Turystyka oczami Pana Leszka. Rzeczywistość oczami turysty.

Ale nie same zdjęcia są dziś najciekawsze.

Najciekawszy jest komentarz, który pojawił się pod nimi.

To chyba pewny kandydat do tytułu „Dzban miesiąca”. I nie chodzi o zdjęcia. Chodzi o próbę przekonania mieszkańców, że taki widok jest czymś normalnym.

Pan Leszek Skubis napisał w skrócie, że po weekendzie śmieci jest więcej, pracownicy potrzebują czasu i właściwie nie ma o co robić hałasu.

Otóż jest.

I to z bardzo prostego powodu.

Turysta nie ocenia harmonogramu pracy urzędu. Turysta ocenia to, co widzi po wyjściu z samochodu.

Śmieci nie mają weekendu. Turysta również.

Jeżeli widzi worki ze śmieciami leżące na plaży, to właśnie taki obraz zabiera ze sobą do domu.

Nie interesuje go, czy jest poniedziałek, wtorek czy środa.

Nie interesuje go, ilu pracowników przyszło do pracy.

Nie interesuje go również, że śmieci „za chwilę zostaną zabrane”.

Interesuje go tylko jedno.

Czy gmina potrafi zadbać o miejsce, za którego promocję i utrzymanie odpowiada.

I tutaj dochodzimy do sedna.

Za standard usług publicznych nie odpowiada turysta.

Nie odpowiada również mieszkaniec, który zrobi zdjęcie.

Odpowiada kierownictwo gminy. Na jego czele stoi Wójt.

Bo to on organizuje pracę urzędu.

To on ustala standardy.

To on odpowiada za to, aby po weekendzie infrastruktura turystyczna była przygotowana na kolejnych gości.

Jeżeli prowadzi się pole namiotowe, wiadomo z góry, że największa ilość odpadów pojawi się właśnie po weekendzie. To nie jest zdarzenie losowe.

To rzecz całkowicie przewidywalna.

Dlatego organizuje się odbiór odpadów tak, aby rano turyści zastali porządek, a nie worki ze śmieciami rozrzucone przy plaży.

Jeżeli obecny system nie działa, to zmienia się system.

Można ustawić większe pojemniki.

Można zwiększyć częstotliwość odbioru.

Można zastosować zamknięte kontenery.

Można zorganizować dodatkowy wywóz w poniedziałek rano.

Możliwości jest wiele.

Natomiast tłumaczenie, że „po weekendzie zawsze jest więcej śmieci”, nie rozwiązuje żadnego problemu.

Wręcz przeciwnie.

Jest przyznaniem, że problem był znany, przewidywalny i… nic z nim nie zrobiono.

Najgorsze w tym komentarzu nie jest to, co wyjaśnia. Najgorsze jest to, co ujawnia. Bo skoro problem był oczywisty i przewidywalny, to dlaczego nikt nie przygotował się na jego wystąpienie?

To nie jest pech. To jest sposób zarządzania.

Kolejna kwestia.

Na gminnych polach namiotowych od lat pobierana jest opłata miejscowa od turystów odwiedzających gminę oraz opłata za nocleg.

Skoro oczekujemy wpływów z turystyki, powinniśmy również zapewnić standard odpowiadający pobieranym opłatom. Plaża pełna worków ze śmieciami z pewnością takim standardem nie jest.

I jeszcze jedno pytanie.

Gdzie turyści mają zostawić posegregowane worki ze śmieciami, jeżeli na miejscu brakuje odpowiedniej liczby pojemników?

Zabrać je do Warszawy?

Czy może wozić w bagażniku do końca urlopu?

Na koniec wrócę do komentarza Pana Leszka.

Rozumiem, że można próbować tłumaczyć każdą sytuację.

Tylko że zdjęcia nie wymagają tłumaczenia.

One pokazują efekt organizacji pracy.

A za ten efekt odpowiada jedna osoba.

Wójt Gminy Płaska.

Dlatego zamiast przekonywać mieszkańców, że taki widok jest czymś normalnym, lepiej zadać sobie jedno pytanie:

Dlaczego do takiej sytuacji w ogóle doszło?

Bo właśnie od odpowiedzi na to pytanie zaczyna się dobre zarządzanie.

Więc Panie Leszku, pozwolę sobie przypomnieć starą zasadę: mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Są sytuacje, w których każde kolejne zdanie bardziej szkodzi niż pomaga. I mam wrażenie, że właśnie z taką sytuacją mamy dziś do czynienia.

Bo turyści nie czytają komentarzy. Oni oglądają plaże.

Dlatego czasami najlepszą obroną nie jest znalezienie kolejnego usprawiedliwienia.

Czasami najlepszą obroną jest po prostu usunięcie problemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *