
Inspiracją do napisania tego tekstu był radny Marek Juszkiewicz, zwany Orędownikiem, oraz jego niezwykle czujna obserwacja mojego bloga.
Panie Radny,
w dalszym ciągu czekam na zwykłe, ludzkie słowo: „przepraszam”.
Po około dziesięciu minutach od zamieszczenia komentarza zasugerował Pan, że go usunąłem, ponieważ był dla mnie niewygodny. Wykazałem, że komentarz nie został usunięty i przez cały czas jest widoczny. Pokazałem również chronologię wydarzeń.
Niczego nie usuwałem. Nie siedziałem jednak z telefonem w ręku, czekając, aż radny Juszkiewicz zechce coś napisać. Byłem w drodze z Warszawy do Płaskiej. Żeby otrzymać wynagrodzenie, muszę wykonywać konkretną pracę, dlatego nie mogę przez cały dzień śledzić internetu i natychmiast odpowiadać na każdy komentarz.
Tak, Panie Radny, wiem, że to bardzo trudne do zrozumienia. Naprawdę musi Pan mi uwierzyć na słowo. Powiem Panu pewną tajemnicę przekazywaną po cichu między ludem.
W Naszym kraju. niektórzy wykonują pracę zawodową.
Rozumiem szok jaki teraz Pana ogarnia, niedowierzanie, sprzeciw. Ale naprawdę tak jest.
Oznacza to, że przez kilka godzin mogą nie zaglądać do telefonu ani internetu. To jednak nie usprawiedliwia pochopnego formułowania publicznych zarzutów bez sprawdzenia faktów.
Pański zarzut okazał się bezpodstawny.
Mimo to zwykłego: „pomyliłem się, przepraszam” nie usłyszałem.
Najpierw było dużo hałasu, wielkie oburzenie i napompowane oskarżenie. Kiedy okazało się, że niczego Pan nie wykazał, zapadła cisza. Najwyraźniej pozostaje przeczekać, aż sprawa sama ucichnie.
Zostawmy jednak mój blog. Naprawdę nie jest on najważniejszym problemem Gminy Płaska.
Skoro potrafił Pan w ciągu dziesięciu minut upomnieć się o własny komentarz, chciałbym kiedyś zobaczyć podobną determinację w sprawach, które dotyczą pieniędzy, bezpieczeństwa i przyszłości mieszkańców.
Podpowiem Panu oraz pozostałym radnym kilka tematów. Niektóre z nich są już powszechnie znane. O innych wiedzą osoby lepiej zorientowane, podczas gdy oficjalnie wszyscy nadal zachowują się tak, jakby żadnego problemu nie było.
1. Dlaczego szkoła nadal nie została formalnie odebrana?
Może zaczniemy od szkoły.
Dlaczego obiekt w dalszym ciągu nie został formalnie dopuszczony do użytkowania? Czy wszystkie elementy przewidziane w projekcie zostały wykonane?
A może do organu wyższego szczebla trafiły jakieś dokumenty lub wnioski zmierzające do uzyskania możliwości użytkowania obiektu pomimo niewykonania wszystkich zaprojektowanych elementów?
Nie przesądzam odpowiedzi. Pytam.
Skoro wszystko jest w porządku, odpowiedź powinna być prosta: szkoła została wykonana zgodnie z projektem, odebrana i może być normalnie użytkowana.
Tylko dlaczego wciąż tak nie jest?
I jeszcze jedno pytanie: czy nieodebrany obiekt jest nadal, w świetle przepisów, placem budowy? Jeżeli tak, to jakie ograniczenia powoduje to dla jego wykorzystywania?
Może Radny Juszkiewicz poświęci temu tematowi choć tyle samo uwagi, ile poświęcił dziesięciu minutom oczekiwania na komentarz.
2. Co z koloniami i dochodami Gminy?
Kolonie przez lata przynosiły Gminie realne wpływy.
Czy w tym roku kolonie zostaną zorganizowane?
Jeżeli nie, to dlaczego?
Czy brak możliwości ich organizacji ma związek z sytuacją formalną szkoły? Ile pieniędzy nie wpłynie z tego powodu do budżetu? Czy ktoś sporządził analizę tych strat i przedstawił ją radnym?
Wójt potrafi publicznie zapowiadać egzekwowanie drobnych należności od mieszkańców i pouczać ich w sprawie „kwitariusza”. Rozumiem więc, że równie stanowczo będzie podchodził do utraty wpływów wielokrotnie wyższych.
Czy może w tym przypadku obowiązuje już inny rodzaj kalkulatora?
Mieszkaniec ma zapłacić każdą złotówkę. Natomiast kiedy Gmina traci dziesiątki albo setki tysięcy złotych, wystarczy wzruszyć ramionami i przejść do następnego punktu porządku obrad?
3. Co naprawdę wydarzyło się podczas Komisji Skarg?
Już dziś wiemy, że przebieg posiedzenia Komisji Skarg pozostawia pytania, których nie da się zagłuszyć samym głosowaniem.
Na nagraniu członkowie Komisji wypowiadają określone poglądy. Chwilę później jako stanowisko Komisji odczytywany jest tekst, który niekoniecznie odpowiada temu, co wcześniej mówili jej członkowie. Kiedy pojawia się informacja, że przebieg posiedzenia został zarejestrowany, następuje kolejna zmiana stanowiska.
A po moim wyjściu sprawa ponownie zaczyna zmierzać w inną stronę.
To nie jest normalny sposób rozpatrywania skargi.
Dlatego pytam:
Kto przygotowywał treść stanowiska Komisji?
Czy stanowisko powstało w wyniku samodzielnej pracy jej członków?
Dlaczego wypowiedzi podczas dyskusji różnią się od później prezentowanych wniosków?
Dlaczego członkowie Komisji zmieniali ocenę sprawy?
Czy osoba spoza Komisji uczestniczyła w kształtowaniu jej stanowiska?
I czy członkowie Komisji są gotowi własnym nazwiskiem podpisać się pod każdym stwierdzeniem, które zostało przedstawione mieszkańcom jako efekt ich pracy?
Pytania kieruję przede wszystkim do:
Marka Sudnika, Ewy Ślepskiej i Ewy Citkowskiej.
Państwo nie jesteście anonimową „Komisją”. Każde z Państwa jest konkretną osobą pełniącą funkcję publiczną i odpowiadającą za swoje słowa, głosowania oraz przedstawiane mieszkańcom wnioski.
Nie wiem, jak możecie Państwo po takim posiedzeniu wrócić do domu i uznać, że rzetelnie wykonaliście mandat powierzony Wam przez mieszkańców.
4. Czy Urząd mógł odczytać liczniki na dzień 31 grudnia 2024 roku?
Z dokumentów samego Urzędu Gminy wynika, że system telemetryczny pozwalał na odtworzenie wskazania każdego licznika na określony dzień i godzinę.
Jeżeli tak, to możliwe było również ustalenie wskazań na dzień 31 grudnia 2024 roku, na godzinę 00:00, czy 31.03.2025.
Dlaczego zatem podczas rozpatrywania sprawy przekazywano informacje sugerujące coś innego?
Czy Sekretarz Gminy zweryfikował informacje, które przedstawiał?
Czy Przewodnicząca Rady zapoznała się z dokumentami technicznymi przed zajęciem stanowiska?
Czy ktoś zamierza wyjaśnić mieszkańcom, dlaczego dokumenty Urzędu mówią jedno, a podczas Komisji przedstawiano inną narrację?
I najważniejsze: ilu mieszkańców wcześniej usłyszało w innych sprawach wyjaśnienia, lecz nie było tak przygotowanych albo zdeterminowanych, aby je zweryfikować.
To nie jest już sprawa jednego rozliczenia.
To jest pytanie o wiarygodność informacji przekazywanych mieszkańcom przez Urząd i osoby rozpatrujące ich skargi.
Panie Radny Juszkiewicz, czy zainteresował się Pan możliwością zwrotu pieniędzy osobom, które mogły zostać obciążone na podstawie nieprawidłowo ustalonego zużycia?
Czy jednak łatwiej kontrolować cudzy blog niż dokumentację systemu odczytowego?
5. Co Rada zamierza zrobić ze sprawą opłat za odpady?
Wojewódzki Sąd Administracyjny nie uwzględnił mojej skargi z przyczyn proceduralnych.
To fakt i nie zamierzam go ukrywać. Ich mecenas użył dobrego kruczka prawnego. Żeby było jasne sąd nie rozpatrywał czy mam rację, a tylko czy mogę się teraz odwołać.
Sąd wyraźnie napisał : Halo, ale o co chodzi, przecież przeciw Wójt się przyznał? Dodatkowo sąd wyraźnie podkreślił w uzasadnieniu, że jego wyrok nie oznacza to, że popiera to co zrobił Wójt Skubis.
Czy mając czarno na białym, że decyzja podatkowa była niezgodna z prawem, ktoś się zajmie zwrotem pieniędzy dla mieszkańców?
Niezależnie od kruczka proceduralnego pozostaje prosta kwestia uczciwości:
Jeżeli pobrano pieniądze bez właściwej podstawy – należy je mieszkańcom oddać.
Je można SKUBAĆ mieszkańców.
6. Co z inwestycją w remizie?
Może porozmawiamy także o zakończeniu inwestycji w remizie.
Jakie błędy wystąpiły podczas jej realizacji za Wójta Skubisa?
Które działania lub zaniechania obecnych władz mogły pogłębić straty albo doprowadzić do kolejnych problemów?
Czy radni otrzymali pełną informację o stanie inwestycji, kosztach usuwania wad oraz ryzykach dla Gminy?
Czy ktokolwiek tego pilnuje?
Nie pytam o przygotowanie kolejnej prezentacji pokazującej, że „trwają działania”. Pytam o konkretne terminy, kwoty, odpowiedzialność i rezultat.
7. Co z wodociągiem przy ulicy Prądzyńskiego?
Czy Rada sprawdziła, jaka jest obecna sytuacja wodociągu przy ulicy Prądzyńskiego?
Czy wystąpiły tam zaniechania, które mogą skutkować problemami z dostawą wody już najbliższej zimy?
Czy Wójt otrzymywał informacje o zagrożeniu?
Jakie działania podjął?
To nie jest temat polityczny. To nie jest spór o sympatie ani o Facebooka. To jest pytanie o podstawową usługę, bez której mieszkańcy nie mogą normalnie funkcjonować.
Lepiej zająć się nim teraz, niż zimą tłumaczyć, że nikt nie mógł przewidzieć problemu, o którym wcześniej wiedzieli wtajemniczeni.
8. Droga na Pobojne – odbiory i dodatkowe koszty
Może porozmawiamy o drodze na Pobojne.
Jak wyglądały odbiory?
Czy wszystkie prace wykonano zgodnie z dokumentacją?
Czy pojawiły się roboty dodatkowe?
Mieszkańcy nie potrzebują kolejnego zdjęcia przy inwestycji. Potrzebują informacji, czy za ich pieniądze otrzymali dokładnie to, za co zapłacili.
9. Sztandarowy wodociąg, z którego ktoś wyjął drzewce
Miała być sztandarowa inwestycja tej kadencji.
Dzisiaj wygląda to trochę tak, jakby sztandar pozostał, ale ktoś po drodze zabrał uchwyt.
Ile środków Gmina utraciła?
Jakie kwoty musiała zwrócić?
Ile zapłacono odsetek lub kar?
Czy grożą nam kolejne opłaty związane z zajęciem pasa drogowego?
Czy Gmina wykona liczbę przyłączy, do której zobowiązała się w ramach finansowania?
Co się stanie, jeżeli wskaźniki projektu nie zostaną osiągnięte?
Czy istnieje ryzyko zwrotu kolejnych środków?
I czy którykolwiek z radnych zażądał kompleksowego zestawienia kosztów, strat, ryzyk i terminów?
Nie interesuje mnie kolejny komunikat o „dynamicznie prowadzonej inwestycji”. Interesuje mnie bilans zapisany w złotówkach.
10. Droga, dług i konsekwencje decyzji
Szczególną uwagę poświęcę projektowi przekazania drogi, przy jednoczesnym pozostawieniu mieszkańcom zobowiązania finansowego związanego z jej wcześniejszym wykonaniem.
Nie da się zjeść ciastka i nadal go mieć.
Jeżeli Gmina oddaje drogę, ale pozostawia sobie około milionowy dług, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co dokładnie zyskują w zamian.
Interesuje mnie również sposób korzystania z pasa drogowego po zmianie zarządcy. Budynki, budowle, reklamy, ogłoszenia i inne zajęcia pasa drogowego podlegają określonym zasadom oraz opłatom.
Dlatego zamierzam zapytać właściwe organy wojewódzkie, w jaki sposób zamierzają egzekwować należności związane z przejętym pasem drogowym.
Nie będzie to złośliwość.
Będzie to naturalna konsekwencja decyzji, którą część radnych uznała za korzystną.
Każde działanie ma konsekwencje. Także działanie przedstawiane mieszkańcom jako wielki sukces.
To nie są pytania do anonimowej „Rady”
To są pytania do konkretnych osób.
Radni nie powinni pojawiać się z imienia i nazwiska wyłącznie na listach wyborczych, plakatach oraz podczas wręczania dyplomów.
Mandat radnego wiąże się również z osobistą odpowiedzialnością za pytania, których się nie zadało, dokumenty, których się nie przeczytało, oraz decyzje, przy których wybrało się milczenie.
Dlatego pytania kieruję do:
Katarzyny Tomczyk – Przewodniczącej Rady Gminy Płaska,
Zbigniewa Kozłowskiego,
Ewy Citkowskiej,
Dariusza Gołkowskiego,
Krzysztofa Jatkowskiego,
Marleny Jaworowskiej,
Marka Juszkiewicza,
Alicji Myszczyńskiej,
Hanny Puczyłowskiej,
Jerzego Okuniewskiego,
Edyty Skubis,
Marka Sudnika,
Jarosława Szarkowskiego,
Ewy Ślepskiej.
Każde z Państwa otrzymuje dietę nie za samo zajmowanie miejsca podczas sesji, lecz za wykonywanie mandatu, reprezentowanie mieszkańców i kontrolowanie działalności Wójta.
Głosowanie zgodnie z oczekiwaniem większości nie zwalnia z samodzielnego myślenia.
Przynależność do jednego środowiska nie zwalnia z zadawania pytań.
A milczenie nie przestaje być decyzją tylko dlatego, że podejmuje je równocześnie kilkanaście osób.
Na koniec wróćmy do dziesięciu minut
Panie Radny Juszkiewicz,
najbardziej nie dziwi mnie to, że się różnimy.
Dziwi mnie, że dziesięć minut oczekiwania na komentarz wywołało u Pana natychmiastową reakcję, podczas gdy mieszkańcy na odpowiedzi w sprawach szkoły, kolonii, wody, odpadów, dróg i wielomilionowych inwestycji czekają miesiącami.
Na mój blog nie musi Pan reagować natychmiast.
Może Pan nawet nie reagować wcale.
Naprawdę chciałbym jednak kiedyś zobaczyć, że z podobną energią upomina się Pan o pieniądze mieszkańców, prawidłowość inwestycji i rzetelność informacji przekazywanych przez Urząd.
Bo dobro Gminy jest dla mnie ważniejsze niż osobiste sympatie, partyjne układy i chwilowa wygoda któregokolwiek z radnych.
Dlatego będę pytał.
Będę sprawdzał dokumenty.
Będę porównywał publiczne wypowiedzi z tym, co znajduje się w pismach, nagraniach i umowach.
Nie po to, żeby komuś zrobić przykrość.
Po to, aby decyzje podejmowane w Gminie Płaska służyły jej mieszkańcom, a osoby sprawujące władzę pamiętały, że nie zarządzają własnym folwarkiem, lecz wspólnymi pieniędzmi.
Nie oczekuję odpowiedzi w ciągu dziesięciu minut.
Oczekuję natomiast, że mieszkańcy zobaczą, kto z Państwa uzna te sprawy za warte wyjaśnienia, a kto ponownie wybierze wygodne milczenie.