
Tak sobie siedzę nad jeziorem i od piątku oglądam kolejne TikToki Wójta.
I jedna rzecz zaczęła mnie zastanawiać.
Dlaczego w 99% materiałów gminnych z piątku i soboty oglądamy estradę?
Scena z lewej. Scena z prawej. Scena z bliska. Artyści. Światła. Wójt z artystami. Wójt pod sceną. Wójt za sceną.
Tylko jakoś bardzo niewiele jest szerokich ujęć pokazujących publiczność.
A przecież w zeszłym roku było zupełnie inaczej.
Nawet gminne filmiki są tym razem nagrywane pod jakimiś dziwnymi kątami. Tak, żeby pokazać scenę, wykonawców, światła — ale już niekoniecznie to, co dzieje się kilkadziesiąt metrów przed nimi.
I zastanawiałem się dlaczego.
Aż zobaczyłem zdjęcie.
I nagle przestałem się zastanawiać.

Bo scena wygląda, jakby za chwilę miało przed nią stanąć kilka tysięcy ludzi.
Tymczasem przed nią mamy coś, co bardziej przypomina kameralne spotkanie sąsiedzkie z wyjątkowo ambitną oprawą techniczną. Licząc z górką około 100 osób.
I tutaj naprawdę trzeba docenić komfort uczestników.
Żadnego ścisku.
Żadnego przepychania.
Żadnej walki o miejsce pod sceną.
Każdy miał swoją własną strefę VIP.
Jeszcze kilka metrów odstępu i można by było rozdawać uczestnikom działki budowlane.

Najbardziej fascynujące jest jednak to, jak łatwo później z takiego wydarzenia zrobić „wielki sukces”.
Więcej jutro, bo szok zbyt duży.