Syn Cieśli

Ja bym też środków chomicznych zakazał, a choroba wie skąd są?

A co do pokarzę, to chodziło o pokazanie (pokażę) czy o pokarzę (ukarać/pokarać kogoś).

Jaki Urząd takie pretęsje. A jeżeli chodzi o wrazienia ludzi z Augustowa to może zmienić rozmówców bo to chyba nie jest nasz target turysty jakiego oczekujemy?

A poza tym oni się cieszą bo przyjadą i skorzystają, a mieszkańcy z którymi Pan pisał już widzą te remonty, za które zapłacimy, przy kredycie do prawie 2040 roku.

Przeczytałem dziś komentarz sprzed 6 tygodni dotyczący remontu w Jazach. Nazwijmy autora „Krzysztofem” . Całkowicie przypadkiem. 😊

Muszę przyznać:
rozmach był imponujący.

Najbardziej spodobał mi się jednak argument:
„jestem synem cieśli”.

Rozumiem, że miało to nadać wypowiedzi ekspercką, wręcz biblijną moc i zakończyć dyskusję raz na zawsze.

Niestety sama legenda o byciu synem cieśli nie daje jeszcze gwarancji znajomości technologii drewna.

Problem polega tylko na tym, że drewno ma kompletnie gdzieś rodzinne historie, komentarze na Facebooku i lokalne „autorytety”.

Ono reaguje wyłącznie na:
– wodę,
– wilgoć,
– temperaturę,
– oraz brak odpowiedniego zabezpieczenia.

I właśnie dlatego mieszkańcy mieli rację pytając, czy niezabezpieczone drewno na pomoście w Jazach to na pewno dobry pomysł.

I nie jest to powód, aby deprecjonować ich zdanie.

To mieszkańcy finansują te inwestycje i mają pełne prawo oceniać ich jakość.
Więc może trochę szacunku i mniej wyższości wobec mieszkańców.

Bo sosna czy świerk nad wodą naprawdę nie zamieniają się magicznie w dąb tylko dlatego, że ktoś napisze kilka wyśmiewających komentarzy, które miały chyba przykryć problem zamiast go rozwiązać.

Pierwsze oznaki degradacji mogą być widoczne już po jednym sezonie. Po trzech najprawdopodobniej będzie część do wymiany.

Bardzo ciekawe jest również to, jak wybiórczo używana jest argumentacja o decyzji Starosty.

Gdy mieszkańcy pytają o impregnację:
– pojawia się opowieść o zakazie środków chemicznych,
– uszczypliwe komentarze,
– i ton „nie znacie się”.

Tylko że świat naprawdę nie kończy się na wiadrze impregnatu z marketu budowlanego. Istnieją również inne metody zabezpieczania drewna.

Ale gdy chwilę później GOK informuje, że impregnacja „od góry” jednak będzie wykonywana… temat decyzji Starosty nagle rozpłynął się w powietrzu. Pan Krzysztof również.

Jak mówi stare powiedzenie: ręki, która karmi, się nie kąsa 😉

Istna administracyjna fizyka kwantowa.

I proszę też nie robić z mieszkańców malkontentów.

Ludzie patrzą na wcześniejsze inwestycje i wyciągają własne wnioski.

Jak skończył się remont remizy?
Jak wygląda remont szkoły?
Jak wygląda sprawa wodociągu w pasie Prądzyńskiego?

Jak wyglądają zabrane dofinansowanie, kary za Wysoki Brzeg? A ile przyłączy musimy mieć, aby nie oddać całej kasy?

Która większa inwestycja z ostatnich dwóch lat nie skończyła się poprawkami, problemami albo dodatkowymi kosztami?

Ile majątku świeżo wyremontowanego, nówka funkiel nie śmigana chcecie oddać za darmo, jednocześnie spłacając kredyty za coś czego nie mamy. Tylko dlatego, ze mieszkańcy np Rudawki mają pretensje że nie utrzymujecie drogi. A teraz wyprzedajecie światłowody, aby pokryć dziury w budżecie (praktycznie pokrywa planowany wzrost wynagrodzeń w gminie o 1 550 000 zł). I jeszcze czytam, że Wójt mówi, ze ceny się nie zmienią. Albo to taki szajs, ze trzeba zapłacić za naprawy i mieszkańcy zapłacą za to w abonentach, albo ceny się nie zmienią bo po zakupie kupujący zyska. Czy tylko ja się domyślam kto to może kupić ?

Naprawdę trudno się dziwić, że mieszkańcy zaczynają mieć ograniczone zaufanie do kolejnych zapewnień o „profesjonalizmie”.

Zwłaszcza gdy np. w Jazach:
– nie ma normalnego WC,
– nie ma normalnej przebieralni,
– infrastruktura wygląda prowizorycznie, a nie jak na XXI wiek,
– a gmina ma problem nawet z zapewnieniem mieszkańcom stabilnej jakości wody.

I szczerze mówiąc trochę bawi mnie jeszcze jedno.

Sam Krzysztof raczej nie wygląda na wielkiego entuzjastę infrastruktury w wersji survivalowej, ale mieszkańcom i turystom najwyraźniej chce ją zafundować.

I na koniec najlepsze.

W jednym z postów Krzysztofa mieszkańcy są w formie wyzwania „zapraszani” do Gminy po informacje.

Bardzo chętnie skorzystam.

A skoro autor komentarza jest aż tak pewny swoich racji i trwałości zastosowanych rozwiązań, to mam prostą propozycję:

jeżeli drewno zacznie wyraźnie butwieć po roku lub dwóch sezonach, to może podpisze mieszkańcom zobowiązanie, że pokryje koszt jego wymiany z własnej kieszeni.

No bo przecież wie co mówi.

W końcu to syn cieśli.

A na koniec rada dla stosunkowo młodego człowieka.

Mowa jest srebrem, a milczenie złotem.
Czasami wypowiedziane słowa mogą się bardzo brzydko zestarzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *