Marnotrawstwo czy znowu problem z jakością wody?

Jeszcze niedawno przed Urzędem Gminy w Płaskiej woda lała się hektolitrami — i przez długi czas nikt nie reagował.

Wczoraj otrzymaliśmy sygnały, że podobna sytuacja miała miejsce w Strzelcowiźnie. Przez wiele godzin z hydrantu wypływała woda, a służb gminnych — ani widu, ani słychu.

I tu pojawiają się dwa problemy.

Po pierwsze: straty finansowe

Zapłacimy za nie wszyscy.

Tak, tak. Nie myślcie, że skoro woda leje się poza Waszym domem, to Was to nic nie kosztuje. Kosztuje. Woda została pobrana, uzdatniona i przesłana siecią. Zużyto energię elektryczną, pracę urządzeń i ludzi, a cała operacja obciążyła gminny system wodociągowy.

Oczywiście nikt z mieszkańców nie otrzyma osobnego rachunku z dopiskiem: „woda wypuszczona z hydrantu w Strzelcowiźnie”. Zapłacimy inaczej — z gminnego budżetu.

Potem zabraknie pieniędzy na szkołę, pomoc najbiedniejszym, remonty dróg albo inne potrzeby mieszkańców.

Chyba że Wójt okaże się ludzkim panem i znajdzie pieniądze na wszystko. Na przykład z kolejnego kredytu, który również spłacimy wszyscy — tyle że wraz z odsetkami.

Po drugie: czy płukano wodociąg?

Jeżeli było to planowe płukanie sieci, mieszkańcy powinni wiedzieć:

  • z jakiego powodu je przeprowadzono;
  • kto je zlecił;
  • ile wody spuszczono;
  • czy stwierdzono problem z jakością wody;
  • czy przed płukaniem i po jego zakończeniu pobrano próbki do badań;
  • czy woda była i nadal jest bezpieczna do spożycia.

Pytamy o to, ponieważ tę wodę pijemy.

Niedopuszczalne byłoby spuszczanie jej po cichu, w nadziei, że ewentualny problem sam odpłynie razem z nią. Jeżeli płukanie miało związek z pogorszeniem jakości wody, mieszkańcy powinni zostać o tym niezwłocznie poinformowani.

Jeżeli natomiast nie było to płukanie, pozostaje pytanie, dlaczego przez wiele godzin pozwalano, aby uzdatniona woda bez żadnej kontroli wypływała z hydrantu.

Marnotrawstwo czy problem z jakością wody?

Na razie nie wiemy.

Wiemy tylko, że woda się lała, służb nie było widać, a mieszkańcy — jak zwykle — muszą sami pytać, co właściwie się dzieje.

Podsumowując: dzień jak co dzień. Woda płynie, pieniądze odpływają, a gospodarza brak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *