AMATORSKIE SIRTAKI CZY PROFESJONALNE LABADO

Uwaga! Jeżeli masz pełny pęcherz, przed przeczytaniem tego tekstu lepiej skorzystaj z toalety. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za skutki nagłego ataku śmiechu ani za szkody powstałe podczas oglądania załączonych materiałów.

Ale wracajmy do rzeczywistości

Bo oto okazuje się, że najbardziej podniosłe gesty wielkiej polskiej polityki doczekały się własnej, gminnej rekonstrukcji.

Najpierw była wielka hala, najważniejsi politycy, biskupi i zawodowo wyćwiczona jedność narodowa. Ręce splecione, twarze pełne skupienia, aparaty gotowe.

Polska wstała z kolan i złapała sąsiada za palec.

A potem ten sam format dotarł do Płaskiej.

Może bez telebimów, ochrony i ogólnopolskiej transmisji, ale za to na sali gimnastycznej, pod koszem do koszykówki i czujnym okiem szkolnej młodzieży.

Jak widać, wielka polityka może zostać z powodzeniem odtworzona również bez wielkiego budżetu. Wystarczy kawałek parkietu, kilka garniturów i odpowiednia liczba osób gotowych złapać się za ręce.

Na pierwszym planie Przewodnicząca w wirującej sukni, z dłonią wyciągniętą zgodnie z obowiązującą choreografią i znaczącym spojrzeniem skierowanym w stronę Wójta.

Pełna lekkość, gracja i polityczna synchronizacja.

Jeszcze pół obrotu i sala gimnastyczna mogłaby się zamienić w finał programu „Taniec z władzami”.

Niestety realizatorzy lokalnego widowiska nie przewidzieli jednego problemu.

Wójt, zapewne z racji wzrostu, został ustawiony w niewłaściwym miejscu. Zamiast znaleźć się obok Przewodniczącej i płynnie dołączyć do układu, został od niej oddzielony tylko jednym uczestnikiem. Za to politycznie tak ważnym, że obie strony trzymały się go, jakby od tego zależała stabilność całej choreografii.

W rezultacie, podczas gdy inni mogli wirować, spoglądać i przeżywać wspólnotę, Wójtowi pozostało stać jak kołek w płocie – elegancko ubrany, odpowiednio skupiony, lecz choreograficznie uziemiony.

Nawet ręce nie bardzo wiedziały, czy uczestniczą już w narodowym uniesieniu, czy nadal oczekują na instrukcję.

A przecież wystarczyło ustawić Wójta o jedną osobę bliżej.

Przewodnicząca mogłaby spojrzeć, Wójt odpowiedzieć spojrzeniem, suknia zawirować, publiczność westchnąć, a całość zakończyłaby się politycznym pas de deux:

„Jezioro łabędzie – wersja samorządowa”

On – nieruchomy symbol stabilności władzy.
Ona – wirujący symbol stabilności większości.
W tle – mieszkańcy, którzy stabilnie czekają na odpowiedzi.

Na szczęście, mimo drobnego błędu w ustawieniu, spektakl należy uznać za udany.

Garnitury były.
Duchowni byli.
Oficjalne miny były.
Rączki się odnalazły.
Jedność została odegrana.
Fotograf zdążył nacisnąć spust.

I tylko człowiek patrzy na oba zdjęcia i zaczyna się zastanawiać, czy to jeszcze szkolna uroczystość, czy już franczyza wielkiej polityki działająca według sprawdzonego podręcznika:

  1. Ustaw władzę w pierwszym rzędzie.
  2. Dodaj duchownego.
  3. Każ wszystkim złapać się za ręce.
  4. Włącz podniosłą muzykę.
  5. Zrób zdjęcie.
  6. Ogłoś wspólnotę.

Odbiór budynku może poczekać.

Winda może poczekać.

Usterki mogą poczekać

Problemy mieszkańców mogą poczekać.
Dokumenty mogą poczekać.
Odpowiedzi mogą poczekać.
Najważniejsze, że gest się zgadza.

Pozostaje jednak jedna zagadka.

Dlaczego Wójt nie pochwalił się na swoim profilu tak doniosłym wydarzeniem choreograficzno-medialnym?

Przecież było wszystko, czego potrzebuje porządny materiał promocyjny: oficjalna uroczystość, eleganckie stroje, duchowni, wzruszona publiczność, splecione dłonie, wirująca suknia Przewodniczącej i sam Wójt w roli nieruchomego filaru całej kompozycji.

Czyżby uznał, że został ustawiony po niewłaściwej stronie?

A może materiał nie przeszedł autoryzacji, ponieważ zamiast dynamicznego przywódcy wyszedł uczestnik oczekujący na przydzielenie mu partnerki?

Taka chwila zasługiwała przecież na osobny wpis:

„Dziś wspólnie z mieszkańcami wzięliśmy udział w niezwykle ważnym wydarzeniu. Trzymając się za ręce, pokazaliśmy, że Gmina Płaska jest wspólnotą. Niestety, ze względu na błędne ustawienie uczestników nie mogłem zatańczyć z Przewodniczącą, ale dzielnie utrzymałem swoją pozycję”.

Czekamy zatem na publikację zdjęcia na oficjalnym profilu Wójta. Wielkich wydarzeń choreograficzno-medialnych nie wolno przecież ukrywać przed mieszkańcami.

Zwłaszcza gdy władza po raz pierwszy od dawna naprawdę trzymała się razem – i to nie tylko stołków.

Gesty te same. Tylko sala tańsza.

W Płaskiej nawet spontaniczność wygląda, jakby przyszła z centrali wraz z instrukcją ustawienia uczestników.

Szkoda tylko, że ktoś pomylił miejsca i zamiast oczekiwanego duetu tanecznego dostaliśmy Przewodniczącą w wirującej sukni oraz Wójta pełniącego zaszczytną funkcję pionowego elementu scenografii.

Ale nie martwmy się.

Oficjalna uroczystość kiedyś musi się skończyć. Goście opuszczą salę. Dzieci wrócą do domów. Fotograf schowa aparat. Pracownik zacznie gasić światła, a sprzątaczka cierpliwie oprze się o mop.

I właśnie wtedy Wójt wreszcie znajdzie się tam, gdzie od początku chciała go ustawić choreografia – obok Przewodniczącej.

Na parkiet wkroczy również trzymający się za ręce i zgodnie kołyszący chór radnych Wspólnej Sprawy.

Bo kiedy mieszkańcy przestają patrzeć, oficjalny układ może wreszcie zmienić się w układ taneczny.

Patrzymy. Pytamy. Liczymy.

A po wyjściu mieszkańców zaczyna grać orkiestra większości.

Grafika satyryczna wygenerowana przy użyciu AI. Przedstawiona scena jest fikcyjna. Podobieństwo do politycznej rzeczywistości może jednak nie być przypadkowe. Kto ich tam wie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *