
Ponieważ zbliża się termin największej zabawki naszego Wójta, polećmy dziś trochę rockowo.
Zresztą temat jest ku temu odpowiedni, bo będzie o drogach i oznakowaniu.
Stany Zjednoczone mają swoją Route 66.
A my…
Zaraz… co właściwie mamy?
Na początek chciałbym podziękować za skorzystanie z mojej porady i poprawienie oznakowania pionowego na ulicy Plażowej. Cieszy mnie, że po zwróceniu uwagi udało się usunąć jeden z błędów.
Szkoda tylko, że w naszej gminie tak rzadko udaje się zrobić coś raz, a dobrze. Bez kolejnych poprawek, dodatkowych godzin pracy i niepotrzebnie zmarnowanych materiałów.
Panie Wójcie…
Przez całe życie byłem przekonany, że ulica Plażowa znajduje się w terenie zabudowanym.
Jeżeli tak jest, to według jakiej logiki znak E-17A został zamontowany na wysokości wyraźnie niższej niż wymagane 2 metry?

To nie jest tylko kwestia estetyki czy zgodności z przepisami. Tak umieszczony znak może potencjalnie stanowić zagrożenie dla rowerzystów i motocyklistów.
Przyznam szczerze, że obawiam się już nawet kolejnych poprawek. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że naprawiając jeden problem, często powstaje następny.
Ale to nie koniec.
Od ponad dwóch miesięcy jeden z głównych znaków miejscowości wygląda właśnie tak:

Zwróćcie uwagę na znak E-17A „PŁASKA” po prawej stronie.
Od kilku miesięcy jest obrócony o około 90 stopni.
I przez cały ten czas najwyraźniej nikt tego nie zauważył albo nie uznał za warte poprawy.
To rodzi pytanie, jak w praktyce wygląda nadzór nad oznakowaniem dróg gminnych.
Czy rzeczywiście są prowadzone jakiekolwiek kontrole?
Jeżeli tak, to dlaczego tak widoczna usterka pozostaje niezauważona od tak długiego czasu?
Naprawdę chciałbym kiedyś napisać wpis, w którym zamiast wytykać kolejne błędy, będę mógł po prostu pochwalić dobrze wykonaną pracę.
Niestety, na razie wygląda na to, że wiatr zmian najmocniej wieje… w znaki drogowe.
Może jednak parafraza słynnej piosenki Scorpions, która dla wielu stała się symbolem wielkich zmian, przyniesie kiedyś również odrobinę nadziei mieszkańcom naszej gminy. W końcu od słynnego koncertu w 2000 roku, piosenka Wind of Change została uznana przez Polaków za hymn wolności. Prawie jak Mury Naszego barda Jacka Kaczmarskiego. Tłumaczenie dla tych, którzy nie do końca chcą czytać po angielsku (dwa pierwsze wiersze to wariacja nad wizją zespołu patrzącego na Płaską, reszta oryginał):
Przemierzam Płaską
Do Urzędu Gminy
Wsłuchując się w wiatr zmian
Sierpień, letnia noc
Zabierz mnie w magię chwili
W noc chwały
Gdzie dzieci przyszłości odpływają we śnie
W wietrze zmian
Naprawdę chciałbym, aby kiedyś „Wind of Change” kojarzyło się mieszkańcom naszej gminy nie z kolejnymi błędami, lecz z prawdziwą zmianą jakości pracy Urzędu. Bo uwierzcie – znacznie większą satysfakcję miałbym z pisania tekstów pochwalnych niż z wytykania kolejnych niedociągnięć.