
Właśnie przeczytałem dzisiejszą korespondencję z Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Otrzymałem uzasadnienie, które ma smak słodko-gorzki.
Przedmiotem, jak pamiętacie, było moje twierdzenie, że w 2025 roku mieszkańcy Gminy Płaska zostali obciążeni opłatami za gospodarowanie odpadami za okres sprzed doręczenia zawiadomienia o zmianie stawki, co – w mojej ocenie – było niezgodne z prawem. Potem zresztą Pani Przewodnicząca Rady Gminy Płaska Katarzyna Tomczyk przyznała podwyżki zarówno Wójtowi, jak i samym radnym.
Cóż mogę powiedzieć. Jestem dużym chłopcem, a chłopaki nie płaczą. Tak jak powiedziałem na posiedzeniu Komisji Skarg do Sekretarza Gminy – zamiast odpowiedzieć na najważniejsze pytanie, czy mieszkańcy zostali prawidłowo obciążeni opłatami, cała sprawa została sprowadzona do sporu o procedurę. Dzisiejsze uzasadnienie WSA pokazuje, że właśnie ten aspekt był przedmiotem rozpoznania przez sąd.
Jednak sąd, oddalając skargę z uwagi na uznanie, że odwołanie do SKO nie było właściwym środkiem prawnym, zamieścił w uzasadnieniu dwa zdania, których nie musiał zamieszczać i które moim zdaniem są bardzo istotne.
Na początek – na czym polegała zastanawiający zabieg urzędu. Pani księgowa z urzędu zadzwoniła do mojej żony i powiedziała jej, że jest niedopłata na koncie wywozu odpadów. Poprosiła o zgodę na przeksięgowanie środków z konta podatku od nieruchomości na konto wywozu odpadów.
Zastanawiające, tylko że to ja wpłaciłem środki na podatek od nieruchomości z wyraźnym wskazaniem, na jaki cel mają zostać zaliczone. Czekałem na pismo z urzędu, które pozwoliłoby zaskarżyć – w mojej ocenie – bezprawne naliczenie opłaty. Jednak w momencie, gdy żona uregulowała różnicę, urząd nie musiał już wysyłać zawiadomienia o zaległości, a ja zostałem pozbawiony możliwości zakwestionowania naliczonej należności w drodze, którą wówczas uważałem za właściwą.
Sąd wyraźnie wskazał, że przedmiotem tej sprawy nie była merytoryczna ocena prawidłowości zawiadomienia Wójta, lecz wyłącznie odpowiedź na pytanie, czy od takiego zawiadomienia przysługiwało odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
A teraz, co napisał sąd. Nie rozpoznał sprawy merytorycznie, ale zamieścił w uzasadnieniu dwa fragmenty, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Odczytuję je jako wyraźne zaznaczenie przez sąd, że oddalenie skargi nie oznacza aprobaty dla sposobu działania Wójta:
„Na marginesie sąd zauważa, że Wójt Gminy w korespondencji ze skarżącym ostatecznie przyznał mu rację, że wyższe stawki opłaty obowiązują od daty doręczenia mu zawiadomienia, a nie od 1 stycznia 2025 r.”

„Podkreślić należy, że sąd nie wyraża w ten sposób aprobaty dla działania Wójta Gminy, a stwierdza jedynie, że wniesienie odwołania nie jest właściwym środkiem ochrony praw adresata zawiadomienia dokonanego na podstawie art. 6m ust. 2a u.c.p.g.”

I teraz mam pytanie do radnych „Wspólnej Sprawy”. Jak dziś się z tym czujecie? Przez wiele miesięcy przekonywaliście mieszkańców, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Tymczasem sąd wyraźnie wskazał, że nie oceniał merytorycznej prawidłowości zawiadomienia Wójta. Rozstrzygał wyłącznie, czy od takiego zawiadomienia przysługiwało odwołanie do SKO. Stwierdził jedynie, że odwołanie do SKO nie było właściwym środkiem prawnym, a jednocześnie uznał za potrzebne podkreślić, że nie wyraża aprobaty dla działania Wójta i odnotował, iż sam Wójt ostatecznie przyznał mi rację co do daty obowiązywania nowych stawek.
Każdy może sam wyciągnąć z tego wnioski. Dla mnie to uzasadnienie jest wystarczające.
Podkreślmy, Sąd nie rozstrzygał, czy zawiadomienie Wójta było zgodne z prawem, ale mimo oddalenia skargi uznał za konieczne wyraźnie zaznaczyć, że nie wyraża aprobaty dla działania Wójta. Dodatkowo w uzasadnieniu odnotował, że sam Wójt ostatecznie przyznał rację co do daty obowiązywania nowych stawek. Skoro tak, pozostaje jedno pytanie: dlaczego mieszkańcy nadal nie otrzymali zwrotu pieniędzy pobranych za okres, w którym – według późniejszego stanowiska samego Wójta – nowe stawki jeszcze ich nie obowiązywały?
Na zmianę postawy Wójta już nie liczę. Moim zdaniem poczucie nieomylności i przekonanie, że dzięki procedurom zawsze uda się obronić każde działanie, zaszły zbyt daleko. Liczę natomiast na to, że mieszkańcy sami ocenią, czy właśnie tak powinno wyglądać wykonywanie władzy w gminie.