
Poproszono mnie, żebym trochę przystopował z ilością tematów w jednym czasie.
I chyba słusznie. W piątek wrzuciłem cztery tematy. Wszystkie ważne, ale w takim natłoku trudno przyswoić sobie skalę każdego z problemów.
Muszę się zgodzić, że dla każdego mieszkańca ważne jest coś innego i każdy chciałby, aby właśnie jego sprawa została odpowiednio wyeksponowana. Ja z kolei zastanawiam się, jak zdążę o wszystkim napisać, skoro – jak sami widzicie – od dwóch lat tkwimy w tym bagnie już po pachy.
Dlatego spróbuję trochę zwolnić: jeden temat dziennie. Nie dlatego, że tematów brakuje, lecz dlatego, że jest ich zdecydowanie za dużo.
Parafrazując słynne powiedzenie z YouTube:
„Panie Boże, dałeś mi piękne dzieciństwo – i zabrałeś.
Dałeś mi wspaniałą młodość – i zabrałeś.
Dałeś mi urodę 🙂 – i zabrałeś.
Dałeś mi Wójta i…
Tak tylko nieśmiało przypominam, żeby przypadkiem nie wyszło, że jestem niewdzięczny.”
Tymczasem w urzędzie nawet nie zauważono, że mieszkańcy od pół roku skarżą się na dziury przy wyjeździe z ulicy Kąty na Orlą. Być może również mają to w nosie, ale na to akurat nic już nie poradzę.
Nie sądzę też, żeby Wójt wezwał na dywanik syna cieśli, który podobno opiekuje się naszymi drogami, i zagroził mu jakimikolwiek konsekwencjami służbowymi.
Piszę „podobno”, ponieważ jego opieka nad drogami coraz bardziej przypomina Yeti. Dużo się o niej mówi, ale nikt jej jeszcze nie widział.
Podobno był tutaj. Podobno widziano go tam. Ktoś zauważył ślady na śniegu, ktoś inny zrobił z daleka rozmazane zdjęcie.
Ale dowodów nadal brak.
Swoją drogą – wstydzilibyście się. Cała gmina już o tym wie, więc chociaż z nudów moglibyście naprawić te 5 m² drogi.
Wstyd, że płacicie podwykonawcom za robotę, a dziury od pół roku nadal straszą.
Spokojnie – na kawę i tak zostanie Wam sporo czasu.
Jutro będzie o szkole i „zakończonym” remoncie.
Cudzysłów nie jest przypadkowy. Winda również nie.
