Między sumieniem a lojalnością. Rozterki radnego Rady Gminy Płaska

Odbyłem rozmowę z jednym z członków Rady. Nie jestem upoważniony do ujawnienia jego nazwiska, dlatego pozostanę przy określeniu „członek Rady”.

Przyznam, że po tej rozmowie mam mieszane uczucia.

Naprawdę potrafię zrozumieć ludzi, którzy kilka lat temu uwierzyli, że zmiana Wójta będzie dla Gminy czymś dobrym. Wielu działało w dobrej wierze, kierując się przekonaniem, że gorzej już być nie może.

Sam również chciałem zmiany. Nie można więc powiedzieć, że od początku sprzeciwiałem się nowej władzy. Od pierwszego dnia miałem jednak poważne wątpliwości, czy Michał Skubis posiada kompetencje i predyspozycje do kierowania Gminą. Pisałem o tym do Pani Tomczyk. Pisałem o braku – w mojej ocenie – podstawowych cech niezbędnych do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji oraz o ryzyku powstania układu wzajemnych zależności, w którym lojalność wobec osób staje się ważniejsza niż odpowiedzialność wobec mieszkańców, a sprzeciw może wiązać się z obawą przed konsekwencjami. Patrząc na wydarzenia ostatnich lat, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy rzeczywiście aż tak bardzo się pomyliłem. Czy w ogóle się pomyliłem.

Dziś jednak coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy głównym celem całej tej zmiany rzeczywiście było dobro Gminy. Patrząc na to, co wydarzyło się później, trudno nie odnieść wrażenia, że dla części osób znacznie ważniejsze były kwestie personalne, poszukiwanie zatrudnienia, niż rzeczywista naprawa samorządu.

Jeszcze bardziej niepokoi mnie coś innego. Coraz wyraźniej odnoszę wrażenie, że funkcja Wójta zwyczajnie przerosła obecnego gospodarza Gminy. Mam również poczucie, że bardzo trudno jest mu dostrzec własne błędy, ponieważ niemal każda krytyka spotyka się z przekonaniem, że problem zawsze leży po stronie innych.

W jednej kwestii z moim rozmówcą byliśmy zgodni. Dzisiaj praktycznie nikt nie rozlicza wcześniejszej kadencji. Nie słyszymy o poważniejszych błędach poprzednich władz, nie widzimy prób wyciągania odpowiedzialności ani publicznego podsumowania wcześniejszych decyzji.

Zadałem więc proste pytanie.

Jeżeli poprzedni Wójt był aż tak złym gospodarzem, że należało go odwołać, to dlaczego dziś nie słyszymy o konkretnych rozliczeniach jego działań?

Nie usłyszałem odpowiedzi.

Zadałem również inne pytanie.

Czy radni mają świadomość, że to Wójt jest twarzą władzy wykonawczej, natomiast każda kolejna uchwała popierana przez większość Rady staje się również ich polityczną odpowiedzialnością?

Za kilka lat nikt nie będzie analizował, kto był pomysłodawcą poszczególnych decyzji. Mieszkańcy spojrzą na efekty całej kadencji i ocenią zarówno Wójta, jak i tych radnych, którzy przez cały ten czas konsekwentnie udzielali mu poparcia.

Jeżeli obecny kierunek okaże się błędny, odpowiedzialność polityczna będzie dotyczyła również radnych Wspólnej Sprawy:

• Zbigniewa Kozłowskiego,
• Ewy Citkowskiej,
• Dariusza Gołkowskiego,
• Krzysztofa Jatkowskiego,

• Marleny Jaworowskiej,
Alicji Myszczyńskiej,
• Hanny Puczyłowskiej,

• Jerzego Okuniewskiego,
• Edyty Skubis,

• Marka Sudnika,
• Jarosława Szarkowskiego,

• Ewy Ślepskiej.

To oni swoimi głosami umożliwiają realizację kolejnych decyzji Wójta.

Na to pytanie również nie usłyszałem odpowiedzi.

Chciałbym pokazać tylko jeden przykład.

Posiedzenie Komisji Skarg.

To właśnie tam po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że członkowie Komisji znaleźli się w sytuacji, w której bardziej szukali potwierdzenia swojego stanowiska u Pani Przewodniczącej Katarzyny Tomczyk i Pana Sekretarza Macieja Zdancewicza, niż byli gotowi samodzielnie podjąć decyzję. Jeszcze chwilę wcześniej część argumentów skarżącego wydawała się trafiać do członków Komisji. Później nastąpiła wyraźna zmiana stanowiska.

Najbardziej niepokoi mnie jednak uzasadnienie jednej ze skarg. W mojej ocenie zawiera ono twierdzenia, które pozostają w sprzeczności z dokumentami oraz informacjami ujawnionymi później. Jeżeli moje zastrzeżenia są zasadne, oznacza to, że Komisja podjęła decyzję na podstawie informacji, które nie odpowiadały rzeczywistemu stanowi sprawy.

Dzisiaj, gdy pojawiają się kolejne dokumenty i fakty, coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy członkowie Komisji mieli pełną wiedzę o sprawie, czy też zaufali informacjom przekazanym im przez przedstawicieli Urzędu i Przewodniczącą Rady Panią Katarzynę Tomczyk. Niezależnie od odpowiedzi, odpowiedzialność za ostateczne rozstrzygnięcie ponoszą osoby, które zagłosowały za przyjęciem tego stanowiska.

W czasie rozmowy mój rozmówca wielokrotnie mówił o obawach części radnych przed konsekwencjami sprzeciwiania się obecnemu układowi władzy. Jeżeli rzeczywiście takie obawy istnieją, to jest to sytuacja bardzo niepokojąca. Samorząd powinien być miejscem swobodnej debaty i odpowiedzialnych decyzji, a nie atmosfery, w której ktoś boi się zagłosować zgodnie z własnym sumieniem.

Pytanie brzmi, czy właśnie takiej Gminy chcemy.

Jeżeli ktoś uważa, że nie jest w stanie wykonywać mandatu zgodnie z własnym przekonaniem, to powinien poważnie zastanowić się, czy dalsze pełnienie funkcji radnego ma jeszcze sens. Czasami większą odwagą jest powiedzieć „nie” niż przez kolejne lata firmować decyzje, z którymi wewnętrznie się nie zgadzamy.

Przecież nikt nikogo nie zmusza do pełnienia mandatu radnego. To świadomy wybór i świadomie przyjęta odpowiedzialność.

Mandat radnego to nie tylko dieta. To przede wszystkim obowiązek działania zgodnie z własnym sumieniem i w interesie mieszkańców. Jeżeli dla około 1000 zł miesięcznie ktoś jest gotów zrezygnować z niezależności własnych decyzji, to każdy mieszkaniec ma prawo zadać pytanie, czy taka osoba powinna reprezentować lokalną społeczność.

Oceny takiej postawy nie pozostawię sobie. Ostatecznie wydadzą ją mieszkańcy przy urnach wyborczych. Ja napisałem to tylko raz o Naszym Orędownikiem z Rudawki.

Wierzę, że wcześniej czy później mieszkańcy dokonają własnej oceny tej kadencji. W demokracji każda władza podlega rozliczeniu przy urnach wyborczych. To mieszkańcy zdecydują, czy chcą kontynuacji obecnego kierunku, czy też powierzą zarządzanie Gminą osobom, które zaproponują inną wizję jej rozwoju.

Rozmawialiśmy również o Przewodniczącej Rady Gminy Katarzynie Tomczyk.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że odgrywa ona jedną z najważniejszych ról w funkcjonowaniu obecnej większości. Jest inteligentna i bez niej cały ten teatrzyk zawaliłby się już dawno. Pytanie tylko dla jakich celów wykorzystuję swoją wiedzę. Wygląda, ze nie dla Gminy. Trudno również oprzeć się wrażeniu, że bez jej konsekwentnego wsparcia obecny Wójt miałby znacznie większe problemy z utrzymaniem większości w Radzie.

Usłyszałem również relacje dotyczące sposobu ustalania stanowiska przed głosowaniami. Jeżeli relacje, które usłyszałem, odpowiadają rzeczywistości, oznaczałoby to, że część radnych głosuje zgodnie z wcześniej ustalonym kierunkiem, nie zawsze mając pełną świadomość wszystkich konsekwencji podejmowanych decyzji. Byłby to bardzo niepokojący obraz funkcjonowania samorządu. Trudno nie przypomnieć sobie sytuacji z jednej z sesji, podczas której mieszkańcy mogli zobaczyć, jak wygląda reakcja na odstępstwo od oczekiwanego sposobu głosowania.

Podsumowując, usłyszałem wiele rzeczy, o których od dawna pisałem na blogu. Różnica polega na tym, że po raz pierwszy usłyszałem również o obawach osoby uczestniczącej w pracach Rady.

Jeżeli takie obawy rzeczywiście istnieją, to tym bardziej warto pamiętać, że pozostając w większości i popierając kolejne uchwały, radni przejmują również współodpowiedzialność za skutki tych decyzji. Na początku mogli wierzyć, że obrany kierunek okaże się właściwy. Dzisiaj jednak każdy z nich ma już wystarczająco dużo doświadczeń, aby samodzielnie ocenić sytuację.

Na koniec kilka słów o nowym radnym, Panu Demskim.

Nie znam go osobiście, dlatego mogę oceniać wyłącznie jego decyzje polityczne. Zdecydował się kandydować z listy środowiska, którego działania od dłuższego czasu publicznie krytykuję. To rodzi pytanie o motywy tej decyzji i o to, czy utożsamia się z kierunkiem, jaki reprezentuje obecna większość.

Mam nadzieję, że z czasem sam przedstawi mieszkańcom własne stanowisko.

Na razie mogę powiedzieć jedno. Popiera ugrupowanie które robi cos zupełnie innego niż on podkreśla w etosie swojej firmy. Tak się nie da 🙂

Nie wiem, jak długo jeszcze obecny sposób sprawowania władzy będzie funkcjonował. Wiem jednak jedno – w demokracji nie ma władzy, której nie można rozliczyć.

Pytanie nie brzmi więc czy nastąpi ocena tej kadencji, ale kto jej dokona.

Czy radni zdobędą się na refleksję i sami wyciągną wnioski, czy też zrobią to za nich mieszkańcy przy urnach wyborczych.

To właśnie ten wybór zdecyduje nie tylko o przyszłości obecnej większości, ale przede wszystkim o przyszłości naszej Gminy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *