NOWA OKOLICZNOŚĆ: ZŁAPAŁ NAS NA KŁAMSTWIE

Pani Przewodnicząca,

rozumiem, że sytuacja zrobiła się trudna.

Pozwoliłem Państwu samodzielnie ukręcić sznur, wejść na krzesło i jeszcze zapytać, czy dobrze wygląda w protokole.

Chciałem pokazać mieszkańcom bardzo prosty mechanizm:

najpierw Gmina pobiera od mieszkańca pieniądze w sposób, który – w mojej ocenie – nie znajduje oparcia w obowiązujących zasadach rozliczania wody. Później, kiedy mieszkaniec zaczyna zadawać pytania, przedstawiciele Gminy przekazują informacje sprzeczne z dokumentami. A kiedy ktoś wyciąga dokumenty i pokazuje te sprzeczności, rozpoczyna się ratowanie sytuacji kolejnymi wyjaśnieniami.

Problem polega na tym, że te wyjaśnienia są coraz mniej wiarygodne.

W sprawie wypowiadali się:

  • Przewodnicząca Rady Gminy Katarzyna Tomczyk,
  • Sekretarz Gminy Maciej Zdancewicz,
  • Wójt Gminy Płaska Michał Skubis.

Nieprawdziwe informacje pojawiały się w wiadomościach e-mail, podczas posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji oraz przed Radą Gminy.

Chociaż z tym „przed Radą Gminy” mogłem trochę przesadzić.

Radni mogli przecież już wcześniej wielokrotnie przeczytać na moim blogu, jak wyglądało rozliczenie wody. Mogli sprawdzić dokumenty. Mogli zadać pytania. Mogli użyć kalkulatora.

Mogli.

Ale najwyraźniej nie po to zostaje się radnym we Wspólnej Sprawie, żeby przeszkadzać faktami w sprawnym głosowaniu.

Komisja, która miała kontrolować, a została wykorzystana jako dekoracja

Doprowadziła Pani do sytuacji, w której członkowie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji:

  • Marek Sudnik – przewodniczący Komisji,
  • Ewa Ślepska – członek Komisji,
  • Ewa Citkowska – członek Komisji,

podpisali się pod opinią, która – w świetle posiadanych dokumentów – jest nie do obrony.

Do dzisiaj pamiętam jak Pan Sudnik wyciąga z stery papierów przed nimi dokument, który Pani Slepska nie potrafiła przeczytać i prosiła, aby pewnych fragmentów nie czytać. Dokument zaczynał się od słów „komisja po wnikliwej analizie”. Tak analizowali, że słówka z analizy nie potrafili wymówić 🙂

Komisja miała sprawdzić moje zarzuty.

Zamiast tego uwierzytelniała wersję przedstawioną przez Gminę, pomimo że przeczyły jej dokumenty znajdujące się przed członkami Komisji.

Nazwijmy to delikatnie: członkowie Komisji pozwolili zrobić z siebie politycznych statystów. Ich nazwiska zostały wykorzystane do przyklepania stanowiska, którego najwyraźniej nikt nie zamierzał uczciwie zweryfikować.

Przepraszam za brak politycznej poprawności: zrobili z siebie idiotów.

Oczywiście nie przesądzam, czy był to stan trwały, czy tylko chwilowa niedyspozycja wywołana widokiem przewodniczącej Tomczyk nadzorującej poprawność polityczną głosowania. Być może poza posiedzeniami Komisji odzyskują zdolność samodzielnego czytania, liczenia i wyciągania wniosków.

Bardzo chciałbym w to wierzyć.

Na razie jednak dokumentacja medyczna nie jest potrzebna. Wystarczy protokół z posiedzenia.

Później cała Rada Gminy zagłosowała za tą opinią.

Radni mieli możliwość zapoznania się ze sprawą. Mieli możliwość zadawania pytań. Mieli możliwość sprawdzenia dokumentów.

Zamiast tego podnieśli ręce.

Być może uznali, że jeśli piętnaście osób zagłosuje za nieprawdą, to nieprawda automatycznie staje się prawdą.

Niestety. Demokracja daje prawo do głosowania, ale nie daje prawa do zmieniania faktów większością głosów.

Pan Marek Sudnik po tej historii odszedł z Komisji. Jeżeli była to próba odcięcia się od sposobu jej działania, potrafię to uszanować. Wiem, że w pewnych środowiskach posiadanie własnego zdania może być znacznie bardziej ryzykowne niż podpisanie czegokolwiek, co położono na stole.

Pani Ewa Ślepska i pani Ewa Citkowska najwyraźniej nadal uważają, że nic szczególnego się nie wydarzyło.

Nie ja je wychowywałem i nie ja będę się za nie wstydził.

Mieszkańcy mogą natomiast sami ocenić, czym w praktyce jest „Wspólna Sprawa” i jaką rolę pełnią należący do niej radni.

Wspólna – owszem.

Pozostaje tylko pytanie: czyja?

„Pojawiły się nowe okoliczności”

Mógłbym bawić się z Państwem jeszcze trochę. Obserwować kolejne odpowiedzi, zbierać następne sprzeczności i sprawdzać, jak daleko można zabrnąć w obronie czegoś, czego obronić się nie da.

Ale zwyczajnie mi się znudziło.

Wystarczyło jedno krótkie zdanie wskazujące mechanizm zastosowany przy rozliczeniu wody wysłany do Gminy i nagle dowiedziałem się, że Komisja zbierze się ponownie.

Moja skarga ma zostać ponownie rozpatrzona, ponieważ – uwaga – „pojawiły się nowe okoliczności”.

Pani Przewodnicząca, dokumenty nie pojawiły się nagle.

Przepisy nie zmieniły się w nocy.

Licznik nie przemówił.

Woda nie zaczęła płynąć pod prąd.

Nową okolicznością było wyłącznie to, że ktoś wreszcie położył dokumenty obok Państwa wyjaśnień i pokazał, że jedno do drugiego nie pasuje.

Można więc uczciwie zapisać w protokole:

Nowa okoliczność: mieszkaniec zorientował się, co zrobiliśmy, i potrafi udowodnić, że kłamiemy. Ojej.

Złapanie człowieka w krzakach ze spuszczonymi spodniami nie jest dla niego „nową okolicznością”.

Nową okolicznością jest co najwyżej to, że skończyło się przekonanie, iż nikt nie patrzy.

Można to nazwać kontrolą społeczną. Można sprawiedliwością. Można karmą.

Rozumiem jednak, że w słowniku Wspólnej Sprawy słowa „uczciwość” i „odpowiedzialność” mogą znajdować się gdzieś pomiędzy „nie pamiętam” a „pojawiły się nowe okoliczności”.

Tajemnicze posiedzenie z 29 lipca

Napisała mi Pani, że Komisja zebrała się 29 lipca i podjęła decyzję o ponownym rozpatrzeniu mojej skargi.

I tutaj pojawia się kolejny problem.

Gdzie została opublikowana informacja o tym posiedzeniu?

Kiedy mieszkańcy zostali o nim zawiadomieni?

Gdzie znajdował się porządek obrad?

W jaki sposób zapewniono mieszkańcom możliwość udziału w posiedzeniu, skoro posiedzenia komisji są jawne?

Jeżeli informacja została prawidłowo opublikowana, proszę wskazać miejsce i datę publikacji.

Jeżeli nie została opublikowana, pozostaje pytanie, na jakiej podstawie Komisja zebrała się za zamkniętymi drzwiami i podejmowała decyzje dotyczące mojej skargi.

Nie przesądzam samodzielnie skutków prawnych tego posiedzenia. Od tego jest organ nadzoru. Po otrzymaniu protokołu skieruję więc dokumentację do Wojewody Podlaskiego z wnioskiem o sprawdzenie legalności zwołania posiedzenia oraz podjętych podczas niego czynności.

Pani Katarzyna Tomczyk sama wcześniej wyjaśniała mi, że protokół z posiedzenia Komisji jest zatwierdzany na kolejnym jej posiedzeniu.

Od rzekomego posiedzenia z 29 lipca minęło już 25 dni.

Protokołu z „mojego posiedzenia” wraz z załącznikami nadal nie otrzymałem. A od 29 lipca minęło już 25 dni.

Nie ma go również w BIP.

Co się z nim dzieje?

Pani Citkowska i pani Ślepska nie chcą go podpisać?

Nowy członek Komisji, pan Demski, nie chce swoim nazwiskiem potwierdzić sposobu zwołania posiedzenia?

A może dokument jest tak skomplikowany, że przez 25 dni nie udało się ustalić, co właściwie wydarzyło się 29 lipca?

Spokojnie. Nie trzeba się spieszyć.

Kiedy protokół wreszcie otrzymam, pokażę go mieszkańcom, przeanalizuję punkt po punkcie i prześlę Wojewodzie.

Rozumiem więc, że podpisanie go może wymagać pewnej odwagi.

Pan Demski rozpoczyna pracę

Przy okazji witam w Komisji pana Demskiego.

Wszystko wskazuje na to, że został Pan przewidziany do objęcia funkcji przewodniczącego. Już sama informacja, że pierwsze posiedzenie Komisji w nowym składzie otworzy i poprowadzi jej najstarszy członek, dość wyraźnie sugeruje przygotowany scenariusz.

Mam zatem kilka prostych pytań.

Czy uczestniczył Pan w posiedzeniu Komisji 29 lipca?

Czy to Pan je otworzył?

Na jakiej podstawie zostało ono zwołane?

Gdzie opublikowano informację o terminie i porządku obrad?

Dlaczego mieszkańcy nie mieli realnej możliwości udziału w posiedzeniu?

Czy przed rozpoczęciem posiedzenia sprawdził Pan, czy zostało ono zwołane zgodnie z prawem oraz Statutem Gminy?

Jeżeli podpisze Pan protokół z tego posiedzenia, swoim nazwiskiem potwierdzi Pan również sposób, w jaki zostało ono zorganizowane.

Warto więc najpierw przeczytać dokumenty.

Dokładnie.

Najlepiej ze zrozumieniem.

Po podpisaniu protokołu trudniej będzie tłumaczyć, że nie wiedział Pan, co podpisuje.

Nie otrzymał Pan w wyborach ani jednego bezpośredniego głosu mieszkańców, ponieważ mandat objął Pan bez przeprowadzenia wyborów uzupełniających. Formalnie jest Pan jednak radnym i reprezentuje Pan również mnie.

To wyjątkowa sytuacja.

Został Pan radnym wynikiem 0 głosów, ale nadal może Pan spróbować zasłużyć na zaufanie mieszkańców swoją pracą.

Może Pan pokazać, że nie przyszedł Pan do Rady jako kolejny „mierny, ale wierny”, tylko jako człowiek potrafiący samodzielnie przeczytać dokumenty, zadać pytanie i powiedzieć „nie”, gdy ktoś oczekuje podpisania czegoś, czego nie powinno się podpisywać.

Pierwszy sprawdzian właśnie trwa.

Kalendarz nie należy do Wspólnej Sprawy

Dlaczego piszę ten post?

Ponieważ znowu firmuje Pan swoim nazwiskiem działania organizowane przez panią Katarzynę Tomczyk.

Skarga powinna zostać załatwiona bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca.

Przyjmę dla Państwa najkorzystniejszą wersję: że konieczność ponownego rozpatrzenia sprawy pojawiła się dopiero 29 lipca, podczas tajemniczego posiedzenia Komisji.

Miesięczny termin upływa 29 sierpnia.

Do tego czasu wypadałoby:

  • prawidłowo i jawnie zwołać posiedzenie Komisji,
  • poinformować mieszkańców o jego terminie,
  • umożliwić mi aktywny udział,
  • przeanalizować dokumenty,
  • przygotować stanowisko Komisji,
  • zwołać sesję Rady Gminy,
  • podjąć uchwałę i załatwić skargę.

Został tydzień.

Jeżeli zamierzacie zachować wymagane wyprzedzenie przy informowaniu o posiedzeniach, warto byłoby już wiedzieć, kiedy Komisja ma się zebrać.

A informacji nadal nie ma.

Prosiłem również, aby posiedzenie odbyło się w poniedziałek albo w piątek. W pozostałe dni pracuję w Warszawie.

Jeżeli wyznaczycie inny termin, również przyjadę. Wezmę dzień wolny i będę uczestniczył w posiedzeniu.

Ale wtedy bardzo dokładnie i publicznie opiszę, kto podjął decyzję o wyznaczeniu terminu utrudniającego mi udział, pomimo że wcześniej wskazałem dni, w których mogę być obecny.

I użyję słów nie politycznie poprawnych, ale dosłownie opisujących sytuację.

Tak, panie Demski.

To również będzie Pańska decyzja i Pańska odpowiedzialność.

Podpowiedź dla Gminy

Jeżeli nie potraficie zmieścić się w terminie, zawsze możecie wysłać mi pismo, że sprawa jest szczególnie skomplikowana.

Pan sekretarz Maciej Zdancewicz właśnie w ten sposób uzasadnił przedłużenie postępowania dotyczącego kary za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC samochodu strażackiego.

Brak OC.

Kara.

Dokumenty.

Daty.

Rzeczywiście, materiał wymagający powołania międzyresortowego zespołu ekspertów.

W sprawie wody można więc napisać podobnie:

„Termin załatwienia sprawy zostaje przedłużony, ponieważ członkowie Komisji – pani Ewa Citkowska, pani Ewa Ślepska i pan Demski – mają przed sobą dokumenty, ale nadal potrzebują dodatkowego czasu, aby ustalić, co w nich napisano”.

Tylko pamiętajcie Państwo, że samo napisanie „sprawa jest skomplikowana” nie powoduje jeszcze, że taka się staje.

Czasami sprawa jest bardzo prosta.

Skomplikowane jest jedynie przyznanie, że mieszkaniec miał rację.

Czekam

Czekam na:

  • protokół z posiedzenia Komisji z 29 lipca wraz ze wszystkimi załącznikami,
  • wskazanie, gdzie i kiedy opublikowano informację o tym posiedzeniu,
  • zawiadomienie o terminie ponownego rozpatrzenia mojej skargi,
  • umożliwienie mi aktywnego udziału w posiedzeniu,
  • zakończenie sprawy w obowiązującym terminie.

Do 29 sierpnia zostało niewiele czasu.

Możecie Państwo jeszcze raz zebrać Komisję, jeszcze raz podnieść ręce i jeszcze raz zagłosować zgodnie z oczekiwaniami.

Możecie również po raz pierwszy po prostu przeczytać dokumenty i postąpić uczciwie.

Wybór należy do Państwa.

Kalendarz jest jednak wyjątkowo niewdzięcznym przeciwnikiem.

Nie należy do Wspólnej Sprawy.

Nie podnosi ręki na polecenie.

Nie podpisuje protokołów po terminie.

I – co najgorsze – potrafi liczyć.

Aha, kochana komisjo, czekają was jeszcze kolejne tematy. Np. ostatni numer dotyczący opłaty lokalnej, jak to ścigacie normalnych mieszkańców, grozicie kontrolami. A parę rzeczy jeszcze wyjdzie. Może jakieś zwolnienia z podatków dla znajomych KRÓLIKA.

A sami ? …

Nie płacicie. Bo Wójt stosuje zasadę Wspólna Sprawa dla ……. swoich.

Na zakończenie, Panie Wójcie

Nie dalej niż osiem miesięcy temu spotkaliśmy się w gronie czterech osób.

Powiedziałem Panu wtedy wprost, że pomogę Panu przywrócić normalność w tej gminie. Bez stanowiska. Bez wynagrodzenia. Bez faktury. Za darmo.

Postawiłem jednak warunki: jeden szkodnik odchodzi, a do Gminy wracają uczciwość, odpowiedzialność i podmiotowe traktowanie mieszkańców.

Kilka dni później Pan do mnie zadzwonił.

Powiedział Pan, że wszystko zostaje po staremu.

Uszanowałem Pańską decyzję. Wybrał Pan ludzi, metody i układ, który chciał Pan zachować. Razem z tym wyborem przyjął Pan odpowiedzialność za wszystkie jego konsekwencje.

Moja propozycja nadal pozostaje aktualna.

Zmieniły się jedynie okoliczności.

Osiem miesięcy temu siedział Pan w tym szambie po ramiona. Dzisiaj siedzi Pan już po uszy.

Nadal mogę pomóc Panu z niego wyjść. Musi Pan jednak najpierw przestać udawać, że to basen, woda jest czysta, a nieprzyjemny zapach pochodzi od mieszkańców zadających pytania.

1 komentarz do “NOWA OKOLICZNOŚĆ: ZŁAPAŁ NAS NA KŁAMSTWIE

  1. Krzysztof Toczko

    Jakoś przetrwamy do następnych wyborów.
    Pytanie tylko czy znajdą się odważni mieszkańcy żeby coś zmienić???

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *