
Obywatel X najwyraźniej bardzo troszczy się o lokalną transparentność.
Tylko dziś, między 3:11 a 14:26, odwiedził blog 21 razy.
(Aktualizacja na godz. 22:12 — licznik dobił już do 33 wejść).
To już nie jest czytanie.
To jest dyżur.
To jest ostry dyżur.
To bezsenność, ogromny ciężar i poczucie obywatelskiego obowiązku.
Najbardziej wzrusza aktywność nocna:
3:11, 3:15, 3:16, 3:27, 3:38 — człowiek śpi, urząd śpi, gmina śpi, ale obywatelska czujność nie śpi.
Potem płynne przejście w zmianę poranną:
7:03, 7:37, 7:54, 7:59, 8:06.
Jeszcze kawa dobrze nie ostygła, a monitoring już działa pełną parą.
A później klasyczny rytm dnia:
9:23, 9:57, 11:07, 11:18, 12:28, 13:21, 14:26.
Trudno już ocenić, czy to jeszcze zwykłe zainteresowanie, czy może jakaś głębsza relacja emocjonalna z blogiem.
Miłość?
Obsesja?
Uzależnienie od sprawdzania „co znowu zostało opublikowane”?
A może po prostu najwierniejszy czytelnik w historii lokalnego internetu.
Zaczynam się nawet zastanawiać, czy przypadkiem nie dorobiłem się własnego psychofana.
Jeżeli tak, to przynajmniej bardzo zaangażowanego.
Choć uczciwie trzeba przyznać, że aktualnie Obywatel X spadł na drugie miejsce podium.
Po godzinie 13:00 ktoś próbował połączyć się z blogiem przez serwery brazylijskie… 2856 razy.
Międzynarodowa konkurencja nie śpi.
Można więc śmiało powiedzieć, że blog stał się nowym BIP-em.
Z tą różnicą, że tutaj ktoś naprawdę regularnie zagląda.
Nie jestem w stanie tego oficjalnie zweryfikować, jednak według docierających do mnie informacji tak wyjątkowe zainteresowanie blogiem może wykazywać osoba mająca pozostawać w bliskich relacjach rodzinnych z jednym z ważniejszych lokalnych decydentów.
Co ciekawe, nazwisko to ma pojawiać się również w tle jednej z opisywanych tutaj historii.