O 22.39 dostałem nieoczekiwaną przesyłkę.

Krótkie „masz wiadomość” wyświetliło się na ekranie telefonu. Nie od razu zajrzałem, bo miałem pilną robotę. Gdy skończyłem, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku postanowiłem oddać hołd Morfeuszowi. Jednak zerknąłem jeszcze do poczty.

Przeczytałem raz. Przeczytałem drugi raz. Nie wierzyłem.

On znowu to zrobił.

Jeżeli nie masz ochoty, nie czytaj dalej. Potraktuj to jako opowieść człowieka zmęczonego długim dniem pracy, który być może nie wie już, co pisze. Proszę więc o wyrozumiałość i niski wymiar kary. A najlepiej o prezydenckie ułaskawienie od razu, żeby nie mnożyć papierologii.

Na początek darmowe szkolenie z higieny korespondencji:

  • Nigdy, ale to nigdy nie piszemy wiadomości po zobaczeniu dna w sowietskoje igristoje czy innego wschodniego prosecco. Bąbelki idą do głowy i grają w bilard z komórkami mózgowymi. Delikatne procenty oddziałują na mięśnie rączek, powodując przekłamania pisarskie, a landrynkowa słodycz przekonuje, że wszystko jest w porządku. Nie wszystko, kochani. Nie wszystko.
  • Ściemniamy tylko tym, którzy nie sprawdzą, co napisaliśmy. Pozostali mogą nie dać się wyprowadzić na manowce. Ani na inne owce.
  • Wszelkiej maści pieszczoty wobec wybranej osoby do adoracji wykonujemy w ciszy alkowy, a nie publicznie. Jesteśmy społeczeństwem pruderyjnym. Tak ostentacyjne głaskanie politycznego idola może wprawić postronnych w zakłopotanie. Nawet kumpli ze Wspólnej Sprawy. Bo dokąd dojdziecie, kiedy zaczniecie się licytować w tych pokazach czułości?

Skoro jesteśmy już przy alkowie i pruderyjności, na usta ciśnie się niezapomniane wyjaśnienie reżysera Janusza z Vabanku II, skierowane do komisarza Przygody: „Dwaj mężczyzny w jednym łóżku. Musiałem zawiadomić policję”. Na szczęście tutaj nie trzeba zawiadamiać policji z powodu alkowy. Wystarczyłoby, żeby Urząd prawidłowo i skutecznie informował mieszkańców.

To oczywiście ogólne zasady. I w żaden sposób nie należy łączyć z otrzymaną korespondencją.  Byłaby to nadinterpretacja i prowadziłaby do wniosków niezgodnych z odczuciem autora. Ale tutaj należałoby najpierw przeprowadzić szkolną dyskusję co autor miał na myśli. Zawsze to lubiłem 😊 .

Żeby nie było, że jestem nieczuły, serce mam jak głaz i nie posiadam empatii: rozumiem, że długa przerwa między sesjami może być trudna. Człowiek ma przygotowaną laudację, pochwałę każdego kroku swojego idola, a tu nie ma gdzie jej wygłosić.

Wszystko dojrzewa, wrze i buzuje. Feromony szaleją, leukocyty nie wiedzą, co się dzieje. Aż w końcu uczucia znajdują ujście w poczcie elektronicznej.

Zaczynam się obawiać najbliższej sesji. Mikrofon powinien przejść przegląd techniczny. Od razu załatwmy zapasowy.

A co tam. Niech chłopak ma.

Przechodząc do clou: nie zamierzałem publikować korespondencji dotyczącej informowania mieszkańców o treningu reagowania na zagrożenie atakiem z powietrza.

Strażacy byli na miejscu. O tym, co się odbywało, dowiedziałem się dopiero po zakończeniu. Wcześniej, jadąc do sklepu, widziałem ich siedzących pod parasolem. Pomyślałem, że mają spotkanie. Tym bardziej, iż rozmowa z niewiastą zatopiła w całości ich zmysły. Nie wiedziałem, że parasol należy odczytywać jako zaproszenie na szkolenie.

Nie znalazłem informacji na stronie urzędu ani ogłoszeń w przestrzeni publicznej. SMS-a również nie otrzymałem. Był pojedynczy skopiowany plakat na Facebooku w piątek po południu, przed sobotnim wydarzeniem.

Strategia informacyjna: kto zauważy, ten zauważy. Pomijam konieczność domyślenia się co zrobić jak się już zauważy. Reszta powinna posiadać dar przewidywania. Czytaj szklaną kulę.

Nie chodzi wyłącznie o mnie. W gminie mieszkają również seniorzy i osoby, które nie spędzają piątkowych wieczorów na sprawdzaniu Facebooka. Informacja o przygotowaniu do zagrożenia powinna dotrzeć do nich odpowiednio wcześnie. Z wyjaśnieniem, gdzie przyjść i po co.

Zapytałem więc Wójta, kiedy urząd dostał informację, kto odpowiadał za jej przekazanie i jakich kanałów użyto.

I wtedy wkroczył radny Marek Juszkiewicz.

Nie z datą publikacji. Nie z treścią SMS-a. Nie ze zdjęciem ogłoszenia. Z siłą żubra i zwinnością wilka.

Z troską o ton mojej wypowiedzi. Wójt zyskał obrońcę, mieszkańcy nadal czekają na wyjaśnienia.

Pan radny zastanawia się, czy sprawdziłem, jak informowano gdzie indziej.

Nie sprawdziłem. Nie wiedziałem, że przed zapytaniem o Płaską trzeba objechać inne gminy i zebrać zaświadczenia, czy tam też dali ciała. Żałowałem na paliwo. Przyznaję bez bicia. Cholera było wtedy po 9,14 zł/litr.

Tylko co właściwie miałoby wyniknąć z takiej wycieczki?

Jeżeli gdzie indziej również zawiedli, mamy więcej zaniedbań. Płaskiej od tego nie przybywa ani jeden wysłany SMS.

Potem pojawia się argument, że w mieście powiatowym zainteresowanie było niewielkie. Nie mam możliwości zweryfikowania tej obserwacji. Ale nawet przyjmując ją za prawdziwą: co ona wyjaśnia?

Zanim ustalimy, czy mieszkańcy wiedzieli, że mogą przyjść, już zastanawiamy się, dlaczego nie chcieli przyjść.

Mieszkaniec poinformowany może zrezygnować. Niepoinformowany nie ma wyboru. To naprawdę nie jest materiał na doktorat.

Dalej pan radny proponuje rozmowę o „poprawie skuteczności”. Poczułem się jak w szkole nad tekstem Andrzeja Frycza Modrzewskiego „O poprawie Rzeczypospolitej”. Tyle że tutaj bliżej do science fiction.

Jaka gmina, taki Modrzewski.

„Poprawa skuteczności” — piękne sformułowanie. Miękkie, gładkie, nie uwiera. Brzmi tak, jakby urząd prowadził kampanię informacyjną, tylko trzeba było dokręcić jedną śrubkę.

Tyle że radny nie wskazuje ani jednego konkretnego działania informacyjnego urzędu.

Najpierw proszę pokazać, co zrobiono. Potem będziemy poprawiać skuteczność tego czegoś.

Na koniec dostaję pouczenie: najpierw dokumenty i ustalenia, potem oceny.

Czyli dowiedziałem się o treningu po jego zakończeniu, ale z oceną, że było za późno, powinienem poczekać na dokumenty.

Sam przecież mogłem źle spojrzeć na zegarek.

Może zbierze się komisja i po głębokiej analizie ustali, że strażacy jedynie łapali ostatnie promienie słońca, Wójt osobiście szkolił mieszkańców, a sobota była w niedzielę.

Dokumenty mają wyjaśnić przyczyny, zakres działań i odpowiedzialność. Nie cofną czasu. Mieszkańcy nie wejdą do remizy przez załącznik PDF.

Radny ma rację w jednym: sugestia dotycząca wpływu obcych osób lub państw wymaga dowodów. Nie przedstawiłem jej jako ustalonego faktu. Może ją kwestionować. My tylko pamiętajmy o kampaniach rządowych o dezinformacji czy też agentach wpływu. Komu służy niedoinformowanie mieszkańców? Polakom czy Rosji? Nadal pozostaje jednak siedem konkretnych pytań o działania urzędu — i na żadne z nich jego wiadomość nie przynosi odpowiedzi.

Tak właśnie odbieram tę wersję „Wspólnej Sprawy”: mieszkaniec pyta o bezpieczeństwo, a radny pilnuje, żeby Wójtowi nie zrobiło się przykro.

O treningu informacja dotarła do mnie po zakończeniu. Obrona Wójta dotarła jeszcze tego samego wieczoru.

Priorytety komunikacyjne da się więc ustalić.

Pozostaje też pytanie, czy za udział w treningu wypłacano wynagrodzenia, ekwiwalenty lub inne świadczenia i czy sporządzono podsumowanie wydarzenia. Tego jeszcze nie wiem. Dokumenty mogą być ciekawą lekturą.

Patrzymy. Pytamy. Liczymy. A czasami przecieramy oczy.

Na początek przygotujcie ulubiony napój. Nie wolno reklamować, ale najlepiej z dodatkiem kapki środka znieczulającego na głupotę i wazeliniarstwo. Popcornu nie polecam — przy argumencie o innych gminach można się zakrztusić.

Poniżej korespondencja. Czytajcie chronologicznie: najpierw mój wniosek do Wójta, następnie obronne wystąpienie radnego Juszkiewicza, na końcu moja odpowiedź.

PIERWOTNY EMAIL DO WÓJTA Z ZAPYTANIEM

Szanowny Panie Wójcie,

w związku z brakiem odpowiedzi na pytanie zadane publicznie zwracam się, w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, o udostępnienie informacji i dokumentów dotyczących działań Gminy Płaska związanych z informowaniem mieszkańców o Specjalnym Treningu Reagowania, który odbył się 26 września 2026 r.

Przedsięwzięcie organizowane przez MSWiA, Państwową Straż Pożarną i Ochotnicze Straże Pożarne miało przygotować mieszkańców do właściwego reagowania na zagrożenie atakiem z powietrza. W godzinach 11.00–14.00 można było uzyskać praktyczne informacje dotyczące sygnałów alarmowych, zachowania podczas zagrożenia oraz poszukiwania schronienia. OSP Płaska została wskazana w oficjalnym wykazie punktów edukacyjnych.

Strażacy byli na miejscu i czekali na mieszkańców. Pozostaje pytanie, co zrobiły władze gminy, aby mieszkańcy wiedzieli, że ktoś na nich czeka, gdzie mają przyjść i czego mogą się dowiedzieć.

Według posiadanych przeze mnie informacji komunikacja ograniczyła się do pojedynczej wieczornej publikacji na Facebooku. Nie znalazłem informacji na stronie internetowej Urzędu Gminy ani plakatów czy ogłoszeń w przestrzeni publicznej. Nie dotarło do mnie również powiadomienie za pośrednictwem gminnego systemu SMS.

Przygotowanie punktu edukacyjnego bez skutecznego poinformowania mieszkańców oznacza zmarnowanie jego potencjału i wysiłku strażaków. Bezpieczeństwa mieszkańców nie zapewnia się przez samo odhaczenie, że remiza była otwarta.

W związku z powyższym proszę o:

  1. Podanie daty otrzymania przez Urząd Gminy pierwszej informacji o przedsięwzięciu oraz udostępnienie korespondencji dotyczącej jego organizacji i promocji, otrzymanej od MSWiA, urzędu wojewódzkiego, PSP lub innych podmiotów.
  2. Wskazanie osób pełniących funkcje publiczne lub stanowisk służbowych odpowiedzialnych za koordynację przedsięwzięcia po stronie gminy oraz za przekazanie informacji mieszkańcom. Proszę również o udostępnienie dokumentów określających podział tych zadań, jeżeli takie dokumenty sporządzono.
  3. Przedstawienie wszystkich działań informacyjnych podjętych przez urząd: dat i godzin publikacji, wykorzystanych kanałów komunikacji, treści komunikatów oraz miejsc ich zamieszczenia. Proszę o kopie ogłoszeń, wydruki publikacji lub bezpośrednie linki.
  4. Podanie, czy wykorzystano stronę internetową gminy, tablice ogłoszeń, plakaty, sołtysów oraz system powiadomień SMS. W przypadku wykorzystania systemu SMS proszę o podanie terminu wysyłki, treści komunikatu i liczby jego odbiorców.
  5. Udostępnienie istniejących poleceń, ustaleń, notatek lub korespondencji dotyczących wyboru sposobu informowania mieszkańców, w tym ewentualnej decyzji o ograniczeniu komunikacji do Facebooka.
  6. Podanie, czy urząd posiada informacje o liczbie uczestników treningu w OSP Płaska. Jeżeli tak, proszę o ich udostępnienie wraz z istniejącymi sprawozdaniami lub podsumowaniami przedsięwzięcia.
  7. Podanie, czy po wydarzeniu przeprowadzono ocenę skuteczności informowania mieszkańców oraz czy ustalono odpowiedzialność za ewentualne zaniedbania. Proszę o udostępnienie dokumentów dotyczących tych ustaleń oraz podjętych działań naprawczych.

Przekazane dokumenty powinny pozwolić ustalić, czy mieliśmy do czynienia z brakiem organizacji, rażącą nieudolnością, czy świadomym ograniczeniem działań informacyjnych, które może być kierowane przez nienazwane osoby lub kraje. Na obecnym etapie trudno uznać opisany sposób komunikacji za poważne potraktowanie bezpieczeństwa mieszkańców.

Płaska jest gminą przygraniczną. W takich warunkach przygotowanie mieszkańców do reagowania na zagrożenia powinno należeć do priorytetów władz lokalnych. Mieszkańcy, w tym seniorzy i osoby niekorzystające z Facebooka, powinni otrzymać informację z odpowiednim wyprzedzeniem i za pośrednictwem dostępnych im kanałów.

Gmina, która nie potrafi skutecznie poinformować o zaplanowanym szkoleniu, daje mieszkańcom uzasadniony powód do obaw o to, jak poradzi sobie z komunikacją podczas rzeczywistego zagrożenia.

Zaznaczam, że moje pytania dotyczą działań informacyjnych urzędu. Gotowość strażaków i ich obecność w remizie nie wyjaśniają, dlaczego mieszkańcy mieli dowiadywać się o możliwości udziału przypadkiem.

Proszę o odpowiedź na każdy punkt osobno oraz przekazanie dokumentów w formie elektronicznej. Jeżeli wskazane dokumenty nie istnieją lub urząd ich nie posiada, proszę o jednoznaczną informację w odniesieniu do konkretnego punktu.

Z poważaniem

NOCNE WYWODY RADNEGO JUSZKIEWICZA

Dnia 06 października 2026 22:39 Marek Juszkiewicz < juszkiewiczm@plaska.pl > napisał(a):

Szanowny Panie,

przeczytałem Pana wniosek dotyczący sposobu informowania mieszkańców Gminy Płaska o Specjalnym Treningu Reagowania na zagrożenia atakiem z powietrza, który odbył się 26 września bieżącego roku.

Sama kwestia informowania mieszkańców o tego typu przedsięwzięciach jest oczywiście ważna i uważam, że warto rozmawiać o tym, jak robić to skuteczniej. Zastanawia mnie jednak, czy przed sformułowaniem tak daleko idących zarzutów sprawdził Pan, jak wyglądało informowanie mieszkańców o tym wydarzeniu w innych gminach i powiatach. Czy wszędzie wykorzystywano jednocześnie strony internetowe, SMS-y, plakaty, sołtysów i inne kanały komunikacji? Czy może w wielu samorządach informacja była przekazywana w podobny sposób jak w Płaskiej?

Z własnej obserwacji wiem, jakim zainteresowaniem cieszył się punkt informacyjny w naszym mieście powiatowym. Czy tam również informacja została przekazana niewłaściwie, za późno, czy może przyczyna niewielkiego zainteresowania tego typu wydarzeniami leży gdzieś indziej?

Mam natomiast poważne zastrzeżenia do sposobu sformułowania Pana wniosku. Już na jego początku stawia Pan tezę, że działania informacyjne gminy były niewystarczające, a następnie formułuje Pan stwierdzenia o „zmarnowaniu potencjału”, „rażącej nieudolności”, a nawet o możliwości „świadomego ograniczenia działań informacyjnych”, które mogą być „kierowane przez nienazwane osoby lub kraje”.

To są bardzo poważne sugestie. Tym bardziej dziwi mnie ich pojawienie się w piśmie, które dopiero ma służyć ustaleniu faktów. Najpierw powinny być dokumenty i ustalenia, a dopiero później – jeżeli rzeczywiście znajdują potwierdzenie – oceny.

Z poważaniem

Marek Juszkiewicz

MOJA KONKLUZJA NOCNYCH WYWODÓW

Panie Radny,

nie rozumiem, po co chce Pan sprawdzać znane już fakty oraz zastanawiać się nad oceną opisanej sytuacji.

Fakty opisane we wniosku są znane. Ocena sytuacji z perspektywy zdrowego rozsądku jest jednoznacznie negatywna. Chcemy tylko ustalić, dlaczego do niej doszło: czy zawiniło zaniedbanie, nieodpowiedzialność, zwykła głupota, czy inne, bardziej mroczne okoliczności. Tych ostatnich nie przesądzam — pytam o dokumenty, które pozwolą wyjaśnić przyczyny i odpowiedzialność.

Trening został zorganizowany, ale przygotowanie punktu edukacyjnego nie zastępuje poinformowania mieszkańców o możliwości udziału. Nie znalazłem informacji na stronie urzędu ani ogłoszeń w przestrzeni publicznej, nie otrzymałem również SMS-a. O treningu dowiedziałem się dopiero po jego zakończeniu. Wcześniej, jadąc do sklepu, widziałem jedynie strażaków siedzących pod parasolem.

Nie chodzi jednak wyłącznie o mnie. W gminie mieszka więcej osób. Pojedynczy skopiowany plakat bez wyjaśnień na Facebooku w piątek po południu o wydarzeniu zaplanowanym na sobotę przed południem trudno uznać za strategię informowania mieszkańców — szczególnie gdy chodzi o ich bezpieczeństwo. Informacja powinna dotrzeć z odpowiednim wyprzedzeniem i różnymi kanałami, aby mieszkańcy mogli zaplanować udział.

Sugeruje Pan poprawę skuteczności działań, ale nie wskazuje ani jednego konkretnego działania informacyjnego urzędu. „Poprawa” sugeruje, że gmina coś zrobiła, tylko być może za mało. Tymczasem mój zarzut dotyczy tego, że Urząd Gminy nic nie zrobił, aby rozpropagować informację o treningu. Pańskie sformułowanie zaciemnia ten zarzut i sugeruje działania, których Pan nie wskazał. Na takie kreowanie rzeczywistości nie ma mojej zgody. Proszę zatem podać: co urząd zrobił, kiedy i jakimi kanałami?

Frekwencja w mieście powiatowym niczego tutaj nie wyjaśnia. Zresztą nie jestem jej w stanie zweryfikować. Mieszkaniec poinformowany może zrezygnować. Mamy demokrację. Niepoinformowany nie ma wyboru. JA NIE MIAŁEM WYBORU.

Augustów nie graniczy z Białorusią, nie będzie na osi ewentualnego natarcia o którym przecież mówi się oficjalnie. Także w przypadku prowokacji to u nas będą spadać drony. Próbuje Panu powiedzieć dwie rzeczy. Mnie interesuje dobro mojej gminy. O sąsiednie niech się martwią mieszkańcy tamtych gmin. A po drugie i najważniejsze, co ma oznaczać Pana stwierdzenie, że mam się cieszyć, że gdzieś indziej nie było lepiej. Przepraszam, ale to prostackie. W ten sposób świat dalej byłby w epoce kamienia łupanego. Należy się rozwijać, mierzyć wyżej i lepiej, podnosić standardy, utrzymywać poziom, a nie równać się do najgorszego ucznia w klasie. Tego uczy Pan dzieci? Gratuluję. Gmina powinna przekazać informację, dlaczego udział jest ważny. Pokazać zagrożenia i zyski z posiadania wiedzy jak się zachować.

Przedmiotem mojego wniosku jest odpowiedzialność władz Płaskiej — naszej gminy przygranicznej — a nie poszukiwanie samorządów, które mogły działać równie źle.

Określa Pan moje słowa jako „bardzo poważne sugestie”. Odniosę się do każdej z nich:

  • „Zmarnowanie potencjału” — strażacy byli na miejscu, przygotowano możliwość przekazania mieszkańcom wiedzy potrzebnej podczas zagrożenia. Niedotarcie z informacją do mieszkańców oznacza niewykorzystanie tej możliwości. Jak inaczej nazwałby Pan taką sytuację?
  • „Rażąca nieudolność” — urząd dysponuje stroną internetową, tablicami ogłoszeń i systemem SMS, wykorzystywanym również do spraw znacznie mniej istotnych niż bezpieczeństwo. Niewykorzystanie tych możliwości przy takim treningu oceniam jako rażącą nieudolność. Proszę wskazać konkretne argumenty, które przeczą tej ocenie.
  • „Świadome ograniczenie działań informacyjnych” — wskazałem możliwość wymagającą wyjaśnienia. Czy komunikację ograniczono decyzją osoby odpowiedzialnej, czy wskutek zaniedbania? I najważniejsze. Jeżeli ktoś ma na biurku informację i podejmuje decyzję o jej nieprzekazaniu to wg mnie robi świadomie, chociaż z nieznanych powodów. Gdyby to oznaczało nieświadomą decyzję, to tutaj wchodzimy w grubsze tematy. Brak złych intencji nie usuwa skutków dla mieszkańców.
  • Możliwy wpływ „nienazwanych osób lub krajów” — nie przedstawiłem go jako udowodnionego faktu. To najdalej idąca hipoteza, wymagająca odrębnych dowodów; same zaniedbania jej nie potwierdzają. Rząd nas uczula na zwracanie uwagi na działania hybrydowe. A z takiej sytuacji jaka była 26 września kto się cieszy? Tylko Rosja. Pozostaje zatem pytanie o skutek: czy osłabianie przygotowania mieszkańców do reagowania na zagrożenia utrudnia potencjalnemu przeciwnikowi działanie, czy mu je ułatwia?

Pański e-mail odbieram jako obronę Wójta, która nie przedstawia żadnego faktu podważającego opisane zastrzeżenia.

Udowodniłem wręcz, że ma ona na celu jedynie zaciemnienie obrazu, spłaszczenie zarzutów i jakąś formę usprawiedliwienia bo obok było też źle. Przyjmuję do wiadomości, że dla Pana wszystko było w porządku. Ja tak nie uważam. Stawką jest bezpieczeństwo mieszkańców naszej gminy. Recenzowanie mojego tonu nie zastąpi wyjaśnienia działań urzędu.

Z poważaniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *