
Na wstępie krótko: zapowiadany materiał ukaże się jutro. Pojawiło się dodatkowe zlecenie, a ja szanuję inteligencję czytelników zbyt mocno, by publikować tekst niedopracowany. Słowo jednak zostało dane, więc zamiast ciszy proponuję inny temat. Równie ważny. Równie niewygodny. I doskonale pokazujący, jak władza potrafi odkleić się od rzeczywistości.
W grudniu wysłałem do Urzędu Gminy Płaska email z jednoznacznym sprzeciwem wobec przekazania drogi do Rudawki na rzecz Województwa. Gdyby była to droga sprzed remontu – byłbym pierwszy, który podniósłby rękę „za”. Ale mówimy o drodze świeżo po ogromnej inwestycji, finansowanej kredytem, który wszyscy mieszkańcy gminy spłacają od lat.
Do spłaty pozostało około miliona złotych. Spłata potrwa zapewne jeszcze ponad dekadę. I w tym miejscu pojawia się „genialny” pomysł: oddajemy drogę, ale kredyt zostaje po naszej stronie. Proszę się na chwilę zatrzymać i naprawdę to przemyśleć. Oddajemy majątek, nowy, po remoncie, a zobowiązania finansowe zostają. Czy to jest racjonalne? Czy to jest gospodarne? Czy ktokolwiek, kto zarządza własnymi pieniędzmi, uznałby to za normalne?
To jednak nie koniec. Po przejęciu drogi przez Województwo, gmina będzie zobowiązana do uiszczania opłat za wszelką infrastrukturę znajdującą się w pasie drogowym – kable, rury, przyłącza. To mogą być ogromne kwoty. I tu kolejny absurd: dowiadujemy się, że dopiero w tym roku ktoś zamierza policzyć, jakie będą te koszty. Najpierw decyzja, potem rachunek. Logika godna kabaretu, nie samorządu.
Spróbujmy to zebrać w całość. Rada Gminy podejmuje decyzję o oddaniu drogi. Trudno uwierzyć, że był to oddolny pomysł radnych – wszystko wskazuje na inicjatywę Wójta. Na pewno Pani Przewodnicząca Rady Gminy zachowuje się jakby przegłosowanie tej uchwały dawało jej korzyść. Odtwórzcie nagranie z głosowania tej konkretne uchwały – sygnatura czasowa 1.07.52, Pani Przewodnicząca łamie prawo. Widać jak z boku mecenas tłumaczy jej, że przed chwila „odwaliła” przestępstwo. Po chwili słyszymy jak przeprasza i dodaje zadowolona po cichu, że i tak się przegłosowało (sic!) To co „odwala” Przewodnicząca Rady to powinien być sąd. Szczególnie interesująco wygląda fakt, że jednym z najgorętszych orędowników przekazania drogi jest przewodniczący komisji rewizyjnej, która… ma kontrolować Wójta. Przypadek? Być może. Ale z tych, które warto dokładnie obejrzeć.
Efekt jest taki: gmina oddaje swój majątek, dalej spłaca milionowy kredyt, a do tego co roku będzie przelewać kolejne pieniądze do Województwa za korzystanie z własnej infrastruktury. Przy takim układzie chętnie sam przejąłbym tę drogę – jeszcze bym gminie coś „oddał”, skoro to taki interes życia.
W korespondencji padają wielkie słowa, zapowiedzi argumentów, które mają uzasadnić tę decyzję. Problem w tym, że… żaden argument się nie pojawia. Jest za to rys historyczny, który wszyscy znamy, oraz próby usprawiedliwiania obecnych decyzji dawnymi zaniedbaniami.
Pada też argument o bałaganie po remoncie i rzekomych problemach gwarancyjnych. Tylko że osoby, które dziś najgłośniej o tym mówią, wcześniej milczały. Czy Pan nie był Radnym poprzedniej i jest obecnej kadencji ? Co Pan zrobił w tej sprawie? Gdy można było reagować, interweniować, egzekwować naprawy – była cisza. Teraz ten argument ma uzasadniać spalenie miliona złotych.
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że cudze pieniądze wydaje się tu z wyjątkową lekkością. Bo przecież to nie prywatny kredyt. Nie prywatny dom. Nie prywatny rachunek. To pieniądze mieszkańców. Wszystkich.
Ciekaw jestem, czy którykolwiek z orędowników tej decyzji oddałby własny dom za darmo, zachowując obowiązek spłacania kredytu i ponoszenia kosztów utrzymania. Odpowiedź znamy wszyscy. Swoich pieniędzy pilnuje się znacznie uważniej. A publiczne? Cóż – „jakoś to będzie”.
Tylko że to „jakoś” zapłacimy my. I właśnie dlatego warto o tym mówić głośno.
Poniżej wiadomość od Radnego Juszkiewicza, która wg mnie obraża mieszkańców tej Gminy, a pod spodem moja odpowiedź pokazująca, że jako mieszkańcy mamy prawo wyrażać swoje zdanie:
Oddaję głos Panu radnemu Juszkiewiczowi:
Szanowny Panie,
piszę do Pana jako wieloletni orędownik przekazania drogi gminnej przebiegającej przez Rudawkę pod Zarząd Dróg Wojewódzkich.
Na wstępie chciałbym zapytać, z iloma mieszkańcami Rudawki rozmawiał Pan w sprawie tej drogi?
Czytając Pana wypowiedzi dotyczące tego tematu, odnoszę wrażenie, że nie są one formułowane w interesie mieszkańców Rudawki. Spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego tak uważam.
Sprawa drogi w Rudawce sięga, o ile dobrze pamiętam, 2016 lub 2017 roku. Wówczas, po przejęciu przez województwo drogi powiatowej z Przewięzi do Rudawki, pojawiła się realna szansa na przekazanie również drogi gminnej przebiegającej przez Rudawkę, prowadzącej do czynnego wówczas przejścia granicznego w Kurzyńcu. Droga ta nie była jeszcze wówczas wyremontowana. Nie pełniłem wtedy żadnej funkcji publicznej.
W porozumieniu z ówczesną Panią Sołtys przygotowaliśmy pismo do ówczesnego Wójta Gminy Płaska, Pana Wiesława Gołaszewskiego, z prośbą o podjęcie starań w celu przekazania tej drogi pod Zarząd Dróg Wojewódzkich. Równolegle sporządziliśmy petycję do Marszałka Województwa, podpisaną przez kilkudziesięciu mieszkańców Rudawki, dotyczącą przejęcia tej drogi.
W wyniku naszych działań we wsi odbyło się spotkanie z przedstawicielem Sejmiku Województwa, Panem Bogdanem Dyjukiem, oraz ówczesnym Dyrektorem Zarządu Dróg Wojewódzkich. Mieszkańcy Sołectwa otrzymali wówczas jasne zapewnienie, że województwo jest zainteresowane przejęciem niewyremontowanej drogi przez Rudawkę i deklaruje jej remont w krótkim czasie. Dowiedzieliśmy się również, że rozmowy w tej sprawie były już prowadzone z Wójtem, jednak nie wyrażał on zgody na przekazanie drogi.
Po pewnym czasie udało nam się zorganizować w Rudawce spotkanie z Wójtem, Przewodniczącą Rady oraz kilkoma radnymi. Podczas tego spotkania Wójt twierdził, że po przekazaniu działki nikt drogi nie wyremontuje. Dodatkowo wskazywał, że działka, na której zlokalizowana jest droga, warta jest wiele milionów złotych i nie może on pozbywać się majątku gminy. Podkreślam, że nie mówił o drodze jako infrastrukturze, lecz o samej działce – nie jest to pomyłka, tak właśnie argumentował swoją niechęć do jej przekazania.
Uporu Wójta nie udało nam się przełamać. Pomimo naszych działań oraz deklarowanej chęci przejęcia zniszczonej drogi przez Zarząd Dróg Wojewódzkich, do przekazania nie doszło.
Przed wyborami w 2018 roku, w ramach – jak to odebraliśmy – swoistej „kiełbasy wyborczej”, Wójt postanowił wyremontować drogę w Rudawce oraz drogę w Rubcowie. Na szczęście dla mieszkańców Rudawki przetarg na remont tej drogi okazał się zbyt drogi. Natomiast droga w Rubcowie, ze względu na niższą wartość zadania, została wyremontowana ze środków własnych gminy, bez żadnego zewnętrznego dofinansowania – taką decyzję podjął Wójt. Tak wyglądała gospodarność poprzedniej władzy!
Po wyborach Wójt nadal realizował plan remontu drogi w Rudawce. Zaciągnął kredyt, pozyskał dofinansowanie i drogę wyremontowano.
Patrząc na to z perspektywy czasu, można zapytać: czego jeszcze chcą mieszkańcy? Mają przecież nową, wyremontowaną drogę, a gmina nie powinna pozbywać się takiego majątku. Jednak znając całą historię prób przekazania tej drogi przed remontem, obraz ten nie wygląda już tak jednoznacznie.
Powiem wprost – w mojej ocenie Wiesław Gołaszewski, poprzedni Wójt Gminy Płaska, działając w ten sposób, działał na szkodę gminy, nie przekazując tej drogi do województwa przed jej remontem. Jednocześnie odebrał gminie szansę na realizację innych inwestycji, na które mogłyby zostać przeznaczone środki pochodzące z zaciągniętego kredytu.
Odrębną kwestią pozostaje sam remont tej drogi oraz jej późniejsze utrzymanie. Wspomnę jedynie, że droga wymagała napraw gwarancyjnych, co wielokrotnie podnosiła w swoich wystąpieniach Pani Krystyna Kotwica. Gmina nie egzekwowała tych napraw. Na uprzątnięcie placu po budowie, na którym składowana była ziemia, mieszkańcy czekali aż do zmiany na stanowisku Wójta. Mógłbym jeszcze wiele na ten temat napisać.
Nie sądzę, abym przekonał Pana do zmiany punktu widzenia. Proszę jednak oszczędzić nam tezy, że działa Pan w interesie mieszkańców – w tym przypadku w interesie mieszkańców Sołectwa Rudawka.
Mogę Pana zapewnić, że będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby doprowadzić do przekazania tego fragmentu drogi gminnej i zmiany jej kategorii.
Odpowiadając na Pana pytanie, kto na tym zyska – zyskają mieszkańcy Gminy Płaska – mieszkańcy Rudawki.
Z poważaniem
Marek Juszkiewicz
Moja odpowiedź :
Szanowny Panie,
nie chodzi tu o przekonywanie kogokolwiek do racji – chodzi o podjęcie decyzji, która będzie mądra, racjonalna i uczciwa wobec mieszkańców. Przekazanie drogi miało sens przed jej remontem. Po remoncie jest już czymś zupełnie innym: niegospodarnością graniczącą z nieodpowiedzialnością.
Milion złotych – bo o takich pieniądzach mówimy – będzie przez mieszkańców spłacany latami. Prawdopodobnie przez dekadę. A to dopiero początek. Dojdą opłaty za infrastrukturę biegnącą wzdłuż drogi i pod nią. Koszty stałe, cykliczne, nieuniknione. Pieniądze, których nikt dziś nawet nie potrafi policzyć.
Pisze Pan, że jest Pan „orędownikiem” tego rozwiązania. Łatwo być orędownikiem, gdy wyrzuca się w błoto cudzy milion. Łatwo entuzjastycznie wspierać inwestycję za niemal milion złotych, prowadzącą – dosłownie – na pobocze, w las. „A co tam, to nie moje pieniądze” – taki komunikat płynie z tego podejścia.
Z mojej perspektywy to nie jest decyzja społeczna. To demonstracja władzy: ja mogę, więc zrobię. Coraz trudniej dostrzec różnicę między tym stylem zarządzania a tym, który reprezentował poprzedni wójt. Owszem, zgadzamy się – tamten podejmował złe decyzje. Ale czym ta różni się w istocie od obecnej?
Pozostaje jeszcze pytanie, czy mieszkańcy Rudawki w pełni zdają sobie sprawę z konsekwencji. Historia uczy, że wystarczy spojrzeć na Kąty – problemy z geodezyjnym wytyczeniem działek, dramaty ludzi, utrata majątku. Jeśli podobne scenariusze się powtórzą, entuzjazm szybko zamieni się w rozpacz.
Nie działa Pan racjonalnie. To nie jest działanie w interesie gminy. Sekretarz wprost przyznał, że nie policzono kosztów, jakie gmina poniesie z tytułu opłat za zajęcie pasa drogowego. Proszę zauważyć kontrast: gdy kupuje Pan telewizor za trzy tysiące złotych, porównuje Pan oferty, szuka promocji, analizuje raty. Gdy jednak w grę wchodzi milion złotych pieniędzy publicznych – słyszymy: „ja chcę i tak będzie”. Po mnie choćby potop.
To nie jest postawa przedstawiciela wspólnoty. To postawa dziecka, które dostało zabawkę i nie zamierza słuchać nikogo innego.
Po lekturze Pana maila pozostaje jeszcze jedna, zasadnicza kwestia: nie podał Pan ani jednego merytorycznego argumentu przemawiającego za przekazaniem drogi. Ani jednego. Czy to nie powinno nikogo zaniepokoić?
Upiera się Pan przy tym nieracjonalnym pomyśle, bo doskonale Pan wie, że to nie Pan za niego zapłaci. Zapłacą mieszkańcy. Ja. My wszyscy. Dlatego zapalam światło. Po to, by każdy mógł zobaczyć, co naprawdę jest nam szykowane – zanim rachunek zostanie wystawiony.
Argumenty:
| Pana Argumenty Za | Argumenty moje przeciw |
| 1. Jestem orędownikiem i zrobię wszystko. Żadnego merytorycznego argumentu. | 1. Przekazujemy drogę, która jest majatkiem całej Gminy |
| 2. Spłacimy jeszcze około milion złotych od tej oddanej drogi | |
| 3. Dojdą opłaty za zajęcie pasa | |
| 4. Pradopodobne tragedie ludzkie z rozgraniczaniem pasa drogowego z ich działkami |
Pisze Pan, z iloma mieszkańcami Rudawki rozmawiałem. Pozwolę sobie zapytać inaczej: dlaczego miałbym rozmawiać wyłącznie z nimi? Rudawka jest częścią gminy, nie autonomiczną wyspą. Jej mieszkańcy są fragmentem wspólnoty, a nie wspólnotą samą w sobie.
Gdyby konsekwencje tej decyzji dotyczyły wyłącznie ich – gdyby tylko oni mieli ponosić koszty, spłacać zobowiązania i mierzyć się z długofalowymi skutkami – wtedy rzeczywiście mogliby decydować sami. Ale tak nie jest. Decyzja, o której mówimy, obciąża wszystkich mieszkańców gminy. Każdego podatnika. Każdą rodzinę. Każdego, kto tu mieszka i płaci daniny publiczne. A skoro koszty są wspólne, to głos również powinien być wspólny.
Chyba że zmierzamy w stronę modelu, w którym wybrani decydują, a reszta ma tylko milczeć i płacić. Chyba że – wzorem Pani Przewodniczącej – zamierza mnie Pan rozliczać nie z argumentów, lecz z samego faktu zadawania pytań. Jeśli tak, to pozwolę sobie na symetrię.
Odwróćmy role. Proszę o udostępnienie protokołów z zebrań. Proszę wskazać, ilu mieszkańców gminy faktycznie uczestniczyło w podejmowaniu tej decyzji. Proszę pokazać, kiedy i w jakiej formie zapadło rozstrzygnięcie w imieniu blisko dwóch tysięcy osób.
Bo jeśli okaże się, że o sprawach obciążających całą gminę zdecydowała garstka ludzi – bez realnych konsultacji, bez rzetelnej informacji, bez mandatu społecznego – to problemem nie będzie liczba moich rozmów. Problemem będzie sposób sprawowania władzy