Coraz trudniej znaleźć powody do optymizmu

Przesyłacie mi wiadomości z pytaniem o film Wójta nagrany na ścieżce i o moje zdanie na jego temat.

Szczerze? Coraz trudniej odpowiedzieć z optymizmem.

Od wielu miesięcy kolejne inwestycje i decyzje gminy zamiast uspokajać, rodzą następne pytania. Przetargi kończą się dodatkowymi kosztami, a mieszkańcy coraz częściej mają poczucie, że dokładamy pieniądze tam, gdzie – przynajmniej z treści zawieranych umów – oczekiwali czegoś zupełnie innego.

Teraz docierają do mnie informacje o możliwych problemach z odbiorem szkoły. Podkreślam – są to informacje nieoficjalne i mam szczerą nadzieję, że okażą się nieprawdziwe. Jeżeli Wójt zechce przedstawić wyjaśnienia, opublikuję je w całości. Natomiast rodzice dzieci mają pełne prawo oczekiwać jasnej i rzetelnej informacji o stanie tej inwestycji. W tej sprawie nie powinno być miejsca na domysły. Pojawiają się również spekulacje dotyczące prób uzyskania zgody na użytkowanie pomimo istniejących problemów. Nie wiem, czy są prawdziwe i właśnie dlatego uważam, że sprawa wymaga jednoznacznego wyjaśnienia przez Wójta lub osoby odpowiedzialne za inwestycję.

Już wcześniej pisałem, że inwestycja w remizie zakończyła się – w mojej ocenie – niepowodzeniem. Podobne obawy od dawna zgłaszam również wobec inwestycji wodociągowo-kanalizacyjnej.

Sam film? Odebrałem go jako próbę pokazania stanowczości i poczucia humoru jednocześnie. Moim zdaniem ten pomysł po prostu się nie obronił. Zamiast przekonać mieszkańców, pozostawił więcej pytań niż odpowiedzi. Cały przekaz sprowadza się do zapowiedzi wzmożonych kontroli, których uzasadnieniem ma być około 25 tysięcy złotych dodatkowych wpływów do budżetu. Po sprawdzeniu przedstawionych w nim zapowiedzi z rzeczywistymi danymi trudno oprzeć się wrażeniu, że część przekazu miała przede wszystkim stworzyć odpowiednie wrażenie i niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

Bardziej martwi mnie jednak coś innego.

Jeżeli w budżecie tak dużą wagę przywiązuje się do kwoty 25 tysięcy złotych, to trudno nie zadać sobie pytania o rzeczywistą kondycję finansów gminy. I właśnie dlatego dziwi mnie, że w takiej sytuacji jednym z głównych tematów staje się walka o dodatkowe 25 tysięcy złotych. To nie jest kwota, która rozwiąże problemy gminy.

Z każdą kolejną zmianą budżetu zadłużenie rośnie. W ostatnim czasie mieszkańcy odczuli wzrost różnych opłat – od rozliczeń za wodę po opłaty za gospodarowanie odpadami. Już dzisiaj wiadomo, że były nieprawidłowości, o których wiedział Urząd, ale nie chce oddać mieszkańcom ich pieniędzy. Jednocześnie rosną wydatki na wynagrodzenia. Dzisiaj to ponad 50% dochodów gminy. Jeżeli ten trend się utrzyma, wkrótce możemy zbliżyć się do 60%.

Tymczasem w sąsiednich samorządach widać kolejne inwestycje i pozyskane dofinansowania. Trudno nie zadawać sobie pytania, dlaczego u nas wygląda to znacznie skromniej. Nadal zmagamy się z problemami wodociągu, który w ostatnich miesiącach budził uzasadnione obawy mieszkańców, generował wyłączenia, koszty napraw oraz truł mieszkańców. Przed kolejną zimą wielu mieszkańców zadaje sobie pytanie, czy historia z ubiegłego roku się nie powtórzy, skoro wiadomo, że wodociąg na ulicy Prądzyńskiego został położony zbyt płytko.

Dlatego nie potrafię już patrzeć na takie nagrania jak na niewinny żart. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że zamiast rozmawiać o rozwoju gminy, rozmawiamy o gaszeniu kolejnych pożarów i szukaniu pieniędzy na łatanie następnych problemów.

Uważam, że osoba kierująca gminą powinna przede wszystkim skupić się na rozwiązywaniu problemów. Na żarty zawsze będzie czas, ale dopiero wtedy, gdy mieszkańcy będą mieli poczucie, że najważniejsze sprawy są pod kontrolą.

Chciałbym się mylić.

Bo konsekwencje tych decyzji nie spadną ani na Wójta, ani na radnych. Ostatecznie zapłacimy za nie wszyscy – w podatkach, opłatach i jakości usług, z których korzystamy każdego dnia.

I to jest w tym wszystkim najbardziej przygnębiające.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *