Już dziś po godzinie 20:00 zapowiadany jest materiał wybuchowy. Nie taki jednak, który burzy mury — raczej taki, który odsłania, jak starannie są podpierane.
Na razie docierają do mnie informacje szczątkowe, dotyczące środowego „odlotu” Wójta o godzinie 19:00. Wieści napływają powoli, co w polityce lokalnej jest zjawiskiem naturalnym — prawda bowiem porusza się zwykle pieszo, podczas gdy wersje oficjalne korzystają z transportu uprzywilejowanego.
Ponieważ dzisiejszy wieczór spędzam w domu, istnieje uzasadnione przypuszczenie, że dowiem się więcej. A nic tak nie komplikuje rzeczywistości jak nowe fakty pojawiające się po zakończeniu konferencji sukcesu.
Na razie jednak pozostajemy przy pytaniach, które — niestety — mają tendencję do psucia dobrego nastroju:
- co wspólnego ma klaskanie ze spotkaniem wiejskim — czy jest ono wyrazem spontanicznej radości obywatelskiej, czy raczej formą głosowania bez niepotrzebnego liczenia głosów,
- w jaki sposób można odkręcić kota ogonem tak skutecznie, aby strata nabrała cech zysku, a porażka zaczęła wyglądać jak etap przejściowy do triumfu,
- jaki poziom pedagogiki społecznej uznaje się jeszcze za informowanie mieszkańców, a od którego zaczyna się wychowywanie ich do właściwego rozumienia faktów,
- czy wzywanie tatusia na pomoc jest nowoczesnym instrumentem zarządzania kryzysowego, czy raczej dowodem, że samodzielność w administracji pozostaje ideą raczej teoretyczną? Trendy czy passe,
- oraz dlaczego sprowadzone wsparcie wykazywało podobno szczególne zainteresowanie sprawami porównawczo-rozporkowyymi jednego z mieszkańców Gminy, co może świadczyć o nowatorskim podejściu do kontroli sytuacji — skupionym na konkretnym mokrym marzeniu sennym zamiast na całości spraw Gminy.
Polityka lokalna ma tę przewagę nad wielką polityką, że wszystko widać tu wyraźniej: ambicje są bardziej osobiste, sukcesy bardziej deklaratywne, a rzeczywistość — jak zwykle — mniej współpracująca niż komunikaty prasowe.
Pozostaje więc czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Bo w życiu publicznym, podobnie jak w operetce, najgłośniejsze arie śpiewa się zazwyczaj wtedy, gdy orkiestra zaczyna już wyraźnie fałszować.