurawa, lecz zgłoszenie zostało skutecznie zagospodarowane.

I nastała cisza.

Tak wielka, że słychać było tylko kamienie wyskakujące spod kół na ulicy Dereniowej.

I wtedy wystąpił Syn Cieśli, opiekun dróg i patron kierowców.

A mieszkańcy nie rozumieli jego dzieła.

Patrzyli na dziury i mówili:

— Droga jest zła.

Patrzyli na piach i mówili:

— Droga jest zła.

Patrzyli na koleiny i mówili:

— Droga jest zła.

Lecz Syn Cieśli rzekł:

— Małej jesteście wiary.

Albowiem najbezpieczniejszy kierowca to ten, który nigdzie nie jedzie.

I wtedy mieszkańcy zaczęli pojmować wielkość planu.

Droga zwinięta?

Bezpiecznie.

Dziura?

Bezpiecznie.

Piach jak na plaży?

Bezpiecznie.

Samochód pozostawiony pod domem?

Pełnia bezpieczeństwa.

I widział Syn Cieśli, że było to dobre.

Być może obserwowali właśnie najbardziej ambitny program poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w historii krainy Płaska.

Nie naprawiać dróg.

Doprowadzić do sytuacji, w której nikt nie będzie chciał po nich jeździć.

Wypadków rzeczywiście będzie mniej.

A potem przyszedł czas transportu szkolnego.

I pojawiła się oferta tańsza.

Lecz nie ona została wybrana.

A mieszkańcy pytali:

— Jak to możliwe?

Na co odpowiedziano im:

— To tajemnica negocjacji.

I negocjowano tak długo, aż tańsze stało się droższe, a mniej usług zaczęło być przedstawiane jako więcej oszczędności.

I zdumieli się mieszkańcy.

Bo dzieci z Suchej Rzeczki nie analizowały protokołów przetargowych.

One po prostu wiedziały, że muszą iść dalej do autobusu niż wcześniej.

Potem zaś wydarzył się cud Rock Water.

Albowiem oznajmiono ludowi:

— Transport będzie darmowy.

I uwierzyli niektórzy.

Lecz gdy zaczęli liczyć, odkryli, że darmowy był tylko dla jednej kieszeni.

Zaś druga kieszeń płaciła w milczeniu.

I przypominało to promocję w wielkim straganie.

Kupujesz taniej.

Cieszysz się, że zaoszczędziłeś.

A potem po cichu musisz dokupić drugi produkt, żeby ilość na talerzu się zgadzała.

I kończysz z rachunkiem większym niż na początku.

Ale plakat wyglądał pięknie.

I nastała zima.

A pług pojawiał się czasem przed śniegiem.

Czasem po śniegu.

A czasem mieszkańcy mogli długo kontemplować opad, zanim nadeszło odśnieżanie.

I nikt nie wiedział, czy to plan, czy przypadek.

Największy jednak cud miał dopiero nadejść.

Oto bowiem pojawiła się opowieść o piaskarce.

Jedni twierdzili, że była.

Drudzy, że jej nie było.

Jeszcze inni, że była, ale objawiała się pod postacią sprzętu należącego do kogoś innego.

I wtedy mieszkańcy zadali pytanie:

— Kto za to zapłacił?

Lecz odpowiedź nie nadeszła.

A mieszkańcy wrócili do domów.

I rozmyślali nad największą tajemnicą tej kadencji.

Nie nad tym, dlaczego drogi są takie, jakie są.

Nie nad tym, kto wygrał przetarg.

Nie nad tym, czy była piaskarka.

Lecz nad tym, dlaczego od dnia, gdy władzę objął Namiestnik z rodu Wielkiego Łowczego, najpierw wypłaca się srebrniki, a dopiero później zastanawia, czy dzieło zostało wykonane.

I do dziś nie znaleziono odpowiedzi.

Amen.

Patron kierowców i tajemnica znikających dróg

Tydzień temu Gmina rozpoczęła naprawy dróg żwirowych.

Napisałem więc do Pana Roberta z bardzo prostą prośbą. Nie o audyt za milion złotych. Nie o komisję śledczą. Nie o kontrolę CBA.

Po prostu o sprawdzenie efektu wykonanych prac.

Bo moim zdaniem to, co wykonała firma podwykonawcza, bardziej przypomina sabotaż niż usługę.

Odpowiedź była mniej więcej taka, że nie będę się tym zajmował, a sprawa została przekazana spychologicznie na sekretariat..

I wiecie co wydarzyło się później?

Dokładnie nic.

Ul. Kąty wygląda jak wygląda.

Ul. Dereniowa wygląda jak wygląda.

Ul. Spokojna wygląda trochę lepiej, ale większa w tym zasługa deszczu niż urzędników.

Ul. Nad Paniówką uszkodzona została droga, która kosztowała mieszkańców niemałe pieniądze.

I teraz najlepsze.

Naprawdę nie wiem, czy ktoś z urzędu pojechał obejrzeć efekt własnego zlecenia.

Bo z perspektywy mieszkańca wygląda to mniej więcej tak:

  • zlecić,
  • odebrać zdalnie bez oglądania,
  • zapłacić,
  • nie patrzeć.

W końcu to nie ich pieniądze.

A teraz przejdźmy do mojej ulubionej teorii.

Za drogi odpowiada Krzysztof.

A Krzysztof jest patronem kierowców.

I nagle wszystko zaczyna układać się w logiczną całość.

Może my po prostu źle rozumiemy jego misję?

Może naszemu synowi cieśli nie chodzi o budowanie dobrych dróg.

Może chodzi o ochronę kierowców.

Bo przecież najbezpieczniejszy kierowca to taki, który nigdzie nie pojedzie.

Droga zwinięta?

Bezpiecznie.

Dziury?

Bezpiecznie.

Żwir przypominający plażę nad Serwami?

Bezpiecznie.

Samochód pozostawiony pod domem?

Pełen sukces.

Być może obserwujemy właśnie najbardziej ambitny program poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w historii Gminy Płaska.

Nie naprawiać dróg.

Doprowadzić do sytuacji, w której nikt nie będzie chciał po nich jeździć.

Wypadków rzeczywiście będzie mniej.

A teraz już całkiem poważnie.

Bo za żartami o patronie kierowców kryją się bardzo konkretne pytania dotyczące pieniędzy mieszkańców.

Transport szkolny

Panie Wójcie Skubis:

  • czy nie jest prawdą, że w ostatnim postępowaniu pojawiła się oferta tańsza na przewóz dzieci, ale i tak wygrał ten co miał wygrać?
  • czy to prawda, że obie ceny były wyższe niż w poprzednim roku?
  • czy to prawda, że negocjacje zostały przeprowadzone po raz pierwszy akurat wtedy, gdy najkorzystniejszą ofertę złożył inny wykonawca?
  • czy to prawda, że po negocjacjach cena rzeczywiście spadła, ale jednocześnie zmniejszony został zakres świadczonej usługi?
  • czy zamiast wybrać ofertę tańszą zdecydowano się na utrzymanie dotychczasowego wykonawcy, czego skutkiem było między innymi ograniczenie liczby kursów oraz zmiana organizacji dowozu dzieci z Suchej Rzeczki?
  • czy nie jest tak, że przejazdy autobusu szkolnego plus umowa na przewóz, są droższe niż proponowana w trakcie konkursu przez innego oferenta kwota?
  • czy wcześniejsze miejsce zatrzymywania autobusu zostało zmienione wyłącznie z przyczyn organizacyjnych, czy też miało związek z przyjętym sposobem realizacji przewozów? Czy dobro dzieci z Suchej Rzeczki nie jest ważniejsze od kombinowania, żeby udawać, że coś jest taniej ?

Bo dzieci z Suchej Rzeczki raczej nie analizują protokołów przetargowych.

One po prostu wiedzą, czy muszą iść dalej do autobusu niż wcześniej niezależnie od deszczu, śniegu czy upału.

Aneksy do umowy

Panie Wójcie, kolejne pytanie.

Czy podpisywał Pan aneksy zwiększające wynagrodzenie wykonawcy realizującego dowóz dzieci?

Jeżeli tak:

  • o jaką kwotę?
  • z jakiego powodu?
  • oraz czy było to zgodne z zapisami umowy podstawowej i dokumentacji postępowania, w tym z zapisami dotyczącymi dopuszczalnych zmian wynagrodzenia? tak wspomagając 9.2.1.d 😉 , czy to coś mówi ?

Rock Water

I później proszę się nie dziwić, że mieszkańcy z lekkim uśmiechem słuchają opowieści o „darmowym” dowozie na Rock Water.

Bo w finansach publicznych darmowe rzeczy mają tę ciekawą właściwość, że wcześniej lub później ktoś znajduje fakturę.

Darmowy był co najwyżej dla jednej kieszeni.

Zapłacony został z drugiej.

A mieszkańcy mieli po prostu uwierzyć, że pieniądze pojawiły się z powietrza.

To trochę jak w Biedronce.

Kupujesz produkt tańszy.

Cieszysz się, że zaoszczędziłeś.

Tylko później po cichu okazuje się, że musisz dokupić drugi, żeby ilość na talerzu się zgadzała.

I nagle wychodzi, że zamiast taniej jest drożej.

Tylko na półce wyglądało dobrze.

Dlatego warto zadać proste pytanie:

Czy mieszkańcy rzeczywiście dostali tańszą usługę transportową?

Czy może najpierw pokazano niższą cenę, a później różnica wróciła do wykonawcy inną drogą?

Bo jeżeli ostatecznie trzeba było dopłacić z innej kieszeni, ograniczyć zakres usług albo zwiększyć wynagrodzenie aneksami, to opowieść o oszczędnościach zaczyna przypominać promocję, w której największa obniżka znajduje się na plakacie, a nie na paragonie.

I właśnie dlatego, gdy słyszę o „darmowym” dowozie na Rock Water, przypomina mi się stara zasada:

W finansach publicznych nie ma darmowych obiadów. Są tylko mieszkańcy, którzy płacą rachunek trochę później.

Zimowe utrzymanie dróg

Czy tylko ja miałem wrażenie, że pług potrafił jeździć niezależnie od tego, czy śnieg już spadł, czy dopiero zastanawiał się nad lądowaniem?

A jednocześnie gdy śnieg spadł w nocy, mieszkańcy nieraz mogli go sobie spokojnie pooglądać przez wiele godzin, gdyż w tym czasie wykonawca realizował inną usługę dla Gminy.

Dlatego pytam:

  • czy wykonawca realizował usługę zgodnie z warunkami umowy?
  • czy były przypadki opóźnionej reakcji na opady śniegu?
  • czy naliczano jakiekolwiek kary umowne?
  • jeżeli nie, to dlaczego?

Piaskarka

I na koniec pytanie, które od kilku miesięcy wraca w rozmowach mieszkańców.

Mieliśmy tej zimy kilka dni z prawdziwą szklanką na drogach.

Mieszkańcy pamiętają.

Ja pamiętam.

Pytanie tylko, czy pamięta urząd.

Czy to prawda, że wykonawca odpowiedzialny za zimowe utrzymanie dróg nie dysponował piaskarką, która miała być dostępna do realizacji usługi?

Jeżeli nie jest to prawdą, to może warto publicznie pokazać zdjęcia sprzętu lub dokumenty potwierdzające jego gotowość do pracy?

A jeżeli jest to prawdą, to pojawia się kilka kolejnych pytań.

Czy w okresach występowania gołoledzi wykorzystywany był sprzęt należący do innego podmiotu?

Jeżeli tak, to na jakiej podstawie?

Czy było to działanie przewidziane w warunkach postępowania i zawartej umowie?

Kto ponosił koszty pracy tego sprzętu?

Wykonawca?

Gmina?

A może jeszcze ktoś inny?

I najważniejsze pytanie.

Jeżeli wykonawca nie dysponował sprzętem wymaganym do realizacji zamówienia, to czy usługa była wykonywana zgodnie z warunkami, na podstawie których została wybrana jego oferta?

Bo mieszkańców interesuje nie tylko to, czy droga została posypana.

Mieszkańców interesuje również to, czy publiczne pieniądze zostały wydane zgodnie z zasadami, które obowiązują wszystkich uczestników postępowań.

No chyba że w Gminie Płaska obowiązuje nowa definicja sprzętu.

Nie trzeba go mieć.

Wystarczy znać kogoś, kto go ma.

Bo coraz częściej odnoszę wrażenie, że największym problemem tej kadencji nie są drogi.

Największym problemem jest to, że nikt nie sprawdza, czy za publiczne pieniądze rzeczywiście wykonano to, za co publiczne pieniądze zostały zapłacone.

Jakość wody w Płaskiej uległa poprawie po 65 dniach

Po 65 dniach od pierwszych decyzji Sanepidu dotyczących pogorszenia jakości wody w wodociągu Płaska pojawiły się wreszcie dobre wiadomości.

5 czerwca informację o poprawie jakości wody opublikował Sanepid, a 8 czerwca stosowny komunikat pojawił się również na stronie Gminy Płaska.

Co ciekawe, wyniki badań opublikowane przez Sanepid są około 2,5 raza wyższe od tych, które wcześniej prezentowała gmina. Mimo tej różnicy stężenie mieści się już w granicach określonych przez obowiązujące przepisy, co pozwala przyjąć, że jakość wody wróciła do wymaganych norm.

To oczywiście dobra wiadomość dla mieszkańców.

Można mieć nadzieję, że problem został skutecznie rozwiązany, ale przebieg całej sprawy pokazuje, jak ważna jest pełna transparentność i bieżące informowanie mieszkańców.

I tutaj pojawia się pytanie, które pozostaje aktualne do dziś.

Dlaczego mieszkańcy nadal nie mogą zapoznać się z kompletem dokumentów dotyczących tej sprawy?

Do tej pory nie opublikowano między innymi decyzji Sanepidu, które stanowiły podstawę działań podejmowanych przez gminę. To właśnie z tych dokumentów można dowiedzieć się, jakie były ustalenia organów sanitarnych, jakie działania nakazano podjąć oraz jak oceniano sytuację na poszczególnych etapach.

Skoro problem został już oficjalnie uznany za rozwiązany, tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego mieszkańcy nadal nie mają dostępu do pełnej dokumentacji.

Transparentność nie polega na publikowaniu wyłącznie dobrych wiadomości. Transparentność polega na pokazaniu całego przebiegu sprawy — również wtedy, gdy po drodze popełniono błędy, doszło do opóźnień albo podjęto nietrafione decyzje.

Mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko, że dziś jest dobrze.

Mają również prawo wiedzieć, dlaczego przez 65 dni dobrze nie było.

Pozostaje więc pytanie:

Czy dalsze ukrywanie dokumentów dotyczących jednej z najpoważniejszych spraw związanych ze zdrowiem mieszkańców w ostatnich latach to jeszcze kwestia polityki informacyjnej, czy już przykład sytuacji, w której własny wizerunek i niechęć do przyznania się do błędów stają się ważniejsze od pełnej transparentności wobec mieszkańców?

Bo im dłużej publikowane są jedynie wybrane informacje, a nie komplet dokumentów, tym bardziej nasuwa się pytanie, czego właściwie mieszkańcy nie powinni zobaczyć.

Raport o stanie Gminy w 2025

Wreszcie się doczekaliśmy.

Mamy Raport o stanie Gminy Płaska za 2025 rok.

Jestem dopiero na początku lektury, a już pojawia się tyle pytań, że czuję, iż będzie z tego niezła seria wpisów.

1️⃣ Na początek demografia.

Przez wiele miesięcy słyszeliśmy od Wójta o wzroście liczby mieszkańców. Wywiady, media, opowieści o rozwoju. Tymczasem raport pokazuje 2392 osoby. O 3 osoby mniej niż w 2024 roku.

I od razu ważne zastrzeżenie: to nie są mieszkańcy faktycznie zamieszkujący gminę. To są osoby zameldowane. Czyli liczba zameldowanych spadła, a przyrost naturalny pogorszył się niemal dwukrotnie.

2️⃣ Przybyły 3 kobiety, ubyło 6 mężczyzn.

Panowie najwyraźniej głosują nogami.

3️⃣ Zalesienie gminy spada z 86,6% do 82,2%.

To już nie jest kosmetyka.

Czyżby partnerstwo rodzinno-samorządowe działało pełną parą?

4️⃣ Ubyło również obszarów chronionych.

5️⃣ Po raz pierwszy z raportu zniknęła informacja, jaki procent gminy stanowi Natura 2000.

Przez lata była.

Teraz nie ma.

Przypadek?

6️⃣ Wpływy z podatków od firm wyraźnie spadają, a od mieszkańców rosną.

Brzmi znajomo?

Przypomnę tylko dyskusję o śmieciach i próby przerzucenia większej części kosztów na zwykłych mieszkańców przy jednoczesnym odciążeniu przedsiębiorców.

Na szczęście wtedy temat został wyciągnięty na światło dzienne.

7️⃣ Społeczeństwo najwyraźniej trzeźwieje.

Wpływy z koncesji alkoholowych spadły o około 10%.

Albo pijemy mniej.

Albo kupujemy gdzie indziej.

8️⃣ Wpływy z opłat za odpady wzrosły rok do roku o około 18%.

Liczba mieszkańców maleje. 1/4 w ogóle nie płaci.

A wpływy rosną o 18%.

Każdy może sam wyciągnąć wnioski.

9️⃣ Dochody z obwodów łowieckich spadły.

Nie dziwię się.

🔟 I teraz hit.

Dochody z najmu i dzierżawy majątku gminy.

2024 rok: około 230 tys. zł.

2025 rok: ponad 521 tys. zł.

Nie o 5%.
Nie o 10%.
Nie o 20%.

Ponad 126% wzrostu w ciągu jednego roku.

Ponad ćwierć miliona złotych więcej.

To jest jedna z największych zmian w całym raporcie.

Pytanie brzmi: skąd?

Jakie nieruchomości?
Jakie umowy?
Jakie stawki?
Kto zapłacił te dodatkowe prawie 300 tysięcy?

A może odpowiedź znajdziemy w licznych internetowych opiniach dotyczących opłat na polach namiotowych w sezonie 2025?

1️⃣1️⃣ Dochody z gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy spadły.

Albo część majątku zniknęła po cichu.

Albo jesteśmy jedynym miejscem w Polsce, gdzie czynsze i koszty utrzymania mieszkań magicznie maleją.

Jeżeli tak, to proponuję nowy slogan promocyjny:

„Gmina Płaska – przyjedź, Twoje tanie mieszkanie już tu jest.”

1️⃣2️⃣ Rośnie liczba zaległości za wodę.

I to bardzo wyraźnie.

Zadłużenie mieszkańców z tego tytułu praktycznie się podwoiło.

Jeżeli ludzie przestają regulować jedną z najbardziej podstawowych opłat, to nie jest tylko problem wodociągu.

To może być sygnał, że części mieszkańców zwyczajnie zaczyna brakować pieniędzy.

A ja jestem dopiero na początku raportu.

Pamiętacie Państwo ul. Spokojną?

To ta ulica, na której od lat mieszkańcy zwracają uwagę na problem nadmiernej prędkości.

To również ta ulica, dla której w lutym 2026 roku wykonano projekt stałej organizacji ruchu przewidujący nowe oznakowanie oraz progi zwalniające.

Mamy czerwiec 2026 roku.
Za chwilę wakacje.
Za chwilę zwiększony ruch turystyczny.

A z projektu nie wykonano praktycznie nic.

Powstaje więc pytanie: po co właściwie był ten projekt?

Jeżeli bezpieczeństwo mieszkańców było ważne, to dlaczego przez kilka miesięcy nie udało się wykonać nawet podstawowych elementów organizacji ruchu?

Jeżeli bezpieczeństwo mieszkańców nie było ważne, to po co wydawano publiczne pieniądze na dokumentację?

I tutaj pojawia się pytanie, którego pewnie część mieszkańców nie odważy się zadać głośno.

Czy mieszkańcy ul. Spokojnej nie stali się przypadkiem zakładnikami różnicy zdań pomiędzy Wójtem a gminnym sygnalistą? A może kara dla Radnego ?

Nie twierdzę, że tak jest.

Ale trudno nie zauważyć, że problem został zdiagnozowany, projekt został wykonany, rozwiązania zostały zaprojektowane, a mimo to nie są realizowane.

Jeżeli istnieją przeszkody formalne lub finansowe – warto o nich mieszkańcom powiedzieć.

Jeżeli ich nie ma – tym bardziej warto wyjaśnić, dlaczego gotowy projekt od kilku miesięcy pozostaje wyłącznie na papierze.

Bo z punktu widzenia mieszkańców sprawa jest bardzo prosta.

Nie interesuje ich, kto z kim prowadzi spór.

Interesuje ich, dlaczego przed kolejnym sezonem turystycznym nie wykonano rozwiązań, które według samej gminy miały poprawić bezpieczeństwo na ich ulicy.

Na razie wygląda to tak, jakby najsprawniej realizowanym elementem projektu organizacji ruchu był obieg dokumentów pomiędzy urzędowymi szafami.