Darmowa porada jak nie poprawiać błędów jeszcze większymi błędami czyli płaszczańskie „odkręcanie kota ogonem”

Nasz pierwszy czytelnik – Michał Skubis zwany czasami Wójtem – przeczytał wiadomość i najwyraźniej zrozumiał, że mieszkańcy zdążyli już połączyć kropki. A jak wiadomo, gdy kropki łączą się same, zaczyna być niebezpiecznie.

Bo kiedy wszyscy widzą, że ktoś próbował ich – nazwijmy to elegancko – „wprowadzić w błąd”, czyli mniej elegancko – wyprowadzić w pole, pozostają dwie drogi:

  1. powiedzieć „przepraszam”,
  2. albo udawać, że to pole było elementem strategii rozwoju obszarów zielonych.

Po bezsennej nocy sztabu „Wspólnej sprawy” wybrano opcję trzecią: poranny SMS. Panie i Panowie z Rady czy Wy naprawdę tak boicie się? Czy nie widzicie do czego prowadzi Naszą gminę Wasze odwracanie wzroku? Macie w Gminie władzę absolutną w Gminie i w Radzie. Nie możecie na nikogo zrzucić tego bałaganu wokół.

Nawiązując do Środy Popielcowej i nadchodzącego okresu zadumy i refleksji, chciałbym przypomnieć Wam, że na końcu tego okresu usłyszymy o dwóch osobach. O Judaszu, który za 30 srebrników sprzedał Jezusa. Usłyszymy również o Piłacie, który obmywa ręce i udaje, że decyzja nie była jego decyzją. Pomyślcie.

Rozbierzmy SMS spokojnie, jak instrukcję montażu meblościanki z brakującą śrubką.

1. „Z powodów organizacyjnych”

Ach, te słynne powody organizacyjne.
Najbardziej pojemne pojęcie w administracyjnym słowniku.

Ja jestem jeszcze z pokolenia, w którym gdy coś się zrobiło źle, mówiło się „przepraszam”.
Chyba że ktoś był przekonany o własnej nieomylności do tego stopnia, że lustro codziennie rano salutuje.

Jakie to powody organizacyjne wystąpiły?
Czy może organizacja polegająca na tym, że ktoś publicznie pokazał podstępną pułapkę i trzeba było szybko przykryć ją nową wersją wydarzeń?

Bo jeśli tak, to faktycznie – organizacja była dynamiczna.

2. „Przesunięte na godzinę 19.00”

Genialne.
W środku tygodnia.

Większość ludzi, w przeciwieństwie do niektórych, chodzi do pracy.
Praca od 7:00, 8:00. Wstać trzeba wcześniej. Dojazd. Powrót. Zakupy. Obowiązki domowe. W przypadku Środy Popielcowej – również Msza Święta.

A potem o 19:00 mamy zasiąść z uśmiechem i świeżością w oczach, by wysłuchać wizji przyszłości.

Kto ma siłę siedzieć do 21:00, wiedząc, że o 6:00 zadzwoni budzik?
Może to nowy program zdrowotny: „Bezsenność dla rozwoju gminy”.

3. „Termin 18.02 bez zmian”

I tu zaczyna się część psychologiczna.

Po pierwsze – Wójt wie, że w każdy inny dzień przyjechałbym i zadałbym pytania, na które nie odpowiada od trzech miesięcy.
Pytania niewygodne.
Takie, na które nie da się odpowiedzieć prezentacją slajdów ani uśmiechem scenicznym.

Po drugie – to zdanie daje poczucie kontroli.
„Termin bez zmian” brzmi jak: „Tu rządzę ja.”

To mechanizm dobrze znany.
Gdy złapią cię za rękę – mówisz, że to nie twoja ręka.
Gdy wszyscy widzą, że termin był elementem strategii – mówisz, że to logistyka.

To już nie jest kwestia kalendarza.
To kwestia ego. Dużego ego. Bardzo rozdmuchanego ego.

Podsumowując:

Jeśli jesteś mieszkańcem Gminy.
Jeśli nie jesteś wazeliniarzem ani delegowanym klakierem z urzędu lub Rady.

Zastanów się, czy to spotkanie nie jest przypadkiem spektaklem z gotową tezą.
Wójt przychodzi przekonać, że impreza jest wspaniała.
Nie rozliczył pierwszej. Nie rozliczył drugiej.
Miesiącami odmawia odpowiedzi na pytania.

A potem przewodniczy spotkaniu, wyznacza protokolanta i magia się dzieje:
z trudnych pytań zostaje zapis „ożywiona dyskusja”,
z niewygodnych tematów zapis – „pojedyncze uwagi”,
a z konkretów – cisza.

Bo kto protokołuje, ten opisuje rzeczywistość.
I czasem ma większą władzę niż ten, kto przemawia.

Wiesław mógłby się uczyć.

Darmowa podpowiedź: na stronie Plaska.pl dalej jest spotkanie o 16.00. Pan nawet kłamać dobrze nie potrafi. Chyba, że chodzi o robienie ludziom wody z mózgu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *