
Od wielu miesięcy proponuję Wójtowi publiczną rozmowę transmitowaną na żywo.
Bez wcześniejszego ustalania pytań.
Bez ograniczeń czasowych.
Bez możliwości schowania się za pismem przygotowanym przez urzędników.
Jestem gotów sam zorganizować transmisję dla mieszkańców, np. na platformie Teams. Liczy się tylko jedno – żeby każdy mógł zobaczyć i usłyszeć odpowiedzi na pytania dotyczące naszej gminy.
Do tej pory nie otrzymałem zgody.
Szkoda.
Uważam, że mieszkańcy mają prawo zobaczyć otwartą rozmowę o sprawach, które ich dotyczą.
Skoro taka formuła nie została zaakceptowana, wykorzystam możliwości, jakie daje każdemu mieszkańcowi udział w sesjach Rady Gminy.
Mam plan.
Po pierwsze – przygotuję zestaw pytań i przekażę go wszystkim radnym. Także radnemu wybranemu z mojego okręgu. Zobaczymy, kto zdecyduje się je zadać. To również będzie cenna informacja dla mieszkańców.
Po drugie – przygotuję pytania do Wójta oraz do Przewodniczącej Rady. Będą krótkie, konkretne i oparte na dokumentach. Będę oczekiwał równie konkretnych odpowiedzi. Pani Przewodnicząca wielokrotnie deklarowała, że mieszkańcy będą mogli zadawać pytania władzom gminy, również wtedy, gdy są one niewygodne. Sprawdźmy więc, jak ta deklaracja wygląda w praktyce.
Nie interesuje mnie polityczna przepychanka.
Interesują mnie fakty.
Jeżeli sesja zostanie wyznaczona w środku tygodnia, a nie w terminie umożliwiającym udział osobom pracującym poza gminą, również przyjadę. Nawet jeśli będzie to oznaczało przejechanie około 600 kilometrów jednego dnia.
Bo są sprawy ważniejsze od wygody.
To przyszłość naszej gminy.
Całość nagram, a najważniejsze fragmenty udostępnię później w krótkich materiałach, aby każdy mieszkaniec mógł sam ocenić zarówno pytania, jak i odpowiedzi.
Nagranie ma jedną ogromną zaletę – pamięta wszystko. Nie zmienia zdania. Nie zapomina. Nie dopowiada. Każdy będzie mógł sam wrócić do wypowiedzi i ocenić, co naprawdę zostało powiedziane.
Bez komentarza.
Bez montażu zmieniającego sens wypowiedzi.
Po prostu fakty.
Nie oczekuję, że wszyscy zgodzą się z moimi poglądami.
I bardzo dobrze. To właśnie z merytorycznej dyskusji rodzą się najlepsze rozwiązania. Nie z jednomyślności za wszelką cenę.
Oczekuję czegoś znacznie prostszego.
Że osoby wybrane do kierowania gminą będą gotowe odpowiedzieć mieszkańcom na pytania dotyczące swoich decyzji.
Bo to mieszkańcy są w tej gminie najważniejsi.
A jeżeli po tej sesji ktoś w Urzędzie trzy razy zastanowi się, zanim podpisze dokument, udzieli odpowiedzi albo podejmie kolejną decyzję dotyczącą mieszkańców, to znaczy, że warto było przejechać te 600 kilometrów.
Do usłyszenia.
Teraz pozostaje czekać na ogłoszenie terminu najbliższej sesji Rady Gminy.
I od pierwszego pytania przekonamy się, czy deklaracje Pani Przewodniczącej o prawie mieszkańców do zadawania pytań obejmują również pytania niewygodne.
Mam nadzieję, że tak.
Bo byłoby naprawdę szkoda, gdyby zabrakło czasu akurat na pytania mieszkańców.
A jeżeli okaże się, że na pytania znowu zabraknie czasu… cóż, przynajmniej będziemy wiedzieli, że nie zabrakło go przypadkiem. 😉
Sprawdzam.

Świetny pomysł. Czas wyjść z roli anonimowego komentatora politycznej rzeczywistości Gminy Płaska.
Czemu komentarz został usunięty? Dziwne traktowanie czytelników.
Szanowny Panie Radny Juszkiewicz,
o godz. 14:18 zamieścił Pan komentarz:
„Świetny pomysł. Czas wyjść z roli anonimowego komentatora politycznej rzeczywistości Gminy Płaska.”
Dziesięć minut później, o godz. 14:28, napisał Pan:
„Czemu komentarz został usunięty? Dziwne traktowanie czytelników.”
Minęło zaledwie dziesięć minut.
Komentarz nie został usunięty. Wymagał jedynie zatwierdzenia. Może go Pan już zobaczyć. Około godziny 14:00 wyjechałem z Warszawy do Płaskiej i przez kilka godzin byłem w drodze. W przeciwieństwie do Pana nie mam możliwości reagowania na komentarze w ciągu kilku minut, ponieważ poza działalnością społeczną wykonuję również pracę zawodową. Rozumiem, że dla Pana może to być dziwne, ale niektórzy pracują.
Skoro jednak tak łatwo zdecydował się Pan publicznie zasugerować, że usuwam komentarze, oczekuję równie publicznego sprostowania oraz przeprosin.
Chociaż w przypadku Pana Juszkiewicza wiele się nie spodziewam.
Przyznam jednak, że bardziej od samych komentarzy zaskoczyło mnie to, iż wykazał się Pan większą aktywnością przez dziesięć minut pod wpisem na Facebooku niż w wielu sprawach dotyczących funkcjonowania naszej Gminy przez ostatnie 8 lat.
Dlatego pozwolę sobie zadać kilka pytań.
W ilu przypadkach w obecnej kadencji publicznie sprzeciwił się Pan stanowisku Wójta?
Jakie własne inicjatywy przedstawił Pan Radzie Gminy?
Jakie konkretne sprawy mieszkańców udało się Panu doprowadzić do pozytywnego zakończenia dzięki Pańskiej aktywności?
Kiedy ostatni raz publicznie skrytykował Pan decyzję większości Rady?
W ilu przypadkach zagłosował Pan inaczej niż większość, kierując się własnym przekonaniem?
To są pytania, na które odpowiedzi oczekują mieszkańcy, ale również znają odpowiedź. Siedzi Pan cicho jak mysz pod miotłą z nadzieją, że nikt sobie nie przypomni.
Komentowanie wpisów w Internecie jest łatwe. Znacznie trudniej wykazać się samodzielnością i odwagą podczas wykonywania mandatu radnego.
Jeżeli uważa Pan, że moja ocena jest niesprawiedliwa, z przyjemnością opublikuję Pańskie odpowiedzi w całości i bez jakiegokolwiek komentarza z mojej strony.
Na zakończenie dodam tylko jedno.
W ciągu ostatnich lat miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami o funkcjonowaniu Rady Gminy oraz o roli poszczególnych radnych. Sporo rozmów było o Panu i o tym co wpłynęło na Pana życie za poprzedniej kadencji Rady. Nie zamierzam dziś przywoływać tych rozmów ani ich komentować. Uważam bowiem, że mieszkańcy powinni oceniać radnego przede wszystkim po jego publicznych działaniach, głosowaniach i odwadze w zabieraniu głosu wtedy, gdy wymaga tego interes Gminy.
Dlatego pozostanę przy faktach. To one najlepiej pokazują, jak każdy z nas wykonuje swoją funkcję.
Oczywiście, jeżeli sobie Pan życzy to mogę napisać co sądzą o Panu członkowie Wspólnej Sprawy. Może zaboleć.