Kochani, to nie jest już kwestia polityki czy sympatii – to jest kwestia naszego zdrowia i życia.

Komunikaty i meldunki – Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Augustowie – Portal Gov.pl

Nie trzeba być specjalistą, żeby zrozumieć, że brak natychmiastowego poinformowania mieszkańców o zagrożeniu wody to skrajna nieodpowiedzialność. A jeżeli to celowe to powinien być prokurator.

Z każdą błahą sprawą potrafią przychodzić SMS-y – ale gdy pojawia się realne zagrożenie zdrowia, zapada cisza. Ja żadnego ostrzeżenia nie otrzymałem. Informację opublikowano na stronie 17 kwietnia, a ja znalazłem ją dopiero 19 kwietnia czyli po kolejnych dwóch dniach. Dwa dni, w których mogłem dalej nieświadomie spożywać wodę niespełniającą norm.

Sanepid wydał ostrzeżenie 1 kwietnia, a informacja pojawia się 17 kwietnia. Jak to w ogóle możliwe? Dlaczego mieszkańcy nie zostali poinformowani natychmiast?

My W Płaskiej, Gorczycy i Strzelcowiźmie byliśmy narażeni ponad normy na granicy tego co uważałbym za dawkę tragicznie wielką, woda była na poziomie do 0,252 mg/l czyli toksyczna i powyżej absolutnej normy 0,200 mg/l. Jednak w Gruszkach mogła dochodzić, do 0,299 mg/l. Może dlatego w Gminie się chyba przestraszyli i ostrzeżenie o Płaskiej dali ale tego ostrzeżenia o Gruszkach nie dali na stronie. Ja gdybym mieszkał w Gruszkach naprawdę bym się bał i wkurzyłbym się.

Dodatkowo – zauważyłem zmiany w wodzie: pienienie się, inny wygląd. To tylko potwierdza, że coś się działo.

Szczególnie niepokojące są dane dotyczące poziomu glinu (aluminium).
Maksymalna dopuszczalna norma w Polsce to 0,200 mg/l – a wartości zbliżające się do tej granicy są już sygnałem alarmowym. My je przekroczyliśmy. Szkoda tylko, że rodzice małych dzieci nie wiedzieli.

A mówimy o substancji, której nadmiar:

  • wpływa na układ nerwowy (pamięć, koncentracja, ryzyko chorób neurodegeneracyjnych),
  • może powodować zmęczenie, bóle głowy, problemy żołądkowe,
  • odkłada się w organizmie (m.in. w mózgu i kościach),
  • jest szczególnie niebezpieczna dla osób chorych.

Najbardziej współczuję mieszkańcom miejscowości, gdzie wartości były najwyższe – bo to oni byli najbardziej narażeni.

To nie jest hejt. To są pytania, na które mieszkańcy mają prawo znać odpowiedzi:

  • Dlaczego nie było natychmiastowego powiadomienia SMS?
  • Dlaczego informacja pojawiła się z takim opóźnieniem?
  • Co dokładnie wydarzyło się w stacji uzdatniania wody?
  • Jakie działania zostały podjęte, żeby to się nie powtórzyło?

Nie zgadzam się na sytuację, w której ktoś decyduje o naszym zdrowiu bez naszej wiedzy.
Mamy prawo do informacji. Natychmiastowej, rzetelnej i pełnej.

Jestem ciekawy ile osób wiedziało? Ile spożywało wodę butelkową lub wywiozło pociechy z zagrożonych miejscowości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *