
Już jutro spróbujemy odpowiedzieć na pytania, które nie powinny w ogóle paść dopiero po fakcie. Czy ambicja i potrzeba pokazania rozmachu okazały się ważniejsze niż elementarne obowiązki związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczestnikom wydarzenia? Czy w pogoni za efektownością nie zignorowano sygnałów, które powinny zapalić czerwone światło?
I wreszcie pytanie najważniejsze, choć zarazem najbardziej niepokojące: czy dziś możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że korzystanie z pieszego mostu nad kanałem jest bezpieczne? To kwestie, które wymagają jasnych odpowiedzi — bez wymijania, bez uspokajających frazesów i bez przerzucania odpowiedzialności.
A przede wszystkim jakie mamy dokumenty.