
Do końca stycznia Urząd Gminy Płaska ma, zgodnie z umową, przekazać mi informację w sprawie ostatecznej decyzji w sprawie opłat za śmieci. Innymi słowy: wreszcie dowiemy się, czy wszystko było policzone uczciwie, czy przez ostatnie miesiące mieszkańcy płacili więcej, niż powinni.
Bo ja twierdzę jasno: coś tu się nie zgadza. I to bardzo.
Od miesięcy wskazuję, że sposób naliczania opłat wg mnie wprowadzał mieszkańców w błąd i skutkował zawyżonymi rachunkami, a sam Urząd był informowany o tym od dawna. Mówiąc po ludzku — mogliśmy płacić za dużo. Urząd odpowiadał: „wszystko jest zgodnie z prawem”. Zawsze jest zgodnie z prawem.
Pan Nasewicz, Pan Zdancewicz, a pośrednio także Wójt — który od kwietnia 2025 roku konsekwentnie milczy na prośby o weryfikację — przekonują mnie, że nie mam racji. Że nie znam przepisów. Że to ja się mylę.
Czyli klasyka: obywatel pyta, urząd tłumaczy, że obywatel nic nie rozumie.
Na szczęście sprawy nie da się zagadać w nieskończoność. W piątek wszystko powinno być jasne.
Albo gmina przyzna, że doszło do nieprawidłowości w rozliczeniach,
albo sprawa w poniedziałek pojedzie dalej — do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a jeśli trzeba, do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Ja stawiam sprawę uczciwie: jeśli się mylę — przeproszę. Publicznie i na piśmie. Bez problemu.
Ale jeśli racja jest po mojej stronie, to problem będzie miał już nie mieszkaniec, tylko gmina.
Bo wtedy mówimy nie o „drobnej pomyłce”, tylko o miesiącach błędnych rozliczeń wobec całej wspólnoty oraz wprowadzania w błąd sygnalisty, który wskazywał problem. A to oznacza zwroty, korekty, tłumaczenia i bardzo poważny cios w wiarygodność urzędu.
Zwłaszcza, że przed nami kolejne tematy do wyjaśnienia przez Urząd lub przed sądem: np. rozliczenia za wodę X 2024-VI 2025. Zaufanie mieszkańców jest tu kluczowe. A trudno ufać komuś, kto najpierw wystawia rachunki, a dopiero potem sprawdza, czy były prawidłowe, a jak już wie, że jest źle to idzie w zaparte.
Najbardziej irytujące jest jednak coś innego: tę sprawę można było zamknąć wiele miesięcy temu. Wystarczyło usiąść, sprawdzić przepisy, wyjaśnić. Zamiast tego wybrano strategię „przeczekać”. Efekt? Problem urósł, dokumentów przybyło, nerwów jeszcze więcej. A wyprostowanie może być teraz o wiele trudniejsze.
Teraz pozostaje już tylko jedno pytanie: kiedy dokładnie gmina wysłała ostatnią decyzję śmieciową w 2025 roku — i ile osób zdążyło zapłacić coś, co być może wcale nie było należne?
