
Większość mieszkańców naprawdę już uwierzyła, że zapanuje spokój. Wójt kupił rakietkę do tenisa stołowego — znak czasu, znak nadziei. Pomyślałem nawet, że podrzucę mu kilka dobrych piłeczek. Niech gra. Niech odbija. Niech rozwija sport. Co prawda z tą wizją „dynamicznego rozwoju tenisa w gminie” trochę się zagalopował, ale przecież nie będziemy się czepiać szczegółów.
Najważniejsze było to, że jeśli gra w ping-ponga, to nie ma czasu rozpuszczać budżetu ani zadłużać gminy kolejnymi wizjami scenicznymi. A skoro zajęty sportem, to i konsultacje może wreszcie będą prawdziwe, a nie w wersji „najpierw decyzja, potem pytanie”.
Cisza. Spokój. Mały raj na ziemi.
Ale nie. Rakietka się znudziła.
Teraz wchodzimy w sezon zimowy. Łyżwiarstwo figurowe. Dziś drogi w Płaskiej zamieniono w profesjonalne lodowiska. Czy łyżwy już kupione? Czy to nowa strategia promocji gminy? „Płaska — tu poślizgniesz się na rozwoju”.
Ulice co prawda służą do jeżdżenia, ale najwyraźniej innowacja wymaga odwagi. Wieść wiejska niesie, że istnieje coś takiego jak sól drogowa. Podobno działa. Są też wersje bardziej europejskie: mieszanki piaskowo-solne, żwirek, a nawet chlorek wapnia czy magnezu. Te ostatnie dwie trochę droższe. Kasiorka by pewnie była, gdyby Lux torpeda nie zabrała oszczędności. Kto nie wie o czym pisze to pytania kierować do Wójta.
Nie mówię, że trzeba sypać — tylko tak podpowiadam, co ludzie na świecie stosują, żeby nie ćwiczyć piruetów między skrzyżowaniami.
Gdybym ja taki numer odpalił w pracy, wywieźliby mnie na taczkach i zapłaciłbym odszkodowanie. Chociaż kto wie — może w Płaskiej taczek już nie ma, bo budżet poszedł w inne dyscypliny.
Jutro miałem wracać do domu, ale może poczekam, aż zakończy się sezon łyżwiarski. Wójt do wyrywnych, jeśli chodzi o pomoc mieszkańcom, raczej nie należy. Zresztą chłopak ma teraz ważniejsze sprawy na głowie.
Rock Water.
Tak, ta sama impreza, którą podobno konsultował, choć większość organizacyjnych decyzji była już dawno podjęta. Niby pytanie „czy robimy?”, ale odpowiedź znana przed pierwszym głosem. Może to roztargnienie. A może po prostu konsultacje w wersji ekspresowej: decyzja → ogłoszenie → pytanie → zdjęcie.
A że tata wpadł z pomocą? No cóż. W rodzinie siła. Zwłaszcza gdy trzeba połączyć doświadczenie leśne z estradowym rozmachem.
Czekam więc na kolejną dyscyplinę. Może skoki narciarskie z urzędu gminy. Albo curling budżetowy — tam przynajmniej wiadomo, kto komu tor czyści.
Bo jedno trzeba przyznać: nuda nam w tej gminie nie grozi. Stabilność może i tak, ale nuda — nigdy.
Dzisiaj nie mam już czasu, ale jutro popatrzę jak wygląda na BIP proces wyboru wykonawcy do utrzymania drogi. Jakie są czasy reakcji i wymagany sprzęt. Chyba, że znowu Wójt wszystko ukrył, chociaż wg prawa ma być jawne.
