ROCK WATER 2026. Dyrektor GOK podsumował imprezę.

I na początek rzecz, którą trzeba mu oddać: podpisał się pod organizacją imprezy własnym nazwiskiem, napisał, że bierze odpowiedzialność „na klatę”, podał konkretne liczby i zapowiedział przedstawienie pełnego rozliczenia.

To jest właściwe podejście.

Wiem też, że Rock Water w tym roku miał bardzo trudne warunki. Jednak sami sobie te warunki stworzyliśmy, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.  Konkurencja Augustowa i Suwałk była ogromna i tego nie ma sensu pomijać. Ale ………. to my zaplanowaliśmy jako Gmina tę imprezę i w swej megalomanii co niektórzy w Gminie pomyśleli, ze cała Polska ruszy do nas.

Ale skoro mówi Pan, Panie Dyrektorze, że jako organizator bierze Pan wszystko „na klatę”, to trzeba wziąć na nią również to, co się na tej klacie nie utrzymało.

A problemów było sporo. Od komunikacji i reklamy po samą organizację. I były to problemy, których przy trzecim roku organizowania tej imprezy nie powinno być.

Skoro jednak mamy już liczby i konkretne informacje, to przyjrzyjmy się temu, co z tego podsumowania wynika.

Ale najpierw jedna sprawa, bo tutaj, Panie Dyrektorze, różnimy się fundamentalnie.

Napisał Pan:

„Szczerze mówiąc wolałbym 2 tys. uczestników którzy zapłacą po 100 zł (200 tys) niż 5 tys co zapłacą po 40 zł (też 200 tys).”

Czytaj mniej się napracować, a dostać tyle samo.

Pozwolę sobie tutaj na małą emocję.

A ja, cholera, wolę te 5 tysięcy ludzi, którzy zapłacą po 40 zł.

Wie Pan dlaczego?

Bo musimy wreszcie zdecydować, czym właściwie ma być Rock Water.

Jeżeli ma być po prostu koncertem, który raz w roku ma zarobić albo przynajmniej możliwie najmniej kosztować budżet, to Pańskie rozumowanie ma sens.

Dwa tysiące ludzi razy 100 zł daje 200 tys. zł.

Pięć tysięcy razy 40 zł również daje 200 tys. zł.

Księgowo remis.

Tylko że sam Pan napisał, że Rock Water jest:

„największą imprezą muzyczną reklamującą gminę Płaska”.

Także Wójt Skubis głosi wszem i wobec, że to ma być reklama Gminy.

W ubiegłym roku Wójt pisał mi jak to festiwal przekłada się na dziesiątki tysięcy złotych zarobionych na noclegach w Płaskiej .

A jeżeli Rock Water ma reklamować gminę Płaska, to 2 tysiące ludzi i 5 tysięcy ludzi nie jest tym samym.

Ja chcę tych dodatkowych 3 tysięcy.

I chyba inaczej patrzymy na to, kogo powinniśmy próbować tą imprezą do Płaskiej przyciągnąć.

Człowiek, który bez większego zastanowienia może przeznaczyć 100 zł od osoby na kilka godzin koncertu, ma również ogromny wybór innych wydarzeń.

Może pojechać do Augustowa, Suwałk, Białegostoku czy Warszawy. Może wybierać spośród znacznie większych koncertów, większych nazwisk, większych scen i imprez dysponujących budżetami, z którymi gmina licząca około 2,5 tysiąca mieszkańców po prostu nie będzie konkurować.

A część tych wydarzeń, jak pokazał ten rok, będzie jeszcze na dodatek bezpłatna.

My nie wygramy z dużymi miastami ich własną bronią.

Ale mamy coś, czego one nie mają.

Mamy Płaską.

Dlatego mnie bardziej interesuje rodzina, która przyjechała w nasze okolice na tydzień pod namiot, kamperem, na camping albo do gospodarstwa agroturystycznego.

Rodzina, która na co dzień liczy pieniądze.

Bo 100 zł za bilet nie zawsze oznacza 100 zł.

Dwie osoby to 200 zł.

Rodzina z dwójką starszych dzieci to już 400 zł tylko za wejście. Do tego jedzenie, dojazd i inne wydatki.

I taka rodzina może zwyczajnie powiedzieć:

„Za drogo. Nie idziemy.”

Ale przy bilecie za 40 zł może powiedzieć:

„A chodźmy. Zobaczymy, co tam jest.”

I właśnie tych ludzi chciałbym zobaczyć na Rock Water.

Niech przyjadą. Niech posłuchają muzyki. Niech zjedzą coś przygotowanego przez nasze KGW. Niech zobaczą Serwy, Płaską, jeziora i Kanał Augustowski.

Niech następnego dnia wypożyczą kajak. Niech zrobią zakupy w miejscowym sklepie. Niech zjedzą obiad. Niech skorzystają z lokalnych usług. Niech przenocują tutaj kolejny dzień.

A przede wszystkim:

niech za rok powiedzą: jedziemy do Płaskiej.

Bo właśnie o to, moim zdaniem, powinniśmy walczyć.

Taki turysta może zostawić w naszej gminie podczas tygodniowego pobytu znacznie więcej pieniędzy niż różnica 60 zł na jednym bilecie.

A jeżeli spodoba mu się tutaj, może wracać przez następne lata.

Dlatego 5 tysięcy ludzi po 40 zł i 2 tysiące ludzi po 100 zł to dla mnie nie jest ten sam wynik, nawet jeżeli na kalkulatorze w obu przypadkach pojawia się dokładnie 200 tys. zł.

Kasa biletowa pokazuje nam tylko, ile pieniędzy zebraliśmy przy bramce.

Gmina powinna patrzyć w przyszłość i policzyć również to, co dzieje się po drugiej stronie tej bramki.

Czy zależy nam na tym, żeby raz w roku zrobić koncert i maksymalizować wpływy z biletów?

Czy chcemy stworzyć imprezę, która będzie jednym z narzędzi budowania turystyki w gminie Płaska?

Po prostu czy chcemy stworzyć modę na Płaską.

Jeżeli wybieramy pierwszą możliwość, możemy dyskutować o cenie 80, 100 czy 120 zł i zastanawiać się, ile maksymalnie uczestnik jest gotowy zapłacić.

Jeżeli jednak wybieramy drugą, to zaczyna nas interesować nie tylko kasa przy wejściu.

Zaczyna nas interesować człowiek.

Skąd przyjechał. Czy został na noc. Czy coś tutaj kupił. Czy skorzystał z lokalnych usług. Czy zobaczył coś poza sceną. Czy opowiedział o Płaskiej znajomym.

I przede wszystkim:

czy wróci.

Bo koncert trwa dwa dni.

A dobrze pozyskany turysta może wracać do gminy Płaska przez następne dwadzieścia lat.

Dlatego ja naprawdę wybieram 5 tysięcy ludzi po 40 zł.

Nie dlatego, że nie potrafię policzyć, że 2 000 × 100 i 5 000 × 40 daje dokładnie tyle samo.

Tylko dlatego, że liczę coś więcej niż wpływy z biletów.

Jeżeli Rock Water ma być imprezą promującą gminę, powinien być dla turysty powodem, żeby odkryć Płaską.

A nie finansową barierą, która sprawi, że nawet nie przekroczy bramy.


1. 290 tysięcy złotych i 953 sprzedane bilety

Według dyrektora całkowity koszt Rock Water wyniósł około 290 tys. zł.

Sprzedano 953 bilety, czyli — jak sam przyznaje — około połowy tego, co w ubiegłym roku.

Bilety kosztowały w dniu koncertu 45 zł za jeden dzień i 80 zł za dwa dni. W przedsprzedaży online były tańsze.

Obstawiam że dochód z biletów to 43-54 tyś zł w zależności w których miesiącach kupowane były bilety w internecie (cena rosła o około 5 zł co miesiąc od maja).

Czyli dochód z biletów to około 14,5 – 18,7% kosztu całej imprezy.

W przypadku imprezy biletowanej z dotacjami powinno to być minimum 25%.

Dlatego z oceną finansową poczekajmy na zapowiedziane przez dyrektora pełne rozliczenie.

Chciałbym w nim zobaczyć przede wszystkim: całkowite wpływy z biletów, wpływy od sponsorów i innych podmiotów oraz ostateczną kwotę, którą do imprezy dołożyła gmina/GOK ze środków publicznych.

Dopiero wtedy będziemy wiedzieli, ile Rock Water 2026 rzeczywiście kosztował mieszkańców.

2. Augustów i Suwałki

Według dyrektora jedną z przyczyn słabszej frekwencji mogła być darmowa trzydniowa impreza w Augustowie oraz koncert Agnieszki Chylińskiej w Suwałkach.

Zapewne miało to wpływ.

Tylko że konkurencyjne wydarzenia w sezonie wakacyjnym na Suwalszczyźnie i w Augustowie nie są zjawiskiem nadzwyczajnym.

Jeżeli organizujemy wydarzenie za około 290 tys. zł, kalendarz dużych imprez w najbliższej okolicy powinien być jednym z elementów planowania terminu i strategii promocji.

Pytanie nie powinno więc brzmieć dopiero po imprezie:

„Dlaczego ludzie pojechali na darmową imprezę do Augustowa?”

Tylko przed imprezą:

„Co zrobimy, żeby mimo konkurencji chcieli przyjechać właśnie do Serw?”

3. Reklama

Dyrektor pisze:

„Są głosy że w gminie była słaba reklama tego wydarzenia. Też mogę się z tym zgodzić ale wiadomo że nie dotrzesz do ludzi, których to nie interesuje.”

Tu mam inne zdanie.

Reklamy nie robi się wyłącznie dla ludzi, którzy już interesują się Rock Water i wiedzą, że chcą przyjechać.

Reklama ma właśnie zainteresować wydarzeniem ludzi, którzy wcześniej nie planowali w nim uczestniczyć.

Jeżeli sprzedaż biletów spada z roku na rok o około połowę, pytanie o skuteczność promocji nie jest złośliwością.

Jest jednym z podstawowych pytań, jakie powinien sobie zadać organizator.

4. Najpoważniejszy fragment całego podsumowania

I tutaj kończą się kwestie frekwencji, reklamy i pieniędzy.

Dyrektor napisał o miejscu organizacji Rock Water:

„Parking jest na terenie prywatnym i jeśli właściciel się nie zgodzi to…żegnaj pieśni.”

Następnie:

„Podobnie jak drogi ewakuacyjne wychodzą na posesje prywatne.”

I dalej:

„Dojazd dużego wozu strażackiego w pobliże sceny wśród rozstawionych stoisk i biegających ludzi teoretycznie możliwy ale praktycznie ….bez komentarza.”

To są już stwierdzenia, których nie powinno się traktować jako elementu luźnej dyskusji o tym, czy impreza się udała.

Jeżeli organizator publicznie wskazuje problemy dotyczące dróg ewakuacyjnych oraz praktycznej możliwości dojazdu dużego samochodu strażackiego w pobliże sceny, to należy po prostu sprawdzić dokumentację.

Bez oskarżeń i bez wyciągania przedwczesnych wniosków.

Trzeba ustalić, jakie warunki bezpieczeństwa zostały przewidziane, jakie były uzgodnienia, jak wyglądał plan zabezpieczenia imprezy i czy rzeczywista organizacja terenu była z nim zgodna.

Dopiero dokumenty pozwolą ocenić, czy dyrektor zastosował niefortunny skrót myślowy, czy opisał rzeczywisty problem.

5. „Organizacyjnie bez zarzutu”?

Na początku podsumowania czytamy:

„Impreza pod względem organizacyjnym nie miała nic do zarzucenia”.

A kilka akapitów później dowiadujemy się o spadku sprzedaży biletów o około połowę, słabej reklamie, miejscu, które według samego organizatora jest zbyt małe, problemie z parkingiem, drogach ewakuacyjnych wychodzących na prywatne posesje oraz dojeździe dużego wozu strażackiego, który ma być „teoretycznie możliwy, ale praktycznie… bez komentarza”.

Dlatego stwierdzenie, że pod względem organizacyjnym impreza „nie miała nic do zarzucenia”, wydaje mi się co najmniej przedwczesne.

6. I jeszcze jedna rzecz – komunikacja GOK

Mam na koniec jedną uwagę do Dyrektora GOK, zupełnie niezależną od oceny samego Rock Water.

Warto popracować nad sposobem komunikacji z mieszkańcami i osobami komentującymi działalność GOK.

Profil Gminnego Ośrodka Kultury w Płaskiej nie jest prywatnym profilem jego dyrektora.

Każda odpowiedź zamieszczona z tego konta jest odbierana jako wypowiedź publicznej instytucji, a pośrednio również jako element komunikacji Gminy Płaska.

Dlatego sformułowania takie jak:

„ludzie pańskiego pokroju”

czy odpowiedź na pytanie o zamkniętą toaletę:

„Proste, brak ludzi do obsługi”

nie powinny pojawiać się w komunikacji prowadzonej z oficjalnego profilu instytucji publicznej.

Tym bardziej, że sam Dyrektor zakończył swoje podsumowanie prośbą:

„Prosiłbym o komentarze, które pozwolą nam wyeliminować popełnione błędy i pozwolą uniknąć ich na przyszłość”.

Jeżeli prosimy ludzi o opinie, musimy być przygotowani również na opinie krytyczne, niewygodne albo odmienne od naszych własnych.

Nie trzeba się z nimi zgadzać.

Można polemizować, przedstawiać argumenty i wyjaśniać swoje decyzje.

Ale odpowiedź instytucji publicznej powinna pozostać rzeczowa i profesjonalna.

Warto również pamiętać, że Facebook nie jest rozmową prowadzoną przy stole pomiędzy kilkoma osobami.

To, co publikuje GOK, idzie w świat.

Czytają to mieszkańcy, turyści, artyści, potencjalni partnerzy, sponsorzy i osoby, które zastanawiają się, czy przyjechać do gminy Płaska.

Ktoś może zrobić zrzut ekranu i jedna niefortunna odpowiedź zaczyna żyć własnym życiem, niezależnie od późniejszych wyjaśnień czy przeprosin.

Jeżeli Rock Water ma być wydarzeniem promującym gminę, to promocją gminy jest nie tylko scena, muzyka, plakaty i reklama.

Promocją jest również sposób, w jaki jej instytucje rozmawiają z ludźmi.

Dyrektor GOK ma oczywiście prawo mieć własne zdanie, emocje i temperament.

Ale kiedy odpowiada jako Gminny Ośrodek Kultury w Płaskiej, nie wypowiada się już wyłącznie we własnym imieniu.

I o tym warto pamiętać przed naciśnięciem przycisku „Opublikuj”.

I na koniec

Nie zamierzam krytykować dyrektora za to, że napisał swoje podsumowanie.

Wręcz przeciwnie.

Dobrze, że je napisał.

Podał liczby, przyznał, że były problemy i zapowiedział pełne rozliczenie.

Teraz warto po prostu pójść krok dalej i te informacje zweryfikować.

Bo najważniejsze pytanie nie brzmi:

„Czy Rock Water był sukcesem czy porażką?”

Najważniejsze pytanie brzmi:

Skoro impreza kosztowała około 290 tys. zł, sprzedano 953 bilety, sprzedaż spadła o około połowę, a organizator sam wskazuje problemy z promocją i miejscem organizacji — to jaki konkretnie efekt promocyjny otrzymała gmina za wydane pieniądze i ile ostatecznie zapłacili za niego mieszkańcy?

A kwestię dróg ewakuacyjnych i dojazdu straży trzeba wyjaśnić osobno.

Bo za to może być prokurator.

Oryginalny post:

Gminny Ośrodek Kultury w Płaskiej

Fajnie było ale się skończyło. Czas przejść do podsumowań. Organizatorem był ten tu na zdjęciu i jak coś to pretensje do niego i to on to pisze biorąc pełną odpowiedzialność na klatę.

Minęło już 10 dni jak zakończył się w Serwach Festival Rock Water 2026 największa impreza muzyczna reklamująca gminę Płaska. Festival trwał trwał 2 dni .Wystąpiło łącznie 10 zespołów muzycznych z całej Polski . Po wysłuchaniu różnych opinii jako organizator tego wydarzenia chciałbym podsumować całą imprezę.

Na temat strony technicznej (nagłośnienie ) opinie zespołów były bardzo pozytywne. Bardzo dobrze oceniono pracę całej ekipy technicznej , która składała się w doświadczonych specjalistów w swoim ,,fachu”.

Bardzo dobrze wypadły Koła Gospodyń Wiejskich ze swoimi frykasami serwowanymi na stoiskach. Impreza pod wzgędem organizacyjnym nie miała nic do zarzucenia , nie będę się chwalił że to moja zasługa ale trochę pracy GOK w to włożył.

W sprawie porządku były nieliczne wypadki (można policzyć na palcach jednej ręki) łamania porządku publicznego ale ochrona i służby poradziły z tym bez problemu.

Opinie zespołów występujących są wspaniałe . Impreza dla publiczności Ok , a dla organizatorów do przemyślenia w pewnych aspektach.

Jak to w przyrodzie , są plusy to muszą być minusy.

Pierwszym minusem jest niewielka ilość uczestników . Sprzedano 953 bilety wstępu co stanowi około połowy sprzedanych biletów z ubiegłego roku.

Powodem może być to że w tym samym czasie w sąsiednim Augustowie trwała 3-dniowa darmowa impreza muzyczna a na dodatek w sobotę w Suwałkach odbył się koncert Chylińskiej. Trudno konkurować naszej 2,5 tys. gminie z tymi miastami, które na kulturę przeznaczają około 3 % budżetu.

Są głosy że w gminie była słaba reklama tego wydarzenia. Też mogę się z tym zgodzić ale wiadomo że nie dotrzesz do ludzi, których to nie interesuje. Z tego co wiem wydarzenie to przyciąga około 2 tys. Może w dobrym okresie 2,5 tys uczestników i nie ma się co oszukiwać że przebywa tu 4-5 tys ludzi.

W tym roku na wydarzeniu łącznie z obsługą i muzykami było około 1200 osób.

Następnym minusem jest miejsce, które choć kultowe jest zbyt małe. Do imprez do 2 tys ludzi wystarczy ale już są problemy m.in.: parkingiem i drogą ewakuacyjną oraz dojazdem w pobliże sceny podczas imprezy. Parking jest na terenie prywatnym i jeśli właściciel się nie zgodzi to…żegnaj pieśni. Podobnie jak drogi ewakuacyjne wychodzą na posesje prywatne.

Dojazd dużego wozu strażackiego w pobliże sceny wśród rozstawionych stoisk i biegajacych ludzi teoretycznie możliwy ale praktycznie ….bez komentarza.

Całkowity koszt finansowy imprezy wyniosł około 290 tys zł. Pozwolicie ze najpierw rozliczę wszystko co do złotówki i przedstawię oficjalny raport władzom gminy niż opublikuję tu, gdyż będzie to wyglądać niepoważnie że radni dowiadują się z internetu a nie z raportu.

Były głosy że ceny biletów są za wysokie . Przypomnę w dniu koncertu bilety kosztowały odpowiednio: jeden dzień 45 zł i 2 dni 80 zł. Czy to dużo???

Wpływy z biletów to jeden ze ważniejszych kosztów organizacyjnych imprezy. Z drugiej strony cena świadczy też o randze imprezy. Jeśli zrobimy bilety po 5 zł …to nas wyśmieją i pomyśla co to jest? Szczerze mówiąc wolałbym 2 tys. uczestników którzy zapłacą po 100 zł (200 tys) niż 5 tys co zapłacą po 40zł (też 200 tys).

Wyszło jak wyszło. Jako dyrektor GOK podjąłem się zlecenia realizacji tej imprezy, choć nie musiałem tego robić gdyż na sesji mówiłem jak to może wypaść finansowo.

Podsumowanie: moje zdanie jest takie że trzeba przemyśleć tą imprezę bo w tej formie sprzed 20 lat niestety gmina nie wyrobi. A szczególnie jeśli w tym samym czasie w pobliżu będzie odbywać się impreza równoległa za darmo.

Prosiłbym o komentarze , które pozwolą nam wyeliminować popełnione błędy i pozwolą uniknąć ich na przyszłość

1 komentarz do “ROCK WATER 2026. Dyrektor GOK podsumował imprezę.

  1. GOK

    Panie Andrzeju wiem co piszę i jak odbierają to ludzie . Na Serwach nie wyobrażam sobie imprezy na 5 tys. osób bo to w sprawach bezpieczeństwa jest samobójstwo. Dlatego pisząc że wolę 2 tys. osób po 100 zł niż 5 tys. po 40 zł właśnie to miałem na myśli. Następna sprawa : śmieci. Inna jest ich ich ilość przy 2000 osób a inna przy 5000. Tak samo inna ilość kontenerów , które gdzieś trzeba umieścić. Druga sprawa jeśli impreza masowa jest organizowana na 1500 osób to potrzebne jest odpowiednie zapotrzebowanie na toalety i ochronę. Na temat toalet były głosy krytyczne ze sa ustawione niedaleko publiczności. A gdzie je można ustawić jak wszędzie i wszystkim przeszkadzają bo po prostu śmierdzą. Ale być muszą. Przy imprezie masowej na 1500 osób ich liczba powinna wynosić według wzoru: 1 toaleta na 250 osób czyli 1500 podzielić na 250 czyli 6 plus jedna na 750 osób czyli jeszcze 2 . Razem daje to 8. Przy sprzedaży piwa trzeba doliczyć 20% zaokrąglić w górę czyli łącznie 10. To jest minimum. Do tego powinny być umywalki przy tej ilości osób 23 sztuki. Gdzieś to ustawić trzeba. Nie będę rozpisywał tu kosztów imprezy na 1500 osób w porównaniu z kosztami imprezy na 5000 osób bo chyba nie o to panu chodzi.
    Nie będę się rozpisywał na temat koncertu bo każdy ma swoje zdanie. Jednak chciałbym zauważyć że tu KGW (wypadły bardzo dobrze) były dodatkiem do koncertu a nie jak sądzą niektórzy że koncert był dodatkiem do stoisk KGW. Dlatego koła były w strefie koncertu a nie na zewnątrz. Koncert był płatny bo gdyby był darmowy nie moglibyśmy odzyskać podatku VAT, który trochę wynosi.
    Pańskie stwierdzenie…Dlaczego ludzie pojechali na darmową imprezę do Augustowa?….nie wiem czy jest właściwe , bo powinno raczej brzmieć dlaczego ludzie z Augustowa nie przyjechali na płatną imprezę do Serw , kiedy w Augustowie mieli własną bezpłatną? Podsumuję na koniec krótko : wszystkim nie dogodzisz bo zawsze będą tacy co chwalą i tacy co krytykują nie znająć realiów z jakimi mierzą się organizatorzy.
    Pozdrawiam
    Antoni Kuźma dyr. GOK

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *