Zanim napiszę swoje podsumowanie, oddaję głos innym.
Najpierw twórcy RockWater – Grzegorzowi Łapczyńskiemu. A zaraz potem jednej z uczestniczek festiwalu, która przyjechała do Serw zachwycona ubiegłoroczną edycją i w tym roku… przeżyła dość brutalne zderzenie z rzeczywistością.
I przyznam, że to zestawienie jest znakomite.
Pan Łapczyński robi to jeszcze elegancko. Pisze o „sukcesie”, gratuluje, ale między kolejnymi zdaniami wbija szpilę za szpilą:
„wyjątkowo słaba tegoroczna promocja”
„ktoś włączył hamulec i wyhamował progres naszego wydarzenia”
„nawet laicy zauważyli ogromną różnicę”
„klapa wizerunkowa w tym roku”
To jest wersja dyplomatyczna.
Pani Agnieszka dyplomację najwyraźniej zostawiła w domu. 😂
I dzięki temu dostajemy coś znacznie cenniejszego niż oficjalne komunikaty o „jednej z najlepszych imprez w Regionie”.
Dostajemy odpowiedź na pytanie:
jak tegoroczny RockWater zobaczył człowiek, który przyjechał tutaj z zewnątrz?
I to jest chyba najbardziej bolesne.
Bo możemy sobie nawzajem opowiadać, jaki odnieśliśmy sukces. Możemy wrzucać zdjęcia, dziękować sobie nawzajem, gratulować i przekonywać mieszkańców, że było fantastycznie.
Tylko że marki turystycznej nie buduje się dla Wójta, GOK-u ani urzędników. Buduje się ją właśnie dla takich ludzi jak Pani Agnieszka.
Dla człowieka, który przyjechał pierwszy raz, zachwycił się Serwami, wrócił do domu, opowiedział o imprezie znajomym, a rok później specjalnie organizował sobie wolne w pracy i kilka miesięcy wcześniej kupił bilety, żeby tutaj wrócić.
To jest właśnie turysta, którego Gmina Płaska powinna zdobywać.
Dlatego jej komentarz jest dla mnie znacznie ważniejszy niż najbardziej entuzjastyczne podsumowanie napisane przez organizatora.
Co najważniejsze, gdy odrzucić kilka osobistych czy ambicjonalnych uwag Pana Łapczyńskiego, z zdecydowaną większością merytorycznych zarzutów obojga autorów trudno się nie zgodzić, jeżeli patrzy się na tegoroczną imprezę bez potrzeby ogłaszania sukcesu za wszelką cenę.
Przeczytajcie oba komentarze.
A później jeszcze raz przeczytajcie podsumowanie Pana Wójta:
„RockWater Festival 2026 był jedną z najlepszych imprez w Regionie!”
I sami zdecydujcie, kto opisuje RockWater 2026, a kto jego wersję reklamową.
Ja swoje podsumowanie wrzucę za chwilę.
I wtedy do opinii dołożymy jeszcze coś, czego nie da się zagadać.
Liczby.
Co najważniejsze mamy podsumowanie jak nas widzą. Problem jest taki, że z 90% zarzutów (poza kilkoma ambicjonalnymi Pana Łapczyńskiego) zgodzić się musi każdy trzeźwo myślący czytelnik:
Szanowny Panie Wójcie, dzięki za wyróżnienie, dobre i to choć brak zaproszenia dla mnie i osób bardzo mocno związanych z działalnością festiwalu uznaje za niefortunne zdarzenie. Sukces bez wątpienia, ciekawy jestem czy była to zasługa wypracowanego przez lata wizerunku i marki ogólnopolskiego wydarzenia czy wyjątkowo słabej tegorocznej promocji która ograniczyła się do zawieszenia banerów i plakatów kilka dni przed datą festiwalu? Wydaje mi się że jest to idealna okazja aby włodarze gminy podjęli decyzję czy wspierają festiwal muzyczny który jest wizytówką regionu i bez wątpienia mega sukcesem społeczności mieszkańców gminy Płaska czy jednak wolą imprezę skierowaną dla głównie mieszkańców czyli popularna formuła Dni … Płaskiej. Festiwal w Serwach od lat wypracował markę na którą przyjeżdżają fani z całej Polski i zagranicy, jest to konsekwencja grania muzyki której nigdzie indziej nie można usłyszeć czyli jest po prostu oryginalna. Zmiana formuły a zwłaszcza profilu muzycznego bardzo szybko spowoduje że zwolennicy tej muzyki nie będą już przyjeżdżać. Mieliśmy okazję po zeszłorocznym mega sukcesie naszego festiwalu znowu wyśrubować jakość którą mogliśmy nawet przykryć mocno dotowaną tegoroczną augustowską imprezę, byłoby tak gdyby z nieznanych przyczyn ktoś nie włączył hamulca i wyhamował progres naszego wydarzenia. Bez urazy ale nawet porównując zdjęcia i filmy z zeszłego roku z tegoroczną imprezą nawet laicy zauważyli ogromną różnicę. Scena z zeszłego roku wyglądała bardziej atrakcyjnie od tegorocznej w Augustowie z milionowym budżetem. Podobnie z kiblami które ktoś ustawił wśród widowni strzelając sobie w kolano jako całkowity nietakt. Uwag jest bardzo dużo ale nie chcę bić leżącego, nie trzeba na siłę lansować się na marce która została wypracowana często kosztem wielu wyrzeczeń, nie musi też tego dalej robić koleś który jest tu tylko przyjezdnym, zostawmy RockWater jako legendę a dla mieszkańców niech powstanie impreza skierowana do nich z Zenkiem, Skolimem czy szantami bo chyba o to chodzi. Dla wiadomości osób negujących festiwal znacząca ilość posiadaczy działek nad Serwami ale także innymi jeziorami oraz całą gminę Płaska znaleźli się tutaj dzięki festiwalowi, który kiedyś odwiedzili i już zostali, festiwal promuje Serwy ale bez wątpienia promuje cały region, bo to tak działa. Festiwal jest ostatnią szansą aby pobudzić turystykę która w naszym regionie coraz bardziej słabnie. Festiwal jest marką ogólnopolską czyli znaną w całej Polsce, zmiana jej profilu szybko zmieni ją w wydarzenie lokalne a nawet miejscowe bo silny ośrodek w Augustowie nigdy już nie pozwoli aby konkurencja urosła obok niego. Podsumowując w tym roku się udało bo siła tej imprezy zwłaszcza po zeszłym roku jest bardzo duża, czy uda się w następnym? Być może choć mam obawy zwłaszcza po klapie wizerunkowej w tym roku. Czy warto jest ratować RockWater? Zostawiam to mieszkańcom, pieniądze przeznaczone na festiwal i tak nigdy nie zostaną przeznaczone na drogi czy inne cele bo to inne środki. Gratuluję Panie Wójcie super impreza jak ktoś dodał ” jak zawsze”
Odpowiedz
W zeszłym roku byłam pierwszy raz i nie żałuję,byłam w szoku, że w tak małej mieścinie jak Serwy może być coś takiego, piękne wydarzenie organizacja, scena, zespoły, koncerty, no Mega!!!
To ile razy wychodziłeś na scenę,kontakt z widownią chciało się słuchać i było oczywiste że tworzy to człowiek z pasją
Byłam pewna że w tym roku muszę też tam być, więc wcześniejsze zorganizowanie wolnego z pracy i kupienie biletów na całe wydarzenie kilka miesięcy przed imprezą uważałam za coś oczywistego,czekałam i cieszyłam się jak małe dziecko.
Szanowny panie wójcie…
Jak że duże było moje rozczarowanie jak już tam dotarłam pierwszego dnia,koszulki z molami,magnesy z ubiegłego roku,na bramie oprócz przesympatycznej ochrony witał zapach pieczonych ziemniaków i toi toi niezapomniane chwile.
Ten międzyczas kiedy to zespoły wyjdą na scenę trwał wieki liczenie artystów do dziesięciu zanim się wszystko ustawi i sprawdzi był imponujący.
Pan wójt przez cała imprezę kilka razy pojawił się na scenie ,chyba tylko po to by sprawdzić czy jeszcze ktoś jest, tym piskliwym głosikiem jak się bawią Serwy.
,,No jak się zapłaciło to robim co możem.”
Sam fakt przez całą imprezę nie był udostępniony aktualny post,wszystko z ubiegłego roku to chyba daje coś do myślenia,artyści musieli jeździć po miejscowości szukać noclegu, kultura by wymagała przywitać jak nie osobiście to wytyczyć osobę godną,ponieważ to artyści są najważniejsi.
Długo by tak wytykać jeszcze błędy, dlatego Grzegorz Łapczyński cudowny człowieku, ja błagam nie pozwól na to by tak piękny stwór jak RockWater Festival wyhodowany na twojej piersi, stał się gminnymi dożynkami!!!
I jak brzmi wasz hymn …
Na słabe nerwy …w tym roku nie okazały się Serwy tylko Catering Kalinka i ich dobre piwo bez tego nie dało się
Pozdrawiam cieplutko