Z „Kronik Cesarstwa Polandii”

Tom II

Skubis Hood i Skubimir I

„Każde czasy mają swojego Hooda. Jedni zapisywali się w historii jako obrońcy ubogich. Inni… zapisali się w księgach opłat.”

Kronikarze Cesarstwa Polandii opisują niezwykłą historię.

Za dnia mieszkańcy widywali młodego władcę.

Podpisywał dokumenty.

Otwierał inwestycje.

Uśmiechał się do zdjęć.

Nazywano go Skubimirem I.

Lecz gdy zapadał zmrok, według miejskich opowieści pojawiał się ktoś zupełnie inny.

Nie cesarz.

Nie gospodarz.

Lecz…

Skubis Hood.

Robin Hood miał swoją drużynę w lasach Sherwood.

Skubis Hood również nie działał samotnie.

Towarzyszyło mu wierne Bractwo Wspólnej Sprawy, które – jak odnotowali kronikarze – słynęło z niezwykłej zgodności.


Robin Hood zabierał bogatym.

Skubis Hood zasłynął z zupełnie innego pomysłu.

Najpierw kronikarze opisali podział zużycia wody według kalendarza, choć wodomierze potrafiły zapamiętywać rzeczywiste wskazania.

Później zapisali historię naliczenia opłat za odpady za okres sprzed doręczenia zawiadomień o zmianie stawki.

Mieszkańcy długo zastanawiali się, czy to tylko kolejne rozdziały tej samej opowieści.


Największą zagadką nie byli jednak bohaterowie.

Największą zagadką był…

skarbiec.

Kronikarze zauważyli bowiem coś niezwykłego.

Za dnia rządził Skubimir I.

Po zmroku miał pojawiać się Skubis Hood.

Lecz niezależnie od pory dnia…

skarbiec do którego trafiały pieniądze pozostawał zawsze ten sam.

Nie było dwóch skarbców.

Nie było dwóch budżetów.

Nie było dwóch historii.

Był tylko jeden.

Jego skarbiec.


Stare kroniki zawierają jeszcze jeden zapis.

„Lud powiadał, iż za dnia władał Skubimir I, a nocą z lasów wychodził Skubis Hood. Próżno jednak szukać świadka, który widziałby ich jednocześnie.”

Jedno natomiast powtarzało się we wszystkich przekazach.

Mieszkańcy twierdzili, że trudno było znaleźć wytchnienie.

Za dnia spotykali Skubimira I.

Po zmroku – według legend – Skubis Hooda.

Jedni wierzyli, że byli to dwaj różni bohaterowie.

Inni uważali, że była to jedna i ta sama postać.

Bo kiedy kończyło się panowanie jednego…

…zaczynała się legenda drugiego.


Na ostatniej stronie tomu II kronikarz pozostawił tylko jedno pytanie:

Czy naprawdę było ich dwóch?

Czy też mieszkańcy przez cały czas patrzyli na tę samą postać… tylko łupiącą w dwóch różnych rolach?

A pod spodem dopisał jeszcze jedno zdanie:

„Historia najlepiej pamięta nie twarze władców, lecz decyzje, które odczuli mieszkańcy.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *