Zadano mi ostatnio kilka pytań. Niektóre powtarzają się regularnie, dlatego czas na małe Q&A.

1. Kto rządzi w naszej gminie?
Nominalnie — Wójt.
W praktyce odnoszę jednak wrażenie, że jest zakładnikiem kilku lokalnych zależności i układów personalnych. Znaczący wpływ na podejmowane decyzje ma, moim zdaniem, jego ojciec. Największy wpływ przypisuje się jednak Przewodniczącej Rady Gminy. Taką opinię słyszę właściwie od każdego, z kim można o sprawach gminy poważnie porozmawiać.
Nie jest tajemnicą, że sama chciała zostać Wójtem. Kiedy jednak podczas nieformalnego spotkania padła kandydatura syna Nadleśniczego, zgodziła się ją poprzeć.
I tutaj trzeba oddać jej polityczny instynkt. Wiedziała, że kandydat jest niedoświadczony, raczej się nie nadaje i będzie potrzebował silnego wsparcia. Sama została przewodniczącą Rady Gminy i dzisiaj — poza pozostawioną wójtowi rolą udzielania wywiadów i występowania na TikToku — ma, moim zdaniem, największy wpływ na sprawy gminy.
Problem zaczyna się wtedy, gdy podszepty doradcy stają się ważniejsze niż głos mieszkańców.
Wpływ — tak. Odpowiedzialność — już znacznie mniejsza.
2. Dlaczego poprzednia władza nie została rozliczona?
Przez lata razem z panią Katarzyną Tomczyk mówiliśmy podczas sesji Rady Gminy o nieprawidłowościach. Było pospolite ruszenie, wielkie słowa i mobilizacja, aby odwołać poprzedniego Wójta.
Minęły ponad dwa lata. I co?
Jeszcze na początku kadencji wielokrotnie pytałem panią Tomczyk, kiedy rozpocznie się rozliczanie poprzedniej władzy. Gdy pan Zdancewicz ponownie został Sekretarzem Gminy, usłyszałem, że „to polityka” i niewiele można zrobić, ponieważ mieszkańcy wybrali go na radnego powiatowego, więc stał się praktycznie nietykalny.
Przypominałem, że wcześniej był zastępcą Wójta i odpowiadał za nadzorowanie wielu spraw: inwestycji, przetargów, wydatków i całego bałaganu, o którym przez lata publicznie mówiono. Odpowiedzią było wzruszenie ramion.
Po słynnej sesji Rady Gminy z maja 2024 roku — naprawdę polecam ją obejrzeć — wszystko stało się znacznie bardziej zrozumiałe. Starszy Skubis, kojarzony z Platformą Obywatelską, oraz Zdancewicz, kojarzony raczej z PiS-em, zaczęli publicznie prawić sobie komplementy i niemal spijać sobie z dzióbków.
Wtedy można było już podejrzewać, że wielkie rozliczenie właśnie dobiegło końca, zanim zdążyło się rozpocząć.
Kiedy rozmawiałem z panią Tomczyk o nieprawidłowościach przy budowie pomnika, braku nadzoru nad remontem remizy i odpowiedzialności za powstały bałagan, najpierw słyszałem: „później”.
Później zostało już tylko echo: óźniej, źniej, ej.
3. Jakie sprawy są najważniejsze do końca roku?
Nie da się zrobić wszystkiego naraz. Cele powinny być konkretne i możliwe do osiągnięcia. Dlatego za najważniejsze uważam:
- powstrzymanie sprzedaży majątku gminy — naszych „sreber rodowych” — wyłącznie po to, aby pokrywać zadłużenie i utrzymywać pozory, że sytuacja finansowa jest dobra;
- rozliczenie nadwyżek pobranych od mieszkańców w 2025 roku w ramach opłat za gospodarowanie odpadami oraz rozliczeń mediów i zwrot pieniędzy, jeżeli komisja Skarg, Wniosków i Petycji po „wnikliwej analizie” i „pojawieniu się nowych okoliczności” będzie miała odwagę przyznać, że zostały pobrane bez należytej podstawy prawnej;
- pełne wyjaśnienie remontu szkoły. Według nieoficjalnych informacji inwestycja nadal nie została ostatecznie odebrana, a zgłaszane usterki nie są skutecznie usuwane. Ich naprawa może kosztować bardzo dużo, dlatego trzeba wskazać osoby odpowiedzialne za nadzór;
- wyjaśnienie remontu remizy, poniesionych strat finansowych oraz odpowiedzialności osób, które miały obowiązek prawidłowo nadzorować tę inwestycję;
- naprawę mostku w Płaskiej i podjęcie wreszcie odpowiedzialnej i przejrzystej decyzji w sprawie pól namiotowych. Jeżeli gmina nie potrafi nimi skutecznie zarządzać, trzeba zmienić system. W obecnym modelu tracimy naprawdę duże pieniądze. Gmina nie potrafiła nawet zorganizować skutecznego systemu pobierania opłat;
- przeprowadzenie audytu prac wykonanych w ciągu ostatnich dwóch lat na gminnych wodociągach. Jeżeli najbliższa zima przyniesie mrozy podobne do ostatnich, możemy mieć bardzo poważny problem. Sprawdzenie, czy doniesienia o błędach wykonawczych przy wodociągu na ulicy Prądzyńskiego są prawdziwe;
- gruntowną przebudowę systemu utrzymania dróg gminnych: realną kontrolę wykonawców, odbiór faktycznie wykonanych prac, a gdy będą problemy ewentualną zmianę firmy albo osoby odpowiedzialnej za nadzór, jeżeli obecny system się nie sprawdza;
- rozpoczęcie rzeczywistego rozliczania radnych z ich działalności. Niektórzy za bardzo zapatrzyli się w reklamę Wspólnej Sprawy i zapomnieli, że zostali wybrani po to, aby służyć mieszkańcom, a nie własnemu wizerunkowi.
4. Co dalej z Rock Water?
Trzeba wreszcie uczciwie odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy chcemy kontynuować Rock Water, a jeżeli tak — to w jakiej formule?
Czy festiwal powinien odbywać się w Serwach, gdzie sam dyrektor GOK mówił o problemach z miejscem dla tysiąca osób i o śmierdzących toaletach ustawionych pod sceną bo nie ma innego miejsca?
Czy chcemy nadal finansować imprezę, której frekwencja spada, a dopłaty z budżetu gminy rosną? Czy wydarzenie rzeczywiście przyciąga turystów, którzy zostają w naszej gminie i zostawiają tutaj pieniądze?
Trzeba też odpowiedzieć, gdzie mają znajdować się stoiska kół gospodyń wiejskich — przed czy za „płotem”.
To nie jest drobiazg. Produkty KGW dostępne dla wszystkich zostały sprzedane w ciągu dwóch–trzech godzin. Koła znajdujące się w części biletowanej zostały z częścią przygotowanych produktów. KGW były niezadowolone, mieszkańcy byli niezadowoleni, turyści byli niezadowoleni, a przecież to właśnie lokalne jedzenie, atmosfera i ludzie mogą być największą siłą tego wydarzenia.
Może zamiast pompować coraz większe pieniądze w tracący zainteresowanie festiwal, warto stworzyć prawdziwe Dni Płaskiej? Jeden dzień koncertowy — może nawet skromniejszy — oraz część otwarta, oparta na lokalnych atrakcjach, kołach gospodyń, mieszkańcach i turystach.
Jeżeli wydarzenie zostanie dobrze pomyślane, ludzie sami będą przekazywali sobie, że warto tutaj przyjechać. Może będzie rozwijało się wolniej, ale będzie wymagało mniejszych dopłat, a dla gminy stanie się znacznie lepszą reklamą.
Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś ma rozdmuchane ego i dla jego dalszego pompowania sięga do cudzej kieszeni.
Bo cudze pieniądze zawsze wydaje się najłatwiej.
