I stało się, wczoraj kurier się wkurzył. Ale to i tak dobrze, że to nie karetka, bo ktoś mógłby umrzeć przez upór Wójta

Oto krótka kronika urbanistycznej fantazji, czyli jak na czterech kilometrach zmieścić trzy ulice i jedną konstytucyjną zagadkę.

Wyobraźcie sobie ciąg drogowy, który zaczyna się niewinnie: ulica Paniówka. Spokojna nazwa, swojska, jedna posesja — jakby gmina mówiła: „to tylko przystawka”. Co prawda — bądźmy precyzyjni — gdzie rzeczka Paniówka, a gdzie ulica Paniówka, ale nie czepiajmy się szczegółów. Tak jak Czesi chcą dostępu do morza, to i mieszkańcy Gorczycy mogą marzyć o rzeczce (niewinny żart:-) ). W końcu od szczegółów jest rzeczywistość, a od fantazji administracja. A tej, jak widać, nie brakuje.

Wójt najwyraźniej ma wyobraźnię. I to bujną. Taką, co nie zna granic ani map, ani logiki. Być może była impreza. Może dłuższa. A może po prostu wieczorne dowcipy przy stole — te wszystkie „a wyobraźcie sobie, że nazwiemy to tak samo, tylko inaczej” — następnego ranka magicznie awansowały do rangi oficjalnej decyzji administracyjnej.

I tak żart stał się ulicą. Dowcip — adresem. A fantazja — problemem, który od rana próbuje rozwiązać kurier, listonosz, kierowca karetki i pół gminy z GPS-em w ręku. Bo w Polsce, jak wiadomo, granica między kabaretem a dokumentem urzędowym bywa cienka jak linia na mapie… o ile ktoś ją w ogóle narysował. 200 metrów dalej następuje płynne przejście w ulicę Spokojną. Nazwa obiecująca. Uspokaja. Człowiek myśli: „tu już nic mnie nie zaskoczy”. I właśnie wtedy, na deser, droga przechodzi w ulicę Nad Paniówką. Bo czemu nie. W końcu cztery kilometry to wystarczająco dużo miejsca na mały thriller administracyjny.

Wczoraj, chwilę przed 17.00, do moich drzwi zawitał kurier. Energiczny, zdecydowany, z trzema paczkami w objęciach. Wszystkie adresowane do pani Jadwigi …(RODO) Problem w tym, że pani Jadwiga mieszka przy Paniówka, a nie przy Nad Paniówką. Różnica subtelna jak między solą a cukrem — tylko że w praktyce oznacza zupełnie inny koniec świata.

Rozpoczęło się dochodzenie. Nazwy podobne. Droga ta sama. Kobiet w systemie — wiele. Logika poległa w pierwszej rundzie. Kurier, próbując objąć umysłem fakt, że na jednym asfalcie mamy Paniówkę, Spokojną i Nad Paniówką, podsumował sytuację w sposób tak dosadny, że — z szacunku dla języka polskiego — pozostanie to moją błogą tajemnicą. Najłagodniejsza wersja brzmiała mniej więcej: „no popier…ło was, dwie Paniówki w jednym miejscu?”

I w tym momencie przestaje być śmiesznie.

Bo paczka to paczka. Najwyżej nie dojedzie dziś. Ale wyobraźmy sobie karetkę. Zawał. Liczy się czas. Dyspozytor: „Paniówka”.  Ratownik: „Nad Paniówką?”. Cztery kilometry później pacjent nadal czeka, a system adresowy prowadzi filozoficzną debatę o tożsamości ulic.

Urbanistyka z poczuciem humoru jest fajna — do momentu, gdy humor ten trzeba reanimować.

A na poważnie. Wiadomo, skąd wziął się ten błąd, i nie jest moją intencją krytykowanie ani obwinianie kogokolwiek za jego powstanie. Tego typu sytuacje mogą się zdarzyć i same w sobie nie muszą być niczyją winą.

Problem polega jednak na czym innym. Gdy błąd został zauważony i jednoznacznie zidentyfikowany, mimo wielokrotnych zgłoszeń i monitów, nikt nie podjął realnych działań, aby się nim zająć. W tym czasie sytuacja zaczęła się komplikować. Pierwsza osoba zakończyła budowę, prawdopodobnie dokonała meldunku, a to oznacza, że obecnie konieczne będzie prostowanie i korygowanie szeregu dokumentów urzędowych.

O problemie informuję i piszę od kwietnia 2025 roku. Brak reakcji na wczesnym etapie sprawił, że kwestia, którą można było rozwiązać stosunkowo prosto, z czasem urosła do rangi poważnego i kosztownego problemu administracyjnego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *