
Po ostatnim artykule widać, że wzburzenie jest duże. Dziękuję również za komentarze i zadawane pytania.
Nie znam odpowiedzi na wszystkie. I trudno się temu dziwić.
Wójt ukrywa dokumenty, istotne informacje trzeba z Urzędu wyciągać kawałek po kawałku, a odpowiedzi są zazwyczaj konstruowane tak, aby formalnie odpowiedzieć, lecz faktycznie niczego nie wyjaśnić.
Przerabialiśmy to już przy rozliczeniach za wodę.
Ponad rok zajęło mi wykazanie, że mieszkańcy zostali niewłaściwie rozliczeni. Przez cały ten czas Michał Skubis, Maciej Zdancewicz i Katarzyna Tomczyk przekonywali, że wszystko jest w porządku. Słyszeliśmy, że nie ma możliwości technicznych, że być może przepisy naszej Gminy nie pozwalają rozliczać tego inaczej, że przecież chciano dobrze i właściwie niczego więcej zrobić się nie dało.
Do sprawy zaprzęgnięto nawet Komisję Skarg, Wniosków i Petycji. Marek Sudnik, Ewa Citkowska i Ewa Ślepska uznali, że czarne jest białe, białe jest czarne, po czym – niczym Piłat – umyli ręce.
Dopiero kiedy znudziła mi się ta zabawa i poinformowałem, że dysponuję urządzeniem pozwalającym sprawdzić przedstawiane nam wyjaśnienia, nagle pojawiły się „nowe okoliczności”.
Pani Przewodnicząca Katarzyno Tomczyk – nie zamierzam już ułatwiać Pani wycofywania się z wcześniejszych twierdzeń. Może Pani przeprosić mieszkańców i wyjaśnić, dlaczego przez tak długi czas przekazywała im Pani informacje niezgodne z rzeczywistością. W przeciwnym razie mieszkańcy będą mieli prawo nazywać Panią kłamczuszkiem vel Pinokio w spódnicy.
Ale wróćmy do dróg.
Rok 2024
W kosztorysie Urzędu Gminy Płaska na utrzymanie dróg przewidziano 300 tys. zł.
Zwycięska oferta opiewała na około 128 tys. zł. Pozostałe dwie wynosiły około 189 tys. zł i 210 tys. zł.
Kto wygrał? Wiadomo.
Ile ostatecznie wystawiono faktur? Na jakie kwoty? Za jakie ilości kruszywa i jakie faktycznie wykonane prace?
Z opublikowanych dokumentów tego się nie dowiemy.
Rok 2025
Wartość zamówienia oszacowano na około 175 tys. zł. Samego postępowania nie znalazłem w BIP Gminy Płaska – dane pochodzą z platformy e-Zamówienia.
Zwyciężył, o dziwo, ten sam wykonawca co rok wcześniej. Ponownie zaoferował około 128 tys. zł. Konkurenci przedstawili oferty w wysokości około 140 tys. zł i 177 tys. zł.
Ile ostatecznie zapłaciła Gmina? Ile wystawiono faktur i czego dokładnie dotyczyły?
Z publicznie dostępnych dokumentów znów tego nie wiadomo.
Rok 2026
Wartość zamówienia oszacowano już na około 369 tys. zł.
Wygrał ten sam wykonawca, tym razem z ofertą wynoszącą około 157 tys. zł. Jedyny konkurent zaproponował około 203 tys. zł.
Ile faktur wystawiono lub jeszcze zostanie wystawionych? Jakie ilości materiału zostały zamówione, dostarczone i wbudowane? Kto sprawdzał ich jakość? Jak wyglądały odbiory?
Na razie – cisza.
Jednak bez faktur oglądamy jedynie połowę obrazu. Tę połowę, którą Urząd zdecydował się nam pokazać.
Bo np jak wytłumaczyć skok przewidywanej kwoty przez Urząd o 100% rok do roku?
Trzy lata, jeden wykonawca
Dlaczego od trzech lat wygrywa ten sam przedsiębiorca, skoro mieszkańcy regularnie skarżą się na fatalny stan dróg, sposób wykonywania prac oraz jakość stosowanego materiału?
Samo wygrywanie kolejnych przetargów przez jedną firmę nie jest oczywiście niczym nielegalnym. Jeżeli składa najkorzystniejszą ofertę i spełnia warunki postępowania, może wygrywać nawet przez następnych dziesięć lat.
Pytanie brzmi jednak inaczej:
czy warunki kolejnych postępowań rzeczywiście chroniły interes Gminy i pozwalały wymagać dobrej jakości usługi?
Nie będę ponownie zanudzał wszystkich szczegółami. Zachęcam jednak do porównania SWZ oraz projektów umów z lat 2024–2026. Warto zobaczyć, jak zmieniały się wymagania, obowiązki wykonawcy, zasady kontroli, odpowiedzialność za jakość prac i możliwość waloryzacji wynagrodzenia.
Zmiany trudno uznać za korzystne dla Gminy. Ja nie widziałem żadnej na plus dla gminy. Dla wykonawcy jak najbardziej. A już majstersztykiem jest likwidacja pozycji żwirowanie z walcowaniem. Teraz mamy dwie osobne pozycje: żwirownie i druga walcowanie.
Panie Wójcie Michale Skubis, czy stanie Pan przed mieszkańcami, spojrzy im prosto w oczy i powie, że wszystkie te rozwiązania wprowadzono wyłącznie dla dobra Gminy?
BUAHAHAHA
Proponuje spotkanie w GOK. Pan zachęcający klaskaniem zgromadzonych do poparcia Pana tezy.
Może z wsparciem rodziny, tylko na litość Pana, dajcie już spokój z tym nabiałem.
Bez dokumentów potwierdzających rzeczywiste wykonanie i rozliczenie prac takie zapewnienie może wywołać jedynie gorzki śmiech.
Wspólna Sprawa i wspólny wykonawca
Od 2024 roku mamy niepodzielnie panującą Wspólną Sprawę ze Słońcem Gminy na czele.
Mamy też jednego, niezmiennego wykonawcę dróg. Mieszkańcy narzekają, samochody cierpią, kruszywo gdzieś znika w płaszczańskiej przestrzeni, lecz wykonawca trwa niewzruszenie w służbie Gminy.
Trzeba doceniać to, co się ma.
To przecież stabilność.
Już dziś mogę otworzyć kalendarz na 2027 rok – jeżeli takie kalendarze są już w sprzedaży – i spróbować przewidzieć, kto będzie zajmował się moją drogą.
Mogę również przewidzieć, że podczas kolejnej podróży do domu zamiast przecinków będę używał tradycyjnych, jakże polskich i wzmacniających naszą kulturę narodową przerywników rozpoczynających się na litery „k” i „ch”.
Pozostaje ostatnie pytanie.
Jak należy ocenić osobę, która przygotowywała i prowadziła te postępowania?
Czy mamy do czynienia wyłącznie z brakiem elementarnej wiedzy, staranności i troski o interes Gminy? Czy dokumentację sporządzał ktoś, kto nie rozumiał konsekwencji wprowadzanych zapisów?
A może istnieją inne okoliczności – niezwiązane już z przymiotami intelektualnymi, lecz z interesami, o których mieszkańcy nie zostali poinformowani?
Nie przesądzam odpowiedzi.
Żeby jej udzielić, trzeba zobaczyć pełną dokumentację: zlecenia, obmiary, faktury, dowody dostaw materiału, protokoły odbioru, wyniki kontroli oraz korespondencję z wykonawcą.
Dlatego następny krok będzie prosty.
Zapytamy o dokumenty. A później policzymy.
