
Na stronie Gminy Płaska pojawił się harmonogram polowań zbiorowych Koła Łowieckiego „Ratusz” na sezon 2026/2027.
Informacja o planowanym terminie polowań zbiorowych w sezonie 2026/2027 – Aktualności – Gmina Płaska

Daty są. Godziny są. Dokument opublikowany. Można postawić ptaszek.
Tylko mieszkaniec nadal nie wie, gdzie będą polować.
W rubryce „Numer i nazwa obwodu łowieckiego oraz miejsce polowania” wpisano:
262-:
138-:
53-:
I na tym wyjaśnienie lokalizacji się kończy.
Informacja jest niepełna nawet według nagłówka własnej tabeli. Zapowiedziano numer, nazwę i miejsce polowania, a podano wyłącznie numer. Resztę najwyraźniej pozostawiono dociekliwości mieszkańców.
Czy polowanie obejmie las obok domu? Trasę spacerową? Miejsce, gdzie chodzimy na grzyby? Czy będzie prowadzone na naszej działce? A może dana pozycja w ogóle nie dotyczy gminy Płaska?
Z opublikowanego dokumentu tego nie ustalimy.
Czy któryś urzędnik sprawdził i uzupełnił informację. Przecież mieszkaniec może się odwołać od polowania na jego własności. Ma na to tylko kilka dni. Można również dostać kulkę przebywając w okolicy, co ostatnio wielokrotnie nagłaśniały media. Ale po co przerywać sobie relax między babeczka a kawusią rozpuszczalną.
Oczywiście można rozpocząć własne poszukiwania. Odszukać wykazy obwodów, porównać numerację, przeczytać opisy granic i znaleźć odpowiednią mapę. W wykazie PZŁ udało się powiązać obwód 53 z kołem „Ratusz” i okolicami Lipska. Są tam opis granic oraz odsyłacz do mapy.
Czy naprawdę każdy mieszkaniec powinien wykonywać tę pracę osobno, skoro urząd mógł wyjaśnić sprawę raz i przekazać wynik wszystkim?
Wystarczyłoby wskazać, które terminy dotyczą naszej gminy, podać miejscowości lub czytelny opis terenu i dołączyć mapę. Jeżeli dokument budzi wątpliwości — zapytać nadawcę przed publikacją.
Dla porządku: fakt, że pierwsze polowanie w tabeli przypada 3 października, a pieczęć wpływu wskazuje 29 września, może być podstawą do zarzucenia naruszenia 14-dniowego terminu wobec naszej gminy — jeżeli to polowanie obejmuje jej teren i urząd nie otrzymał zawiadomienia wcześniej. Jeśli dotyczą nas dopiero późniejsze terminy, wyprzedzenie może być prawidłowe.
Tyle że mieszkaniec nie powinien zgadywać również tego.
Można odnieść wrażenie, że najważniejsze było udostępnienie dokumentu i odhaczenie obowiązku. To, czy odbiorca zrozumie informację i będzie mógł z niej skorzystać, zeszło na drugi plan. Podobnie jak brak nazwy i opisu miejsca w rubryce, która miała je zawierać.
Nie oczekujemy od urzędu wielkiego opracowania. Oczekujemy odpowiedzi na proste pytanie: gdzie i kiedy będą polować w naszej okolicy?
Ptaszek w rubryce „opublikowano” nie zastąpi mieszkańcowi wiedzy, którego lasu i którego dnia dotyczy ogłoszenie.
Dzień jak co dzień w Płaskiej. Dokument wrzucony, obowiązek odhaczony. Czy mieszkaniec coś z tego zrozumie? Najwyraźniej to już nie problem urzędasa.
Lekceważenie obowiązków, bylejakość czy brak odpowiedzialności za własną pracę? Trudno rozstrzygnąć. Efekt jest ten sam: urząd ma publikację, a mieszkaniec — zagadkę.
Patrzymy. Pytamy. Liczymy. Żeby wszystkim żyło się lepiej.