
Mija kolejny dzień i dalej cisza.
Decyzji Sanepidu nr 6 i 7 nadal nie ma ani na stronie gminy, ani w BIP.
Ale spokojnie mieszkańcy. Widocznie dokumenty są tak tajne, że wymagają ochrony większej niż archiwa Watykanu i receptura Coca-Coli razem wzięte.
I tutaj trzeba uczciwie pochwalić całe stowarzyszenie „Wspólna Sprawa”.
Nazwa w końcu zobowiązuje.
Bo jak ukrywać informacje przed mieszkańcami, to wspólnie.
Jak milczeć w sprawach jakości wody, to solidarnie.
Jak udawać, że problemu nie ma — to pełną drużyną.
Radni również konsekwentnie trzymają linię partii ciszy.
Jedni pochowali się po lasach, inni zniknęli jak zwierzyna przed sezonem łowieckim, a pozostali najwyraźniej ćwiczą nową dyscyplinę samorządową:
„nie widzę, nie słyszę, nie odpowiadam”.
Naprawdę imponujące.
Mieszkańcy pytają o wodę, zdrowie i decyzje Sanepidu, a w odpowiedzi dostają teatralne milczenie i internetowe laurki o sukcesach gminy.
Widocznie w naszej gminie transparentność działa jak szyby weneckie:
urzędnicy widzą wszystko, mieszkańcy nie widzą nic.
I chyba właśnie dlatego ludzie zaczynają tworzyć teorie spiskowe.
Bo gdy normalna informacja publiczna znika na tygodnie, to człowiek zaczyna się zastanawiać:
co tam właściwie jest napisane, że tak panicznie boją się to pokazać?
Ale najważniejsze, że PR się zgadza.
Zdjęcia są. Uśmiechy są. Festyny będą.
A mieszkańcy?
Mieszkańcy mają pić wodę i najlepiej siedzieć cicho.