
Szanowna Komisjo,
chciałbym już w pierwszych słowach mojego listu wyrazić zaniepokojenie. Czy aby na pewno nic złego się Państwu nie stało? Nie odzywacie się tak długo, termin już minął 2 miesiące temu, a ostatnie zdjęcie, jakie posiadam, pochodzi jeszcze sprzed Trattorii La Commissione.
Mam nadzieję, że u Państwa wszystko dobrze.
Życzę dużo zdrowia, sił, pomyślności we Wspólnej Sprawie oraz wytrwałości w służbie — oczywiście mieszkańcom. Ale przede wszystkim należytego docenienia tej ciężkiej pracy.
Tak, ciężkiej. My, prostaczkowie, nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkim wysiłkiem jest spotkać się cztery razy w roku na pół godziny. Czasami jeszcze trafi się jakiś łysy mieszkaniec i z półgodzinnego posiedzenia robią się dwie godziny. Pot pod pachami, klata wilgotna, a po powrocie do domu dodatkowo pranie. Po prostu szok i chamstwo ludu. Jak oni śmią? Śmieją? Czy jakoś tak. A ile razy przy tym człowiek ubrudzi ręce, serce, a przede wszystkim sumienie — tego prosty mieszkaniec nigdy nie zrozumie. Jak z tym żyć?
A zatem, Wysoki Sądzie Nowych Okoliczności — przepraszam — Komisjo Skarg, Wniosków i Petycji: czy został już ustalony termin posiedzenia?
Nie to, żebym Państwa poganiał. To przecież nie przystoi. Co wolno wojewodzie, tego nie wolno mieszkańcowi. Naprawdę doceniam, że od 29 lipca trwa poszukiwanie Nowych Okoliczności, dzięki którym będzie można naprawić to, co wydarzyło się podczas poprzedniego posiedzenia Komisji. Jestem za to wdzięczny i chciałbym tę wdzięczność należycie okazać.
Może przyniosę na posiedzenie ciasto albo cukiereczki? Kawę macie lurę, więc mógłbym przynieść własną. Już zmieloną, bo zauważyłem, że młynka nie posiadacie. Mogę nawet dowieźć ekspres. A co tam — zaszalejmy. Po obradach jakaś lokalna trattoria i dobre wino. W końcu powinniśmy się lepiej poznać, skoro do końca roku zapewne spotkamy się jeszcze kilka razy. Nie wypada przecież patrzeć na siebie jak na obcych.
Mam tylko niewielką prośbę: aby naprawianie błędu popełnionego podczas poprzedniego posiedzenia — spokojnie, nikomu nie powiem — odbyło się w poniedziałek albo w piątek.
Oczywiście rozumiem, że możecie być Państwo wzburzeni, iż jakiś cham, prostak czy inny mieszkaniec śmie zakłócać ostatnie dni lata. Za tę śmiałość przepraszam i proszę o możliwie niski wymiar kary.
Kłaniam się zatem Szanownej — a może tylko ustawowo powołanej — Komisji i proszę o poinformowanie mnie o terminie posiedzenia z odpowiednim wyprzedzeniem. Byłoby niezręcznie, gdyby termin wybrany w demokratycznym głosowaniu Komisji, a całkowicie przypadkowo wskazany wcześniej przez panią przewodniczącą Rady Gminy, kolidował z moim wyjazdem.
Dlatego byłoby miło poznać go z dwutygodniowym wyprzedzeniem — takim, o jakim Szanowna Komisja doskonale wie. Tego życzę sobie oraz mieszkańcom gminy, których zamierzam zaprosić.
Z góry dziękuję również za umożliwienie mi swobodnego wypowiedzenia się bez odbierania głosu. Z pewnością docenię ten gest.
Kłaniam się nisko
i z niecierpliwością oczekuję znaku życia.