TRZEBA SŁUCHAĆ LUDZI. TO DLA NICH ROBIMY TE IMPREZY.

Ten komentarz zasługuje moim zdaniem na coś więcej niż pozostawienie go gdzieś pod postem.

Dlatego publikuję go poniżej osobno.

Przede wszystkim dlatego, że nie napisał go kolejny mieszkaniec krytykujący Wójta, GOK czy Gminę.

Napisał go człowiek z zewnątrz.

Człowiek, który poznał RockWater wcześniej, spodobało mu się i postanowił wrócić.

Wydał pieniądze. Zaplanował pod festiwal swój urlop. Przyjechał zza granicy kilka dni wcześniej. Namówił na przyjazd syna. Zabrał wnuka, żeby pokazać mu kawałek Polski, który sam wcześniej polubił.

Czyli zrobił dokładnie to, czego oczekujemy od dobrze prowadzonej promocji turystycznej.

Przyjechał.

Przywiózł następnych ludzi.

Zostawił tutaj pieniądze.

I miał wyjechać z takim wspomnieniem, żeby za rok zrobić to ponownie.

To właśnie dla takich ludzi organizujemy imprezy i wydajemy publiczne pieniądze na promocję.

Dlatego trzeba ich słuchać.

Nie obrażać się na krytykę. Nie tłumaczyć, że przecież było świetnie. Nie przekonywać turysty, że powinien być zadowolony, skoro nie jest.

Słuchać. Wyciągać wnioski. Poprawiać.

Bo możemy sami sobie wystawić najlepszą recenzję na świecie, ale ostatecznie o sukcesie promocji Gminy Płaska zdecyduje człowiek, który po powrocie do Warszawy, Łodzi, Białegostoku czy za granicę powie znajomym:

„Byłem w Płaskiej. Musicie tam pojechać.”

W jego komentarzu jest sporo gorzkich słów.

Ale dla mnie najważniejsze jest coś zupełnie innego.

Ten człowiek, mimo rozczarowania tegorocznym festiwalem, nie przekreśla Płaskiej.

Wręcz przeciwnie.

Pisze o naszych mieszkańcach. O KGW. O jeziorach, lasach i Kanale Augustowskim. Pisze, że chce wrócić.

A na koniec nie mówi:

„zróbcie coś”.

Mówi:

„pomogę”.

Jest motocyklistą, fotografem, potrafi zrobić stronę internetową i deklaruje, że jeśli pomysł zlotu motocykli nad Kanałem Augustowskim spotka się z zainteresowaniem:

„pomogę. Nie słowami, robotą.”

I właśnie dlatego ten komentarz tak bardzo pasuje do pomysłu „Moda na Płaską”.

Bo może właśnie tak powinno się ją budować.

Nie od pytania, jak zrobić większą scenę niż Augustów.

Tylko od ludzi, którzy przyjechali tutaj raz, coś ich w tym miejscu urzekło i dzisiaj mówią:

„Chcę wrócić za rok.”

A jeszcze lepiej:

„Chcę wrócić za rok i mogę Wam pomóc.”

Przeczytajcie jego komentarz. W całości.

Bo czasami jeden głos człowieka, który przyjechał tutaj jako turysta, mówi o naszej promocji więcej niż najlepsze oficjalne podsumowanie.

ODDAJĘ GŁOS TWÓRCY KOMENTARZA, KTÓRY JEST RÓWNIEŻ WIDOCZNY POD OSTATNIM POSTEM:

Przyjechałem zza granicy zobaczyć RockWater. Zamiast tego zobaczyłem toi-toi obok sceny Nie będę powtarzał zarzutów, które już tu padły – zgadzam się z tym, co napisał twórca festiwalu, i z tym, co napisała Pani, która przyjechała zachwycona, a wyjechała rozczarowana. Nie mam nic do dodania do tej listy. Chcę napisać co innego – o tym, jak to wygląda z perspektywy kogoś, kto przyjechał specjalnie po to. Zaplanowałem cały urlop pod ten festiwal. Nie wpadłem tu przypadkiem po drodze. To nie był mój pierwszy raz. Dwa lata temu byłem tu po raz pierwszy – akurat wtedy, gdy RockWater wracał po długiej przerwie. Wtedy naprawdę mnie to złapało. Rok temu nie udało się przyjechać. W tym roku postanowiłem to nadrobić – przyjechałem kilka dni wcześniej i namówiłem też syna, żeby dołączył. Wylądował dokładnie w dniu festiwalu, po tym jak przez miesiące zapewniałem go, jak dobrze tu jest. Wziąłem też wnuka. Wychowuje się za granicą, w innej kulturze, i chciałem, żeby zobaczył kawałek Polski, którego mu na co dzień brakuje. I to jest właśnie ten moment, w którym muszę powiedzieć wprost: byłem zdruzgotany. Syn, któremu tyle obiecywałem,- rozczarowany. To gorsze niż zawieść się samemu – zawiodłem kogoś, komu coś obiecałem. Z tegorocznej edycji wywożę jedno wspomnienie: zapach toalet ustawionych tuż obok sceny. Nie muzykę. Nie atmosferę. Zapach. Mógłbym na tym skończyć i zostawić kolejną skargę w komentarzach. Nie zrobię tego, bo byłoby to niesprawiedliwe wobec ludzi, którzy uratowali ten weekend. Obok całej organizacyjnej niemocy byli zwykli ludzie, i to dzięki nim, a nie dzięki samemu festiwalowi, chcę tu wrócić za rok. Kobiety przy stoiskach z jedzeniem, które traktowały to miejsce jak swój dom. Sąsiedzi, którzy podpowiadali, gdzie zaparkować, gdzie zjeść, jak dojść do jeziora. Osobne podziękowanie należy się Paniom z Kół Gospodyń Wiejskich. To one wykonały w tym roku największą robotę – bez sceny, bez mikrofonu, po prostu stojąc na miejscu do końca. Szczególnie dziękuję KGW z Gorczycy – spotkałem je jeszcze raz następnego dnia, przypadkiem, na wystawie koni w Augustowie. Drobiazg, ale zapadł mi w pamięć, bo takie rzeczy budują prawdziwy obraz gminy, nie posty na Facebooku. To zabieram ze sobą. Nie festiwal. Ludzi. Wnuk dorasta. Za rok czy dwa może będzie tu przyjeżdżał z własnymi wspomnieniami, może namówi kolegów , może zostawią tu trochę pieniędzy, zabiorą coś, czego nie da się kupić …a moze nie ? I jeszcze jedno, bo to ważne: żyjemy w czasach, w których jedno zdjęcie albo jeden źle postawiony toi-toi mogą zaważyć na tym, czy ktoś wróci, czy nie. Nie trzeba do tego milionów. Trzeba dopilnować szczegółów i uszanować gościa, który zaplanował tu swój urlop. Sam organizowałem kilka imprez , mniejszych i większych niż RockWater. Wiem, ile roboty kosztuje dopięcie szczegółów, i wiem, że to one, a nie budżet, decydują, czy człowiek wyjeżdża zadowolony. Dlatego zgadzam się z koncepcją opisaną na tym blogu – żeby przestać się ścigać z Augustowem na wielkość i zbudować coś swojego, opartego na ludziach, jeziorach, lesie i Kanale Augustowskim. To ma sens i nie wymaga miliona złotych, tylko pomysłu i konsekwencji. Dorzucę jeszcze jedną uwagę, tym razem muzyczną. Jestem fanem Luxtorpedy, wychowałem się też na Różach Europy. Ale czy ten repertuar pasuje do tego, czym RockWater ma być? Gusta są różne, lecz moim zdaniem -niekoniecznie. To nie jest zarzut wobec żadnego zespołu, tylko pytanie o tożsamość festiwalu. Jest mnóstwo młodych, dobrych zespołów, które zasługują na scenę i nie zażądają za koncert „milionów monet „. Może warto zrobić coś na wzór opolskiego przeglądu młodych talentów – żeby RockWater nie tylko gościł gwiazdy, ale też je tworzył? Na koniec konkretna deklaracja: jestem motocyklistą , fotografem , potrafię też wydłubać coś w HTML (stworzyc strone etc) Jeśli pomysł zlotu motocykli nad Kanałem Augustowskim znajdzie zainteresowanie wśród organizatorów – pomogę. Nie słowami, robotą. Wiem ,ze o tym co ma byc za rok trzeba mysleć juz dzisiaj . Wracam tu nie dla festiwalu, tylko dla tego, co festiwal miał obiecać, a czego w tym roku nie dowiózł. Wierzę, że za rok to nadrobimy . Do zobaczenia nad Serwami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *