Czasem mam wrażenie, że my – mieszkańcy – żyjemy w takiej wersji „demo” gminy. Dostajemy ładne komunikaty, kilka slajdów, parę uchwał do przegłosowania… a prawdziwa gra toczy się gdzieś w tle.
Żeby pokazać, ile jeszcze jest tematów, o których przeciętny Kowalski nawet nie słyszał, rzucę tylko kilka haseł. Takich drobiazgów. Takich „szczególików”.
-Czy to prawda, że Gmina zapłaciła solidne odszkodowanie litewskiemu konsorcjum przy pewnym przetargu drogowym, bo w urzędzie coś nie pykło?
Bo jeśli tak, to gratuluję – eksport pieniędzy zagranicę mamy opanowany lepiej niż promocję turystyki.
-Czy to prawda, że Wójt chce odebrać drogę, na której pęknięcia pojawiły się jeszcze przed odbiorem, a do tego nie było wymaganych kanałów technicznych? Czyli formalnie: inwestycja nie spełnia wymogów. Ale najwyraźniej przeszła w trybie „odbiór na wiarę”. Może asfalt był ładny, to szkoda było marudzić?
-I czy naprawdę wystąpiliśmy do ministerstwa o odstępstwo od przepisów, żeby tę drogę tak zostawić? Czyli: zamiast wymóc, aby zrobić dobrze od razu, poprosimy o zgodę, żeby było źle, ale legalnie. Genialne. Czy tam nie było parę baniek za zaprojektuj i zbuduj?
A potem, gdy trzeba będzie ciąć świeżutką nawierzchnię pod kable i rury, zapłacimy drugi raz. Wykonawca zadowolony. My – sponsorzy.
-Wykonawca od równania i żwirowania dróg. Zlecenie na wrzesień, robota w grudniu. Efekt? Deszcz, błoto, rozjechane drogi i „działania pozorne”.
I tłumaczenie: „bo robił dla kogoś innego”. Cudowne.
Ja też tak spróbuję kiedyś z rachunkiem za prąd: „nie zapłaciłem, bo płaciłem komuś innemu”. Ciekawe, czy PGE to zaakceptuje.
Bo umowa to chyba nie jest lista życzeń, tylko zobowiązanie. A przynajmniej tak mi się do tej pory wydawało.
-Odśnieżanie – mój faworyt logiczny wypowiedzi Wójta. Ja naprawdę nie wiem skąd oni w Gminie mają dostawcę, ale nawet Khat czy orzeszki kola tego nie dadzą. Naprawdę dajcie namiar mieszkańcom. Pan Bóg kazał się dzielić.
Dwóch wykonawców odśnieżania.
Jeden ma priorytetyzację – rozumiemy, że chodzi o to, że podpisał umowę z kilkoma podmiotami i pracę wykonuje nie zgodnie z umową, a zgodnie z hierarchią ważności zamawiającego.
Drugi wozi dzieci.
Czyli… ilu odśnieża?
Teoretycznie dwóch.
Praktycznie jeden.
A drugi w tym czasie robi zupełnie coś innego.
To trochę jakby powiedzieć:
„Mamy dwóch strażaków. Jeden gasi pożar, drugi robi zakupy. Ale generalnie gaszą we dwóch”.
I jeszcze ta perełka: najpierw drogi wojewódzkie, potem powiatowe, na końcu gminne.
Przepraszam bardzo — my jesteśmy Zarządem Dróg Wojewódzkich czy Powiatowych?
Czy może jednak gminą?
Bo ja byłem przekonany, że najpierw robimy swoje, a innych rozliczamy z ich ustawowych obowiązków. I tak zresztą np Powiat to odśnieża Orlą, gdy juz wszystko w powiecie zostało zrobione, a sama jakość odśnieżania to standard na Gubince syberyjskiej
-No i remont szkoły.
Czy to prawda, że planowane są zmiany względem SIWZ i projektu?
Bo jeśli tak, to tradycyjnie: najpierw przetarg na jedno, potem realizacja czegoś innego. Taki budowlany freestyle. Już Wójt kończy remont remizy, gdzie Gmina płacze przez jego błędy. Teraz zaczyna grzebać przy szkole ?
Wiecie, najgorsze w tym wszystkim nie są nawet same błędy. Błędy się zdarzają. Najgorsze jest to, że coraz częściej mam wrażenie, że my dowiadujemy się o sprawach po fakcie, półgębkiem, przypadkiem, z protokołów albo plotek. A gmina to nie escape room. Tu nie powinniśmy rozwiązywać zagadek. Chociaż patrząc na to wszystko… materiał na serial komediowo-sensacyjny mamy gotowy. Tylko niestety budżet jest prawdziwy. I nasz.