
Właśnie ogłoszono wyniki dotacji na 2026 rok. Gmina Płaska: 0 zł. Lokalna Grupa Działania Kanał Augustowski: 0 zł. I co najsmutniejsze, mostek nad Kanałem Augustowskim: również 0 zł.

Zero to liczba wyjątkowo elegancka. Okrągła, łatwa do zapamiętania i niewymagająca skomplikowanych obliczeń. Świetnie nadaje się też do podsumowania kolejnego roku gminnej skuteczności.
Można oczywiście powiedzieć, że dotacji nie dostaje się automatycznie. To prawda. Tyle że u nas problemem nie jest wyłącznie przegrany nabór. Problem w tym, że nawet gdyby pojawiła się dobra okazja, Gmina nie ma już z czego wyłożyć wkładu własnego. Budżet przypomina portfel po weselu: paragonów dużo, wspomnienia mgliste, a pieniędzy brak.
Gdzie zniknęły pieniądze
Zacznijmy od blisko 600 tys. zł dofinansowania na inwestycję w Wysokim Brzegu, które Gmina straciła. Pani Zalewska przekonuje, że właściwie nic się nie stało, wszystko jest w porządku, a kredyt zaciągnięty chwilę później nie ma z tym żadnego związku.
To mniej więcej tak, jakby ktoś rozbił samochód, kilka dni później zaciągnął kredyt niewiele wyższy od kosztu naprawy, a następnie zapewniał, że oba zdarzenia nie mają ze sobą nic wspólnego. Oczywiście można w to uwierzyć. Można też wierzyć, że kredyt sam przyszedł do Urzędu i poprosił o podpis.
Pozostaje więc zaśpiewać nieoficjalny hymn wszystkich polskich katastrof: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”.
Zapewne czysty zbieg okoliczności. W gminnych finansach przypadki występują częściej niż pozycje w budżecie.
Nie udało się jeszcze przepchnąć sprzedaży światłowodu, więc pieniędzy z tej transakcji także nie można było wydać. Majątek nadal istnieje, co w obecnej sytuacji można już uznać za umiarkowany sukces.
Sprzedano za to nieruchomość w Gruszkach, ale na pytanie, w jakich terminach i w jakich kwotach mają być spłacane raty, konkretnej odpowiedzi nie otrzymałem. Jeżeli ostatnia rata przypadnie za osiem lat, być może wystarczy na kawę dla Wójta i dwie kajzerki z serkiem dla Przewodniczącej.
Do remontu szkoły trzeba było dopłacić. Za co? Tajemnica. Przy kolejnej zmianie budżetu zapewne dowiemy się, że na szkołę potrzeba jeszcze więcej. Dlaczego? To pytanie dla miłośników Archiwum X.
Radni jak zwykle mogą podnieść ręce, nie pytając, kto popełnił błędy, ile będzie kosztowało usunięcie usterek i za jakie dodatkowe roboty znowu zapłacimy. Czasami zastanawiam się, czy głosują z przekonania, czy ktoś zamontował im pośladkowy mechanizm automatycznego podnoszenia rąk, uruchamiany jednym spojrzeniem Przewodniczącej.
Z remontem remizy miało być podobnie spokojnie. 7 lipca pani Zalewska napisała mi, że wszystko jest pod kontrolą. I rzeczywiście: pod kontrolą są nawet dopłaty będące skutkiem niewykonanych lub niedopilnowanych prac. Tylko rachunek tradycyjnie trafia do mieszkańców.
Do tego dochodzą kary bez widocznych winowajców, zwolnienia podatkowe, awarie oraz koszty bałaganu przy tak podstawowych sprawach jak prawidłowa głębokość posadowienia wodociągu.
W gminie odpowiedzialność ma najwyraźniej właściwości gazu: wypełnia całe pomieszczenie, ale nie da się jej złapać.
Rock Water czyli zabawa na koszt mieszkańców
Osobny rozdział należy się Rock Water, ulubionej zabawce Wójta. Proszę wskazać choć jedną osobę poza nim, nawet w najbliższym kręgu gminnego słońca, która powie, że impreza w obecnej formule ma sens. Ja takiej osoby nie spotkałem. Za to niemal wszyscy powtarzają jedno: w tej formie to nie działa.
Z mojego zgrubnego wyliczenia wynika, że w tym roku dołożyliśmy do tej zabawy około 150 tys. zł. Wliczam pieniądze przekazane GOK oraz straty.
Oczywiście można powiedzieć, że kultura kosztuje. Problem w tym, że tu najbardziej rozwija się kultura dokładania. Równie intensywnie rozwija, a w zasadzie cofa się się wiedza Wójta, że przecież nie wydaje własnych pieniędzy. Niestety w każdej klasie trafia się uczeń szczególnie odporny na naukę.
Wieloletnia Prognoza Finansowa bez wielkich nadziei
Spójrzcie na Wieloletnią Prognozę Finansową. Nawet władze Gminy przyznają już w dokumentach, że w kolejnych latach nie ma pieniędzy na inwestycje ani większe remonty.
Nie mamy rezerwy. Nie mamy wkładu własnego. Za to mamy coraz dłuższą listę rzeczy, do których trzeba dopłacić.
Czy za rok będzie lepiej? Nie będzie. Zobaczymy za to, o ile wzrosną wydatki na wynagrodzenia.
W szkole uczy się około 170 dzieci, koszty stałe zostają, a subwencja maleje. Matematyka jest tu bezlitosna, choć na szczęście w Urzędzie zawsze można nagrać TikToka.
Na Boga, to był żart. Nie oddawajcie mu kamery.
Wójt nagrywa filmy o kontrolach podatku, z którego roczny wpływ wynosi około 25 tys. zł, i złośliwie ostrzega o wezwaniach na kontrole. Kiedy zapytałem, jak ten sam podatek pobierany jest na majątku gminnym, zapadła cisza.
Termin 14 dni na odpowiedź minął, ale odpowiedź najwyraźniej wybrała wolność i udała się w nieznanym kierunku. Ktoś schował się i czeka, aż mieszkańcy zapomną.
Jeżeli Gmina stosuje korzystną dla siebie interpretację przepisów, chętnie ją poznam. Być może mieszkańcy również mogą z niej skorzystać i wystąpić o zwrot zapłaconego podatku. Chyba że podstawa tego zwolnienia jest tajna — podobnie jak informacje o zwolnieniach podatkowych udzielanych członkom rodzin osób związanych z gminną władzą.
Jeszcze chwila i dokumenty otrzymają gryfa „ściśle tajne”, a dostęp do nich będzie możliwy dopiero po okazaniu legitymacji Wspólnej Sprawy.
Za to pobieranie pieniędzy od mieszkańców za wodę i śmieci idzie sprawnie. Jak już wielokrotnie pisałem, część tych opłat naliczana jest bez właściwej podstawy prawnej.
Najwyraźniej uznano, że kolejnej próby sięgnięcia do kieszeni mieszkańców nie można sobie odmówić. Powstaje więc remake pod tytułem „Nowe okoliczności”.
Reżyseria i scenariusz: Katarzyna Tomczyk.
Produkcja: Maciej Zdancewicz.
Muzyka i kostiumy: Michał Skubis
W rolach głównych: Grzegorz Demski, Ewa Ślepska i Ewa Citkowska.
Zapowiada się komediodramat z elementami horroru. Komedia będzie dla autorów. Dramat i horror tradycyjnie przypadną mieszkańcom.
Gdy chodzi o odpowiedź na pytanie, Urząd potrzebuje czasu. Gdy chodzi o sięgnięcie do kieszeni mieszkańca, procedura odzyskuje młodzieńczą sprawność.
Rok 2027 może zaboleć
Pokazywałem już na konkretnych liczbach, że stawki podatków w Gminie Płaska należą do najwyższych wśród sąsiednich gmin. Pokazywałem także, że potrafimy płacić tyle co w Warszawie.
Do kwietnia 2026 roku dwuosobowe gospodarstwo w naszej gminie płaciło za odpady więcej niż lokal w Warszawie, gdzie opłata wynosiła 60 zł niezależnie od liczby mieszkańców.
A teraz wróbelki ćwierkają, że trwają przymiarki do podwyżek podatków w 2027 roku. Jeżeli do nich dojdzie, zaboli wszystkich, lecz najmocniej tych, którzy mają najmniej: emerytów, osoby o niskich dochodach i rodziny wielodzietne.
Bo gmina musi się wyżywić. Na własne funkcjonowanie przejada już ponad połowę naszych dochodów, ale apetyt najwyraźniej dopisuje.
Bal trwa
Mostku nie będzie. Dotacji nie będzie. Pieniędzy na wkład własny też nie ma. Będą za to kolejne zmiany budżetu, kolejne dopłaty i kolejne zapewnienia, że wszystko jest pod kontrolą.
Bal musi trwać. Na Titanicu orkiestra również grała do końca. Różnica jest taka, że tam muzycy nie próbowali jeszcze obciążyć pasażerów podatkiem od góry lodowej.
