
No cóż… Okazało się, że Inspektor Ochrony Danych w Płaskiej jest personą tak tajną, że urząd utajnił nawet skuteczny sposób kontaktu z nim.
Wiadomość wysłana na jedyny wskazany adres IOD nie została doręczona. System pocztowy odpowiedział:
552 5.2.2 — Quota exceeded (mailbox for user is full)
Czyli po polsku: skrzynka iodo@plaska.pl jest przepełniona i nie przyjmuje kolejnych wiadomości.
Nie sposób ustalić, czy zapchały ją zgłoszenia, spam, czy zdążyła już porosnąć mchem. Sam komunikat nie dowodzi, że Inspektor nigdy do niej nie zaglądał, jednak to najlogiczniejsze wytłumaczenie.
Potwierdza, że obecnie wskazany przez urząd adres jest tylko pozornym kanałem kontaktu — wysyłane na niego zgłoszenia nie docierają do adresata.

Mieszkaniec nie może skutecznie dokonać zgłoszenia, Inspektor go nie otrzyma, a urząd nadal może twierdzić, że przecież podał dane kontaktowe.
Ja sprawdzam, czy informacja doszła, a ile osób czekało by wieczność na odpowiedź.

Teraz nic już nie dochodzi i wszyscy są szczęśliwi.
Z najwyższym zdumieniem zapoznałem się z treścią wpisu . Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż w toku próby opanowania skutków własnego błędu, Panu Sekretarzowi pojęcia ustawowego administrowania sprawami gminy niebezpiecznie pomyliły się ze sprawowaniem bezwzględnego władztwa nad obywatelem .
Podsumowanie jednym zdaniem: tekst, który Pan przygotował, jest prawnie trafny w swojej głównej tezie — wezwanie nie ma mocy wiążącej, odpowiedzialność leży po stronie administratora, a zatrzymanie jednej kopii jako dowodu ma solidną podstawę w RODO. Jedyne, co warto dopilnować, to żeby zatrzymanie kopii pozostało celowe i czasowo ograniczone, a nie bezterminowe.