Quos Deus perdere vult, prius dementat

Dla tych, którzy łacinę znają głównie z kościoła, recept i przekleństw, najpopularniejsze tłumaczenie tej maksymy brzmi mniej więcej tak: kogo bogowie chcą zgubić, temu najpierw odbierają rozum.

Polska wersja ludowa jest bardziej obrazowa: jak Pan Bóg chce kogoś kopnąć w tyłek, to najpierw odbiera mu rozum.

Patrząc na działania naszego Wójta, zaczynam się jednak zastanawiać, czy Bóg nie kopnął za mocno albo — za przeproszeniem — nie pomylił celu. W końcu niezbadane są wyroki boskie, zdarzają się na świecie przypadki, o których filozofom się nie śniło, a łaska Pańska na pstrym koniu jeździ. Ale zaszalałem. Muszę przestać, bo jeszcze na mądrego wyjdę.

Wracamy więc do opisywanego przypadku — przepraszam, wypadku — a może, zgodnie z prawdą, do decyzji opatrzności Bożej.

 Dotknięcie nastąpiło i wywołało lawinę konsekwencji.  Urzędowy pomyślunek wyraźnie zwolnił, pytania zaczęły krążyć po gminnych korytarzach, a odpowiedzi — jak to odpowiedzi — znowu nie odnalazły właściwych drzwi.

Od dwóch miesięcy proszę o informacje dotyczące tego, co Gmina namieszała w związku z moim licznikiem wody.

Doszło do wycieku. Z dokumentów wynika, że Gmina miała informację o problemie, ale niczego skutecznie z nią nie zrobiła. Poprosiłem więc o proste wyjaśnienie:

– dlaczego nie podjęto działań,
– kto za to odpowiada,
– jaki jest numer polisy ubezpieczeniowej Gminy, z której mogłyby zostać pokryte moje roszczenia.

I co?

I nic.

Przypominam się. Ponawiam pytania. Wysyłam kolejne wiadomości.

I nadal nic.

Kopię każdej wiadomości otrzymują również gorliwi wyznawcy Wspólnej Sprawy. Ci sami, którzy tak chętnie opowiadają o działaniu dla dobra mieszkańców. Kiedy jednak mieszkaniec ma konkretny problem i pyta o odpowiedzialność Gminy, cały ten dwór nagle milknie. Nasi dzielni obrońcy wspólnej sprawy zachowują się jak surykatki podczas alarmu: błyskawicznie znikają w norkach i czekają, aż zagrożenie minie.

Czasami naprawdę szkoda mi mieszkańców tej gminy.

Mnie stać na walkę. Mam wiedzę, determinację i nie boję się zadawać pytań. Ale co ma zrobić zwykły mieszkaniec — często starszy, mniej obeznany z przepisami, a niekiedy zależny od decyzji Wójta, urzędu albo osób z nimi powiązanych?

Ma grzecznie spuścić głowę i pogodzić się ze stratą?

Wracając jednak do istoty sprawy: zaczynam podejrzewać, że oprócz opisanego wyżej boskiego dotknięcia pojawiła się również jakaś osobliwa potrzeba miłosnych igraszek. Najwyraźniej w Gminie Płaska zwykły wniosek już nie wystarcza. Żeby otrzymać odpowiedź, mieszkaniec powinien jeszcze odpowiednio nisko się ukłonić i pocałować władzę tam, gdzie kończą się jej argumenty.

Nie wiem, dlaczego akurat mnie wybrano do tej szczególnej formy dialogu. Nie czuję się zaszczycony i zdecydowanie wolę tradycyjną korespondencję urzędową.

Żeby jednak ego Naszego Słońca Gminy nadmiernie nie ucierpiało, proponuję kompromis: wirtualny pocałunek poparty równie wirtualnym, delikatnym masażem.

W zamian oczekuję już tylko rzeczy wyjątkowo ekstrawaganckiej:

odpowiedzi na zadane pytania.

Czekam na nią drugi miesiąc. Bez niej nie mogę zakończyć likwidacji szkody.

Panie Wójcie, naprawdę nie trzeba wystawiać do całowania żadnej części ciała. Wystarczy wykonać swoje obowiązki i odpowiedzieć mieszkańcowi.

Mniej wypinania. Więcej odpowiadania.

Nota redakcyjna

Prosimy nie traktować powyższego tekstu jako jakiegokolwiek przytyku. Nasza władza nie popełnia błędów, działa wyłącznie w interesie mieszkańców i nieustannie stoi na straży ich praw — szczególnie wtedy, gdy mieszkańcy ośmielają się o nie upominać.

Powyższy tekst stanowi jedynie żałosne kwilenie niewdzięcznego mieszkańca, któremu wydaje się, że został skrzywdzony, ponieważ nie potrafi zrozumieć, jak wiele władza dla niego robi. Autor niewątpliwie wymaga pilnej reedukacji w duchu Wspólnej Sprawy oraz wdzięczności za odpowiedzi, których jeszcze nie otrzymał.

Cytat dnia z kabaretu Ani Mru-Mru „Smok”:

„Widzisz, Macieju, dziwny jest ten świat – trzeba naprawdę kogoś wielkiego w dupę kopnąć, żeby się los do ciebie uśmiechnął”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *