WIELKI BIEG KOMISJI SKARG IM. KATARZYNY TOMCZYK, VEL „NOWE OKOLICZNOŚCI”

Piszecie, że ostatnio zrobiło się tutaj zbyt poważnie. Podobno nawet arabica z cukrem smakowała jak kawa z gminnego automatu – gorzko, podejrzanie i bez informacji, kto ją zatwierdził.

Przepraszam. Czas na coś lżejszego.

Porozmawiajmy więc o spełnianiu marzeń oraz prezencie, który jeszcze w tym miesiącu ma mi przygotować Komisja Skarg, Wniosków i Petycji.

Z tego, co ćwierkają ptaszki, Wójt musi ponownie zmienić budżet i potrzebuje sesji Rady Gminy. Czyli znowu się pos…ło.

Jest tylko drobny problem: przed sesją trzeba wreszcie zebrać Komisję Skarg i rozpatrzyć moją sprawę. Termin minął prawie trzy miesiące temu, ale w Płaskiej czas płynie inaczej. Zwłaszcza gdy zegarek patrzy na dokumenty.

Słyszę również, że trwają poszukiwania odpowiedniej interpretacji. Być może pojawią się nawet słynne „nowe okoliczności” – gminny odpowiednik królika wyciąganego z kapelusza, kiedy przepisy i dokumenty zaczynają mówić coś niewygodnego.

Problem w tym, że tym razem kapelusz będzie przezroczysty.

Czekam więc na posiedzenie komisji. Prosiłem, aby odbyło się w poniedziałek albo w piątek, żebym mógł osobiście i aktywnie w nim uczestniczyć. Liczę, że nikt nie spróbuje wyznaczyć terminu wyłącznie po to, abym ze względu na pracę 300 kilometrów od Płaskiej nie mógł przyjechać.

Taki numer nie zakończy sprawy. Da tylko materiał na kolejny tekst. Bo ja będę. Będzie również dokładne podsumowanie – bez skrótów, upiększeń i wygodnego zaniku pamięci.

Słowa nieparlamentarne pozostawię tym, którym zabraknie argumentów. Ja przyjdę z dokumentami.

Samo posiedzenie zapowiada się wyjątkowo interesująco – oczywiście pod warunkiem, że do tego czasu komisja nadal będzie miała pełny skład.

Nie planuję awantury. Nie będzie krzyków, obrażania ani rzucania krzesłami. Będzie znacznie gorzej.

Będą dokumenty, daty, przepisy i pytania wymagające konkretnych odpowiedzi.

Będę rejestrował posiedzenie, a protokół ma odzwierciedlać jego rzeczywisty przebieg. Bez skrótów typu „odbyła się dyskusja”, gdy przez czterdzieści minut nikt nie potrafił odpowiedzieć na jedno pytanie. Bez znikających wypowiedzi. Bez anonimowego „członek komisji stwierdził”.

Każda odpowiedź, odmowa odpowiedzi oraz próba zmiany tematu będzie miała autora, imię, nazwisko i swoje miejsce w opisie posiedzenia.

To nie będzie zwykłe gminne pitu-pitu, podczas którego wybiera się prowadzącego, stwierdza istnienie nowych okoliczności i wszyscy rozchodzą się z poczuciem dobrze wykonanej czynności administracyjnej.

To będzie spokojna, merytoryczna szermierka. Z tą różnicą, że ja przyjdę z dokumentami, a nie z wachlarzem wymówek.

Szczególnie ciekawi mnie postawa Katarzyny Tomczyk. Zapewne przybiegnie, aby ponownie spróbować przejąć kontrolę nad sytuacją, która właśnie rozpoczęła twarde lądowanie.

Przewodnicząca Rady będzie musiała zdecydować, czy ważniejsze są fakty i interes mieszkańców, czy kolejna próba udowodnienia, że rację można mieć nawet wtedy, gdy dokumenty twierdzą coś przeciwnego.

A może ponownie usłyszymy znajome:

„Kaśka, chodź tutaj prędko, bo to się nagrywa…”

Jeżeli w rozliczeniach mieszkańców rzeczywiście popełniono błąd, uczciwe rozwiązanie jest proste: przyznać to, przeprosić, poprawić i zwrócić nienależnie pobrane pieniądze.

Tyle że uczciwe rozwiązania wymagają odwagi.

Zobaczymy, czy Wspólna Sprawa wybierze tę drogę, czy ponownie wystartuje w biegu przez pole „nowych okoliczności”. Trochę im nawet współczuję – oczywiście tylko do chwili, gdy przypomnę sobie, że dobrowolnie zgodzili się pełnić funkcje publiczne i pobierać za to diety.

Naprawdę istnieje proste wyjście. Można wstać i powiedzieć:

„Jestem uczciwym człowiekiem. Nie będę firmować swoim nazwiskiem czegoś, z czym się nie zgadzam. Radnym nie muszę być.”

Mandat kiedyś się kończy. Nazwisko zostaje.

Kiedy tylko termin posiedzenia zostanie ogłoszony, poinformuję o nim mieszkańców. Warto przyjść i zobaczyć wszystko osobiście.

Szczególnie serdecznie zapraszam miejscowego poszukiwacza nabiału. Mogę już dzisiaj uczciwie powiedzieć, że członkowie komisji, którzy pojawią się na posiedzeniu i zmierzą się z pytaniami, będą mieli jaja – niezależnie od tego, czy zgodzą się ze mną, czy nie.

W przypadku nieobecnych wynik poszukiwań będzie można oficjalnie uznać za negatywny.

Zapowiada się widowisko ciekawsze niż 973 odcinek tureckiej telenoweli. Będzie podobnie: napięcie, tajemnice, lokalne układy i bohaterowie przekonani, że nikt nie pamięta poprzedniego odcinka.

Tyle że tym razem będzie nagranie i protokół.

Na tegoroczną Gwiazdkę nie czekam nawet w połowie tak niecierpliwie, jak na możliwość tej intelektualnej i merytorycznej rozmowy.

Dziękuję Komisji za mój wymarzony prezent. Obiecuję rozpakować go bardzo dokładnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *