Pamiętacie o Diogenesie, który szukał jednego uczciwego radnego gminie.
Minął miesiąc, więc popełniłem email przypominający do wszystkich radnych:
Dzień dobry,
Pani Przewodnicząca, zwracam się z uprzejmą prośbą o informację, gdzie i kiedy mogę odebrać wniosek, który przekazałem na Pani ręce w dniu 22 lipca 2026 r.
We wniosku zawarłem pytania dotyczące konkretnych nieprawidłowości na terenie Gminy. Wyraziłem wówczas nadzieję, że być może któryś z radnych zechce podpisać się pod tym zapytaniem, dzięki czemu mielibyśmy pewność, że tym razem Wójt udzieli odpowiedzi.
Od tego czasu minął już miesiąc.
Zakładam więc, że wszyscy radni, którzy chcieli poprzeć tę inicjatywę, mieli wystarczająco dużo czasu, aby złożyć swoje podpisy.
Pani podpis – zgodnie z Pani ówczesną deklaracją – mam, jak rozumiem, pewny.
Zakładam również, że nie złożyła Pani tego pisma w moim imieniu jako interpelacji lub zapytania radnego. Termin na udzielenie odpowiedzi radnemu wynosi bowiem 14 dni, więc gdyby tak się stało, odpowiedź powinna już dawno istnieć.
Dlatego chciałbym po prostu odzyskać swój dokument i zobaczyć, ilu radnych uznało poruszone w nim problemy za wystarczająco istotne, aby poprzeć pytania mieszkańca własnym podpisem.
Przy okazji chciałbym zwrócić się również do tych radnych, którzy być może o całej inicjatywie nie zostali poinformowani, a po zapoznaniu się z treścią pisma uznaliby, że warto je poprzeć.
Wyjaśnię przy tym jedną rzecz dotyczącą samego dokumentu.
Skreślenie znajdujące się na jego ostatniej stronie zostało wykonane przeze mnie w ostatniej chwili, kiedy Pani Przewodnicząca odmówiła przyjęcia ode mnie pisma adresowanego do radnych Wspólnej Sprawy, argumentując, że „takich radnych nie ma”.
Do dzisiaj nie wiem, czym dokładnie podyktowane było takie stanowisko.
Czy chodziło o formalności?
Czy o niechęć do utożsamiania radnych z tym środowiskiem?
Czy może o coś zupełnie innego?
W gruncie rzeczy nie ma to większego znaczenia.
Znacznie ważniejsze jest coś innego:
mieszkańcy, którzy wybrali swoich radnych, powinni mieć możliwość dowiedzenia się, co dzieje się w ich Gminie, jakie problemy są zgłaszane i w jaki sposób reagują na nie osoby, którym powierzyli mandat.
Chyba że ktoś uważa, że taka wiedza mieszkańcom się nie należy.
Ja uważam inaczej.
Dlatego proszę o informację, gdzie mogę odebrać pozostawiony 22 lipca dokument.
Jeżeli natomiast nadal istnieją radni, którzy chcieliby się pod nim podpisać, oczywiście mogę jeszcze kilka dni poczekać. Nie chciałbym nikogo pozbawiać tej możliwości.
PS. Ponieważ w przepływie informacji wokół Wspólnej Sprawy zdarzają się czasami rzeczy trudne do przewidzenia – cytując Panią Przewodniczącą Pani Monika czegoś nie przekaże, ktoś o czymś nie słyszał, ktoś inny dowiaduje się po czasie, coś nagle zmieniło miejsce położenia – pozwolę sobie opublikować powyższą wiadomość wieczorem na blogu.
Po prostu zdecydowana większość Państwa regularnie tam zagląda, więc potraktujmy blog jako dodatkowy, najwyraźniej całkiem skuteczny kanał komunikacji. 😉
Przynajmniej tym razem nikt nie będzie musiał później mówić:
„Nie wiedziałem”.