
Na przykładzie poniższego zdjęcia pokażę Wam, jak łatwo można zbudować określony wizerunek, pokazując tylko fragment rzeczywistości. Jak łatwo można zbudować określony przekaz, eksponując jedne fakty, a pomijając inne.

Dzisiaj można napisać praktycznie wszystko.
Można napisać:
- „4 mln zł”.
- „Wybrany większością 73,4% głosów”.
- Można zrobić zdjęcie z mikrofonami, flagami i konferencją prasową.
I człowiek spoza gminy pomyśli:
„Ależ skuteczny Wójt. Prawdziwy lider.”
Problem zaczyna się wtedy, gdy odbiorca zna dalszy… i wcześniejszy ciąg tej historii.
A skoro już mowa o zdjęciu, to nawet ono pokazuje, że zabrakło dbałości o szczegóły. Za duża i wyraźnie pognieciona marynarka nie buduje profesjonalnego wizerunku gospodarza gminy. Ktoś powie: drobiazg. Owszem. Ale właśnie z takich drobiazgów składa się pierwsze wrażenie. A już na pewno postrzeganie Naszej Gminy.
Bo napis na zdjęciu nie aktualizuje się sam.
Nie dopisuje, co wydarzyło się później.
Nie pokazuje prawdziwej kwoty na koniec.
Nie informuje, czy inwestycja została zrealizowana zgodnie z zapowiedziami.
Nie wyjaśnia, jak zakończyła się sprawa, którą jeszcze niedawno przedstawiano jako sukces.
Nie pisze o zwrotach dotacji i zapłaconych karach oraz niezrealizowanych elementach.
Zostaje tylko reklama.
Podobnie jest z wynikiem wyborów.
73,4% wygląda imponująco.
Na plakacie.
Tylko że liczby nie opowiadają całej historii.
Pan Michał Skubis nie był wówczas wieloletnim samorządowcem z bogatym dorobkiem ocenianym przez mieszkańców. Nie był też społecznikiem. Nie był nawet mieszkańcem gminy. Był kandydatem, którego znakomita większość mieszkańców wcześniej nie znała. Kampania trwała krótko, a wybory odbywały się w atmosferze silnej potrzeby zmiany po poprzedniej kadencji. Z pokazaniem kandydata Wspólna Sprawa czeka do ostatniego możliwego momentu. Do dzisiaj pamiętam kto z Wspólnej Sprawy pisał do mnie, że nie chcą spalić kandydata. A my uwierzyliśmy naszym sąsiadom, społecznikom Wspólnej Sprawy, którzy oprowadzali go po Naszych domach i wychwalali pod niebiosa.
Nie mam wątpliwości, że wynik był prawdziwy. Mam natomiast wątpliwości, czy był wyłącznie osobistym sukcesem Pana Michała Skubisa. W mojej ocenie był przede wszystkim wyrazem ogromnej potrzeby zmiany po poprzedniej kadencji.
Kiedyś usłyszałem zdanie:
„Gdyby Wspólna Sprawa wystawiła zamiast kandydata doniczkę z fikusem, też by wygrała. I wynik byłby dokładnie identyczny.”
Nie zgadzam się z formą.
Ale doskonale rozumiem, co autor miał na myśli.
Dlatego prawdziwy egzamin trwa już trzeci rok. I jest bolesny dla gminy.
Bo w następnych wyborach nie będzie już głosowania na obietnice.
Będzie głosowanie nad pięcioma latami konkretnych decyzji.
I wtedy żadne zdjęcie w tle nie zastąpi odpowiedzi na pytanie, czy mieszkańcy uznają tę kadencję za sukces.
Na razie pozostaje jedna refleksja.
Media społecznościowe są wspaniałym narzędziem.
Można zbudować wizerunek jednym zdjęciem, jednym hasłem i jedną liczbą.
Można sprawić, że ktoś, kto nigdy nie był w Płaskiej, pomyśli:
„Tam to się dzieje.”
Tylko że rzeczywistość ma tę irytującą cechę, że prędzej czy później dopisuje własny komentarz.
Media społecznościowe potrafią wykreować niemal wszystko.
Skutecznego samorządowca.
Spektakularny sukces.
Idealny wizerunek.
Problem w tym, że mieszkańcy nie mieszkają na Facebooku.
Mieszkają w rzeczywistości.
A rzeczywistość prędzej czy później wystawia własną ocenę.