Baśń o Wójcie, który wybrał godzinę czarów

Dawno, dawno temu, w dolinie między pagórkami i świeżo łatanymi drogami, leżała gmina tak dumna ze swej demokracji, jak paw ze swojego ogona. Mieszkańcy tej krainy byli pracowici, serdeczni i bardzo przywiązani do pewnej świętej godziny.

Była to godzina dziewiętnasta.

O tej właśnie porze w każdym domu zapadała cisza niemal magiczna. Dzieci, jak zaczarowane, zasiadały przed migoczącym ekranem, gdzie pojawiała się Wieczorynka — strażniczka spokoju, pół godziny wytchnienia i ostatnia nadzieja rodziców przed nocną batalią o mycie zębów.

I właśnie wtedy, gdy w całej dolinie rozbrzmiewała bajkowa melodia, Wójt ogłosił:

— Oto nadszedł czas Wielkich Konsultacji! Spotkajmy się o godzinie dziewiętnastej!

Mieszkańcy spojrzeli po sobie z niepokojem.

— Ależ to pora czarów… — szepnęła Pani z domku przy Strumieniowej.
— To godzina, gdy dzieci zamieniają się w słuch, a rodzice w posągi cierpliwości — dodał Pan spod Lasu.

Lecz Wójt był spokojny.

Miał bowiem przewagę.

W jego zamku mieszkało dziecię tak maleńkie, że Wieczorynki jeszcze nie znało. Nie wiedziało, czym jest czołówka o dziewiętnastej ani jak wielką moc ma pół godziny bajkowej ciszy. Wójt mógł więc planować swobodnie, nieznający zaklęcia tej godziny.

— Wszak o dziewiętnastej wszyscy są już w domach! — oznajmił z uśmiechem człowieka, który nie musi negocjować z trzylatkiem uzbrojonym w kocyk i stanowcze „jeszcze jeden odcinek”.

I tak nadszedł dzień konsultacji.

W sali obrad zapłonęły światła. Stoły ustawiono równo. Krzesła czekały jak rycerze gotowi do debaty.

Wybiła dziewiętnasta.

W całej dolinie rozległa się melodia Wieczorynki.

A w sali… cisza.

Po chwili wszedł jeden spóźniony mieszkaniec, który źle odczytał ogłoszenie. Za nim wtoczył się wiatr i przyniósł ulotkę z planem spotkania.

Wójt odchrząknął i przemówił donośnie:

— Witam licznie zgromadzonych!

Echo odpowiedziało mu uprzejmie.

Tymczasem w domach trwała prawdziwa magia. Dzieci siedziały jak zaczarowane, rodzice oddychali spokojnie, a nikt — absolutnie nikt — nie chciał przerywać tego kruchego pokoju dla dyskusji o budżecie i planie zagospodarowania.

Gdy spotkanie dobiegło końca, kronikarz zapisał złotymi literami:

„Konsultacje przebiegły bez sprzeciwu. Mieszkańcy nie zgłosili uwag.”

I rzeczywiście — nie zgłosili. Bo byli zajęci ratowaniem wieczornego ładu wszechświata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *