
W poniedziałek, 14 września, około godziny 9.40 przeszedłem obok Urzędu Gminy Płaska, szkoły i Gminnego Ośrodka Kultury. Byłem również na stadionie, w okolicy ogólnodostępnego boiska i siłowni zewnętrznej.
Zwyczajny spacer przez centrum Płaskiej.
Dopiero po chwili dotarło do mnie, że niemal przez cały ten czas znajdowałem się w zasięgu kamer należących do trzech różnych instytucji i działających w trzech odrębnych systemach monitoringu.
Urząd patrzył.
Szkoła patrzyła.
GOK patrzył.
Tylko jakoś nikt nie uznał za stosowne poinformować mnie, kto patrzy, po co patrzy, jak długo przechowuje nagrania i kto ma do nich dostęp.
Nie zauważyłem ani jednej tablicy informującej o monitoringu. Ani przed wejściem w monitorowany obszar, ani przy Urzędzie Gminy, ani przy szkole, ani przy GOK-u, boisku czy siłowni.
A przecież to nie wszystko.
Kamery znajdują się również:
- w okolicy kościoła;
- na polu namiotowym;
- na jednym ze skrzyżowań.
Na razie nie wiadomo, kto administruje tymi kamerami, jaki dokładnie obszar obejmują, do którego systemu są podłączone, kto może oglądać obraz oraz czy także tam zastosowano jakiekolwiek oznaczenia i zabezpieczenia.
Kamera na ścianie nie jest klauzulą informacyjną.
Wielki Brat patrzy. Tylko zapomniał się przedstawić
Monitoring oznacza przetwarzanie danych osobowych. Wizerunek człowieka, sposób jego poruszania się, miejsce i czas pobytu, samochód oraz numer rejestracyjny mogą pozwalać na ustalenie konkretnej osoby.
Dlatego człowiek powinien zostać poinformowany o monitorowaniu zanim wejdzie w zasięg kamery.
Powinien wiedzieć przynajmniej:
- że teren jest monitorowany;
- w jakim celu;
- kto jest administratorem danych;
- jak można skontaktować się z administratorem i inspektorem ochrony danych;
- jak długo przechowywane są nagrania;
- kto może je oglądać;
- gdzie znajduje się pełna informacja o przetwarzaniu danych;
- jakie prawa przysługują osobie nagranej.
W Płaskiej na pierwszy rzut oka można dowiedzieć się tylko jednego:
Kamery są.
Cała reszta wygląda na tajemnicę państwową. Albo gminną, czyli jeszcze tajniejszą.
Trzy systemy, trzy zestawy pytań
Ponieważ monitoring Urzędu Gminy, szkoły i GOK-u to trzy osobne systemy, każdy z nich powinien mieć własnego administratora, określony cel, podstawę prawną, zasady dostępu i dokumentację.
Dlatego pytam:
- Kto jest administratorem monitoringu działającego przy Urzędzie Gminy Płaska?
- Kto jest administratorem monitoringu szkoły?
- Kto jest administratorem monitoringu GOK-u, boiska, stadionu i siłowni zewnętrznej?
- Kto administruje kamerami przy kościele, na polu namiotowym i na skrzyżowaniu?
- Na jakiej podstawie prawnej uruchomiono każdy z tych systemów?
- Jaki dokładnie jest cel działania poszczególnych kamer?
- Dlaczego przed wejściem w ich zasięg nie ma widocznych tablic informacyjnych?
- Gdzie opublikowano pełne klauzule informacyjne dotyczące każdego z systemów?
- Jak długo przechowywane są nagrania?
- Kto ma prawo oglądać obraz na żywo, a kto może odtwarzać i kopiować nagrania?
- Ilu pracowników otrzymało upoważnienia do dostępu?
- Czy prowadzony jest rejestr logowań i operacji wykonywanych przez użytkowników?
- Czy można sprawdzić, kto, kiedy i za pomocą jakiego urządzenia łączył się z rejestratorem?
- Czy dostęp do systemów jest możliwy przez prywatne telefony?
- Czy administratorzy przeprowadzili analizę ryzyka i ocenili skutki monitoringu dla prywatności mieszkańców?
- Czy monitoring został wpisany do rejestru czynności przetwarzania?
- Czy określono zasady udostępniania nagrań Policji oraz innym podmiotom?
- Czy kamery obejmują sąsiednie posesje, drogę publiczną i chodnik biegnący przez wieś?
- Dlaczego nie zastosowano wyciemnień, czyli masek prywatności, jeżeli kamery obejmują obszary, których obserwowanie nie jest konieczne?
- Czy kamery mają mikrofony?
- Czy którykolwiek z systemów rejestruje, zapisuje albo przekazuje dźwięk?
Kamera miała chronić budynek. Dlaczego obserwuje wieś?
Gmina może stosować monitoring przestrzeni publicznej dla zapewnienia bezpieczeństwa, porządku publicznego lub ochrony mienia. Nie oznacza to jednak prawa do nagrywania wszystkiego, co znajdzie się przed obiektywem.
Każda kamera musi mieć określony cel, a jej pole widzenia powinno być ograniczone do tego, co rzeczywiście niezbędne.
Jeżeli kamera ma chronić wejście do budynku, a przy okazji pozwala obserwować mieszkańców idących chodnikiem, przejeżdżające samochody, fragment drogi albo sąsiednią nieruchomość, administrator powinien wyjaśnić, dlaczego uznał taki zakres za konieczny.
RODO wymaga minimalizacji danych.
Mówiąc prościej: nie wolno nagrywać całej wsi tylko dlatego, że kamera potrafi.
W szkole nie wystarczy przykręcić kamerę do ściany
Monitoring szkoły podlega dodatkowo Prawu oświatowemu.
Powinien być niezbędny dla bezpieczeństwa uczniów i pracowników albo ochrony mienia. Jego wprowadzenie wymaga odpowiednich uzgodnień i konsultacji, między innymi z radą pedagogiczną, radą rodziców oraz samorządem uczniowskim.
Dlatego pytam również:
- kiedy monitoring szkolny został formalnie wprowadzony;
- kto podjął tę decyzję;
- jakie konsultacje przeprowadzono;
- czy istnieją z nich protokoły;
- które obszary obejmują kamery;
- kto ma dostęp do obrazu dzieci;
- czy możliwy jest zdalny podgląd obrazu ze szkoły na prywatnym telefonie;
- czy system rejestruje również głos.
To nie są techniczne drobiazgi.
Mówimy o monitorowaniu dzieci.
A teraz pytanie najważniejsze
Docierają do mnie informacje, których na tym etapie nie jestem w stanie samodzielnie potwierdzić.
Dlatego nie stawiam jeszcze ostatecznego zarzutu. Pytam publicznie i oczekuję jednoznacznej odpowiedzi.
Czy prawdą jest, że jeden z pracowników wymienionych wyżej instytucji zainstalował na telefonie aplikację zapewniającą stały, zdalny dostęp do jednego z systemów monitoringu?
Czy prawdą jest, że za pomocą tej aplikacji mógł obserwować obraz na żywo również poza miejscem pracy?
Czy miał do tego pisemne upoważnienie?
Czy administrator wiedział, na jakim urządzeniu zainstalowano aplikację i w jaki sposób telefon został zabezpieczony?
Czy prawdą jest, że obraz z monitoringu był pokazywany osobom postronnym?
Czy prawdą jest wreszcie, że aplikacja umożliwiała również słuchanie dźwięku z otoczenia kamer i był on odtwarzany dla osób postronnych?
Nie podaję obecnie imienia i nazwiska tej osoby, chociaż jej tożsamość jest lokalnie powszechnie znana. Nazwijmy ją dla uproszczenia Panem P.
Nie robię tego z jednego powodu: zanim wskaże się człowieka publicznie, należy dać instytucji możliwość wyjaśnienia, czy osoba ta miała upoważnienie, jaki był jego zakres oraz czy przełożeni wiedzieli o sposobie korzystania z aplikacji.
Być może wynikało to z niewiedzy, lekkomyślności albo zwykłej chęci zaimponowania innym możliwościami systemu.
Nie zmieniałoby to jednak skutków.
Jeżeli informacje o stałym podglądzie, słuchaniu rozmów oraz pokazywaniu obrazu osobom postronnym są prawdziwe, mogło dochodzić do wielokrotnych naruszeń prawa oraz praw mieszkańców Gminy Płaska.
Głupota nie legalizuje dostępu do cudzych danych.
Chęć zaimponowania znajomym nie jest podstawą prawną przetwarzania wizerunku i rozmów mieszkańców.
A aplikacja w telefonie nie zmienia publicznego monitoringu w prywatną telewizję pracownika.
Jeżeli którakolwiek z tych informacji jest prawdziwa, przestajemy rozmawiać o braku tabliczki.
Zaczynamy rozmawiać o możliwym nieuprawnionym dostępie do danych osobowych, udostępnianiu ich osobom postronnym, braku kontroli nad systemem oraz możliwym naruszeniu ochrony danych.
Monitoring wizyjny czy podsłuch?
Przepisy dotyczące monitoringu Urzędu Gminy i szkoły mówią o rejestrowaniu obrazu. Nie dają zwykłemu monitoringowi ogólnego prawa do nagrywania rozmów mieszkańców.
Rejestrowanie dźwięku jest znacznie głębszą ingerencją w prywatność niż sam obraz. Może ujawniać sprawy rodzinne, zdrowotne, zawodowe, finansowe, polityczne i osobiste.
Bez szczególnej podstawy prawnej oraz wykazania rzeczywistej konieczności takie przetwarzanie jest nielegalne.
I tu pojawia się problem bardzo osobisty.
Bywałem na gminnych imprezach. Rozmawiałem z ludźmi na stadionie, przy GOK-u i w innych miejscach publicznych.
Nie wiem, czy kamery miały aktywne mikrofony.
Nie wiem, czy ktoś słuchał tych rozmów.
Nie wiem, czy dźwięk był zapisywany.
Nie wiem, czy osoba mająca aplikację mogła uruchomić odsłuch w dowolnym momencie.
Nie wiem również, czy nie rozmawiałem tam o sprawach, które są wyłącznie moją prywatną własnością, a ktoś postronny – siedząc z telefonem w ręku – mógł tego słuchać.
I właśnie dlatego administrator ma obowiązek poinformować mieszkańców o monitorowaniu, ograniczyć dostęp do danych i wykazać, że cały system działa zgodnie z prawem.
Nie po kontroli.
Nie po skardze.
Nie wtedy, gdy ktoś zacznie zadawać pytania.
Od pierwszego dnia działania kamer.
To nie jest zabawka kupiona za publiczne pieniądze
RODO przewiduje poważne konsekwencje: kontrolę Prezesa UODO, nakaz ograniczenia albo zaprzestania przetwarzania, usunięcie danych, zmianę zabezpieczeń oraz administracyjną karę pieniężną.
Osoba, której prawa naruszono, może również dochodzić odszkodowania lub zadośćuczynienia.
Wysokość kary dla jednostek publicznych określają przepisy krajowe. Nie działa tu proste hasło o „4 procentach przychodu”, właściwe dla przedsiębiorstw.
Nie oznacza to jednak, że publiczną instytucję można ukarać wyłącznie symbolicznym pogrożeniem palcem.
Najważniejsze jest coś jeszcze: ewentualną karę ostatecznie pokryje instytucja finansowana z pieniędzy mieszkańców.
Dlatego zanim ktoś odpowie, że „przecież nic się nie stało”, warto ustalić:
kto patrzył, kto słuchał, kto miał dostęp i komu jeszcze to pokazywał.
Które przepisy mogły zostać naruszone?
Ostateczną ocenę należy do Prezesa UODO, a w sprawach cywilnych lub karnych – do właściwych sądów i organów ścigania. Jeżeli jednak opisane okoliczności się potwierdzą, odpowiedzialność mogą ponosić administratorzy poszczególnych systemów, reprezentowani przez Wójta Gminy Płaska, dyrektora szkoły oraz dyrektora GOK-u.
Wójt Gminy Płaska – monitoring gminny
W przypadku monitoringu pozostającego pod kontrolą Gminy lub Urzędu mogło dojść między innymi do naruszenia:
- art. 5 ust. 1 RODO – zasad legalności, przejrzystości, ograniczenia celu, minimalizacji danych, ograniczenia czasu przechowywania oraz poufności;
- art. 6 RODO – jeżeli nie istnieje odpowiednia podstawa prawna dla całego zakresu przetwarzania;
- art. 12 i 13 RODO – przez brak wymaganych informacji dla osób wchodzących w zasięg kamer;
- art. 24 i 25 RODO – jeżeli system nie został zaprojektowany i zorganizowany z uwzględnieniem ochrony prywatności;
- art. 30 RODO – jeżeli monitoring nie został odpowiednio opisany w rejestrze czynności przetwarzania;
- art. 32 RODO – jeżeli dostęp do obrazu lub dźwięku nie został odpowiednio zabezpieczony;
- art. 33 i 34 RODO – jeżeli doszło do nieuprawnionego ujawnienia danych, a zdarzenia nie oceniono, nie zarejestrowano lub nie zgłoszono;
- art. 35 RODO – jeżeli należało przeprowadzić ocenę skutków dla ochrony danych, a jej nie wykonano;
- art. 9a ustawy o samorządzie gminnym – między innymi w zakresie celu monitoringu, wykorzystywania nagrań, czasu ich przechowywania, zabezpieczenia oraz obowiązku oznaczenia monitorowanego terenu.
Wójt powinien również wyjaśnić, kto odpowiada za kamery przy kościele, na polu namiotowym i na skrzyżowaniu oraz czy należą one do któregokolwiek z systemów gminnych.
Dyrektor szkoły – monitoring uczniów, pracowników i terenu szkoły
W przypadku szkoły mogło dojść do naruszenia tych samych przepisów RODO, a dodatkowo:
- art. 5, 6, 12, 13, 24, 25, 30 i 32 RODO;
- art. 108a Prawa oświatowego – jeżeli monitoring wprowadzono bez wykazania jego niezbędności, wymaganych uzgodnień i konsultacji;
- przepisów dotyczących wykorzystywania nagrań wyłącznie w celu, dla którego zostały zebrane;
- obowiązku odpowiedniego oznaczenia monitorowanych pomieszczeń i terenu;
- zasad ograniczających czas przechowywania nagrań;
- obowiązku zastosowania środków chroniących nagrania przed dostępem osób nieuprawnionych.
Prawo oświatowe pozwala szkole rejestrować obraz w ściśle określonym celu. Nie tworzy ogólnego upoważnienia do słuchania i nagrywania rozmów uczniów, rodziców, nauczycieli oraz osób przechodzących w pobliżu szkoły.
Dyrektor szkoły powinien zatem odpowiedzieć nie tylko za rozmieszczenie kamer, lecz także za sposób nadawania uprawnień, dostęp przez urządzenia mobilne oraz bezpieczeństwo obrazu dzieci.
Dyrektor GOK-u – monitoring GOK-u, stadionu
Jeżeli GOK jest administratorem własnego systemu, jego dyrektor powinien wykazać zgodność monitoringu przede wszystkim z:
- art. 5, 6, 12, 13, 24, 25, 30 i 32 RODO;
- zasadą rejestrowania wyłącznie obszaru niezbędnego do osiągnięcia konkretnego celu;
- obowiązkiem kontrolowania, kto ma dostęp do obrazu;
- obowiązkiem zabezpieczenia dostępu zdalnego;
- obowiązkiem uniemożliwienia udostępniania obrazu i dźwięku osobom postronnym;
- obowiązkiem oceny i ewentualnego zgłoszenia naruszenia na podstawie art. 33 i 34 RODO.
Szczególnego wyjaśnienia wymaga, czy kamery na stadionie, boisku i przy siłowni obejmują również imprezy gminne oraz rozmowy prowadzone przez uczestników.
Jeżeli obraz lub dźwięk udostępniano bez uprawnienia
Jeśli potwierdzi się, że pracownik korzystał z monitoringu poza zakresem upoważnienia, udostępniał go osobom postronnym albo bez podstawy słuchał rozmów mieszkańców, zastosowanie mogą mieć również:
- art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych – dotyczący przetwarzania danych przez osobę nieuprawnioną albo w sytuacji, gdy ich przetwarzanie jest niedopuszczalne;
- art. 267 Kodeksu karnego – jeżeli ktoś bez uprawnienia uzyskiwał dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonych albo posługiwał się urządzeniem lub oprogramowaniem w celu ich uzyskania;
- art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego – chroniące prywatność, wizerunek oraz tajemnicę komunikowania się;
- art. 82 RODO – przewidujący prawo do odszkodowania za szkodę majątkową lub niemajątkową wynikającą z naruszenia RODO.
Stwierdzam, że brak oznaczeń widać gołym okiem, a pozostałe okoliczności wymagają natychmiastowego i udokumentowanego wyjaśnienia.
W poniedziałek około godziny 9.40 przeszedłem przed trzema instytucjami.
Teraz chciałbym wiedzieć:
- przez ile kamer zostałem zarejestrowany;
- jak długo będzie przechowywany mój wizerunek;
- kto oglądał obraz;
- czy nagrano również mój głos;
- kto miał dostęp za pomocą telefonu;
- czy pokazywano ten obraz innym osobom.
To chyba nie jest wygórowane oczekiwanie.
Zwłaszcza wobec instytucji, które obserwują mieszkańców, ale same najwyraźniej bardzo nie lubią być obserwowane.
No nie fajnie.
Jeżeli takowy pracownik, bez uprawnień, upubliczniał zapis z monitoringu na prywatnym sprzęcie!!!
To ciekawe jak szybko sprawa zostanie zamieciona pod dywanik. 🙂
Czy TU kiedyś będzie normalnie?
Może chociaż jeden tydzień bez wpadek. „proszę”
Nie zostanie zamiecione pod dywan. Koniec zabaw w chowanego.